kilka najwaznieszych słów o nas:
O MNIE: 26, ambitna, zwariowana
MÓJ FACET: 27, odpowiedzialny, troskliwy
MAŁOLAT: 17, zapiera mi dech w piersiach
Nie wiem od czego zacząć byłam z moim facetem 10 lat, pierścionek, przygotowania do wesela, budowy wspólnego domu, rozkręcenie własnjef firmy + wszytsko to o czym zawsze marzyłam w sensie osiąganie wspólnie wyznaczonych celów, nagle przestałam miec ochote na całowanie, przytulanie, sex zaczęłam szukac pomocy u lekarzy, zmiana tabletek, pigułek, szukanie pomocy na forum co sie dzieje z moim libido...mój rozum chciał sie kochać ale ja nie mogłam.... zmieniłam prace gdzie poznałam tego małolata o 9 lat młodszy dzieciak jeszcze ale "z problemami, ogólnymi problemami" zaczęłam jemu pomagać i... stało się zakochałam, być może zauroczyłam się, ale rzymałam to w sobie nie nazywając rzeczy po imieniu. Zanim sobie to uświadomiłam rozstałam się zmoim facetem, z dnia na dzień, bez skrupółów powiedziałam jemu że go nie kocham, mimo tego że wszystko było cudowne, tak wtedy czułam, przsetało mi zależeć. Zaczęłam częściej widywać się z małolatem, spodobał mi się i stało się, kochaliśmy się, zaczęliśmy się spotykać nieoficjalnie kochac po 5-6 razy w nocy co noc, czułam coś niesamowitego, czułam się szczęsliwa mimo tego że wiedziałam że to nie ma sensu, że to nie ma szans na przetrwanie mimo tego że zuepłnie inne cele w życiu miałam, mówiliśmy sobie że to gra że zabawa, że nie możemy sie zakochać, z czasem jednak przywiązałam sie do niego, a on do mnie i mimo tego że żadne z nas nie potrafiło się przed drugim przyznać do tego co czuje to obydwwoje wiedzieliśmy że zależy anm na sobie, bardzo, że jest nam z sobą dobrze. Po imprzie na której wypyliśmy troszke, kochaliśmy się i on powiedział mi że mnie kocha, ja byłam w szoku, niegdy wczesniej nie usłyszalam że mnie choćby lubi, nic nigdy nie mówil, zawsze pokazywał, nastęonego dnia zapytałam czy pamięta, powiedział że tak ale chce to "wycofać", myśle sobie "cały małolat" zalezało mi wiec powiedziałam jemu co ja czuje on na to że my nigdy nie bedziemy razem. załamałam się. potem jeszcze próbowałam kilka razy tak aby na pewno nie żałowac że czegoś nie zrobiłam aby "być" z tym małolatem, dałam sobie czas i nie wiem dlaczego nie wiem kompletnie wrócilam do mojego byłego, który kocha mnie nad zycie. mój małolat jak sie dowiedział o tym powrocie to przyznał sie do tego co do mnie czuje, i ma to samo co ja tylko nie potrafił sie przyznać, nie wie dlaczego, długie rozmowy, znowu sex, znowu tulenie i to uczucie. JA WIEM ŻE TO BEZ SENSU, JA WIEM ŻE TO CHORE. ALE CO MAM ZROBIĆ JAK CZUJE COŚ DO TEGO DZIECIAKA. Mój facet wie że wróciłam do niego bardziej z rozsądku. WIEM TYLKO JEDNO, NIE CHCE RANIĆ MOJEGO OBECNEGO FACETA TO TAKI DOBRY CZŁOWIEK, teraz znowu nie moge sie z nim kochać, nie potrafie sie z nim całować, nie potrafie go przytulic, ale nie potrafie też oddac go innej kobiecie bo wiem że to najfantastyczniejszy facet na ziemi. Czy to uczucie ltórym darze małolata przejdzie mi? Czy bede potrafiła sie ponowanie zakochać i poczuć namietność i pożądanie do obecnego partnera?
Prosze nie obrażajcie, nie naśmiewajcie.