Witam was. Mam taki problem z moim 'teoretyczym' mezem. Zyjemy juz 2 lata osobno, ja mieszkam z dziecmi. Postanowilam w koncu ulozyc sobie zycie ale on nie chce rozwodu i przeciaga sprawe. Nie chce juz dluzej czekac na formalnosci. Czy ktos wie, czy skoro teoretycznie wciaz jestem jego zona to spotykanie sie z kims innym jest zdrada? czy cos mi prawnie grozi? tzn. chodzi mi glownie o dzieci, bo reszta jest malo wazna. Czy gdybym juz sie z kims spotykala jak dojdzie do rozprawy to moglby mi je odebrac z tego powodu? Napiszcie prosze jak cos wiecie na ten temat
Podobne tematy
Możesz złożyć wniosek o separację i ustalić kto ma prawo do opieki nad dziećmi .
Czasem mężowie lubią utrudniać życie a czasem robi to tzw.prawo w sumie jesteście w separacji 2 lata wiec sąd może to uznać za rozpad pożycia .
To ze małżonkowi nagle się przypomni ze kocha żonę nie jest istotne istotne są fakty nie pobożne życzenia .
Skoro chcesz rozwodu i zacząć życie od nowa masz do tego prawo .
Niestety w świetle prawa nadal jesteś mężatką i wstąpienie w nowy związek bez uregulowania spraw małżeńskich nie wygląda najlepiej mąż może Ciebie oskarżyć o zdradę małżeńską.
I starać się z tego tytułu o opiekę nad dziećmi .
Ureguluj sprawy zaległe od 2 lat -czyli nie istniejące małżeństwo .
3 2011-12-09 01:47:33 Ostatnio edytowany przez onomatopeja (2011-12-09 01:48:28)
Niestety w świetle prawa nadal jesteś mężatką i wstąpienie w nowy związek bez uregulowania spraw małżeńskich nie wygląda najlepiej mąż może Ciebie oskarżyć o zdradę małżeńską.
I starać się z tego tytułu o opiekę nad dziećmi .
Starać się może, ale raczej nic nie wskóra. Decydująca jest opinia RODK, który preferuje matki w roli rodzica pierwszoplanowego przy małych dzieciach. Inaczej sprawa wygląda przy nastolatkach, które mogą skutecznie wyrazić swoje zdanie na temat miejsca swojego pobytu.
Związek formalnej mężatki z kochankiem może, ale nie musi zostać potraktowany jako przyczyna lub jedna z przyczyn rozkładu pożycia.