Opowiem wam moją historię , choć już się podniosłam na nogi to i tak chciala bym wiedziec co myslą o mojej sytuacji inne osoby , Byłam z chłopakiem z 4 miesiące jak zaszłam w ciaże , nosił mnie na rękach , był miły , dżentelmen , i w ogole , mowil ze damy sobie rade, ze mnie kocha i nasze dziecko , miesiac za miesiacem mojej ciaży odczuwałam , że mniej sie spotykamy. Mówiłam jemu , że chciałabym cześciej z nim spędzać czas , ze jakos tego teraz w ciazy bardziej potrzebuje , stwierdzil ze ok, przeciez tak mnie kocha , ale wiekszosc razy jak mieslismy sie spodkac to albo umawial sie z kolegami , jednymisłowy walił mi stery . To się wkurzałam i mu mówiłam zawsze co czuje, ale spokojnie bo ja nie lubie sie kłócic, i niby zawsze rozumial to co do niego mowilam , widzialam tez ze do pracy sie nie spieszyl bo cv nie składał , a ja sie poprostu martwilam jak sobie rade damy jak on pracy nie znajdzie wiec mowilam mu zeby zaniosl cv gdzies czy coś , pewnego razu stwierdzil ze , zeby byc przy mnie nie bedzie chodzil na silownie i takie tam , chlopak ma 26 lat a ja 19 . tydzien pozniej w ten dzien co mial do mnie przyjechac , zerwał ze mna przez smsa . bylam juz w 26 tyg ciazy , twierdzac ze ja sie go ciagle czepiam , ze ciagle mi cos nie pasuje , ze praca , ze chcem przy nim byc itd ze bedzie lepiej jak nie bedziemy razem . i wiecej sie nie odzywal. zrozpaczona dzwonilam do niego , plakalam , moja dzidzia przezywala to co ja , chcialam zeby sie ze mna spodkal , bo takich rzeczy przez smsy sie nie zalatwia tym bardziej ze nic sobie nie zrobilismy i ze jestem w ciazy, ale nie odbieral tel nie odpisywal na smsy itd. po niecalych 2 miesiacach jego nie odzywania sie odezwal sie do mnie z pretensja ze chcem mu prawa rodzicielskie niby zabrac i swoje nazwisko dac, to ja ze praw mu nie zabiore ale nazwisko swoje dam bo dziecko przy mnie pozostaje itd . to sie wyklocal ale pozniej daej sie nie odzywal, dalej nie chcial sie spodkac itd gdy poprosilam go o pomoc przy sporzadzeniu wyprawki dla dziecka i innych potrzebnych rzeczxCH ,bo mieszkam z rodzicami i jeszcze sie ucze wiec pieniedzy nie mam , to napierw chcial pomoc ale po chwili stwierdzil razem z rodzicami ze nic bez sadu mi nie bedzie dawal , ze mi nic sie nie nalezy z tytulu nienarodzonego dziecka itd. to zrobilo mi sie przykro i powiedzialam ze łaski nie potrzebuje , ze ja i moi rodzice damy sobie sami rade . pozniej smsem mi napisal ze nie ma zamiaru dziecka u mnie widywac,a ja ze innego wybory na poczatku nie bedzie mial jak dziecko bedzie malutkie i jak piersia bede karmic itd to ubzdural sobie ze mu chcem utrudniac kontakty , ze on mi bedzie wszystko po zlosci robil ze jeszcze zobacze.(oczywiscie wszystkie wiadomosci zatrzymuje do sądu).Pewnego razu zadzwonilam do niego zeby pojechal ze mna do usc uznac dziecko , ze przed porodem chcem to zalatwic bo to bez roznicy , to napierw chcial jechac ale po chwili stwierdzil ze nic bez sadu nie bedzie robil. To wkoncu nie wiedzialam o co temu chlopakowi chodzi , ze ma chyba jakies problemy emocjonalne , i ze musze do niego pojechac i w oczy sie zapytac czarno na bialo co on zamierza , chociaz nie chcialam po tym wszystkim go widziec ale chcialam to zrobic