Myślałam , że czasami nękają mnie koszmary. Parę dni temu dowiedziałam się zupełnie przez przypadek, że to porażenie przysenne. Czy ktoś nad tym zapanował?
Podobne tematy
REA_Ina,
jeśli zaburzenie powtarza się często lub od dawna należy skonsultować się z psychiatrą lub neurologiem. Zależnie od ich opinii, być może także z psychologiem, terapeutą.
Nie wydaje mi się żeby potrzebna była konsultacja specjalisty. Porażenie przysenne jest to zbyt płytki sen w fazie rem i przedwczesne przebudzenie. Nie zmienia to faktu , że doznanie jest koszmarne. Ale dziękuję.
Z tego co zaobserwowalam u siebie(tez wczesniej myslalam ze duchy zmarlych mnie nawiedzaja)to gdy nie sypiam w dzien,gdy unikam nerwowych sytuacji to wtedy nie ma tego natomiast gdy juz jest to dobrze jest poruszac np palcami reki lub nogi do wybudzenia.
no właśnie nie mogę - i to jest takie przerażające. Mnie to się zdarza, gdy sama jestem w domu. Wtedy nie śpię spokojnie i mój sen jest bardzo płytki.
Coś mnie tknęło aby wejść w ten watek i dobrze zrobiłam,bo wreszcie wiem co mnie męczy czasem w nocy,kiedyś często zdarzało mi się że podczas snu ,chyba tylko osoby które to przeżywają wiedzą o co mi chodzi,otóż podczas takiego porażenia ja świadomie myślę i nie mogę się ruszyć,zbieram wszystkie siły aby otworzyć oczy albo się ruszyć i nic !czuje się jak sparaliżowana,jestem przerażona ,że się nie obudzę itp,pierwszy raz zdarzyło mi się to wiele lat temu wtedy mój strach sięgnął zenitu:( i tak nawraca co jakiś czas,u mnie chyba to jest na jakimś tle nerwowym.ja długo piłam sobie lek od bonifratrów o nazwie "nerwobonisol" i to pomogło mi przesypiać całą noc,a już miałam takie jazdy że jak się położyłam to modliłam się żeby znów mnie to nie dopadło ...okropne uczucie współczuję wszystkim którzy na to cierpią.
No to witam w klubie !
Muszę przyznać , że teraz jak wiem co to jest ( dowiedziałam się przypadkiem kilka dni temu - na necie był artykuł) to może być nawet ciekawe. Mam to rzadko i to wtedy jak jestem sama. Zawsze bałam się być sama w domu i tak mi zostało , wtedy mam czujny sen i budzę się w tej pierwszej fazie snu. Z tego co wyczytałam, budzę sie ja czyli moja świadomość, natomiast ciało dalej jest ogarnięte paraliżem przysennym ( który zabezpiecza śpiącego przed ruchem podczas snu) i dlatego nie można się poruszać. Noooo... ale to co się dzieje dookoła - to wie tylko ten co to przeżył. Do rana boisz się zasnąć. Ale zasypiasz i znowu jazda.
Ale czytałam , że można "to" oswoić i może być ciekawie. Przyznam, że teraz jak już jestem mądrzejsza to czekam kiedy mnie dopadnie, ciekawa \jestem czy w nocy też będę taka mądra.
REA_lna ,jest dokładnie jak piszesz,budzi się mózg a ciało śpi...to jest tak pokręcone że jak tylko o tym myślę to ciarki mam na plecach.z tego co ja wyczytałam to najlepiej unikać popołudniowych drzemek,myślę że kubek melisy na wieczór też może pomóc gdyż działa uspokajająco,a może łyk syropu np.neospasminy...? no sama już nie wiem ,ale staram się myśleć o czymś miłym przed snem aby się wyciszyć i w żadnym razie nie myśleć o tym porażeniu .
masz racje, teraz to ja też wiem, żeby kłaść się zmęczonym albo z czymś na sen. Czy u Ciebie ma znaczenie czy jesteś sama czy nie ?
