nie wiem od czego zacząć ale wiem, że potrzebuję wsparcia i waszej opinii, aby utwierdzić się, że postępuję dobrze
jestem na etapie uwalniania się z toksycznego układu- facet mnie oszukiwał na każdym kroku, nie szanował, poniżał a ja i tak tkwiłam w chorym układzie i wiem, że jedynym rozwiązaniem dla mnie jest nie utrzymywanie kontaktu , ale jest mi strasznie ciężko jestem uzależniona nie potrafię żyć sama, od 2 lat powtarzam, że czas z tym skończyć ale jak jak znaleźć siłę
Podobne tematy
W takim razie gratulujemy,ze w końcu podjęłaś dobrą decyzję...pierwszy krok za Tobą,teraz zostaje Ci trzymać się postanowień...nie będzie łatwo,ale od tego masz to forum...
krok podjęty a i tak czekam na znak na sms na przepraszam na zmienię wszystko
to straszne
a najgorsze jest to, że widuję go codziennie, bo pracujemy razem to jest tragedia ja płaczę przy biurku a ona chodzi uśmiechnięty i uważa się za zaj..stego faceta
masakra
jak radzicie sobie z zapominaniem - wyrzucacie z siebie z złość, stawiacie go sobie z najgorszej strony, przypominacie krzywdy?
czy wspominacie te dobre chwile? nie wiem totalnie jak to przeżyć chyba będę musiała iść do psychologa po pomoc
Nie pisz posta pod postem, użyj opcji edytuj ![]()
moderatorka-apoteoza
Jeśli czujesz, że jesteś od niego uzależniona, to psycholog jest Ci bezwzględnie potrzebny.
Nie myśl o dabrych chwilach z tego związku, raczej myśl o tych przykrych i złych sytuacjach, które zmusiły Cię do przerwania tego toksycznego układu.
Trwaj przy swoim postanowieniu, ja kiedyś popełniłam ten błąd i zostałam, teraz tego żałuję.
Pozdrawiam i trzymam kciuki:)
Wyjedz gdzies-idz na impreze i zajmij sie czyms innym.Wiedz jedno-jezeli to toksyczny zwiazek to nie przyniesie ci on nic dobrego.Lepiej pocierp teraz i miej zycie spokojne -bez niego.
Pierwsze i najważniejsze.Pod żadnym pozorem przy nim nie płacz!Pokaż jak Ci dobrze bez niego i co z tego,że w domu będziesz ryczeć...przy nim musisz być super kobieta!Po co jakiś gnojek mam mieć satysfakcję,ze złamał Ci serce?To on ma żałować,ze Cię stracił,a nie Ty...
Każda z nas tu czeka na telefon,na sms,maila jakikolwiek znak,ze jest mu źle,że żałuje,ze chce się zmienić.Ile z nas dostaje?pewnie na palcach jednej ręki można policzyć...musisz być silna,a siłę na pewno znajdziesz tu...
jak radzicie sobie z zapominaniem - wyrzucacie z siebie z złość, stawiacie go sobie z najgorszej strony, przypominacie krzywdy?
czy wspominacie te dobre chwile? nie wiem totalnie jak to przeżyć chyba będę musiała iść do psychologa po pomoc
Nie pisz posta pod postem, użyj opcji edytuj
moderatorka-apoteoza
najlepszym sposobem jest nie myślenie o nim wcale przynajmniej na początku, potem będzie już coraz lepiej. Pod zadnym pozorem nie kontaktuj się z nim nie pisz nie dzwon nie odbieraj od niego tel nie odpisuj. Potraktuj ten czas jako okres przemyśleń zarówno dla ciebie jak i dla niego. Jesli możesz to wez urlop ale nie siedz w domu wyjedz gdzies z kims na pewno masz kolezanki kolegów pzryjaciół którzy ci pomogą. I nie czekaj na telefon od niego bo bedziesz sie tylko nakrecać a to ci nie potrzebne. Po pewnym czasie zacznie być lżej ale żal bedzie jeszcze wracał wiec nie łam sie i trwaj w postanowieniu
Honeczko nie myślenie o nim wcale,a zwłaszcza na początku to najtrudniejsza rzecz jaką ma teraz zrobić...
wiem sama przez to niedawno poprzechodziłam trzeba sie skupić na czyms innym wiem jakie to trudne i wiem jak boli ale pomaga naprawde
czas pomoże zapomnieć ... proponuję wybrać się z koleżanką do kina lub na zakupy (na pewno nie masz na to ochoty, ale przełam się) dobrze ci zrobi takie wyjście z czterech ścian i unikaj jego tematu jak ognia. Ja reagowałam płaczem kilka tygodni po rozstaniu na każde pytanie o cześć a gdzie ...... lub a co u was słychać.A dziś ... jestem z cudownym człowiekiem i cieszę się, że mój były jednak nie zadzwonił ![]()
Ja zostalam sama w ciąży. Uzależniona również od byłego partnera. Jednak w mojej głowie, kłębi się marzenie, że kiedys spotkam tego idealnego. A do tego czasu zajme się dzieckiem oraz poprawianiem swojego wyglądu by czuć się jak najlepiej i jak najpiekniej ze sobą. I tak strasznie wierze, ze moje marzenie się spełni !
