netkobietyWszystkie działy
Samotność

Samotność i nuda...

14 odpowiedzi6 021 wyświetleńzałożony przez Wiesiu, 06.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność i nuda...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wiesiu (2011-11-06 23:08:26)

Temat: Samotność i nuda...

Nie często zdarza mi się zakładać jakiekolwiek tematy o sobie... no ale cóż, tym razem się zdecydowałem najprawdopodobniej właśnie z nudów...
Jestem studentem i ukończyłem sobie jakiś czas temu 22 lata. I tu kończą się w zasadzie oczywistości.
Od pewnego czasu, w zasadzie od kilku lat coraz to bardziej zaczynam borykać się z samotnością z idąca za nią ślad w ślad nudą... Najgorsze jest to, że teoretycznie wiem, że mógł bym się czymś zając... poczytać, pouczyć się, zając się swym hobby itp. itd. problem w tym, że ja czuję, iż to nie jest lekiem na mój problem i zwyczajnie brakuje mi towarzystwa. Tu pojawia się fakt braku dziewczyny, braku jakichkolwiek doświadczeń z płcią przeciwną, to raz... dwa, braku znajomych, ale... Niby znajomych jakichś tam mam na uczelni, ale prawda jest taka, że rozmawiać, rozmawiamy dużo poruszając różnorakie kwestie, lecz tylko na uczelni, a kontaktu poza uczelnianego to z nimi nie mam. Mam niby kilku dobrych kumpli, ale kompletne zero koleżanek. Nie wiem z czego to wynika, ale nie przypominam sobie bym z jakąkolwiek dziewczyną gdziekolwiek spędzał czas w czasie wolnym i zastanawiam się co w mojej osobie jest takiego, co w jakiś sposób może odstrasza? Czy może coś innego? Koleżanek to mi niby nie potrzeba, ale fakt, że ich nie ma jest faktem. Kumple jak kumple... czasem się gdzieś spotykamy, tyle tylko, że to jest mało i raczej brakuje mi tu pewnego urozmaicenia, bo ci z którymi trzymam to znają się ze mną po 10-15 lat... także świeżości kompletny brak, a i dodam, że ci z którymi się widuję są tak samo sami jak i ja, także wzajemnie się nakręcamy. Z tymi którzy poznajdywali sobie dziewczyny/żony, kontaktu bliższego już nie utrzymuję, bo i po co? Mają swoje życie.
Nie jest dobrze, nie jest dobrze...
Oczywiście, może ktoś powiedzieć, że przecież mam tak na własne życzenie, bo nigdzie nie wychodzę itp... Prawdy w tym co nie miara, tyle tylko, że nigdy w życiu nie chodziłem na żadne dyskoteki, do żadnych klubów ani na imprezy głównie dlatego, że gardzę muzyką klubową, jakimś hiphopem czy techno... od dziecka byłem uczony, że to zło itp. i zawsze za takie to uważałem, lecz teraz gdy gdzieś bym ewidentnie wyszedł, stresuję się na samą myśl tego, jak ja bym się miał tam zachować... wśród tylu ludzi... i w ogóle, chodzić gdzieś samemu to tak trochę dziwnie wygląda... poza tym, ja nie należę do ludzi których ciągnie do alkoholu... mogę nie pić pół roku i nie mam z tym problemów, a wiadomo jak wyglądają wszelkie imprezy...
W zasadzie ostatnimi czasy to ogarnia mnie jakieś niesamowite uczucie nudy i niemocy... Mam strasznie dużo wolnego czasu przez to, że zacząłem magistra... a nie mam z tym kompletnie co zrobić, zdarza się, że każda minuta to dla mnie męka (tak jak np. teraz), kołatam się jak pies w klatce każdego wolnego dnia, budząc się rano prawie natychmiast zaczynam pragnąć by nastał kolejny dzień z nadzieją, że może on przyniesie coś nowego...
Tutaj dochodzę do kolejnego aspektu tego wszystkiego... mianowicie złość.
Cóż, ludzi samotnych jest wielu, aczkolwiek zauważyłem, że różnie na nich ta samotność wpływa. Na mnie wpływa tak, że ogarnia mnie wręcz niszczycielska złość, czasami jak gdzieś idę to tylko myślę o tym aby mnie ktoś zaczepił to wtedy będę miał pretekst aby dać mu w kły. Ogólnie rzecz biorąc mam w sobie ogromną ilość energii (zapewne dlatego, że nigdy się tak na prawdę nie "wyszalałem", zawsze trzymałem się w ryzach, bo jak by to wyglądało?) i energia ta w połączeniu z niesamowitą złością stanowią mieszankę wybuchową...
Czasem nuda popycha mnie nawet do tego, że idę spacerować... tyle, że znowu, samotne spacerowanie uważam za rzecz niezwykle nudną...
Na spacerze jak na spacerze... spotyka się ludzi. Problem w tym, że większość których spotykam to pary co zazwyczaj prowadzi do falowania we mnie niespotykanej ilości negatywnych emocji... nie da się obrać w słowa jak mnie to wkurza... pewnie jest to reakcja organizmu na mą własną niemożność spełnienia się w tej dziedzinie życia...
Musze stwierdzić, że najlepiej mi się funkcjonowało pracując w wakacje na prawie 2 etaty, gdzie wychodziłem z domu przed 5 rano a wracałem o 19... wtedy przynajmniej nie miałem czasu myśleć o tym wszystkim...
Niestety przyszedł rok akademicki i prace czas było zakończyć... Obecnie jestem na etapie szukania czegoś co pozwala dostosowywać godziny pracy do studiowania dziennego... niestety bez odpowiednich konekcji, znalezienie takiej pracy nie jest łatwe w naszym kraju...

