Witam.Może tu ktoś mi pomoże i nie tylko mi.
Mój mąż od dłuższego czasu nadużywa alkoholu,jak wpadnie w trans to pije cały tydzień i nic nie jest w stanie go powstrzymać.
Mimo wszystko kocham go nadal.Jest dobrym człowiekiem,pracowitym czułym.Nie wiem już tylko jak mogłabym pomóc wyjść mu z tego.Może Wy mi pomożecie?
Podobne tematy
Witam.Może tu ktoś mi pomoże i nie tylko mi.
Mój mąż od dłuższego czasu nadużywa alkoholu,jak wpadnie w trans to pije cały tydzień i nic nie jest w stanie go powstrzymać.
Mimo wszystko kocham go nadal.Jest dobrym człowiekiem,pracowitym czułym.Nie wiem już tylko jak mogłabym pomóc wyjść mu z tego.Może Wy mi pomożecie?
Najłatwiejszym rozwiązaniem jest pójście z mężem do AA. Skoro sam nie chce może powinnaś z nim uczestniczyc w sesji.
Napisz może coś więcej... co jest przyczyną tego ciągu Twojego męża na alkohol...?!
MYSZKA_40 napisał/a:Witam.Może tu ktoś mi pomoże i nie tylko mi.
Mój mąż od dłuższego czasu nadużywa alkoholu,jak wpadnie w trans to pije cały tydzień i nic nie jest w stanie go powstrzymać.
Mimo wszystko kocham go nadal.Jest dobrym człowiekiem,pracowitym czułym.Nie wiem już tylko jak mogłabym pomóc wyjść mu z tego.Może Wy mi pomożecie?Najłatwiejszym rozwiązaniem jest pójście z mężem do AA. Skoro sam nie chce może powinnaś z nim uczestniczyc w sesji.
Napisz może coś więcej... co jest przyczyną tego ciągu Twojego męża na alkohol...?!
Byłam z nim kiedyś na terapii,niestety na takich terapiach mogą być tylko alkoholicy w momencie kiedy wyprosili mnie on też wyszedł.A jeżeli chodzi o powód...on sam tego nie wie po prostu nie potrafi się powstrzymać.Wiem że najłatwiej byłoby odejść ale nie chcę go zostawiać,zależy mi na nim
On może chodzić na swoją terapię, Ty - jako współuzależniona - na swoją.
Nie wiem czy chcialabys poznac moja porade. To, co napisze, moze byc okrutne, podle i tak dalej, ale przykro mi...
Moj ojciec jest alkoholikiem. Cale zycie nie moglam pojac dlaczego pije, krzywdzi mnie, siostre i nasza matke. Jako dziecko nie rozumialam, ze to jest nalog i zerwanie z tym nie bedzie latwe... Ja po prostu chcialam, zeby przestal!
Rodzicie zyli ze soba do monentu, kiedy jako najmlodsze dziecko stalam sie dorosla. Rozwiedli sie, kiedy mialam 19 lat i z calego dziecinstwa pamietam podpitego ojca i awantury. Czy to bylo dla mnie dobre??
Wydawalo mi sie, ze daze do tego, zeby moja rodzina byla inna. Ciagle sobie obiecywalam, ze bede miala inna rodzine i inny dom... Mimo wszystko nieswiadomie wpakowalam sie w zwiazek z czlowiekiem, ktory byl zupelnie jak moj ojciec. Znow potrzebowalam czasu, zeby zrozumiec, ze na zmiane potrzeba lat. Najpierw myslalam, ze jestem dla niego wlasnie takim impulsem- skoro mnie poznal, to sie zmieni. Potem tlumaczylam to sobie tak, ze moze slub go zmieni, albo dzieci...
Cale szczescie, ze opamietalam sie w pore i nie zafundowalam mojemu dziecku podobnego dziecinstwa... Bo bylam juz cholernie blisko...
Jezeli chcesz rady, to ok. Dam Ci ja: moja rada- uciekaj.
Bo chocbys udowodnila, ze mozna ugryzc sie w tylek, chocbys zrobila nie wiem co, to nie zdolasz zmusic alkoholika do leczenia...
Kochasz go i nie chcesz zostawiac- wiec jestes w nagorszej sytuacji. Nic nie mozesz zrobic. Mozesz tylko poczekac, az spadnie na samo dno, az odwroca sie od niego wszyscy- rodzina i przyjaciele... Wtedy bedziesz mogla cos zrobic, bo on sam bedzie tego chcial.
Wczeniej nic z tego. Takim ludziom rozum wraca na dnie...
Moze potrwa to 10 lat, moze miesiac- nigdy nie wiesz...
Ale jezeli go kochasz i nie chcesz zostawiac, poczekaj gdzies z daleka od niegl...
Tyle, ile bedzie potrzebowal...
I wtedy dopiero bedziesz mu potrzebna...
Myszko współczuje Ci bardzo ale puki on sam nie zechce się leczyć ty nic nie zrobisz a będzie jeszcze gorzej.
