Witam, mam taki problem... moj chlopak miesiac temu rzucil palenie co oczywiscie mnie cieszy ale od kad nie pali to caly czas chodzi nabuzowany, w dodatku ma ostatnio troche problemow w pracy co powoduje ze wscieka sie jeszcze bardziej... wystarczy jedno moje zle slowo, zart albo co kolwiek a on od razu sie czepia, jak go zapytam co w pracy itp to tylko machnie reka, skrzywi sie i nie chce o tym rozmawiac, ostatnio coraz czesciej slysze od niego slowa ze on charuje jak wol, w robocie go wkurwiaja to jeszcze ja w domu go denerwuje a wlasciwie wkurwiam... no i jak sie odezwe to zaraz awantura i oczywiscie wszystko moja wina, ja go wkurwiam, ja wszystko robie zle itp. juz nie wiem jak mam z nim rozmawiac... w ogole zaczynam miec jakies wyrzuty sumienia ze te klutnie to faktycznie przezemnie... ja czuje sie winna za to wszystko co sie miedzy nami dzieje, mam 19 lat, on jest moim pierwszym facetem takim na powaznie, ma 23 lata... bede wdzieczna za pomoc...
Podobne tematy
Odzwyczajanie od swego uzależnienia jest bardzo bolesne i wkurzające.
Pomyśl sobie o czymś, co bardzo lubisz jeść. Co to jest? Frytki? Lody? Słodycze? Mięso? To teraz, wyobraź sobie, że już nigdy, nigdy w życiu nie poczujesz tego smaku, nigdy w życiu tego nie spróbujesz. Ten stan "bez" trwa już od miesiąca. Co czujesz?
To właśnie przeżywa Twój chłopak.
Co mu się przyda? Siłownia i duży worek treningowy do wywalenia całej tej nagromadzonej złości.
ja bym mogła żyć bez słodyczy choć jem je codziennie, mogłabym zrezygnować ze wszystkiego, ale palenie to co innego, ja nie pale, ale moi rodzice kopcą jak komin... codziennie z 20 papierosów... próbowali wszystkiego ale nie mogą rzucić.
A Twój chłopak ile czasu palił? jak wytrzymał miesiąc to nie pozwól żeby się rozmyślił, może kup mu elektronicznego papierosa?
Ja to rozumiem, jest mu ciezko i staram sie zeby bylo dobrze... ale jak na razie wychodzi na to ze z dnia na dzien jest coraz gozej... do czego nas to zaprowadzi jezeli nadal tak bedzie? kazde moje slowo bedzie dzialac na niego jak plachta na byka...
On ma w domu worek, laweczke i hantelki, ogolnie duzo sprzetu do cwiczen ale nie kozysta z tego bo jak wraca z pracy to na nic nie ma sily, weznie sobie zgrzewke piwa i siedzi przed tv, zamiast sie wyladowac uprawiajac jakis sport to wyladowuje sie na mnie...
Jeśli widzisz, że on chodzi nabuzowany, to czemu go zaczepiasz i sama się podkładasz?
Pozwól mu ochłonąć na swój sposób. Każdy ma swój pomysł radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Nie dla każdego rozmowa jest pomocną. Większość mężczyzn woli "zaszyć się w jaskini".
to może daj mu jakis czas na "dojście do ładu" bo widocznie mu przeszkadzasz a nie wspierasz.
Zaczol palic w wieku 14 lat, wczesniej udalo mu sie rzucic ale tylko na 7 mies. potem znowu zaczol, no i teraz probuje znowu... jestem z niego dumna bo chociaz by go rozrywalo z nerwow to nie zapali, ale jak dlugo mozna chodzic tak nabuzowanym..?
To co mam sie do niego nie odzywac? nie rozmawiac? to mi zarzuci ze mam go w dupie...
Nie, po prostu dać mu trochę luzu i większy dystans do jego nerwów. Wiem że to trudne ale w końcu minie na pewno, musisz być cierpliwa:)
Można rozmawiać i można wypytywać jak na przesłuchaniu.
Można też milczeć. To ostatnie wcale nie musi świadczyć o lekceważeniu drugiej osoby.
Z Twoich postów wynika jednoznacznie, że Twój chłopak marzy o spokoju nie zaś o pogawędkach z Tobą. Ty zaś robisz się natarczywą.
No zrobilam tak jak radzilyscie... przyszedl na obiad, pytal o cos to grzecznie odp. podalam mu obiad i postanowilam nie pytac o nic do puki sam nie zechce mowic, w trakcie obiadu wlaczyl tv i skomentowal pewien program, wiec dodalam kilka slow od siebie ale powiedzial zebym byla cicho bo oglada, wiec sie zamknelam, jedlismy obiad w kompletnej ciszy, gapiac sie w tv, czulam sie tak zarzenowana ta sytuacja... no a kiedy zjadl poszedl dalej do pracy i wroci dopiero wieczorem...