Mam pewnien problem otóż jestem w związku z chłopakiem o 4 lata starszym wydawałoby się,że będzie dojrzały itd.
Nie uprawialiśmy w prawdzie seksu,gdyż nie jestem na to gotowa,lecz mamy już różne swoje "zabawy " denerwuje mnie jedna sprawa : otóż nadal nie znam jego rodziców. Mieszkam tylko z tata i on często wyjeżdża w trasę więc nie było kiedy go przedstawić jak narazie... W ogóle nie pali się do tego,by mnie przedstawić... Jego kolegów już znam,ale wydaje mi się,że nie traktuje mnie poważnie skoro nie chce mnie przedstawić rodzicom. Mówiłam też o tym jemu to mówił " to przyjedź do mnie " i zawsze się na tym kończyło :/ naprawdę mi na nim zależy,ale sama nie wiem co robić. Z tego co wiem nie ma jakiegos super kontaktu z nimi nawet się obawiam,że nic o mnie nie wiedzą,bo swojej rodzinie nigdy się nie zwierza z takich spraw :/ proszę o poradę,co mam zrobić w tej sytuacji...
Podobne tematy
A ile czasu jesteście ze sobą?
To, że jeszcze nie poznałaś jego rodziców to nic nie musi znaczyć. Nie każdy ma w zwyczaju robić jakiś oficjalnych szopek związanych z poznawaniem rodziców. Typu mamo, tato to moja dziewczyna, spotykamy się od tylu i tylu. I teraz skoro się poznaliście zjedzmy oficjalny obiad!
Jednak z drugiej strony będąc z kimś, jeśłi się odwiedzacie, spędzacie u niego czas, to siłą rzeczy naturalne jest, że rodziców się poznaje. Ale odbywa sie to spontanicznie, bez żadnych oficalnych rytuałów.
Niecałe 4 miesiące ...
W tym problem,że byłam u niego parę razy, gdy nikogo nie było....
Może się czepiam,ale ta sytuacja strasznie mnie denerwuje ...
Jak taka sytuacja będzie trwała wciąż po roku wspólnego bycia razem to możesz czuć się dziwnie i denerwować. Ale Wy jesteście dopiero na początku zwiazku. To może być zupełny przypadek, że akurat nikogo u niego nie było.
Po drugie oczekujesz, że już po 4 miesiacach Twój chłopak będzie pewny i zdecydowany, że chce z Tobą spędzić resztę życia? I z tego powodu powinnaś już poznać jego rodziców?
Nie szukaj jakiś sczególnych znaczeń tam gdzie prawdopodobnie wcale ich nie ma.
Czy trzeba przedstawiać kogoś swoim rodzicom już jako potencjalnego partnera na całe życie? Wg mnie to okazanie szacunku dla wszystkich,że jest się ważnym dla kogoś.. Nie chodzi mi tu o wielkie uroczyste poznanie się,ale jakiekwiek przedstawienie mnie jego bliskim..
Skoro jest śmiały w tak wielu rzeczach to dlaczego ma problemy w takiej sprawie?
6 2011-11-27 17:49:00 Ostatnio edytowany przez enya (2011-11-27 17:50:26)
Tak naprawdę to dobrze Cię rozumiem. Zdaje sobie sprawę, że chcesz czuć się ważna dla swojego chłopaka, nie chcesz czuć się jak ktoś anonimowy, ktoś kogo się "ukrywa". Chcesz wiedzieć, że dla Twojego chlopaka Twoja obecnośc u niego w domu jest czymś naturalnym, dla jego rodziców również.
Jednak możliwe, że to zwykły przypadek, że u niego nikogo nie bylo. Może faktycznie mijasz sie z jego rodzicami zupełnie przypadkiem i nie jest to zamirzone działanie Twojego chłopaka.
Może on jest bardzo nieśmialy. Może jesteś tak naprawdę pierwszą jego poważniejszą dziewczyną i dla niego ta sytuacja jest nowa. Ile on ma lat? Pogadaj z nim o tym jak się czujesz, czemu tak sie dzieje. Jak on to tłumaczy?
