Witam! Mam od ponad pól roku problemy natury psychologicznej. wszytsko zaczelo sie od toksycznego zwiazku w ktory weszlam niecaly rok temu. na poczatku chlopak, ktorego pokochalam, wydawal sie byc bardzo fajny, miec dobry charakter. Niestety, po krotkim czasie okazalo sie, ze jest kolokwialnie ujmujac , świnia i prostakiem- zdradzał mnie na prawo i lewo, wyrobił mi opinie niezbyt dobrze swiadczaca o mojej osobie, mimo iz miedzy mna a nim nigdy nie doszlo do niczego powaznego, rozdal moj prywatny numer swoim kolegom na wypadek, gdyby ze mna zerwał i przy tym wszystkim wciaz pieknie potrafił czarowac i wmawiac, ze mnie kocha, ze mnie nie zostawi. Nic o jego wyczynach NIE WIEDZIAŁAM! jego 'przyjaciele' poinformowali mnie o wszytskim dopiero po rozstaniu.zakonczyl trwajacy kilka miesiecy zwiazek ze mna smsem, i narobil przy okazji nadziei, ze jeszcze sie zmieni i moze kiedys znow sie zejdziemy,. długo nie mogłam pozbierac sie po tej 'przygodzie'.w miedzyczasie odeszla ode mnie rowniez bardzo bliska mi osoba-moja przyjaciolka, jak sie pozniej okazało, zainteresowana od bardzo dawna moim eks chlopakiem, nawet w czasie trwania naszego zwiazku chamsko flirtowala z nim za moimi plecami, udawajac caly czas dobra kolezanke. ta 'zdrada zabolała okropnie. szczegolnie, ze nastapila ze strony dwoch bliskich dla mnie osob. po tym wszytskim stalam sie markotna, mialam mysli samobojcze. co rusz dochodzily do mnie plotki o nim, mimo iz nie sledzilam go, nie zabiegalam o jakiekolwiek wiadomosci na jego temat, i owe newsy zbijaly mnie z nóg i wprawialy w zazenowanie, smutek. kilka razy mi sie przysnił, gdy sie obudzilam, caly dzien mialam z głowy, duzo razy plakałam, nie moglam dojsc do siebie. Bardzo wiele wlozylam w tamten zwiazek i to co sie wydarzylo, naruszylo moje zaufanie wobec wszystkich mezczyzn. Mimo, iz niedawno znalazlam nowego chlopaka, nie czuje do niego tego samego co do tamtego ktory mnie zranil. Po odejsciu tamtego chlopaka nie rozmawialam z nim, mimo iz bardzo chcialam, aby wytlumaczyl mi to wszytsko w oczy, a nie smsem. Nie poskutkowalo. Niedawno rowniez naz wspolny kolega powiadomil mnie, iz łukasz wyciagnał od niego moj numer telefonu pytal o mnie, i ze wraca do polski. Nie ukrywam, ze czekalam na jego telefon. nie zadzwonil.sama nie wiem, czego oczekiwalam. sadze, ze nie bylabym w stani wrocic do niego po tym wszytskim, co mi zafundowal i uwierzyc w jego nagla przemiane, poza tym znow sie zakochalam w innym, lepszym czlowieku. sadze, ze bardziej zalezalo mi na wyjasnieniu tej calej farsy, ktora miala miejsce. czuje, ze nienawidzac go coraz bardziej zatracam sie, i zyje wspomnieniami o nim. Wolalaby porozamwiac z nim, ale nie ma takiej mozliwosci, zreszta nie chcialabym pisac do niego, gdyz moglby odebrac to jako fakt, iz nie zapomnialam o nim i chce jego powrotu. Nie jestem zbyt doswiadczona w zwiazkach z mezczyznami, zatem caly czas dazylam, aby utrzymac ten zwiazek i reanimowalam tak naprawde cos, co juz dawno umarlo smiercia naturalna. Dlatego teraz boje sie, ze w relacjach z nowym chloapkiem bede popelniac te same bledy a nie chce ranic go, bo naprawde jest dla mnie dobry, jest calkowitym przeciwienstwem lukasza
Niestety, niedawno moje mysli samobojcze nabraly nowego charakteru-przeszly w czyny. sama nie wiem, jak to mozlwie ze po zazyciu tylu tabletek nic mi nie było. czuje, ze nie chce zyc, nie potrzebuje tego swiata i tych cierpien. jestem zmeczona, wyniszczona. dodatkowo cierpien dodaje mi tez nowa szkola. Trafilam do niezbyt fajnej klasy, nauczyciele nie sa za dobrzy, zaczelam opuszczac lekcje, mimo iz z gimnazjum wyszlam z bardzo dobra srednia, paskiem i licznymi nagrodami,teraz mam okropne oceny. nie sadze, ze sie opuscilam. Nie leze i pachne w domu, ucze sie tego co mnie interesuje, jednak i tak mam problemy, co rusz wpadnie jakas 1. bardzo mnie to zasmuca, gdyz demotywuje mnie to do pracy, jestem uwazana za lenia, mimo iz wczesniej bylam jedna z najlepszych. Chcialabym zrobic wszytsko, nadazyc za tym, co sie dzieje, jednak z obawy przed porazka nie robie nic, albo szukam wymowek-np. nie pojscie do szkoly.wszystko odkladam na pozniej. Nie wiem, czy to przerost ambicji, czy prokrastynacja. bardzo prosze o jakakolwiek porade, przepraszam za bledy,a le jest juz pozno i jestem zmeczona...