nie u mnie to bez różnicy czy sama jestem czy nie,ale jak się zagłębie i sięgnę pamięcią to kojarzę że zdarzał mi się ten stan często w trakcie drzemki w ciągu dnia ,po czymś takim po obudzeniu czułam się wstrętnie,chciałam płakać, byłam bardzo rozdrażniona i nic mi się nie chciało, wiec teraz już przysypiania w ciągu dnia unikam...aha i jeszcze jedna rzecz pamiętam,że jak byłam mała miałam wrażenie że jak śpię to "jakby przygniatały mnie kamienie" albo leżało na mnie coś bardzo ciężkiego i nie mogę się ruszyć-tak to wtedy czułam ...ale jako dziecko myślałam że mam po prostu takie koszmary ,najdziwniejsze jest to że dokładnie pamiętam tamto uczucie,teraz już wiem że pewnie miałam to porażenie już wtedy.
Pisałam już o tym na forum i mogę Ci powiedzieć , że to trwa cały czas ostatnio rzadziej ale jednak trwa.Wtedy jeszcze nie wiedzialam , że to tak się nazywa porażenie przysenne dowiedziałam się właśnie z tego forum - dziękuję Wam netbabeczki.
Czasem mi się to zdarza, szczegolnie jak staram się czujnie spać,np przy dziecku. Mojej kolezance zdarzalo się to częst, do tego stopnia że bała się zasypiać. Może należy wziaść pod uwagę że jej siostra ma padaczke.
Pisałam już o tym na forum i mogę Ci powiedzieć , że to trwa cały czas ostatnio rzadziej ale jednak trwa.Wtedy jeszcze nie wiedzialam , że to tak się nazywa porażenie przysenne dowiedziałam się właśnie z tego forum - dziękuję Wam netbabeczki.
A jest tu jeszcze gdzieś taki wątek żeby poczytać?
no i znów ten stan:( dziś w nocy miałam tak aż 3 razy ,była pełnia i wogóle źle mi się spało,może to jakoś powiązane jest?sama nie wiem ,fakt że mam ostatnio trochę stresów tak czy inaczej nienawidzę tego stanu:(
Dziewczyny na czym to polega? dokładnie?
nie potrafię swoimi słowami tego objaśnić dlatego wklejam Ci tekst który znalazłam na necie:
wyobraź sobie, że budzisz się, ale nie jesteś w stanie wykonać jakiegokolwiek ruchu, nic powiedzieć. Słyszysz przerażające dudnienie w uszach, przed oczami pojawiają się zamglone tajemnicze obrazy. W dodatku czujesz ciężar w klatce piersiowej, wydaje ci się, że twoje ciało bezwładnie spada lub wykręca się. Przerażające? To właśnie niektóre z objawów porażenia przysennego, zwanego też paraliżem sennym. W wielu kulturach zaburzanie było utożsamiane z nawiedzeniem przez demony, kontaktami ze światem niematerialnym. Czym jest w rzeczywistości?
Każdej nocy, gdy zasypiamy nasze ciało podlega paraliżowi. Jest to zjawisko naturalne, które chroni nas przed realizowaniem snów w rzeczywistości, np. gdy śnimy o biegu, nasze mięśnie nie ruszają się, gdy atakujemy wyimaginowanego wroga, nie zrobimy nikomu krzywdy. Paraliż mięśni daje nam pewność, że nasze ciało, niezależnie od treści snu, bezpiecznie spoczywa pod pierzyną.
Zaburzenie występuje natomiast, gdy świadomość budzi się w trakcie snu (dokładnie w fazie REM, czyli tej najbardziej tajemniczej i najmniej zbadanych przez naukowców), ale organizm ciągle śpi. Nie mamy panowania nad ciałem, co sprawia, że możemy czuć wszechogarniającą niemoc i strach. Mimo że jesteśmy świadomi, mózg może wytwarzać obrazy marzeń sennych. To właśnie je widzi osoba doświadczająca zaburzenia jako wirujące barwy czy niewiadomego pochodzenia zjawy. Uwaga, to nie siły nadprzyrodzone, a po prostu sen.
Paraliż senny najczęściej pojawia się przy zasypianiu i wybudzaniu. Według badaczy 30 - 50 proc. z nas doświadczy tego stanu choć raz w życiu. Nie jest on groźny, ale ciężko się z niego obudzić. Niektórzy specjaliści uważają, że głębokie oddychanie (które jednak może być utrudnione) może pomóc wyzwolić się ze stanu zawieszenia.