A jeśłi mówi tak jak piszesz, że na Twoje uwagi odpowiada "abyś przyjechała i już" to może faktycznie przyjedź kiedyś do niego bez zapowiedzi (najlepiej jak bys wiedziała, że są rodzice) i zobaczysz jak się zachowa!
Właśnie o to mi dokładnie chodziło.
Chyba masz rację muszę do niego przyjechać,ale boję się,że wyjdę na nachalną,bo wg mnie to on powinien wyjść z inicjatywą ![]()
Paola.
Mialam podobne wahania co ty przy moim obecnym. Ja jestem z nim 8 miesiecy, a znamy sie od poltora roku. Nie znam do dzisiaj jego rodzicow. Do tego by poznal moich musialam go zmusic, bo nie chcial.
Faceci po prostu uwazaja ze wlasne dziewczyny przedstawia sie swoim rodzicom jesli to jest juz cos powaznego. 4 miesiace to nie jest duzo. Naciskanie tez moze w koncu popsuc relacje miedzy wami.
Wiem, ze bys chciala poznac, poczuc taka wersje normalnego zwiazku kiedy chlopak z dziewczyna razem siedza cala rodzinka...Spokojnie.
Nadejdzie taki czas. Pozwol waszemu zwiazku sie rozwinac.
I stanowczo odradzam Ci jechanie do niego i narzucanie sie. Nie jestes zaproszona, nie narzucaj sie. Co z tego ze jestes jego dziewczyna? Jak po dobroci nie dostaniesz to sila? Szybko zakonczy sie ten zwiazek jak nie bedziesz uwazala co robisz.
Naprawdę zależy Tobie na oficjalnej uroczystości p.t. "Poznaję przyszłych teściów?" Bo wszystko na to wskazuje.
10 2011-11-27 18:05:21 Ostatnio edytowany przez enya (2011-11-27 18:46:56)
Skoro jesteście razem jako para to raczej nie ma nic złego, dziwnego, że go odwiedzisz. Gdzie ta spontanicznośc i zaufanie skoro musisz zawsze czekać na jego inicjatywę, zaproszenie? Po prostu zrób mu niespodziankę i przyjedź do niego!
Kiedyś nie było telefonów i ludzie odwiedzali się bez zapowiedzi i było dobrze, a czasem był to jedyny sposób na kontakt z kimś. Szczególnie jeśłi rozstając się po spotkaniu nie zdąrzyli ustalić szczegółów na kolejne spotkanie!
Imeow nie zgodzę się z tutaj z Tobą. Gdyż jest różnica pomiędzy poznawaniem rodziców oficjalnie, przestawianiem sytuacji jako coś poważnego, a co innego zwykła normalność.
Teraz już zrozumiałam intencje Paoli i myślę, że nie chodzi jej o oficjalne poznawanie jego rodziców, siedzenie z nimi w salonie przy kawie, ale o to aby ona mogła się u niego spotykać także wtedy kiedy są rodzice. Tym bardziej, że co to komu przeszkadza, że ona przyjdzie do niego skoro i tak będą siedzieć u niego w pokoju, a nie z rodzicami? To ona może do niego przychodzić jak u niego nikogo nie ma, wtedy to jest w porządku? Ale jak już są rodzice to nie? Czy to coś dziwnego, że do niego ktoś może przyjść? Koleżanka też nie mogłaby przyjść? Samo to, że rodzice widzą kto często przychodzi do ich syna jest też formą poznawania danej osoby, nie muszą od razu ze sobą gadać.
I też to Twoje założenie, że dla chłopaka poznawanie rodziców to cos poważnego. Owszem oficjalne poznawanie, wspólne obiadki może i tak, ale bez przesady. Twój mężczyzna musi dojrzeć aby jego rodzice mogli w ogóle Ciebie spotkać w przedpokoju, ale do tego aby z Tobą być jakoś nie musi dojrzeć? Kobiety często usprawiedliwiają zachowania facetów, bo nie można naciskać, on potrzebuje czasu, bo jeszcze mnie zostawi. To bez sensu, bo wynika z tego, że kobiety aby utrzymać związek rezygnują z tego co dla nich ważne, a z facetem obchodzą się jak z jajem. Szkoda, że to nie działa w drugą stronę? A facet jest szczęśliwy bo nic nie musi robić.