To w zasadzie tyle mojego bredzenia... nie ma tu w zasadzie prośby o rozwiązanie problemów, czułem jednak potrzebę napisania tego wszystkiego...

2 Ostatnio edytowany przez wicherek (2011-11-09 21:53:43)

Odp: Samotność i nuda...

Wiesiu, wiesz co.. to o czym tutaj piszesz nie jest niczym zaskakującym. Myślę, że co drugi samotny mógły sie pod tym podpisać. Ja osobiście czytając to w jakims tam stopniu sie z tym utożsamiałam.

Pozwoliłam sobie zerknąc na Twój profil i post o dzieciństiwe. Mam nadzieje, że nie masz mi tego za złe.

Na pewno zdajesz sobie sprawę bo wydajesz mi się wartościowym i rozumnym facetem, że zarówno wychowanie, dzieciństwo, otoczenie miało wpływ na to kim teraz jesteś. I w duzym stopniu wpłyneło na Twoje zachowanie i to o czym piszesz tutaj w tym poście. Na Twoje relacje z równiesnikami, kobietami i to jak widzisz świat, co lubisz, jak spędzasz czas itd.

Czułeś potrzebe się wygadania, może nie oczekujesz rad ale wiedz jedno, nie jesteś sam. Choć, to pewnie zauważyłeś bo jest masa wątków o samotności. Ale już nie chodzi o samo to, że jesteś sam. Są ludzie, którzy borykają się lub borykali kiedyś z podobnymi flustracjami jak Ty. Którzy równiez mają za sobą jakies "pietno", które wpłyneło na ich poczucie wartości, wyznawane idee, postrzeganie innych. Nasze życie to ciągła walka samym z sobą i przeciwnościami losu, a nasza samotność to kolejny element boju z którym musimy się zmierzyć.

Wiesz, ja tez dużo spaceruje bo nie potrafie zbyt dlugo wysiedzieć w domu. Bardzo często mam ochote wyjść na coś sensownego, ale w większości wypadków rezygnuje bo nie chce iść sama. Samotny spacer to jedyna rzecz, która nie wywołuje we mnie lekkiej flustracji. Samotne pojscie do kina już tak.
Powiem Ci bardzo to lubie. Oczywiście smutno mi patrzeć na mijane zakochane pary. Ale staram się zaraz przestać o tym myśleć. Uwielbiam robić zdjęcia dlatego takie spacery często traktuje jak wypad fotograficzny. Staram sie jakby na nowo odkryc moje miasto, jakbym była turystą. Niby znam swoją okolice, miasto, 3miasto ale tak na prawde w codziennym życiu nie zauważam jego uroków. Na takich spacerach odcniam się od wszystkiego, bardzo czesto odpalam mp3ke i idę słuchając ukochanej muzyki. Odcinam sie od problemów, to takie chwile samotności ale pozytywnej. Zaś kiedy jest ładna pogoda czy ciekawe miejsce pstrykam zdjęcia. To sprawia mi przyjemnośc a potem w domu gdy patrze na fotografie odczuwam podwójną przyjemność.

Może spróbój z tych Twoich spacerów zrobić coś pożytecznego, żeby nie byly powodem do irytacji a czymś co ładuje nasze wewnetrzne bateryjki.

