Witam! Jestem mamą 4 miesięcznego Kubusia, niestety przez kolkę w pierwszych miesiącach życia maluszek nauczył się spania i zasypiania na rękach mocno nim trzęsząc. Wtedy szybko się uspokajał i brzuszek przestawał boleć gdyż był ugniatany moim ciałem i to była jedyna metoda na kolkę... Jednak kolka minęła a usypianie na rękach zostało a waży już z 8kg! Jestem drobną osobą i ciężko mi go tak ciągle nosić... Czytałam już sporo na ten temat jednak wciąz liczę na to, że w końcu znajdzie się sposób który poskutkuje. Ostatnio staram się go usypiac w wózku. Najpierw jest histeria 10 minut potem sie wierci aż po pol godz meki zasypia na pol godz. Plecy mnie bolą niemiłośiernie od nachylania się i trzymania mu smoczka który ciagle wypluwa i zaczyna przez to plakac. Na rękach się wygina na wszystkie strony gdyz zaczyna mu być juz niewygodnie i dopiero gdy naprawde mocno go przycisne i wytrzese to laskawie zasnie ale bron boze usiąść zaraz sie budzi. O lozeczku w dzien nie ma mowy. Histeria i jeszcze raz histeria... Nie wiem co robic, pomocy!
Podobne tematy
A czym przykrywasz Kubusia? Jeśli do tej pory tego nie wypróbowałaś, może podziała coś ciasnego, np. śpiworek? Niemowlęta lubią ciasne "kokony", czują się w nich bezpiecznie, zresztą sama zauważyłaś, że mocne przyciśnięcie do Twojego ciała uspokaja Kubusia.
Witaj. Tak jak radzi Baba Osiadła zwiń małego ciasno w roladkę ,połóż na boczku a drugą pieluszkę zwiń tak by przytrzymała smoczka aby mu nie wypadał.
Moja jak była mała to zasypiała w wózku ,mocno huśtałam ![]()
Mąż się kiedyś wkurzył ,mnie wysłał na zakupy,a sam małą położył do łóżeczka i zamknął drzwi.
Mała się darła,aż z wykończenia usnęła. Na wieczór położyliśmy ją do łóżeczka i zasnęła momentalnie.
Nie mam pojęcia czy Twój tak szybko załapie ale może spróbuj .Wiem że możesz się ugiąć ,nad płaczem,to może poproś aby partner czuwał nad dzieckiem. Powodzenia!
nic,nic, nic naprawde na niego nie dziala;/ a mnie juz wszystko boli po kolejnym ciezkim dniu... tak jak bardzo go kocham tak samo bardzo jest mi ciezko...:(
Witaj Aiwlys.
Ja co prawda nie mam dziecka ale moi bliscy przyjaciele mieli podobną sytuację jak Twoja, moja przyjaciółka była wykończona psychicznie i fizycznie właśnie przez próby usypiania dziecka. W końcu jej mąż postanowił ogarnąć to szaleństwo-w pracy wziął cały zaległy urlop. Najpierw zajmował się sam córeczką, żeby ona mogła odespać, iść do fryzjera, spotkać się z koleżankami, ogarnać dom , wyjść na samotny spacer itp. Trwało to kilka dni.
A póżniej konsekwentnie zaczęli naprawiać to co zepsuli kilka miesiący wcześniej-czyli oduczali dziecko zasypiania na rękach przy bujaniu. O określonej porze (zawsze tej samej) kładlni ją do łóżeczka co oczywiście było szokiem i był ryk. Uspokajali ją poprzez szept, głaskanie po twarzy, puszczali cicho tą samą piosenkę nie wiem dokładnie jaką ale była to muzyka poważna i taka maskotkę która symuluje bicie serca matki (można ją kupić). Mała gdy zmęczyła się płaczem, dalej nie spała tylko patrzyła.
Nie było łatwo, bo ich córka domagała się noszenia i bujania. O ile wiem koszmar trwał około 5 dni-non stop ten sam rytuał (zachowana kolejność-mycie,butelka czy pierś,szept, glaskanie...itd.) i mimo,że po 5 dniach byli skonani przyszły efekty-mała zasypiała w łóżeczku. I tak jest do dzisiaj.
O jejku, mialam to samo, najpierw okropna kolka i ulewanie za kazdym razem, horror. Nauczylam chcac nie chcac moja coreczke spac w wozku na spacerze. Jak przychodzi pora snu ok 11 to sama wchodzi do wozka - juz ma 1.5 roku i trzeba wyjsc na dwor, najgorzej jak leje deszcz, ale to i tak wychodzimy z pokrowcem na wozek a ja z parasolka. Zwykle zasypia po 30 min wozenia i wracam do domu. W nocy spi sama w swoim pokoju, do 11 miesiaca spala ze mna w lozku, karmienie co 2 godziny. Ale jak tylko odstawilam piers jedna noc spala ze mna, ryczala, ale dostala tylko kubeczek z woda. A nastepnego dnia polozylismy ja w swoim pokoju, wchodzilismy co 10 minut W kocu na 3 dobe odpuscila i przestala plakac ![]()