Zastanowcie sie nad jednym: ty chcesz isc zeby spotkac sie z nim czy chcesz isc tam po to zeby narzucic sie jego rodzicom, ktorzy moze nie maja cie ochoty na razie poznawac?
Kazdy kij ma dwa konce.
Jak ja miewalam chlopakow to nie wpraszalam sie im na chate.
Bylam zapraszana do domu przez nich sama. Czekalam na to grzecznie.
Chyba ze juz znalam ich jako kumpli, rodzicow tez, wiec potem to juz norma.
Ale ty chcesz na chama sie wprosic zrobic wielkie tadaaaaam przechytrzylam cieee!
Bo widzisz eneya, kiedys bylo tak, ze rodzicow poznawalo sie po dlugim okresie zwiazku. Znaczy facet rodzicow kobiety nieomal natychmiast. A odwrotnie, dopiero kiedy chcial przedstawic ja jako swoja kobiete z ktora jest i cos wiaze. Teraz sa inne czasy. I taki ruch bedzie bledem. Ale to beda wasze bledy.
Nie, z pewnością nie chce się narzucać,ale z drugiej strony jak mówiłam jemu,że nie znam nikogo z jego bliskich to powiedział " to przyjedź i zapraszam do mojej wsi" no,ale chyba jednak poczekam,aż sam będzie tego chciał...
Robisz problem tam, gdzie go nie ma.
Gdyby Twój chłopak nie chciał Twego przyjazdu do niego do domu, to nie powiedziałby tego, co powiedział.
Inaczej mowiac, jesli tak ci mowi to po prostu wez kup bilet i powiedz mu ze danego dnia o tej porze bedziesz w jego wsi, zeby cie odebral ![]()
Imeow zasugerowałam paoli by go odwiedziła właśnie z tego powodu, że on sam jej odpowiedział, żeby po prostu przyjechała i tyle. Nie sugeruje nikomu aby się na siłę wpraszać!
Napisałaś: ?Bo widzisz eneya, kiedys bylo tak, ze rodzicow poznawalo sie po dlugim okresie zwiazku. Znaczy facet rodzicow kobiety nieomal natychmiast. A odwrotnie, dopiero kiedy chcial przedstawic ja jako swoja kobiete z ktora jest i cos wiaze.?
Zgodzę się z tym co napisałaś ale tylko w sytuacji kiedy mężczyzna ma swoje mieszkanie, nie mieszka z rodzicami. Wówczas zapoznanie dziewczyny z jego rodzicami jest wydarzeniem oficjalnym sugerującym poważne zamiary względem danej dziewczyny. I taka sytuacja może mieć miejsce tylko z inicjatywy mężczyzny, na jego zaproszenie.
Jednak inaczej ma się sytuacja jeśli on mieszka z rodzicami. Przecież nie musi jej przedstawiać na zasadzie: mamo, tato to moja dziewczyna, spotykam się z nią już tyle i tyle czasu itp. Chyba nie przedstawia oficjalnie rodzicom każdego znajomego, który go odwiedzi? Ale skoro są parą to chyba jest normalne, że ona może go odwiedzić. Skoro jest normalne, że on zaprasza ją do siebie kiedy nie ma rodziców, to oznacza, że jest wszystko w porządku kiedy ona tam przychodzi? To chyba też jest normalne, że mógłby ją zaprosić także wtedy kiedy rodzice są w domu. Czy może jednak gdyby on miał ją zaprosić do siebie wtedy kiedy są rodzice, to już jest to dziwne? To takie dziwne?
Przecież ona nie przychodzi do rodziców, tylko do niego? Przecież i tak będzie u niego w pokoju? W końcu są parą, to co w tym niepokojacego, że może odwiedzić go dziewczyna? Skoro są ze sobą te 4 miesiące, to oznacza, że z własnej decyzji są razem, są parą. Pierwsze randki, poznawcze spotkana mają dawno za sobą? Nie widzę problemu aby ją zaprosił do siebie pomimo, że np. są rodzice.