dla mojego syna , bo on nic nie robi i jeszcze sie wyklocal ze dziekco ma miec jego nazwisko. to pojechalam tam do niego , on mieszka z rodzicami z moja mama, jego mama otworzyla drzwi , przyjela nas na klatce powiedziala ze marcina nie ma , moja mama chciala z nia porozmawiac bo sie nie znaly , i w ogole to stwierdzila ze niema czasu i nas splawila.poszlam z tylu kamienicy bo on mieszka na parterze i zobaczylam w oknie ze jest w domu , ze poprostu nie chcial wyjsc \ze mna porozmawiac, jak nienormalny czlowiek, to bylo załosne... i napisal mi po chwili esa ze ona jak ma ze mna rozmawiac to tylko przez smsy , i cos o nazwisku jeszcze pisal i takie tam pierdoły . To stwierdzilam ze z tym czlowiekiem , niemam co juz miec do czynienia ze musze isc do prawnika i zlozyc wniosek o alimenty z uznaniem ojcostwa , o ograniczenie praw bo na zlosc chce mi robic , o nadanie mojego nazwiska , o widzenia przy mnie i takie tam . Przykro mi jest jedynie z tym ze kochalam go a obrocil sie w bestie , robi ze mnie jakas wredna babke , ktora chce mu niby na zlosc robic wczystko , ale przeciez jak narazie to ja pierwsza zawsze pisalam do niego z tego wzgedu zeby sie dzieckiem chociaz zainteresowal bo nawet sie nie pytał o nic ale dalej cisza byla , nawet pojechalam do niego , ja ciezarna kobieta juz w 36 tyg ciąży razem z mama w deszcz i tak zostalam przyjęta, co ten chlopak ma w głowie , nie pojmuje tego , boje sie ze bedzie mi sprawial problemy w przyszlosci z moim synkiem , i w ogole, w ciazy mial razem z rodzinka w dupie mnie i dziecko , czy dziecko wszytko ma i w ogole a jak urodze to nagle sie odezwa i beda sie wyklocac w sadzei o nazwisko i o widzenia bez mojej ingerencji . boje sie ze sad pozwoli na takie widzenia ale sadze ze niemowle to za male dziecko na takie widzenia , moze sie tez tlumaczyc tym ze w trakcie jak bede chodzic do szkoly to dziecko ma byc z nim a nie z moja siostra . niewiem jak sad zareaguje , moja siostra ma dwojke dziecki i wie jak sie zajac dzieckiem . naprawde mi przykro ze jestem w takiej sytuacji , ze moja rodzine tym czesciowo moim problemem obarczam , na szczescie mam pomoc od nich i finansowa i psychiczna . Nigdy nie wiemy na kogo trafimy , mezczyźni mają dwa oblicza ..
Podobne tematy
...mezczyźni mają dwa oblicza ..
Nie wszyscy, Przyjaciółko, nie wszyscy.
Przykre, że na takiego ... trafiłaś. Ten chłopiec, bo to nie mężczyzna, nie dorósł do roli ojca, męża. Szkoda, że dorósł do płodzenia. Z tego, co napisałaś wnioskuję, że ten chłopiec mieszka z mamą. I sądzę, że to jego mama go tak ustawia, a on, pomimo wieku potulnie się poddaje i nie ma charakteru ani odwagi. Przykre to. Raczej nie liczyłbym na jakieś olśnienie w jego przypadku i zmianę zachowania. Typ synka mamusi.
Dobrze, że masz oparcie w swojej rodzinie, to ważne!
Rób to, co zaczęłaś: walcz!
Nie pozwól, aby tacy "ludzie" mieli wpływ na Twoje dziecko i Twoje życie.
Zaangażuj prawnika, szukaj porad, pisz tutaj - bo sporo tu osób, które już mają takie sytuacje za sobą.
Trzymaj się i pisz, co u Ciebie!
ix
Mam wrażenie że jego mama steruje jego życiem i że ma duży udział w tym byście nie byli razem i żeby dziecka nie widywał.Jest nie odpowiedzialny i zwyczajnie głupi.
