netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

10 odpowiedzi2 760 wyświetleńzałożony przez WishIcouldKnow, 30.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

Witam drogie Panie.
Opowieść długa, ale na pewno jedyna w swoim rodzaju wink

Własna analiza:
Cholerny indywidualista i egoista(lecz jeżeli mu na kimś zależy to potrafi zrobić wszystko dla tej osoby).  Całe życie kroczy własną ścieżką, uważany za ?duszę towarzystwa?, lecz za takiego nigdy się nie czuł. O ironio woli samotność, ale nie ma tygodnia bez porządnej imprezy. Paradoksów jest więcej. Nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów z płcią piękną, ale nigdy nie chciał być w związku ? niekoniecznie ze strachu. Nie potrafił wyobrazić sobie jakby to życie wyglądało,  po prostu życie singla mu odpowiadało(hello egoizm)...do czasu wink


Pod koniec pierwszego roku studiów w W-wie poznałem dziewczynę - Asię...brzmi trywialnie, jak setki innych historii, nie?. Na początku bałem się tej znajomości, bo okoliczności poznania były...dziwne, magiczne. Można powiedzieć:  jak to nie było przeznaczenie(lub przypadek), to co to do cholery było? Rozmawialiśmy(tylko lub aż) chyba z 6 godzin, ja jako, że miałem zaplanowany wyjazd do Hiszpanii na wakacje tydzień po tym spotkaniu (na 2 miesiące ? zarobek), nawet nie chciałem kolejnego spotkania. Ot, miło się rozmawiało. Nic nie zaproponowałem. To ona wyszła z propozycją, że się chce spotkać i to już w przyszły dzień...nie potrafiłem odmówić.

Dzień później, rano dostałem telefon - wyjazd za granicę nie wypali, kumpel powiedział  firma okazała się nie warta złamanego grosza. Dałem sobie spokój i nie poleciałem. Postanowiłem się spotkać z Asią. Już na dzień dobry postanowiłem, że to będzie tylko koleżeństwo. Postanowiłem ?w głowie?, bo nie znałem jej zamiarów, biorąc pod uwagę fakt, że ona zawsze miała więcej znajomych facetów niż kobiet nie chciałem się wydurnić. A ja dodatkowo od przyszłego roku akademickiego miałem studiować (i studiuję) w innym mieście, oddalonym o ?troszkę? od W-wy ? Wrocławiu. I szczerze nie potrafiłem wyobrazić sobie siebie w związku.. Całe wakacje spędziliśmy razem, dosłownie. Od rana do nocy marnowaliśmy czas razem, nocą rozmawialiśmy przez telefon/gg/sms?y. I rano od nowa.  Jeżeli dawała mi jakieś znaki, że chce czegoś więcej to byłem ślepy, ale nie sądzę. Koleżeństwo zmieniało się powoli w przyjaźń. Ja jej uratowałem kilka razy tyłek i vice versa.  Mogliśmy na siebie liczyć. Mnie zdziwiło to, jak szybko można przejść z koleżeństwa na przyjaźń.  W moim całym 20sto letnim życiu nie miałem wielu bliskich osób. Zawsze z mnóstwem znajomych, ale tak naprawdę niewyobrażalnie samotnie. Przyzwyczaiłem się.

Pod koniec sierpnia ja poleciałem do UK na dwa tygodnie, ona do znajomych nad morze, również na dwa tygodnie.  No i nadal rozmawialiśmy po kilka dobrych godzin dziennie...a ja zacząłem tęsknić i czuć coś więcej. Ona poznała kogoś i chyba wiadomo gdzie to zmierza wink Zachowałem się jak pies ogrodnika, przynajmniej po części, bo powiedziałem jej, że od niedawna mi zaczęło na niej zależeć i będę musiał się trochę usunać z jej życia ? niech jej znajomość z tym kimś się rozwija, nie będę tego utrudniał. Wytrzymała z nim niecałe dwa tygodnie, zadzwoniła, chciała się znowu spotykać. Dała mi jasno do zrozumienia, że nie chce psuć tej przyjaźni związkiem i nie wierzy, że z przyjaźni może wykiełkować miłość.  Ja to uszanowałem. Powinienem był wtedy zakończyć znajomość, ale nie mogłem. Wiedziałem, że będzie ciężko, ale moje życie było tak bogate w różne problemy od wielu lat, że stwierdziłem: dam radę wink