Mam pewnien problem otóż jestem w związku z chłopakiem o 4 lata starszym wydawałoby się,że będzie dojrzały itd.
Nie uprawialiśmy w prawdzie seksu,gdyż nie jestem na to gotowa,lecz mamy już różne swoje "zabawy " denerwuje mnie jedna sprawa : otóż nadal nie znam jego rodziców. Mieszkam tylko z tata i on często wyjeżdża w trasę więc nie było kiedy go przedstawić jak narazie... W ogóle nie pali się do tego,by mnie przedstawić... Jego kolegów już znam,ale wydaje mi się,że nie traktuje mnie poważnie skoro nie chce mnie przedstawić rodzicom. Mówiłam też o tym jemu to mówił " to przyjedź do mnie " i zawsze się na tym kończyłonaprawdę mi na nim zależy,ale sama nie wiem co robić. Z tego co wiem nie ma jakiegos super kontaktu z nimi nawet się obawiam,że nic o mnie nie wiedzą,bo swojej rodzinie nigdy się nie zwierza z takich spraw
proszę o poradę,co mam zrobić w tej sytuacji...
Dla niego nie musi to być ważne. Nie każdy związek musi być czymś poważnym, gdzie konieczne jest wchodzenie w bliskie relacje z rodziną partnera. Może jeszcze na to za wcześnie?
Zapraszając kogoś do domu rodziców trzeba przede wszystkim brac pod uwagę rodziców... Skąd wiesz, jacy oni są? Może sceptycznie podchodzą do powagi 4-miesięcznych związków i wcale nie chcą poznawać "poważnej" dziewczyny syna? Może nie lubią, kiedy on przyprowadza do domu dziewczyny i zamyka się z nimi w pokoju? A może mają w zwyczaju organizować wtedy uroczysty obiadek i wg nich całe spotkanie powinno przebiegać przy stole a schowanie się wtedy w pokoju chłopaka byłoby dla nich poważnym nietaktem?
Skup się na razie na poznawaniu chłopaka, nie jego rodziców. Dla mnie Twoja postawa to nachalne narzucanie się. Takie mam odczucia.
Teraz już zrozumiałam intencje Paoli i myślę, że nie chodzi jej o oficjalne poznawanie jego rodziców, siedzenie z nimi w salonie przy kawie, ale o to aby ona mogła się u niego spotykać także wtedy kiedy są rodzice. Tym bardziej, że co to komu przeszkadza, że ona przyjdzie do niego skoro i tak będą siedzieć u niego w pokoju, a nie z rodzicami? To ona może do niego przychodzić jak u niego nikogo nie ma, wtedy to jest w porządku? Ale jak już są rodzice to nie? Czy to coś dziwnego, że do niego ktoś może przyjść? Koleżanka też nie mogłaby przyjść? Samo to, że rodzice widzą kto często przychodzi do ich syna jest też formą poznawania danej osoby, nie muszą od razu ze sobą gadać.
Wszystko, o czym napisałaś zależy od zasad panujących w danym domu. Te zasady zazwyczaj ustalają rodzice. A dopóki się mieszka z rodzicami - mniej lub bardziej należy owe zasady respektować. Może akurat jego rodzicom przeszkadza, że ona przyjdzie do niego i będzie siedzieć z nim w pokoju? A może koleżanki też nie mogą przychodzić? A może rodzice tego chłopaka nie uznają instytucji "koleżanka"?
18 2011-11-28 23:20:14 Ostatnio edytowany przez enya (2011-11-29 00:27:13)
Pewnie i macie racje. Tylko, że to o czym piszecie to są sprawy, które można jakoś wytłumaczyć swojej nowej dziewczynie. Najgorszy jest brak rozmowy gdyż to powoduje, że druga strona zaczyna tworzyć najróżniejsze domysly.
Zresztą myslę, że autorka postu denerwuje się tą sytuacją gdyż nie rozumie powodów unikania jego rodziców. Może ona obawia się, że on nie chce aby jego rodzice się na nią natknęli nie z powodu "zasad panujących w jego domu", tylko z powodu, że nie traktuje jej poważnie, tylko jako przelotną znajomość.
