Hej kobietki .
Jestem tu niby nowa ale zagladalam tutaj wczesniej.
Mam problem ze sama soba :(Jestem matka dwoch cudownych dziewczynek ,daja mi popalic nie sluchaja i ogolnie to bardzo rozrabiaja.Maz pracowal od roku na delegacji wracal tylko na niedziele i bylam sama.Do tego wczesniej bardzo miedzy nami sie nie ukladalo.Ciagle klotnie masz mnie zawiodl parenascie razy .Mam nerwice to napewno ,czesto boli mnie zoladek i ogolnie jestem osoba nerwowa .Od jakiegos pol roku zauwazylam u siebie napady adresji..nie sa one czeste raz na jakis czas raz na 2 miesiace .. ale co najgorsze wtedy obrywa moje starsze dziecko
nie katuje ani nic tylko szarpne lub krzykne
Zaraz sie opamietam i wielki placz jest moj placz. Ja wiem ze na to wszystko zlozylo sie to co bylo i jest miedzy mna a mezem ,a jest nie za ciekawie owszem jestesmy razem ale niema nic miedzy nami ..zdarza sie nam klocic ja mam dosc mowienia mu co ma robic jak pomoc itd .Nic sam nie zrobi musze mu wszystko mowic .Ja moge sobie poradzic z tym zeby takie npady nie mialy juz miejsce zeby to nie kumolowalo sie na dzieciach niemam czasu isc zabardzo do jakiegos specjalisty bo niemam zkim zostawic dzieci . Jestem zalamana nienawidze samej siebie ![]()
Podobne tematy
Masz do wyboru dwie opcje.
1. dalej urządzać swym dzieciom piekło i stosować wobec nich przemoc
2. podjąć własną terapię i zorganizować w czasie tych godzinnych spotkań z terapeutą opiekę do dzieci.
Zorganizowanie czegos takiego narazie jest dlamnie niemozliwe niestety.
Moj maz sam widzi co sie dzieje , ale mimo tego nie pomoze mi ulzyc w obowiazkach domowych czy wychowawczych pomoze wtedy jak mu powiem .
Jeśli nie możesz podjąć terapii, to znajdź chwilę na wyładowanie w bezpieczny sposób swej nagromadzonej agresji. Nie kieruj jej w stronę dzieci, lecz choćby weź zakręcona pusta butelkę PET i wal w tapczan, fotel, miękkie krzesło (wcześniej podłóż wilgotny ręcznik - nie będzie się kurzyło).
Rozumiem, że nie możesz też wyjechać gdzieś z domu na krótki choć urlop? Zrób coś przyjemnego dla siebie, w ramach BHP.
Najgorsze jest to ze niemam zadnej mozliwosci na chwile obecna wyjechania nawet na dwa dni by odpoczac od tego wszystkiego.Jezeli juz kogos poprosze o pomoc bo musze cos pilnie zalatwic na miescie a z dziecmi to utrudnione to jezeli potrwa to dluzej to osoba z ktora sa dzieci dzwoni za ile bede co tak dlugo robie.. nic niemoge zrobic na spokojnie
nawet jak maz jest w domu to i tak wszystko sie skupia na mnie .Dziekuje za rade teraz jak bede czula ze cos idzie negatywnego wyjde zostawie wszystko i odejde od dzieci na chwile by sie wyciszyc mam nadzieje ze to zadziala.
Witaj Ewelayna,ja co prawda nie mam ataków agresji,ale zdarza mi się być nerwową do granic możliwości.Znalazłam dla siebie ujście napięcia-kupiłam orbitrek(urządzenie do ćwiczen).Po kilkunastu minutach ćwiczeń czuję się o wiele lepiej,jestem spocona i zmęczona,poza tym zauważyłam ,ze poprawiła mi się sylwetka(ćwiczę od 2 miesięcy),potem chłodny prysznic i jest o wiele lepiej.Pozdrawiam.
Myślę, że nie jest Ci potrzebna terapia tylko odpoczynek i czas dla siebie, myślę, że jesteś zwyczajnie wykończona, dzieci pewnie malutkie. Nie ma żadnej możliwości, żeby bardziej zmobilizować męża do pomocy? żadnych babć, dziadków albo przyjaciółek też z małymi dziećmi, z którymi mogłabyś się jakoś wymieniać w opiece, tak aby każda mogła wyjść od czasu do czasu i się odprężyć?`
Bo z facetami tak zazwyczaj bywa , odstawią swoje i do spraw domowych się nie wtrącają, ale nie ma co kobiety są silniejsze od nich , dasz radę , musisz pozytywnie myśleć , pozytywnie się nastawiać , jak złość cię weźmie wyjdź z pokoju tam gdzie sa dzieci , krzyknij głosno w poduszkę , i bedzie lepiej , z czasem może to unormujesz , najważniejsze żebyś ty z dziewczynkami miała spokój emocjonalny , bo z czasem i one moga stać się nerwowe . Znajdź sobie jakieś hobby może poza opieką nad dziewczynkami , może wspolne hobby razem z nimi , jeżeli da się cos wymyśleć, a mąż jak ma zrozumieć to wkoncu zrozumie a jak nie to już nikt mu nie przemówi , musi sam sie przejechac na czymś . Trzymaj się cieplutko .
Potrzebujesz choć na chwilę pauzy. Ja też często popadam w złość, mam 2.5 letnią córeczkę jest naprawę kochana ale czasami doprowadza mnie do szału, mąż cały dzień w pracy a wszystko na mojej głowie. na początku myślałam,że skoro on zarabia na dom to ja muszę zająć się tym domem i dzieckiem, ale tak się nie da, kiedy ja jestem zdenerwowana moje dziecko robi to samo często zauważam ,że naśladuje moje zachowanie ( te złe, kiedy uderzę w coś by rozładować emocje) ona tez tak robi a ma nie cale 3 lata a co będzie później?!
ostatnio powiedziałam mężowi,że nie daje rady z opieką itd. i że musi mi pomóc, zgodził się i był zdziwiony bo nigdy się nie skarżyłam, teraz gdy mam wszystkiego dosyć to zakładam mp3 na uszy z ulubiona muzyką i zamykam się w pokoju, nie słysze nic nawet płaczu dziecka po pół godziny nabieram siły i wracam uśmiechnięta do rodziny. To na prawdę pomaga.
Znajdź choć chwile by zadbać o siebie. szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci i nie bój się prosić o pomoc, mężczyzną trzeba mówić to wprost.
pozdrawiam
10 2015-05-06 22:26:27 Ostatnio edytowany przez agus26 (2015-05-06 22:28:35)
Mam tak samo moja córeczka to dla mnie najwazniejszy skarb na swiecie choc czasem daje ostro w kosc.mąz pracuje za granica i jest tylko na weekend.Mam czasami kompletnie dosc jestem wykączona chcialabym choc jeden dzien albo godzine dla siebie ale nie chce go obarczac obowiązkami skoro caly tydzien na nas pracuje i tak w kolko sie wykanczam psychicznie i fizycznie bo wiem ze jestem twarda kobieta i dam sobie rade;)
Od moich młodych lat nic sie w mentalnosci kobiet nie zmieniło.Matki chocby padały na pysk muszą pokazac, że są herosami, które góry przeniosą, a ze wszystkim dadza radę.Nie ma trudniejszej pracy, niz opieka nad małym dzieckiem, domem. Mnie takie herosowanie wyleczyło z drugiego dziecka na 6 lat.To była męka.