Październik, wyjazd do Wrocławia na studia, ona została w W-wie. Od tego czasu miała kilku adoratorów, ale i tak rozmawialiśmy praktycznie codziennie. Ja we Wrocławiu poznałem kogoś innego. Koleżanka jak każda inna, ale boję się, że schemat się powtórzy. Magda jest niesamowita, chociaż tak naprawdę dobrze jej jeszcze nie znam. Przyjaciółka z W-wy odkąd jesteśmy oddaleni czasami zachowywała się inaczej ? jakby jej zaczęło zależeć. Dawała różne aluzje, oznaki zazdrości ? że spędzam czas, imprezuje z Wrocławianką, jednak gdy się spotkaliśmy około miesiąc temu wszystko było po staremu, nikt tematu nie poruszył.
Ja obecnie odciąłem się od dwóch pań. Tak naprawdę nie mam nawet pojecia, czy któraś chce coś więcej. Sam nazwałbym siebie dupą wołową, bo gdybym miał wybierać nie mam pojęcia kogo bym wybrał.

Gdzieś spotkałem się z cytatem ??Kochając jednocześnie dwie osoby, wybierz tę drugą, bo jeżeli naprawdę kochałbyś pierwszą, nie zakochałbyś się w drugiej .. ? . No cóż, ja chyba muszę liczyć, że pojawi się ktoś trzeci...

Historia pewnie nudna i tak naprawdę nie wiem czego oczekuję od Was drogie panie (i panowie ? jeżeli jacyś są). Z przyjaciółką spotkam się pewnie dopiero w święta. Nie sądzę, żebym wcześniej z nią rozmawiał, a jeżeli już to jakieś gadki-szmatki. Z Wrocławianką na pewno będę się widział, chyba że nadal będę unikał spotkań. No ale mnóstwo imprez, wspólne wyjazdy z uczelni, jakieś spotkania na piwko...nie chce tracić tego kontaktu.

Wiem, wiem, najlepiej by było po ludzku siąść i porozmawiać. Tylko, że ja nie chce niczego psuć, bo sygnały można źle zinterpretować i nie ukrywam, że mam totalny mętlik w głowie. Nie wiem czy chcę czegoś więcej, bo nie potrafiłbym chyba wybrać...ale obydwie panie są ważne w moim życiu i nie chcę.

Jeżeli ktoś dotarł do końca ? gratuluję. I proszę o jakiekolwiek opinie, przemyślenia. Tak naprawdę nie oczekuję niczego, ale ciekawi mnie jak bardzo chora ta syturacja jest z z perspektywy osoby postronnej.
Dziękuję wink

2

Odp: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

Ja dotrwałam smile
Historyjka ciekawa, chociaż szkoda, że bez happy endu wink
Może warto jednak spróbować z warszawianką? Świetnie się dogadujecie i czujecie nutkę zazdrości w sercach, więc chyba nie bez powodu?
Wydaje mi się, że taka 100% przyjaźń nie zna zazdrości.
Uważam, że lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się nawet nie spróbowało.
Czekam na ciąg dalszy tej historii , z dobrym zakończeniem wink
Życzę powodzenia

3 Ostatnio edytowany przez Emiliaaa (2011-12-07 14:35:36)

Odp: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

I ja również dotrwałam do końca wink
Moim zdaniem powinieneś pozwolić by czas coś wykrystalizował. Nie sądzę by Tobie, albo którejś z dziewczyn się spieszyło. Jeśli z którąś masz być, to wszystko w swoim tempie się rozwinie. Myślę, że zdajesz sobie sprawę, że granica między przyjaźnią a związkiem/uczuciem z czasem się zaciera i nawet możesz nie zauważyć kiedy Twoje lub ich uczucia się zmienią. Jesteś młody, ma czas, więc daj go i sobie, i dziewczynom. Poczekaj na to co Ci los przyniesie i nie uciekaj przed tym, tylko pozwól by sprawy toczyły się swoim torem wink