Opiekunka13 napisała: "Dla niego nie musi to być ważne. Nie każdy związek musi być czymś poważnym, gdzie konieczne jest wchodzenie w bliskie relacje z rodziną partnera." Ok, zgadzam się z Tobą, jednak z postu autorki rozumiałam, że jej zależy na poważnym zwiazku, dlatego też ona chciałaby mieć potwierdzenie, że on tak do tego podchodzi. Jeśłi on ma inne podejscie niż ona to zwyczajnie nie powinien jej zwodzić, gdyż niepotrzebnie tracą czas.
Na poznawanie rodziców i jakieś "współchwalanie" się z nimi jest zdecydowanie za wcześnie. Dlatego w pierwszych postach napisałam, że gdyby on tak się zachowywał załóżmy po roku związku, to może i miałaby się czym denerwować (chociaż to tez zależy...) , ale póki co w zasadzie nie ma czym.
Tu któraś z was miała rację, nie chcę na siłę ich poznawać, ale to wg mnie okazanie,że myśli o mnie poważnie
a z tego co mi się wydaje on nic o mnie nie mówił,a ni chyba nigdy żadnej dziewczyny nie przyprowadził do domu ( może się myle) ale gdyby to zrobił kiedyś nie czekalby z tym tak długo... Najgorsze jest to,że to dla niego nie jest jakieś dziwne ... Czasami miewa momenty i myślę sobie,że jest że mną, bo lepiej być z kimś niż być samym... Choć mówił mi nieraz ,że jeśli nie chciałby ze mną być nie byłby ze mną. Mi już nie wystarczają zapewnienia chcę być z Tobą., zależy mi. Nie słowa są tylko ważne,lecz czyny. Każda z moich koleżanek poznała ich chłopaka rodziców po miesiącu czy 2 a ja? Wiecie jak mi jest głupio i przykro? Naprawdę boję się,że nie traktuje mnie poważnie !! ![]()
Masz dziki problem ![]()
Moje koleżanki poznały "tesciow" po 2 miesiacach! brzmi jak "moje kolezanki uprawialy seks juz od 1 spotkania!" "a mi glupio i przykro ze ja nie!"
Porownaj to i zastanow sie. Jestescie razem 4 miesiace. Jestescie mlodzi, nie macie 25 lat conajmniej. Nie macie byc za chwile malzenstwem. Daj czas na rozwiniecie sie zwiazku a nie na to ze powinien okazac ci ze traktuje cie powaznie poznajac cie z rodzicami. Myslalam ze okresleniem ze facet traktuje powaznie jest juz to ze z toba jest, angazuje sie w zwiazek i chce w nim nadal byc.
Wszystko niby ok, ale tylko ci rodzice.
Uparlas sie. Jestes niecierpliwa. i co? poznasz rodzicow i bedziesz o slubach i weselach mowic? I za rok slub ?
Niebadz raptus i daj na luz.
To wg Ciebie jest normalne,że nawet nie raczył o mnie cokolwiek powiedzieć? Właśnie to mnie najbardziej boli. Nie chodziło mi też o to,że moje koleżanki już ich znają a ją nie i muszę ich poznać bo będę gorszą,ale o to,że jest jakiś czas w którym już wypadałoby znać rodziców... Gdyby to nie był dla mnie problem to nie pisalabym tutaj... Naprawdę jest chłopakiem, na którym mi strasznie zależy,a ta jego obojętność na niektóre sprawy mnie po prostu dobija
może jestem jakąś dziwna,,ale czy to źle,że chce poczuć,że naprawdę jestem dla niego kimś ważnym? Taka jestem ważna,że o mnie nawet nic nie wiedzą? !
Paola, wierze ze zalezy Ci.
Ale siadz wygodnie i przemysl na spokojnie, odkladajac to jak bardzo Ci zalezy na bok, to co zaraz napiszę.
Jesteście ze sobą 4 miesiące. 4 miesiące to może dla jednych długo, a dla drugich krótko. Patrząc na długość naszego życia jest to niewiele.
Zakładam, że masz mniej niż 20 lat, a Twój chłopak to student, ma jakieś 22-23 lata. Zakładam, bo nie napisałaś tego, a mam nadzieje, ze to uscislisz.