Idz do prawnika załóż sprawę o ojcostwo i alimenty i walcz o swoje i życie dziecka bo to co teraz zrobisz bedzie miało wpływ na wasze dalsze losy.
Mysl teraz o sobie i o synku a nie o nim a sama zobaczysz ze czas goi rany i wszystko sie poukłada.
Witaj.
Pewnie zostanę "objechana" za to co napiszę ale ja to chyba bym się zastanowiła czy wogólę chcę walczyć o to by taki ktoś był ojcem dla mojego dziecka.
Chyba bym odpuściła sobie ustalanie ojcostwa i alimenty bo skoro facet nie pracuje to alimenty najprawdopodobniej będą w śmiesznej wysokości i pewnie jeszcze będą problemy by je płacił a skoro zostanie ustalone ojcostwo to będzie mógł wtrącać się w wychowywanie dziecka itp. Myślę że chyba wolałabym nie mieć tych niepewnych pieniędzy ale za to mieć święty spokój bo na to że nagle go olśni i zacznie być kochającym tatusiem nie masz co liczyć.
Jesteś młoda i na pewno z czasem znajdziesz sobie kogoś kto pokocha Ciebie a dla Twojego maluszka będzie wspaniałym ojcem.
Życzę Ci powodzenia.
Lepiej wychować dziecko samemu aniżeli męczyć się z kims kto na to nie zasługuje
Witaj.
Pewnie zostanę "objechana" za to co napiszę ale ja to chyba bym się zastanowiła czy wogólę chcę walczyć o to by taki ktoś był ojcem dla mojego dziecka.
Chyba bym odpuściła sobie ustalanie ojcostwa i alimenty bo skoro facet nie pracuje to alimenty najprawdopodobniej będą w śmiesznej wysokości i pewnie jeszcze będą problemy by je płacił a skoro zostanie ustalone ojcostwo to będzie mógł wtrącać się w wychowywanie dziecka itp..
Alimenty w takiej sytuacji wypłaca Fundusz Alimentacyjny, a dziewczynie każdy grosz będzie potrzebny. No i dlaczego zwalniać mężczyznę z wszelkiej odpowiedzialności?
Witam , no ja już się pozbierałam , myśle o swoim synku , za 2 tyg moge już urodzić do miesiąca wiec mam o czym myslec
Najbardziej mnie to denerwuje , to to jak pomyśle o tym , ze on jeszcze beszczelnie ma pretensje ze chcem dziecku swoje nazwisko dać , a moim zdaniem najwazniejsze jest dziecko a nie nazwisko . Ale po nim sie wszystkiego mozna spodziewać, wiem ze nie bedzie mu pasić,że jak bede składac wnioski do sądu to ogranicze mu prawa i ze na początku bedzie widywał dziecko jak bedzie malutkie tylko pod mojim okiem , lecz inaczej się nie da
i dobre jest też to , że założę się , że teraz się nie odzywa razem z rodziną(rodzicami) , nie pomaga ani nie interersuje sie a jak sie dzidzia urodzi , przyjdzie do sprawy sadowej to bedzie sie wyklocal ze mu prawa ograniczam , ze nazwisko swoje itd , i wtedy dopiero "na gotowca" będą chcieli dziecko widywać . To jest żałosne, lecz prawdziwe. Z checią bym tak zrobiła , że nie podała bym ojca ale nie chcem dziecku tego zabierać , choć niewiadomo jakim on ojcem będzie , i tez chcem , żeby poniósł konsekwencje za swoje czyny , bo ja w pełni odpowiedzialność ponosze ,będę z moim maluszkiem całe życie i nie narzekam .