lewa4444
Napisałaś, że "Wydaje mi się, że taka 100% przyjaźń nie zna zazdrości.". A ja właśnie bym powiedziała, że zna. Bo jeśli z kimś spędzasz dużo czasu, dzwonisz, piszesz, rozmawiasz, praktycznie jesteście 'razem', to kiedy ktoś nagle się pojawia w życiu naszego przyjaciela i ta osoba jest dla niego ważna tak jak my i dzieli z nią swoje smutki i radości, to jakaś tam nutka zazdrości się pojawia.

4

Odp: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów
Emiliaaa napisał/a:

I ja również dotrwałam do końca wink
Moim zdaniem powinieneś pozwolić by czas coś wykrystalizował. Nie sądzę by Tobie, albo którejś z dziewczyn się spieszyło. Jeśli z którąś masz być, to wszystko w swoim tempie się rozwinie. Myślę, że zdajesz sobie sprawę, że granica między przyjaźnią a związkiem/uczuciem z czasem się zaciera i nawet możesz nie zauważyć kiedy Twoje lub ich uczucia się zmienią. Jesteś młody, ma czas, więc daj go i sobie, i dziewczynom. Poczekaj na to co Ci los przyniesie i nie uciekaj przed tym, tylko pozwól by sprawy toczyły się swoim torem wink

lewa4444
Napisałaś, że "Wydaje mi się, że taka 100% przyjaźń nie zna zazdrości.". A ja właśnie bym powiedziała, że zna. Bo jeśli z kimś spędzasz dużo czasu, dzwonisz, piszesz, rozmawiasz, praktycznie jesteście 'razem', to kiedy ktoś nagle się pojawia w życiu naszego przyjaciela i ta osoba jest dla niego ważna tak jak my i dzieli z nią swoje smutki i radości, to jakaś tam nutka zazdrości się pojawia.

No cóż... polemizować nie będę, bo stwierdziłam ten fakt w oparciu o własne doświadczenie. Miałam przyjaciela, ale nie czułam wcale zazdrości, kiedy on umawiał się z dziewczynami, wręcz przeciwnie- pomagałam mu w ich zdobywaniu. Może byłoby inaczej, gdyby "Tamta" zabierała ten czas, który powinien być przeznaczony dla mnie.
Być może należę do tej mniejszości, która nie czuje zazdrości, jeśli chodzi o tego typu relacje... Nie wiem... smile

5

Odp: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów
lewa4444 napisał/a:

No cóż... polemizować nie będę, bo stwierdziłam ten fakt w oparciu o własne doświadczenie. Miałam przyjaciela, ale nie czułam wcale zazdrości, kiedy on umawiał się z dziewczynami, wręcz przeciwnie- pomagałam mu w ich zdobywaniu. Może byłoby inaczej, gdyby "Tamta" zabierała ten czas, który powinien być przeznaczony dla mnie.
Być może należę do tej mniejszości, która nie czuje zazdrości, jeśli chodzi o tego typu relacje... Nie wiem... smile

Wiadomo, każdy ma swoje zdanie. Ty spotkałaś się z takim przypadkiem, a ja z takim wink