Idac dalej tym tropem.
Chlopcy w wieku 22-i wiecej przechodza taki etap w zyciu, ktory sie nazywa "dorastam". Wcale nie jest jak u nas, ze my majac jeszcze nascie lat potrafimy na powaznie chciec byc w zwiazku i cos z tego stworzyc. Nie. Chlopcy w jego wieku przechodza z momentu 18lat kiedy nagle moga kupic alkohol czy uprawiac sekss na tak zwana doroslosc. Doroslosc ta jest jednak okrojona. Nadal rodzice pilnuja, pracy jeszcze nie ma.
I tu sie spotykamy. Spotyka sie tu mloda dziewczyna, ktora zapewne chcialaby juz byc powaznie traktowana, zapewne odczuwajaca ze malo kto ja bierze na serio, z facetem ktory uwaza ze na wszystko ma czas.
Ty odczuwasz, ze skoro z Toba jest musi postapic jak inni, albo zaraz natychmiast cos robic.
I tu cie zasmuce. Nie musi. I nie dlatego ze nie wiem, nie czuje do ciebie nic czy cos.
Sa faceci ktorzy dopiero po dlugim czasie moga powiedziec ze traktuja dziewczyne powaznie. Nie oznacza to ze wczesniej tak nie bylo, tylko ze poki sobie pwnych spraw nie uswiadomia to nie beda mieli sie do czego przyznac.
Uwierz mi ze to normalne ze cie nie poznal. Zapewne chce jeszcze poczekac, chce byc pewien swoich zamiarow, swoich uczuc.
Jesli przedstawialby kazda swoja dziewczyne swojej rodzinie to nie bylaby zadna takawyjatkowa, tylko bylaby jedna z wielu. Pomysl tak, ze lepiej poczekac na bycie wyjatkowa niz isc za tlumem.
Zaangazuj sie w zwiazek, w swoje wlasne uczucie i uczucie chlopaka. Pokaz mu ze naprawde jestes tak wyjatkowa i zaslugujesz na to. Naprawde uspokoj swoje nerwy bo sa niepotrzebne.;)
23 2011-11-29 18:19:45 Ostatnio edytowany przez enya (2011-11-29 18:28:49)
Właściwie to Paola nigdzie nie napisała ile ma lat. Paola ile Ty i Twój chłopak macie lat?
I nachodzi mnie tytaj też pytanie, które kieruję nie tylko do Paoli, co dla Was oznacza w ogóle określenie "poważny związek"?
Może ja też mam dziwny problem
ale w jakimś sensie rozumiem rozterski Paolii.
Jeżeli jestem z chłopakiem, zależy nam na sobie, angazujemy sie w naszą relację, związek daje nam radość to raczej to nie powinno być "coś, co się ukrywa". Ja nie mówię nawet o tym aby Paola poznawała jego rodziców, ale jeżeli np. któraś z was ma chłopaka to ukrywa ten fakt, że ma chłopaka? Czy to dla Was coś niepokojącego gdyby Wasi rodzice dowiedzieli się, że się z kimś spotykacie? Czy normalność związku polega na jakiś podchodach itp.? Rozumiem takie zachowanie jeśli się ma 15, 17 lat, albo jeśli traktuje się danego chłopaka/dziewczynę jako przelotną znajomość. Ale tak ogólnie to po co utrudniać sobie życie?
Jeżeli ktoś jest dla nas ważny to raczej mimo woli w rozmowach wspominamy o tej osobie naszym bliskim, traktujemy tą osobę, jej obecność jako coś naturalnego.
Może mnie takie zachowanie irytuje gdyż jestem trochę strasza. Może właśnie nie mam cierpliwości do niedojrzałości z racji swojego wieku. Moze właśnie dla mnie zwiazek nigdy nie jest na poważnie jeśli brakuje w nim dojrzałości, jakiegokolwiek przejawu odpowiedzialności. Może irytuje mnie wieczne usprawiedliwianie facetów, bo oni tak mają, tacy są itp. To może najwyższy czas aby Ci faceci coś z tym zrobili?