wiesz ja tez tak sie balam i balam,byl slub i dziecko jest i cierpienie tez jest.......nigdy wiecej nie popenilabym takiego bledu
wszystko co piszecie wiem, ale tak ciężko mi wprowadzić w życie
niestety jak pisałam pracujemy razem i nie ma opcji nie i widywania się, dwa razy już próbowałam zmienić pracę, ale za każdym razem w ostatnim momencie rezygnowałam, bo bałam się, że nie dam sobie rady, zmiana pracy wiązałaby się z przeprowadzką do innego miasta lub dojazdami, czyli kosztami ecc
był tez czas, że prosiłam jego, aby zmienił pracę, aby ułatwić nam życie, ale on ma to gdzieś po prostu.. chodzi koło mnie i śmieje się w twarz
z wyjściami jest ciężko, bo nie mam nikogo poza nim, a sama nie wyjdę przecież do knajpy, staram się choć jest ciężko zdarzało mi się już nieraz chodzić samej do kina, masakra, najgorzej, że teraz tyle dni wolnych chyba spędzę je w galeriach, bo w domu to nie wytrzymam psychicznie
znalazłam psychologa muszę się umówić
siedzę i patrzę w tel i czekam na przepraszam a jest cisza tylko cisza...
a skad jesteś?
dolny śląśk
sama nie wyjdę przecież do knajpy
A dlaczego nie?
Możesz je spędzić ze mną na forum...ew.na mailu...ja też będę sama przez ten weekend ![]()
marionetka18 - uświadom sobie że cały czas żyjesz fantazjami na temat tego faceta.Nie ma w nim nic czego tak naprawdę potrzebujesz- jak piszesz okłamuje Cię,poniża,nie szanuje.On taki właśnie jest,to prawdziwy on.Zasługujesz na to aby być z mężczyzną który będzie dla Ciebie odpowiednim partnerem.
Kiedy nachodzą Cię myśli na jego temat,ogarnia tęsknota - przypomnij sobie najgorszą rzecz jaką Ci zrobił i zadaj sobie pytanie czy warto wylewać łzy przez kogoś takiego.
Też byłam w toksycznym związku - dziś jestem rozwódką i żyję!!! Nawet jeśli w jakiś sposób dalej bylibyście parą a jego sposób traktowania Ciebie nie zmienłby się - wierz mi z czasem ból który byś odczuwała nie pozwolił na trwaniu w takim związku.Zostałby tylko żal o zmarnowany czas i niespełnione marzenia.
Kiedy nachodzą Cię myśli na jego temat,ogarnia tęsknota - przypomnij sobie najgorszą rzecz jaką Ci zrobił i zadaj sobie pytanie czy warto wylewać łzy przez kogoś takiego.
dzięki daria1968 - taką właśnie przyjęłam postawę, jak tylko zbiera mi się na płacz to przypominam sobie najgorszą rzecz a że jest ich wiele to nie mam problemów i od razu utwierdzam się w przekonaniu, że nie warto
choć dziś przyznał się do winy i przeprosił..
ciężko jest jak się kocha..
Nie wiem czy powinnam się ''wtrącać'' w tego posta ale jestem w podobnej sytuacji. 4 dzień bez niego i żyję. Jest ciężko ale wierzę że bedzie lepiej. Ten związek tylko mnie niszczył od pewnego czasu, choć go kocham nie chcę dalej tak żyć. Dziś jestem sama w domu, zrobię wieczór lamentu i koniec. Damy radę, nie my pierwsze i ostatnie. Jest ciężko ale jestem silna. Trzymajcie kciuki
marionetka18 i gosia1003 jesteście fantastycznymi młodymi kobietami!!!Z jakiegoś powodu uwikłałyście się w związek który nie daje Wam satysfakcji - ale to widzicie,czujecie że jest coś co Was rani.Ja potrzebowałam na to o wieeeeeeeeeeeeeeele więcej czasu aby powiedzieć "Dość,nie pozwolę na takie traktowanie"Szacuneczek ....
Witaj Matrionetko.
Jestem w podobnej sytuacji, właśnie wróciłam z rzeczami od juz teraz ex. Jest mi bardzo ciężko... Dodam, ze razem pracujemy... Nie wyobrazam sobie jak dalej zyc, pozbierac sie gdy ciagle bede go spotykala... Rowniez zostalam sama jak palec, bo powiecilam sie zupelnie temu zwiazkowi. Jesli chcesz porozmawiac to napisz do mnie podaje maila: diabla.ks małpa wp.pl.(nie moglam wpisac adresu mailowego poprawnie, ale mysle, ze go odczytasz bez problemu- ograniczenia serwisu). Skrycie powiem, ze czekam, bo Twoj post bardzo przypomina sytuacje w ktorej tkwie... Moze wspolnie jakos damy rade przez to przejsc...
nie wiem od czego zacząć ale wiem, że potrzebuję wsparcia i waszej opinii, aby utwierdzić się, że postępuję dobrze
jestem na etapie uwalniania się z toksycznego układu- facet mnie oszukiwał na każdym kroku, nie szanował, poniżał a ja i tak tkwiłam w chorym układzie i wiem, że jedynym rozwiązaniem dla mnie jest nie utrzymywanie kontaktu , ale jest mi strasznie ciężko jestem uzależniona nie potrafię żyć sama, od 2 lat powtarzam, że czas z tym skończyć ale jak jak znaleźć siłę
Dziewczyny skąd jesteście? Może uda nam się spotkać i pogadac, a może nawet założyc coś w deseń grupy wsparcia, przypuszczam, że jest nas wiele w podobnej sytuacji...
Zapraszam na http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=31476&p=1
Nawet jeśli to wy zostawiłyście,to tam i tak radzimy sobie jak poradzić sobie ze stratą kochanej osoby-drania przez którego płaczemy ![]()