A pije bo lubi nikt na siłę do gęby mu nie leje wykręcając ręce.
potem priorytety się zmieniają i nie ma miejsca na miłość rodzinę jest tylko ON i jego nałóg ,to ciężka choroba wyniszcza gorzej jak rak bo wtedy choruje tylko jedna osoba a w alkoholizmie choruje cała rodzina .
A najbardziej chorują dzieci zaburzenia osobowości ,złe sny i wszech obecny strach jak dziś będzie dochodzi również niska samoocena .
Są instytucje które zajmują się leczeniem ale nie zmuszą delikwenta do leczenia tylko wyrok sądowy może zmusić ale nie wiem czy jesteś gotowa na to bo cała złość z tego tytułu skupi się na Tobie i dzieciach.
Mój mąż jest trzeźwym alkoholikiem.Twoja miłość do niego osłabnie po paru latach.Mój maż po 5 latach sam poszedł do AA.SAM.jeśli GO ZAPROWADZISZ,A ON I TAK BĘDZIE MYŚLAŁ ŻE NIE JEST ALKOHOLIKIEM.On musi sam to zrozumieć.Nie zmusisz go.
A teraz pytanko piszesz jest czuły,pracowity(też tak sobie wmawiałam).
A co z takimi uczuciami do niego jak pogarda,obrzydzenie,upokorzenie itp-w sytuacjach kiedy się upija?Ja tak czułam.
Mój mąż teraz od ponad 3 lat nie pije,ale odbudować związek na nowo to jest sztuka,odszukać resztki człowieczeństwa,miłości..
On może chodzić na swoją terapię, Ty - jako współuzależniona - na swoją.
Wielokropku,ogromnie cię cenie i szanuję-wiesz dlaczego:)
Ale autorka wątku napisała że była z mężem kiedyś na terapii.Ja z doświadczenia wiem,że aby pójść na terapię-jej mąż musi sobie zdać sprawę z problemu,on poszedł raz.Mój mąż chodzi 1-2 razy w tygodniu.Regularnie.Dlatego nie jest to takie proste napisać idź na terapię dla współuzależnionych a on na swoją,wyraźnie widać,że on nie chce terapii skoro nadal pije ![]()
Weź się za niego i to szybko,póki nie jest za późno,potem możesz nie dać rady.O ile już nie wpadł w nałóg,bo piszesz,że pije nieraz przez tydzień.To jest choroba i to trzeba niestety leczyć,a skoro go kochasz,to postaraj się go namówić na to leczenie,bo kiedyś przeczytałam takie zdanie....każdy kiedyś przestaje pić,tylko nie każdemu się to udaje za życia....Walcz o niego jeśli Ci na nim zależy.Będzie dobrze.
Weź się za niego i to szybko,póki nie jest za późno,potem możesz nie dać rady.O ile już nie wpadł w nałóg,bo piszesz,że pije nieraz przez tydzień.To jest choroba i to trzeba niestety leczyć,a skoro go kochasz,to postaraj się go namówić na to leczenie,bo kiedyś przeczytałam takie zdanie....każdy kiedyś przestaje pić,tylko nie każdemu się to udaje za życia....Walcz o niego jeśli Ci na nim zależy.Będzie dobrze.
W przyszłym tygodniu jedzie na dwu miesięczną terapie.Niestety nie robi tego dla siebie lecz dla dzieci i dla mnie.
W nałogu jest na pewno bo przecież pije przez tydzień i to sam.Nawet mu dużo nie trzeba aby się upić na nowo.
Najgorsze jednak jest to że zachowuje się jak by mu już na mnie nie zależało.Co mam na myśli:przy mnie zaczepia inne kobiety,uśmiecha się do nich,puszcza oczka,popisuje się,nie zwracając uwagi na to jak ja się czuje.
natolinka napisał/a:Weź się za niego i to szybko,póki nie jest za późno,potem możesz nie dać rady.O ile już nie wpadł w nałóg,bo piszesz,że pije nieraz przez tydzień.To jest choroba i to trzeba niestety leczyć,a skoro go kochasz,to postaraj się go namówić na to leczenie,bo kiedyś przeczytałam takie zdanie....każdy kiedyś przestaje pić,tylko nie każdemu się to udaje za życia....Walcz o niego jeśli Ci na nim zależy.Będzie dobrze.
W przyszłym tygodniu jedzie na dwu miesięczną terapie.Niestety nie robi tego dla siebie lecz dla dzieci i dla mnie.
W nałogu jest na pewno bo przecież pije przez tydzień i to sam.Nawet mu dużo nie trzeba aby się upić na nowo.
Najgorsze jednak jest to że zachowuje się jak by mu już na mnie nie zależało.Co mam na myśli:przy mnie zaczepia inne kobiety,uśmiecha się do nich,puszcza oczka,popisuje się,nie zwracając uwagi na to jak ja się czuje.
No to z tego wynika że pojechał nie na terapię tylko na odtrucie ![]()
Jeśli robi to dla Was,to przykro mi ale wszystko będzie się powtarzac,nie rozumie problemu.
Czekam na odpowiedz na moje wcześniejsze pytania dotyczące innych Twoich negatywnych odczuc,uczuc do Twojego męża.Zapomniałam poprzednio dodac do tego strachu.