24 2011-11-29 18:32:22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-29 18:33:11)
Jesteś bardzo niespokojną i podejrzliwą osobą.
Napisałaś tak:
(...)a z tego co mi się wydaje on nic o mnie nie mówił(...)
czyli fantazjujesz. Nie wiesz. Brak Ci informacji.
Ale...
w kolejnym poście, napisanym ledwie 20 minut później, napisałaś już tak:
(...)To wg Ciebie jest normalne,że nawet nie raczył o mnie cokolwiek powiedzieć? Właśnie to mnie najbardziej boli. (...)
Rozumiem, że w ciągu tego czasu od postu do postu otrzymałaś informację od chłopaka, że nie powiedział ani słowa o Tobie swoim rodzicom.
Mało tego, przedstawienie Cię rodzicom jest jedynym, wg Ciebie, dowodem jego poważnego zaangażowania i zamiarów względem Ciebie. Jego słowa nie są dla Ciebie ważne.
Zrobiłam tak jak miałam : usiadłam na spokojnie i pomyślałam . Wiecie co stwierdziłam ? Że obie macie rację poniekąd
otóż z tym,że jeśli przedstawialby swoją każda dziewczynę to chyba nie byłoby jakieś wyjątkowe skoro każda ciągle przedstawial, a z drugiej strony . Chciałabym chociaż, aby powiedział jemu o mnie,że ma kogoś, cokolwiek,ale z tego co wiem jego rodzice są surowi dosyć i on nie zwierza się im nigdy, zamyka się w pokoju i tyle. Dla mnie to jest dziwne,ale no każdy ma inaczej w domu ...
Ja mam 20 lat, a on 24 ![]()
Paola. Nie skupiaj sie na tym co on komu o tobie mowi i czy mowi, a na tym jak wyglada wasz zwiazek. Nie szukaj dziury w calym. Ponadto wszystko wyjasnia sie na spokojnie w czasie rozmowy. Nie znam was, ale wiem ze rozmowa mozna wiele uzyskac.
Tylko przemysl czy jest po co rozmawiac ::)
4 miesiace to naprawde malo.
Nie naciskaj chlopaka. Skoro bylo tyle innych poza toba to pomysl ze moze byc pare po tobie. Zatem rob tak abytakiej mozliwosci nie bylo.
Ze spokojem, bez naciskow i bez klopotania sie.
Wszystko przyjdzie z czasem.
Paola jesteście jeszcze bardzo młodzi. Jesteście ze sobą dopiero 4 miesiące, myślę, że nie ma sensu się denerwować i tracić energię na tego typu rozważania, nakręcanie się.
Skoncentruj sie na swoim chłopaku, na tym jaki jest na codzień, jak wspólnie spędzacie czas. Pozwól aby Wasz zwiazek trwał, rozwijał się. W przeciągu kolejnych miesięcy wszystko może się bardzo zmienić. Według mnie trzeba z kimś być conajmniej z rok czasu aby Wasza więź nabrała mocy!
Czyli mam wg was wybudować i dać spokój sobie na jakiś czas czy może z nim porozmawiac o tym?
Chcesz z nim porozmawiać o Twym braku zaufania?
O Twej chęci uczynienia waszej znajomości bardzo oficjalnym związkiem?
O Twych planach względem niego?
Wyluzuj.
Jak chcesz możesz z nim pogadać, ale bez jakiś nacisków. Lepiej aby to była taka spokojna rozmowa, gdzie będzie widoczna Twoja chęć poznania jego, jego zwyczajów, jego podejścia do interesujacych Cię kwestii, a nie chęć wpłynięcia na niego. Nie rób mu też wyrzutów!
Owszem, po 4 latach to bylby problem.
Teraz to tylko taka chec bycia bardzo blisko.
Zatem badz bardzo blisko, buduj zwiazek. A nie szukaj dziury w calym.
Dobrze, postaram się wyluzować choć będzie ciężko, bo jestem osoba, która się przejmuje dosyć wszystkim ...
dam jeszcze jemu czas / nam ![]()
dziękuję wszystkim za te rady, bardzo mi pomogły ![]()