6

Odp: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

to jak przeciaganie liny-kto mocniej i szybciej przewróci na swoją strone przeciwnika.nikgo w tej sytuacji nie nazwę przeciwnikiem ,ale nazywanie to przyjaznią też nie ma sensu.
kkiedy ludzie sie przyjaznią ,nie kierują się w żaden sposób zazdrością oraz całym mnóstwem podobnych uczuć.
natomiast w relacjach damsko-męskich mało znam przykładów prawdziwej przyjazni.wszystkie one skończyły sie etatowym łóżkiem "bez zobowiązań.jakkolwiek by do tego nie podejść  ,to cała wasza "trójka"ma na plecach bagaż podręczny i zapasowe koło.jeśli coś  gdzieś nie wypali ,zawsze jest KTOŚ kto był i bedzie:)
bynajmniej ostrożnie podchodziłabym do tych relacji.skoro twoje JA nie jest  gotowe na wstąpienie w związek z kimkolwiek ,tzn.,że nie ma takiej potrzeby aby z "domniemanych zachowań lepić sobie ręce "na siłę.wypadałoby(nie  to chyba nie na miejscu mówić komuś co wypada ,a co nie  -prawda?)lub należałoby dać sobie wolną przestrzeń do życia.kiedy przyjdzie moment ,w którym serce zareaguje w jakis dziwny ,nieokreślony sposób-wtedy znajdzie się i chęć do bycia z kimś.
nie rób niczego na  siłę ,bo i po co?
każdy ma jakieś rozterki,problemy i  zyje.zmagamy się z tym każdego dnia ,ale nie przesłaniaj sobie życia obiema paniami.jeśli los bedzie sprawiał ,że nie raz sie spotkacie ,to żyj i pozwól żyć innym.wszystko prosto i swobodnie.jeśli coś bedzie miało się zdarzyć-to zdarzy się-czy tego chcesz czy nie.
głowa do góry.

"Sa ludzie, którzy przekazuja swiatlo dalej.
Sa ludzie, którzy wszystko przemieniaja w zmierzch."

7

Odp: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

Również dotrwałam do końca;-)Historia bardzo ciekawa i nie dziwię się,że masz mętlik w głowie.Może po prostu daj sobie trochę więcej czasu na dokładniejsze przemyślenia;-)Być może twoja relacja z Warszawianką to czysta przyjajźń.Skoro spędzaliście ze sobą tyle czasu a do niczego nie doszło.Jeśli chodzi o Wrocławiankę,to jeśli zależy Ci na tej przyjaźni,dalej się z nią możesz przecież spotykać.
Albo jak napisałeś: ''poczekam na kogoś trzeciego".Będzie dobrze;-)

8 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-12-07 20:32:34)

Odp: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

Ja po tym opisie widziałabym Ciebie z warszawianką wink. Hehe, ale to Twój wybór.
Sam widzisz, że od początku zaczęło zależeć Ci na warszawiance, tylko bałeś się:odległości itp.
Skąd w Tobie tyle strachu? Czasem warto zaryzykować, tym bardziej, gdy czuje się, że do kogoś czuje się coś specjalnego.
Może wrocławianka to tylko dlatego, bo boisz się czegoś więcej z warszawianką? Tak od tego ze strachu uciekasz. Tak mi się wydaję.
Przemyśl to. I odpowiedź sobie sam. Bo oczywiście może tez być tak, że na żadnej nie zależy Ci jako na dziewczynie. Nic na siłę. W każdym raziel.

9

Odp: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

Wydaje mi się, że taka 100% przyjaźń nie zna zazdrości.

Z definicji to przyjaźnią już nie jest, bo jedna ze stron czuje coś więcej (czyt. ja). Chociaż dla mnie takie szufladkowanie jest głupie. Na pierwszym miejscu jestem jej przyjacielem, to co ja czuje jest mniej ważne.

Uważam, że lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się nawet nie spróbowało.

To jest moje motto życiowe. Ale do tanga trzeba dwojga. Nie wszyscy lubią ryzykować.


Moim zdaniem powinieneś pozwolić by czas coś wykrystalizował. Nie sądzę by Tobie, albo którejś z dziewczyn się spieszyło.

Ja jestem z tych, którzy mają świadomość, że życie ucieka i nie można być biernym. Rozumiem jednak, że na niektóre sprawy potrzeba czasu.

natomiast w relacjach damsko-męskich mało znam przykładów prawdziwej przyjazni.wszystkie one skończyły sie etatowym łóżkiem "bez zobowiązań.jakkolwiek by do tego nie podejść  ,to cała wasza "trójka"ma na plecach bagaż podręczny i zapasowe koło.jeśli coś  gdzieś nie wypali ,zawsze jest KTOŚ kto był i bedzie:)

