Witam
Moja córka ma ponad sześć lat i wciąz domaga się bym była przy niej jak zasypia.Czasem udaje mi się od tego wymigać jak akurat zaśnie czekając aż się wykąpię i przebiorę.Generalnie ma wielką potrzebę bycia ze mną.Potrafi będąc z tatą w domu wydzwaniać do pracy kiedy wrócę.
Wiem,że z tym spaniem to moja wina- mamy dwa pokoje,mój mąż czasem mnie wkurza oglądając tv wtedy kiedy ja chcę spać,więc chodziłam do pokoju corki- jest tam łóżko z dodatkowo wysuwanym materacem.
Córka potrafi obudzić się w nocy i wparować do naszego pokoju i jeśli nie chcę iść z nią spać kładzie się z nami.
Ogólnie jest bardzo samodzielnym i odpowiedzialnym dzieckiem- w szkole muzycznej do której chodzi sama idzie na zajęcia z instrumentu a ja czekam pod drzwiami podczas gdy widzę,że niektórzy rodzice wchodzą z dziećmi.
W codziennych czynnościach jak ubieranie,sprzątanie,robienie sobie ( i czasem nam) śniadania jest bardzo samodzielna.
Kiedy wczoraj spytałam ją co w tym złego,że będzie sama spać w pokoju,przecież lampka będzie zapalona,drzwi do naszego pokoju otwarte,powiedziała,że kiedyś oglądała film Scooby Doo i tam był jakiś upiorny drwal i teraz jej się wydaje,że ten drwal stoi za nią.Nie wiem na ile w tym prawdy a na ile ona sama nie potrafi tego wytłumaczyć.
Ja sama muszę przyznać,że lubię ten moment,kiedy ona już leży w łóżku a ja przychodzę do niej.Możemy sobie wtedy spokojnie pogadać o minionym dniu,o naszych sprawach,poprzytulać się.
Ale chciałabym potem spokojnie pójśc do mojej sypialni....
Nie wiem jak sobie z tym poradzić....