Mogłabym mieć z nim problemy , jak bym mu praw nie ograniczyła , choć niewiadomo czy nie beda mnie po sadach ganiać.. Zobaczymy jak to będzie . W czwartek idę do prawnika i razem z nim napisze wszystkie wnioski i zapoznam sie z moimi prawami
mam nadzieje , że sie wszytko potoczy , te ostatnie pół roku szkoly jak urodze mi zostanie , dzidziuś na głowie i jeszcze po sadach latać . ehh Kobiety to maja w życiu co robić . ;P
Przeczytalam tutaj Twoja historie...cóz Twoj były jest tak samo niedojrzały jak moj, i nie ma pojecia co onacza dziecko i jak duzą odpowiedzialność trzeba za nie ponosic. Tylko cholernie Ci wspolczuje, ze jego mama jest taką osobą...Synek spłodził dziecko a ona sobie nic z tego nie robi..wrrr...chociaz moj dla odmiany jest władcą swojego domu (tez mieszka z mama) i jak ja z nim mieszkałam, z jego mama mialam cudowny kontakt, ona sama rozumie jak to jest zostac z małym dzieckiem. bo sama zostala z 3 dzieci (jego ojciec zginał w wypadku) więc moj ma swoje zycie i mama nic mu nie może domówić do rozsądku...
Witaj.
Pewnie zostanę "objechana" za to co napiszę ale ja to chyba bym się zastanowiła czy wogólę chcę walczyć o to by taki ktoś był ojcem dla mojego dziecka.
Chyba bym odpuściła sobie ustalanie ojcostwa i alimenty bo skoro facet nie pracuje to alimenty najprawdopodobniej będą w śmiesznej wysokości i pewnie jeszcze będą problemy by je płacił a skoro zostanie ustalone ojcostwo to będzie mógł wtrącać się w wychowywanie dziecka itp. Myślę że chyba wolałabym nie mieć tych niepewnych pieniędzy ale za to mieć święty spokój bo na to że nagle go olśni i zacznie być kochającym tatusiem nie masz co liczyć.
Jesteś młoda i na pewno z czasem znajdziesz sobie kogoś kto pokocha Ciebie a dla Twojego maluszka będzie wspaniałym ojcem.
Życzę Ci powodzenia.
Zrobiłam dokładnie jak napisałaś,dziecko moje jest nie uznane nie biore alimentów i bardzo sie ciesze że mam świety spokój ale to nie zawsze jest dobre rozwiązanie.
Alimenty w takiej sytuacji wypłaca Fundusz Alimentacyjny, a dziewczynie każdy grosz będzie potrzebny. No i dlaczego zwalniać mężczyznę z wszelkiej odpowiedzialności?
Fundusz alimentacyjny jej nie "nawali" zbyt wiele a jakos samotna matka z dzieckiem które ma nie ustalonego ojca tez dostanie 170zł miesiecznie od funduszu.
Czasem lepiej jest olać i zwolnić z odpowiedzialnosci chociazby dlatego by za kilka lat totalnej olewki dziecka nie zazyczył sobie alimentów od dziecka bo nie stać go np.na utrzymanie ![]()
Taki temat był nawet na forum poruszany.
bassska napisał/a:Witaj.
Pewnie zostanę "objechana" za to co napiszę ale ja to chyba bym się zastanowiła czy wogólę chcę walczyć o to by taki ktoś był ojcem dla mojego dziecka.
Chyba bym odpuściła sobie ustalanie ojcostwa i alimenty bo skoro facet nie pracuje to alimenty najprawdopodobniej będą w śmiesznej wysokości i pewnie jeszcze będą problemy by je płacił a skoro zostanie ustalone ojcostwo to będzie mógł wtrącać się w wychowywanie dziecka itp. Myślę że chyba wolałabym nie mieć tych niepewnych pieniędzy ale za to mieć święty spokój bo na to że nagle go olśni i zacznie być kochającym tatusiem nie masz co liczyć.
Jesteś młoda i na pewno z czasem znajdziesz sobie kogoś kto pokocha Ciebie a dla Twojego maluszka będzie wspaniałym ojcem.
Życzę Ci powodzenia.Zrobiłam dokładnie jak napisałaś,dziecko moje jest nie uznane nie biore alimentów i bardzo sie ciesze że mam świety spokój ale to nie zawsze jest dobre rozwiązanie.
Alimenty w takiej sytuacji wypłaca Fundusz Alimentacyjny, a dziewczynie każdy grosz będzie potrzebny. No i dlaczego zwalniać mężczyznę z wszelkiej odpowiedzialności?