Nie ma szans na relacje fuck-friends, bo po pierwsze mam szacunek do samego siebie jak i do nich. Nie chciałbym nikogo zranić, a takie układy na dłuższą metę na pewno nic dobrego by nie przyniosły. Jakby miało się coś stać spontanicznego to by już się stało bo okazji było mnóstwo. Ale ja nie chciałem nigdy niczego spieprzyć. I na trzeźwo i pod wpływem alkoholu (no ale w tym wypadku mi się włącza samokontrola po pijaku i po prostu nie ma szans, żebym miał zrobić coś aż tak głupiego)
Seks ma być dopełnieniem związku, chociaż co prawda mogę siebie nazwać hipokrytą biorąc pod uwagę moją przeszłość. Ale człowiek uświadamia sobie z czasem jakie są priorytety smile

bynajmniej ostrożnie podchodziłabym do tych relacji.skoro twoje JA nie jest  gotowe na wstąpienie w związek z kimkolwiek ,tzn.,że nie ma takiej potrzeby aby z "domniemanych zachowań lepić sobie ręce "na siłę.wypadałoby(nie  to chyba nie na miejscu mówić komuś co wypada ,a co nie  -prawda?)lub należałoby dać sobie wolną przestrzeń do życia.kiedy przyjdzie moment ,w którym serce zareaguje w jakis dziwny ,nieokreślony sposób-wtedy znajdzie się i chęć do bycia z kimś.

Moje JA nigdy nie było w żadnym poważnym związku, prowadziło dość luźny tryb życia, z różnych powodów, ale po prostu jestem cholernie niezależną osobą. A przynajmniej byłem.

każdy ma jakieś rozterki,problemy i  zyje.zmagamy się z tym każdego dnia ,ale nie przesłaniaj sobie życia obiema paniami.jeśli los bedzie sprawiał ,że nie raz sie spotkacie ,to żyj i pozwól żyć innym.wszystko prosto i swobodnie.jeśli coś bedzie miało się zdarzyć-to zdarzy się-czy tego chcesz czy nie.
głowa do góry.

Generalnie to żyje jak żyłem, za dużo przez moje krótkie życie przeszedłem żeby mnie coś mogło złamać, mój umysł to ostatnia twierdza smile
Niestety(a może stety?) nie wierzę w coś takiego jak los, przeznaczenie, "co ma być to będzie" - nie! Każdy jest kowalem własnego losu i nie potrafię czekać na gwiazdkę z nieba.

Skąd w Tobie tyle strachu? Czasem warto zaryzykować, tym bardziej, gdy czuje się, że do kogoś czuje się coś specjalnego.
Może wrocławianka to tylko dlatego, bo boisz się czegoś więcej z warszawianką? Tak od tego ze strachu uciekasz. Tak mi się wydaję.
Przemyśl to. I odpowiedź sobie sam. Bo oczywiście może tez być tak, że na żadnej nie zależy Ci jako na dziewczynie.

Zależy. Na obu. To jest tak, że jak spędzam czas z jedną przekonuje się do niej i vice versa. I tak w koło macieju. Odległość jednak robi swoje, a wiadomo, że im dłużej/częściej się z kimś spędza czas to się to tej osoby człowiek bardziej przywiązuje.
Na jednej bardziej, na drugiej mniej, ale zależy. A nigdy mi tak naprawdę nie zależało na nikim. Sytuacja ta jest z jednej strony dobra, bo póki coś czuję do obu nie mógłbym być chyba z żadną, bo tak czy siak kontakt będę miał z obiema paniami, więc póki nie dostanę naprawdę widocznych znaków ze strony którejś dziewczyny ja niczego nie będę podejmował. Czas, czas, czas...najwidoczniej tak trzeba.

Życie pełne sprzeczności tongue

10

Odp: od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

A ja bym Ci tak od siebie na razie radziła stonować znajomość z obiema paniami. Wtedy w końcu pewnie poczujesz czy jakaś jest Ci szczególnie bliska. I wtedy chyba będzie warto zaryzykować niż dusić to w sobie. Mam nadzieję, że czas pomoże Ci to wszystko uporządkować i wszystko będzie jasne.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » od przyjaźni do...? czyli pasmo wyborów

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026