Równiez jak Ty, nie jestem czlowiekiem stadnym i przebywanie w dużym tłumie to dla mnie dziwne uczucie. Jednak można to jakoś przezwyciężyć albo zastapić czymś innym, na przykład kameralnym spotkaniem z swoimi przyjaciółmi/kolegami u kogoś w domu. Można też wyjśc na miasto własnie z kilkoma dobrze znamymi nam osobami i iść np. do klubu. Wtedy nie dostrzegamy tego, że jesteśmy w obcym tłumie bo otaczają nas znane twarze. Spedzając czas w ten sposób z znajomymi mozna czerpac radość np. z koncertu, nie czując tego dziwnego uczucia odosobnienia w tłumie. Bo tego tłumu przestajemy dostrzegać.
Rozumiem, że nie lubisz dyskotek, klubów, popijawy i związanego z tym towarzystwa obcych. Masz prawo nie lubieć, nie każdy lubi takie formy rozrywki. Ja też nie. Ale nie możesz pozwolić żeby to wszystko wpływalo na inne formy spędzania czasu i na przykład żebyś rezygnował z kina, koncertu, wystawy czy czegokolwiek co Cię ciekawi. Pisze ogólnie, bo nie wiem czym sie interesujesz i co studiujesz. Ale mam nadzieje, że rozumiesz co mam na myśli. Nie odcinaj się od świata i tego co ono z sobą niesie tylko dlatego, że jesteś sam.

3

Odp: Samotność i nuda...

Wiem, że w jakiś sposób człowiek kształtowany jest w okresie dzieciństwa. Na pewno jakoś to wszystko mnie ukształtowało, ale myślę, że nie w niekorzystny sposób, a wręcz przeciwnie. Uważam osobiście, że to jednak późniejsze wydarzenia negatywnie na mnie wpływały.

Cały czas szukam czegoś czym mogły by się zajmować moje myśli, ale usilnie wracają mi do tego samego.

Wiem, że wielu ludzi jest w mojej sytuacji, ale mnie to kompletnie nie pociesza, bo co mi to daje? Nic. Chciał bym raczej wyrwać się z tej nieformalnej grupy, aniżeli godzić się na przynależność do niej.

4

Odp: Samotność i nuda...

prosze pomozcie mi mam problem nie mam z kim o tym pogadac
ja jestem calkiem sama i niemam nikogo przyjaciol ani faceta mam juz 21 lat ,jestem osoba wrazliwa i uczuciowa w ostatnim czasie czesto placze bez przyczyny i zamykam sie w sobie probowalam sie zmienic ale to nachwile i znow to samo ,izoluje sie od swiata potrafie calymi dniami siedziec w pokoju i nic nie robie ,ostatniio nie moge zadbac o siebei stracilam ens zycia i czuje sie zagubiona,nic totalnie mi nie wychodzi ,umieram z nudow ,dodam ze kiedy mimo ze bylam taka smutna wrazliwa i tak dalej to mimo tego mialam royne zajecia a tera ja juz poprostu umieram z nudy ,to mnie niszczy ,dodam ze mieszkam za granica z dala od rodziny ,niemam przyjaciol ani znajomych tu jestem sama ja sie boje ze moge sobie cos zrobic ,moje zachowanie ludzie odbieraja jako ze mam nie tak z glowa cos,jestem zalamana:(:(;(ZALAMKA

5

Odp: Samotność i nuda...

mój tato mówi - żyj i daj życiu czas i szanse:). Pomyśl nad tym:)

6

Odp: Samotność i nuda...

Wiesiu to dobrze, że uważasz iż przeszłość /nie mowię tylko o dziecinstwie ale i puzniejszym czasie/ podbudowala Twoja osobę i wpłyneła na plus. Masz poukładane w głowie i to się liczy.
Jednak fakt - faktem, jesteś sam i chyba nigdy nie byłes z nikim. (Chyba, że sie myle to mnie popraw.) Więc mimo to, wpływ był i masz jakiś problem. Gdybyś nie miał nie było by Cię tu.
Samotność.
Nie chodzi o to, żeby pocieszać Cię tym, że są inni. Chcialam Ci tylko uswiaodmić, że to nie jest wyłącznie Twój odosobniony problem. Samotnośc to choroba cywilizacyjna. Globalny problem a nie Twoja wina czy Twoj życiowy pech.
Chcesz zmian? To do dzieła.