Nie uratujesz go,on musi sam zrozumiec.Możesz mu się ciąc na jego oczach,a on i tak się upije.Sorki ale jestem współuzależniona,mam kontakt z dziewczynami w podobnej sytuacji i scenariusz zawsze jest taki sam..
Witam.Może tu ktoś mi pomoże i nie tylko mi.
Mój mąż od dłuższego czasu nadużywa alkoholu,jak wpadnie w trans to pije cały tydzień i nic nie jest w stanie go powstrzymać.
Mimo wszystko kocham go nadal.Jest dobrym człowiekiem,pracowitym czułym.Nie wiem już tylko jak mogłabym pomóc wyjść mu z tego.Może Wy mi pomożecie?
Proponuję zapisać go na terapię. Sam z tego nie wyjdzie, nie licz na to bez względu na to co Ci obieca.
13 2011-11-09 16:32:51 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2011-11-09 16:36:32)
"Proponuję zapisać go na terapię." - dobry dowcip...
Po pierwsze uzależniony sam wykazać się wolą pójścia na taką terapie.Zapisać to raczej nie można a wszystkie grupy terapeutyczne są anonimowe.
Można natomiast zgłosić delikwenta na przymusowe leczenie - a więc idziesz do Krajowej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.Po przeprowadzonym wywiadzie z Tobą mąż zostanie wezwany na osobostą rozmowę.Jeśli nie pójdzie to i tak się nim zajmą ...
Zostanie odprowadzony przez policję na badania psychiatryczne które mają sprawdzić czy rzeczywiście jest uzależniony od alkoholu.Potem rozprawa sądowa,może kurator który będzie zaglądał do Was przez okres chyba dwóch lat.I wcale nie jest powiedziane że nie będzie pił....
Uprzykszaj mu życie - gdy się awanturuje wzywaj policję
gdy przepije pieniądze - nie gotuj,nie kupuj papierosów itp
idz do sądu po alimenty dla dzieci
On sam musi chcieć wyjść z nałogu - alkoholik musi uczęsczać na terapie AA aby poznać symptomy choroby.I nie bój się.Są instytucje które mają obowiązek Ci pomóc - czasem trzeba tylko mocniej tupnąć nogą.Powodzenia .
Witam.Może tu ktoś mi pomoże i nie tylko mi.
Mój mąż od dłuższego czasu nadużywa alkoholu,jak wpadnie w trans to pije cały tydzień i nic nie jest w stanie go powstrzymać.
Mimo wszystko kocham go nadal.Jest dobrym człowiekiem,pracowitym czułym.Nie wiem już tylko jak mogłabym pomóc wyjść mu z tego.Może Wy mi pomożecie?
Witam.Bylm w podobnej sytuacji jak ty i męczyłam się z mężem przez 7 lat .Teraz wiem że nie ma życia z takim człowiekiem jest to poprostu Toksyczny związek ,tak jak jest napisane ty nic nie zrobisz sama w tym kierunku.Ja też uczeszczałam na terapie współuzależnionych by zrozumieć tą chorobe męża on wcale nie chodził twierdząć żę to ja jestem alkoholiczka.Powiem jedno nie ważne czy on pojdzie się leczyć ale zapisz się na taka terapię warto póki nie jest dla ciebie za póżno.Każdy alkoholik zachowuje sie tak samo oni żyją w świecie iluzji dla nich nie ma realnego życia .Dzisiaj potrafią cie zmieszać z błotem a jutro przyjdą z bukietem kwiatów przepraszać i to jest właśnie nasza niwność poprostu wykorzystują nasze szczere uczucia.będąc na takiej terapi zobaczysz , usłyszysz co alkocholik potrafi zrobić jakie są jego zachowania są porady jak z nimi postepować .Mówie ci spróbować warto iść na taką terapie ona pożniej konczy sie wyjazdem tam naprawde można wiele decyzji podjąć własciwych by nie zmarnować sobie życia.Ja tez byłam naiwna wierzyłam że się zmieni ale niestety dzisiaj ponosze tego skutki sprawy karne za znecanie sie nademna i moimi dziecmi ,sprawy alimentacyjne,rozwodowe itp.A wiesz jeżeli dochodzi do spraw karnych to alkoholicy maja wieksze prawa i cieżko z nimi szybko wygrac Sąd wtedy twierdzi ze to choroba i trzeba długie lata walczyć by go skazano."Uczucia to samo życie,lecz od Ciebie zależy aby nie były samym cierpieniem"najbardziej na tym wszystkim cierpia dzieci !!!!!
Wspólna terapia. Twój mąż musi sobie sam uświadomić, że jest chory. Wspólnymi siłami dacie sobie rade. Terapeuci powiedzą Ci jak powinnaś go traktować. Nie możesz być uległa, nie może mu przyzwalać na picie. Poszukaj informacji o ośrodkach terapii. Ja od znajomej, która jest Alkoholiczką wiem, że w ośrodku Przystanek Trzeźwość są bardzo dobrzy specjaliści i jest przyjazna, domowa atmosfera. Leczą się tam ludzie z całej Polski. Wierzę, że sobie poradzicie z tą chorobą.