Powiedzcie mi kochane czy ze mną coś jest nie tak? Zaczne od początku jestem z chłopakiem 3 lata poznaliśmy się w szkole ja wpadłam mu w oko odrazu ale ja musiałam dobrze go "wyoglądać" zanim zobaczyłam w nim to "coś". Dobrze nam sie razem układa on ma prace, przyjaciół itd. ale niestety w jego życiu nie układało się zbyt dobrze ma starszego brata który ma innego ojca, on sam też ma innego, a z kolei jego dwie siostry i w sumie 3 w drodze tez z innego ojca...
z pozoru wyglądają na dość normalną rodzine, tylko jest mały problem jego matka jest zbyt opiekuńcza (rozumiem ze chce wynagrodzić to co im zrobiła) ale bez przesady... , jak do mnie przyjezdza (ma 4km) to czasem potrafi w 1 dniu dzwonic 3 razy (czy rozłożyc mu łózko, czy wróci na noc, czy zrobic mu kanapki do pracy, czy podrzuci ja rano do pracy... mogłabym wymieniac godzinami) , ale to jeszcze nie wszystko. Próbowałam z nim nie raz rozmawiać ale sie nieda non stop wychodzą kłutnie, i troche jest miprzykro jak mówi cytuje"boty masz dom, prawdziwą rodzine, prawdziwą siostre;() moge sie tylko domyślać co on może czuć. Ale niech nierobi z siebie za każdym razem ofiary. Powiedzcie mi jak można zmienić jego nastawienie? co można zrobić zeby on nie zachowywał sie jak typowa "ciota". i jak moge go pocieszyc albo raz na zawsze odciążyć go? czytalam ze w wieku 25lat u mezczyzn wydobywają sie emocje ze zlego dziecinstwa. (on ma 22) ja już dłużej niemoge go podpierać emocjonalnie wkoncu też jestem czlowiekiemw dodatku kobieta a kobiety bardziej potrzebuja milosci, czulosci, wiecie o czym mówie? tak chciałabym sie czuc przy nim bezpiecznie.. ale sie nieda:( co robić?
Podobne tematy
Przede wszystkim czy ktoś ma biologiczne rodzeństwo czy przy rodnie to nie zmienia to faktu, że to rodzeństwo wiec nie rozumiem tego argumentu ,że ty masz prawdziwą siostrę a on nie. On też ma prawdziwych braci bo łączy ich wspólny rodzic to głupota tak mówić.Większość młodych ludzi miało lepsze i gorsze dzieciństwo nie każdy różowe wiec nie rozumiem jego wiecznego użalania się nad sobą i to nie twoja wina ,że rodzice stworzyli ci cudowny dom i nie masz obowiązku czuć się winna z tego powodu.Według mnie on trochę użala się nad sobą bo mu tak łatwiej co do mamy tu trochę ciężej będzie bo ją kocha, i zawsze ją będzie bronił kłótnie młodych o rodziców to najgorsze co można zrobić ponieważ każdy będzie bronił swojego rodzica ty też byś broniła to naturalne.Dlatego może niech ona robi co uważa niech się nad nim rozczula może i on do tego dorośnie ,że już nie jest małym dzieckiem, a może mu zawsze tego brakowało zainteresowania matki i z stąd cieszy go ta nad opiekuńczość .Masz dwa wyjścia albo wykażesz ogromną dawkę cierpliwości albo zmienisz chłopaka.
;(
Mnie żal chłopaka, skoro osoba, która kogo ponoć kocha myśli i pisze o nim "ciota". I każdy potrzebuje miłości, czułości i wsparcia, skąd Ci się wzięło, że "kobiety potrzebują bardziej"?
A "nie" z czasownikami pisze się osobno(NIE DA).
5 2011-11-28 00:58:12 Ostatnio edytowany przez blondyna4 (2011-11-28 00:59:51)
Mnie żal chłopaka, skoro osoba, która kogo ponoć kocha myśli i pisze o nim "ciota". I każdy potrzebuje miłości, czułości i wsparcia, skąd Ci się wzięło, że "kobiety potrzebują bardziej"?
A "nie" z czasownikami pisze się osobno(NIE DA).
żal ci go? mi tez i to jest tutaj problemem bo niewiem co z tym zrobic jak mam go pocieszac itd. nienapisalam ze jest "ciota" tylko ze sie tak zachowuje (dziekuje za zbędną krotką lekcje polskiego ),,,