7

Odp: Samotność i nuda...

natalcia, zycie za granica nie jest latwe, wiem cos o tym  bo sama mieszkam z dala od polski. ni jestes jedyna osoba z takim problemem, znam bardzo duzo osob ktore na zewnatrz pokazuja ze sa twardzi a w srodku rozpiera ich samotnosc i nie wiedza co maja robic, samotnosc za granica jest normalna rzecza. jestes daleko od rodziny znajomych, mamy inna kulture, czujesz sie jak bys byla w innym swiecie.
nie znam zlotego srodka ale wiem ze nie wolno sie poddawac i probowac dalej. jelsi jest ci zle za graica wroc do polski , zmien cos,uda sie nie uda, ale bedziesz miec poczucie ze cos sie dzieje i nie bedzie czasu na nude.

8

Odp: Samotność i nuda...

Dam Ci Wiesiu fajną radę. Posłuchaj.
NIE UZALEŻNIAJ WŁASNEJ WARTOŚCI OD KOBIET ALBO ILOŚCI ZNAJOMYCH !!!

Często człowiek myśli - nie jestem za atrakcyjny, raczej brzydki, nie jestem rozmowny, raczej milczek, nie jestem towarzyski, raczej samotnik... Wkręca się taka mieszanka powodująca tylko pesymizm. A tak naprawdę co jest najważniejszą częścią Ciebie?
TO CO MASZ MIĘDZY USZAMI - twój umysł.
O twojej wartości świadczy - umiejętność zmieniania się, myślenie, szczerość do siebie, twoje zasady. To możesz rozwijać. Reszta to dodatki tylko. I nie bądź leniwy - leniwi nic nie osiągają...

9 Ostatnio edytowany przez wicherek (2011-11-14 18:46:14)

Odp: Samotność i nuda...

Zico_ mądre słowa smile 

PS. zapisze je sobie i będe je czytać w chwilach zwątpienia.

Ja bym jeszcze dodała: nie ważne co myślą/mówią o Tobie inni, najważniejsze to czuć wewnetrzną harmonie z samym sobą.

10

Odp: Samotność i nuda...

No właśnie moją harmonię burzy to jak widzę mężczyzn którzy na pozór wydaja się gorsi ode mnie, a jednak mają fajne dziewczyny...
W ogóle w ostatnim czasie dowiedziałem się, że znajomy z którego zawsze wszyscy drwili, mamisynek i człowiek nie do życia ma całkiem ładną dziewuchę... Dla mnie to są po prostu ciosy nie do przebolenia, bo wtedy moje myśli od razu pchają mnie w kierunku zastanawiania się jak bardzo muszę być beznadziejny skoro nawet oni kogoś sobą zainteresowali a ja nie...



Ogólnie rzecz biorąc to wybieram się do psychologa... nie robił bym tego wcale, ale doszedłem do wniosku, że nie znam technik które pozwalały by mi zapanować nad negatywnymi myślami...

11 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-11-26 11:35:49)

Odp: Samotność i nuda...

E tam - siła tkwi w Tobie. Fajne to sa zwiazki tylko na wiechrzu, jak spaceruja ulica a w srodku /wewnatrz czesto tak nie jest,
Ciesz sie zyciem, wolnoscia, samotnym spacerem (mnie np b ciesza samotne spacery - ide gdzie chce, robie co chce, cisza, spokoj, nikt mi nie truje :-) - ale to zalezy od charakteru osoby. :-)

jak bedziesz  w zwiazku - to po latach bedziesz mial tak dosc - ze bediesz tylko marzyl zeby uciec na taki...samotny spacer :-)

12

Odp: Samotność i nuda...

Jak by związki były takie złe i straszne, to by ludzie się masowo rozchodzili, a dziwnym trafem wcale się tak nie dzieje...

13 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-11-26 12:06:28)

Odp: Samotność i nuda...

......a ile to rozwodow teraz? liczyles? a ile samotnych?, a ile nieszczesliwych malzenstw (samotnych w malzenstwie)?

....wiesz, moim zdaniem wiekszosc ludzi sie rozczarowuje jesli chodzi o malzenstwo np., ale to moje osobiste zdanie.
takze ciesz sie wolnoscia poki czas........, bo jak wezmies slub i nie dostaniesz tyle milosci od wybranej osoby co potrzebujesz (co jest b. prawdopodobne - bo po slubie ludzie spoczywaja na laurach +  dzieci, praca, problemy, starosc....) to zatesknisz za wolnoscia.......

14

Odp: Samotność i nuda...

niestety przeważnie jest tak -że bardzo chcemy to-czego nie mamy

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność i nuda...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026