Fundusz alimentacyjny jej nie "nawali" zbyt wiele a jakos samotna matka z dzieckiem które ma nie ustalonego ojca tez dostanie 170zł miesiecznie od funduszu.
Czasem lepiej jest olać i zwolnić z odpowiedzialnosci chociazby dlatego by za kilka lat totalnej olewki dziecka nie zazyczył sobie alimentów od dziecka bo nie stać go np.na utrzymanie
Taki temat był nawet na forum poruszany.
Fundusz wypłaca do 500zł na dziecko, to jednak więcej niż 17ozł, poza tym pan zacznie w końcu zarabiać i płacić.
Mnie się to wydaje zwyczajnie niemoralne z różnych powodów-to dawanie przyzwolenia ojcom na wykpienie się od wszelkiej odpowiedzialności, przerzucanie odpowiedzialności na państwo(te 170zł powinno być dla dzieci których ojcowie nie żyją, albo matka faktycznie nie wie kto jest ojcem-np. dziecko z gwałtu), pogarszanie warunków życiowych dziecka-nawet jak matka dobrze zarabia to może alimenty dziecku odłożyć jako zabezpieczenie na przyszłość.
A zabezpieczeniem przed płaceniem alimentów na ojca może być odebranie praw, jeśli ojciec jest bezkontaktowy.
Mam wrażenie że jego mama steruje jego życiem i że ma duży udział w tym byście nie byli razem i żeby dziecka nie widywał.Jest nie odpowiedzialny i zwyczajnie głupi.
Idz do prawnika załóż sprawę o ojcostwo i alimenty i walcz o swoje i życie dziecka bo to co teraz zrobisz bedzie miało wpływ na wasze dalsze losy.
Mysl teraz o sobie i o synku a nie o nim a sama zobaczysz ze czas goi rany i wszystko sie poukłada.
Powiedz jego mamie żeby się nie wtrącała
zycie. najelpsze jest to, ze on dorosnie. kiedys czytalam takie story, jak dorastal taki gowniarski typek, a potem juz go dziewczna nie chciala.
moja historia byla na poczatku taka sama! mam 26lat a on 32, zaszlam w ciaze po4 miesiacach. Trudno uwierzyc ale uczucie szybko przyszlo, z ciazy problemu nie robilismy, cieszylismy sie, kochalismy sie i chcielismy pobrac. Az do momentu w którym zauwazylam ze mnie oklamuje, ze swoja byla sie spotyka. wtedy bylam w 3 miesiacu ciazy. On ze mna nie chcial juz sypiac, nie spedzal nocy w domu, znjadowalam u niego prezerwatywy-choc po co mu?jak ze mna ich nie uzywal? i ta jego byla!! .... zakochana w nim i liczaca na jego powrot, niszczyla wsyztskie jego zwiazki, wydzwaniala po5razy dziennie,to bylo nie do wytrzymania, a on? oklamywal mnie tylko, spotykal sie z nia, telefon zaczal chowac w majtki przede mna bo jak ukratkiem spojrzalm w nocy,jak spal-udalo mi sie zawsze znajdowalm cos co nie powinnam, smsy dziwnej tresci o ich spotkaniach i wogole,on jej bronil bardziej niz mnie, a ona udawala jego przyjaciolke. Wiem ze mnie z nia zdradzal, nie zlapalam go ale czulam to, te kondony, dziwne smsy,jego klamstwa, mowil ze spi w domu a tam go nie bylo,jezdzil an noce na wies-tam jego rodzice mieli dom i wolny stal. Miedzy nami ciagle byla o nia kllotnia. Ja bylam w ciazy,on nie przejmowal sie mna, kilka razy lezalam w spzitalu go nie bylo obok. raz nawet wrocilam po szpitalu a moja poduszka pachniala inna kobieta, lozko bylo inaczej poscielone i w nogach kłab wlosow lezal, jak by specjalnie polozony. wlosy byly inne niz moje,ale jak zawsze znalazl glupia wymowke na wsytzsko a ja choc wiedzialm jaka jest prawda nie chcialam jej