Jestem mezatką od 15-stu lat,mąz ogólnie dobry ale zero romantyczny,nie przepada za imprezami,przelicza kazdy grosz aby w domu było cos zrobione a zycie ucieka...W pracy półtora roku temu poznałam męzczznę starszego odemnie o 15 lat, ale miał w sobie to coś,zauroczyłam się nim,mówił komplementy,twierdził ze jestem wyjatkowa,dąrzył do romansu,na szczęscie cały czas czułam ze robie cos złego wobec meża i aspekt religijny nie dopuscił mnie do zdrady.okazało sie ze owy adorator podrywał jednoczesnie inne kobiety i kłamał aby sie nie zdemaskować.Na mnoja zgubę pokochałam tego człowieka i jestem tak zraniona że pragnę przestrzec inne kobiety przed naiwnoscia,aby nie łapały sie na czułe słówka facetów ,bo naprawde im chodzi o chwilowa przyjemnosc i szukaja coraz młodszej.A zapewniał mnie, ze tak bardzo mnie kocha i działam na niego wyjatkowo. Ja już wolę mojego meża, moze nie mówi miłych słów i nie okazuje uczucia jakbym chciała ale przynajmniej mnie nie okłamuje i nie zdradza.Teraz musze przecierpiec i czekac az wylecze sie z naiwnej miłosci.Zadnej kobiecie nie zycze takiej sytuacji.
Podobne tematy
Wiem co czujesz. Czuje się jeszcze gorzej...
Kiedyś Ci opowiem...