Witajcie,
Od dwóch i pół roku jestem z chłopakiem, poznaliśmy się gdy on miał 16 a ja 17 lat, teraz ja mam 19 a on 18. Gdy zaczynaliśmy się spotykać był jeszcze trochę "niedojrzały", nie umiał się dobrze ubrać, nie dbał o takie rzeczy jak fajna fryzura czy markowe ciuchy. W ciągu tych zaledwie dwóch lat zmienił się nie do poznania... Zmężniał i bardzo wyprzystojniał. Pomogłam mu wyrobić sobie dobry gust, zadbać o siebie... Teraz oglądają się za nim wszystkie kobiety na ulicy. Na imprezie nie można zostawić go samego przy barze bo już widać kręcące się długonogie blondyny patrzące zalotnie.. Zdarza mu się być podrywanym nawet przez kobiety strasze, 30 latki... Co jest najgorsze, on zaczyna dostrzegać to jak jest postrzegany i gdy idziemy ulicą często słysze od niego: widziałaś jak zerknęła? wiem że robi to dla żartu.. ale mnie oczywiście kłuje na samą myśl o tym że inne kobiety mają na niego chrapkę...Odbija się to oczywiście na mnie, ponieważ to ja jako kobieta czułam się w tym związku ozdobą... Jestem osobą atrakcyjną ale daleko mi do modelki
On zaczyna być pewny siebie, przed każdym wyjściem starannie układa włosy... Zdaje mi się że zaczyna również patrzeć na mnie pod innym kontem.. Tak jakbym kiedyś była super laską, a teraz.. zaczynam sama nie wiem, brzydnąć? Może wpadam w paranoje ale wiem że kiedyś byłam dużo bardziej urodziwa, z wiekiem zmieniają się przecież kobiecie rysy na bardziej, czy ja wiem, dojrzałe..?
On jest duszą towarzystwa, pewny siebie bez kompleksów, ja czuje ze zostaje coraz bardziej w jego cieniu.. trace pewność siebie, moje kompleksy nagle wyszły na jaw... Wiem że bardzo mnie kocha i mówi że jestem najpiekniejsza.. ale tyle sie czyta i słyszy o tym jak to mężczyźni wymieniają na lepszy model...;/ ehh okrutny ten świat
Miałyście kiedyś taki problem dziewczyny??