doposcic do siebie ze wzgledu na dziecko.Jego bylej powiedizalm swoje zdanie dosadanie na jej temat-a moj partner tylko jej bronil. slub ktory mielismy brac,odwołał. Miał wybor ja i dziecko albo ona, nie wybral, nie umiał. ona go buntowala. Chcialam odejsc ale ludzilam sie ze dizecko wsyztsko zmieni, zamieszkalm u niego a dziecko sprawilo ze bylo tylko gorzej. Kłotnie o jego byla doprowadzily do tego ze przestal mnie kochac, olewal, traktowal jak powietrze,nie rozumial ze go potrzebuje, czulosci, uczucia, go!! a on tylko kalmal i z byla rozmawial i spotyakal sie a ze mna juz nawet przestal rozmawiac. Wspolne mieskzanie bylo tragedia. nie poswiecal mi nawet5min dziennie, tel trzymal w majtkach, ze mna rozmawial przez tel 1 min a potem z byla 30min,doprowadzalo mnie do szlu to.ona wiedzial lepeij niz ja co u niego sie dzialo.traktowal mnie jak powietrze,przy dziecku nie pomagal, klotnie za klotnia byly o jego stosunek do mnie,o jego klamstwa, rzeczy ktore wychodzily jak spojrzlaam w tel jak nop byla impreza i wypil i w nocy udalo mi sie go wyciagnac,zawsze cos znalazlam.potem bajerowala jeszcze z inna,ale mowil tez ze kolezanka. ja plakalam, cierpialam strasznie,kochalam go,choc chcialm odejsc wiele razy , wiedzialm ze z tego nic nie bedzie, nie mozna tak ukladac zycia, jak facet z 1 nie umie byc,olewa,klamie. nawet ze mna po ciazy nie sypial, nie przytula, nic. zaczal nagle sie stroic i wogole, czulam ze kogos poznal. bolalo bardzo jak mnie traktuje.a on mowil ze nic nie robi- wlansie w stosunku do mnie calkowicie. zycie nasze zmienilo sie w pieklo. Jego matka uwazala go za swietego i nie wierzyla w nic,mimo ze mowilam cos co on sam powiedzial.potem 1 wrocil z imprezy zakladowaej i poweidzial ze to koniec, nie kocha mnie.w tym momencie ja widizlam w jego tel smsy z kolezanka z pracy, zmienil prace jakis czas wczesniej, bajerowali razem, a on pijany mowil jaka ona nie jest wspaniala. ze gdyby nie ja to by z nia sprobowal. ja wiele razy chcialm sie wyprowadzic ale mowil ze ulozy sie w koncu,ze chce dobrze wierzylam w to. ale on nic nie robil, odwrotnie jeszcze gorzej sie zachowywal.i mnie i dziecko zostawil. jego rodzice nie wierza w to co robil,widzieli tylko nasze klotnie i moje czepianie sie o jego byla a potem o kolenzake z pracy, i to ze mnie jak powetrze traktuje, jak smiecia,a a ja wsyztsko im robilam , ledawo dawalm rady,ale nie chcialm by narzekali a on mowil ze nic mam nie robic,nie umial docenic co robie,jak sie staralam, cierpialam,,ale za dlugi. on zostawil nas i powiedzial ze to przez to ze klocilismy sie. sam mowil ze powody sie licza tylko skutki-moje czepianie sie. A teraz 2 tyg po naszym rozstaniu,juz teraz 4 miesiace minelo jest z ta kolezanka z pracvy, dla mniew syztsko jasne sie stalo,jego nagle strojenie sie do pracy i wogole, olewanie mnie, wiedzial ze nie wytrzymam tego,rzadna kobieta takiego traktowania by nie zniosla. zyc z kim a my zylismy obok. i swoja obojetnoscia zrzucil an mnie wine rozstania.a on mial juz inna, czekla zeby sie mnie pozbyc i miec droge wolna i jest juz szczesliwy z nastepna.
my mamy wojne,nie mozemy sie dogadac, alimentow sam nie chce juz placic, nagle obudzil sie ze chce byc dobrym ojcem.