Najlepszy opis jaki przeczytałam.
no i znów ten stan:( dziś w nocy miałam tak aż 3 razy ,była pełnia i wogóle źle mi się spało,może to jakoś powiązane jest?sama nie wiem ,fakt że mam ostatnio trochę stresów tak czy inaczej nienawidzę tego stanu:(
Ty wiesz, że z tą pełnią coś musi być , bo mi też się ciężko śpi, w nocy się budzę a z rana wstaję padnięta. Może dlatego też nęka nas to koszmarne porażenie.
A jeszcze do iziaaaaak : krzyczysz, chcesz się obudzić , przekręcić na drugi bok, otworzyć oczy , podnieść się - nic z tego. Na przemian coś Cię ciągnie albo przygniata a ty nie możesz nic zrobić.
ja tez na to cierpie,na początku bałam sie okropnie a teraz moze dziwnie to zabrzmi ale sie przyzwyczaiłam:)objawy mam bardzo silne,ale im bardziej sie boisz tym narasta czas trwania paraliżu.Jak juz wiem że 'przyszedł' poddaje się temu, i samo mija...staram się łykać Mg ,ale zazywczaj to już się czuje przed snem ze paraliż ma nastąpić,przynajmiej ja tak mam.Moja dobra rada jak sie śpi na boku najlepiej mieć duża poduszkę ,którą można objąc.Ja zawsze jak na tym boku śpie to czuje ze mnie wywraca na plecy a odkad mam poduszke to 'coś' nie przychodzi.
już któryś raz czytam ...że to się czuje przed snem.
Ja nic nie czuję, kładę się cała happy a tu niespodzianka i "gość" w nocy. Ale ja do tego nie mogę się przyzwyczaić. Inna sprawa, że do tej pory nie wiedziałam co to jest, myślałam, że to jakieś koszmary. Budzę się w końcu nie tylko przerażona ale nawet wściekła. Może teraz to się zmieni jak już poznałam swojego "wroga". Dlatego założyłam ten wątek żeby się dowiedzieć jak inni nad tym panują.
wiecie co...mnie to zazwyczaj nogi drżą(przynajmniej tak mi się wydaje),dziś też tak było:( ...bardzo szybki oddech ,niemoc aby się ruszyć,modle się aby się obudzić ,zbieram wszystkie siły w sobie i nic ,wiec zaczynam myśleć o tym by się uspokoić i zasnąć,ciężka spawa ,naprawdę dobija mnie to:/
ja się naprzykład cała trzęse jakbym miala padaczkę ,albo to jest takie złudzenie....nie ma co za dużo o tym myśleć i tak tego nie zmienisz jak ma przyjśc do przyjdzie.
anka 23 dokładnie to takie uczucie jakby padaczka
fatalne! mnie się dziś wydawało że jakbym coś oglądała w tv ale pewnie to wszystko jakieś halucynacje czy coś nie wiem.
generalnie to ja na poczatku słyszałam spiew ptaków i bicie dzwonów;/wieć teraz jest mi 'miło'jak juz mi nic nad uszami nie gra,wiem ze paraliż wywołuje mega strach ale idzie sie przyzywczaić ,mało tego śa ludzie którzy pragna tego doświdczyć i próbują zastosować techniki płytkiego snu...paraliz może mieć pozytywne cechy jak sobie mocno wkrecisz że jestes np na karaibach to naprawde masz to odczucie:)mi się zdarzyło wmówić ze latałam jaki to było piękne uczucie,więc wszystko lezy w psychice.
generalnie to ja na poczatku słyszałam spiew ptaków i bicie dzwonów;/wieć teraz jest mi 'miło'jak juz mi nic nad uszami nie gra,wiem ze paraliż wywołuje mega strach ale idzie sie przyzywczaić ,mało tego śa ludzie którzy pragna tego doświdczyć i próbują zastosować techniki płytkiego snu...paraliz może mieć pozytywne cechy jak sobie mocno wkrecisz że jestes np na karaibach to naprawde masz to odczucie:)mi się zdarzyło wmówić ze latałam jaki to było piękne uczucie,więc wszystko lezy w psychice.
Ale tobie się to udało ? też o tym czytałam
udało:)