Podobne tematy
2 2011-12-09 11:44:51 Ostatnio edytowany przez samisam (2011-12-09 11:45:36)
Może na początek parę słów o sobie,gdy miałam 21lat,żyłam w związku z alkoholikiem,nosiłam pod sercem jego dziecko i mój ojciec wyrzucał nas z domu, byłam w kropce więc zażyłam 20tabletek relanium,obudziłam się w szpitalu. Mój partner przepraszał,obiecywał że skończy z piciem,obietnicy dotrzymywał aż do stypy, która się odbyła po pogrzebie mojego brata,w 10miesięcy po mojej samobójczej próbie. Piszę ci to byś mnie powiedziała że nie wiem o czym piszę. Stan depresji, po tym co zafundował ci twój Ł jest zrozumiały,proponuję porozmawiaj o tym co czujesz ze swoim obecnym chłopakiem,jeżeli jest dobrym człowiekiem jak piszesz, to warto. Nie mówię że będzie wiedział jak ci pomóc,ale na pewno otrzymasz jego wsparcie psychiczne, poza-tym istnieje, niewielka ale jednak, prawdopodobieństwo, że twój były będzie rozsiewać jakieś plotki na twój temat i one dotrą do Twojego partnera, a wtedy zostaniesz zmuszona się bronić. Opowiedz więc swojemu M o twoich przeżyciach,o tym co cię martwi,zapytaj jakie on ma zdanie o postępowaniu twojego ex. Powiedz mu jakie złe myśli cię dręczą. Jeżeli sama nie możesz dać sobie rady, idź do psychologa,poproś swojego partnera by ci towarzyszył. Nie zamykaj się w sobie bo następna próba samobójcza może się powieść.
Trzymaj się cieplutko ![]()
Samisam ma rację,, jeśli masz teraz kogoś bliskiego przy sobie(twojego nowego chł.)to porozmawiaj z nim o tym,, będzie Ci lżej, chociaż trochę,, jestem trochę starsza od Ciebie i tez w zyciu wiele przeszłam,, sama się temu dziwię że do tej pory jeszcze nic sobie nie zrobiłam, a miałam wiele mysli samobójczych,,gdy byłam w gimnazjium moje koleżanki nie dawały mi żyć, ciągle obgadywały mnie za plecami,nauczyciele nie byli lepsi,,w ostatniej kl.przeżyłam śmierć jednej z najważniejszych osób w moim życiu, którą była moja babcia,a także moja mama miała ciągłe nawroty depresji,,byłam wtedy strasznie samotna, nie miałam przyjaciół,sama byłam bliska załamaniu, i myslałam ciagle o śmierci,,wszystko się zmieniło gdy poszłam do liceum,poznałam wielu cudownych ludzi, wtedy też zakochałam się ze wzajemnością, i mój koszmar życia zaczął się na nowo,,byłam z nim ponad dwa lata, bywało różnie,ale zawsze trzymalismy się razem,jednak teraz gdy zaczelismy studia, on zmienił się diametralnie, zaczął mnie traktowac jak swoje popychadło, wszyscy mówili mi że ten chł. wogóle mnie nie szanuje,najważniejsi stali się dla niego koledzy i narkotyki,,wkońcu zakończyłam ten związek bo już zaczynało mi brakować siły,jest mi wciąż ciężko bo nadal go bardzo kocham, i pewnie nie jedna łzę jeszcze wyleję, jednak wiem że nie mogę się poddawać,,czasami budzę się rano i jedyna myśl jaką mam w głowie to to że muszę z sobą skończyć,ale potem przychodzi ta malutka nadzieja, że może jeszcze kiedyś będę szczęśliwa,i ona utrzymuje mnie przy życiu,,
bezdomka7ile masz lat?
bezdomka7: tak jak ty uwielbiam disco polo
witaj w klubie! a to dla ciebie,może trochę chociaż poprawi się nastrój ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=D6ccHW5bOf8
6 2011-12-09 13:42:19 Ostatnio edytowany przez anna8301 (2011-12-09 13:49:58)
O jejku, jak mialam 15 lat to mialam takie same "przygody". Poprostu zapomnij o nim i zyj dalej. Jezu jaka ja bylam glupia nastalatka, zrobilabym wszystko, zeby cofnac czas. Wiem co czujesz, przezylam w zyciu 3 takie mlodziencze katastrofy. Niestety chyba zawsze trzeba dorosnac i dopiero zrozumiec po latach....