a ja? przeszlam depresje, zawalilam rok studiow, nie mogalam sie pozbierac z reszta nadal mijest ciezko, uwierzyc ze mnie to spotkalo, nie moge podniesc sie,pozbierac. najgorzej boli ze tak klaamal, ze tak dlugo meczylam sie,liczylam nie wiadomo na co, ze tyle mu wybaczalam a to obrocilo sie przeciw mnie!!ja teraz nadal cierpie, a on juz jest szczesliwy i ma mnie gdzies. Zaluje ze dawno nie odeszlam tylko wyszly jego klamstwa i spotkania zbyla, te smsy ktore swiadczyly zdradzie.
Ja jestem 39 letnia samotna matka dwojga nastolatków. Jestem od dwóch rozwódka...móż znęcał sie nade mną fizycznie i psychicznie. Wraz z dziećmi byłam zmuszona się wyprowadzić. Wynajmuję mieszkanie, ale jest mi coraz trudniej za nie płacic, bo po małżeństwie zostały mi długi, a co za tym idzie komornik na pensji. Boję się ze bede musiała oddać dzieci do domu dziecka, bo juz sobie nie radze finansowo, a zadna instytucja nie moze mi pomóc poniewaz ich interesuje tylko dochód, a nie tyle ile faktycznie mam pensji i ze wynajmuje mieszkanie i w zwiazku z tym ponosze dodatkowe koszty. Nie mam juz siły, ani pomysłu co dalej??!!
Ano nie wiem czy mąż płaci Ci alimenty na dzieci czy nie ale powinnaś o to wystąpić jeśli jeszcze ich nie masz. Jeżeli orzeczenie rozwodu było z jego winy to Tobie też dożywotnio przysługują alimenty od niego ( jeżeli bez orzekania o winie to obowiązek alimentacyjny jest do 5 lat), ale tylko wtedy gdy on ma lepszą sytuację finansową niż Ty. Jeżeli ma to nie czekaj tylko złóż do sądu wnioski o przyznanie alimentów na siebie i dzieci. W sądzie koniecznie przedstaw umowę najmu z ceną ile płacisz + rachunki jeśli dodatkowo płacisz za media i musisz koniecznie powiedzieć że sama utrzymujesz z jednej pensji siebie i dzieci...
Możesz też spróbować skorzystać z pomocy opieki społecznej (od czegoś chyba są, prawda ?).
Ponadto jeżeli są to długi pozostałe po małżeństwie (wasze wspólne) więc również możesz postarać się sądownie aby część tych długów spłacił mąż...
Nie oddawaj dzieci do domu dziecka, są nastolatkami więc zmienisz im cały świat i może to się obrócić przeciwko Tobie - dzieci Cię znienawidzą...
Tak, mam alimenty..nawet jakies 7 tyg temu zaniosłam wniosek o ich podwyzszenie, ale jeszcze nie dostałam zadnego zawiadomienia z sądu o sprawie. On nie pracuje, wiec płaci mi panstwo. Co do opieki to ich nie interesuje ze wynajmuje mieszkanie i w zwiazku z tym mam wieksze opłaty...Byłam. Byłam równiez w fundacji samotna mama ale choc oni rozumieja moja sytuacje to równiez nie moga mi pomóc bo znów interesuje ich tylko papierek, czyli to jaki mam dochód, a nie tyle ile mam faktycznie do reki. A co do długów, to przez 10 lat bylismy w separacji, mój ex nie pracował, lub pracował tylko na czarno, wiec kredyty sa na mnie... I takie błedne koło, które coraz trudniej rozumiem i coraz gorzej je znosze
Mimo wszystko pozdrawiam ciepło...i dziekuje za zainteresowanie.
Hmm... to faktycznie błędne koło
Może spróbuj porady prawnej ? Są prawnicy którzy udzielają darmowych porad, a może udało by się coś załatwić żeby rata długu była mniejsza.
A co do Twojego byłego męża to pewnie celowo pracuje na czarno aby nie płacić w ogóle, albo nie płacić więcej... ![]()
Naprawdę ciężka sprawa... ![]()