Witam wszystkie kobiety. Jestem tutaj nowa. Chciałabym prosić o radę, bo nie wiem co robić. Nie mam nikogo-rodziny, przyjaciół, więc może Wy mi coś podpowiecie. Mój problem jest dość skomplikowany, ale postaram się nakreślić go pokrótce. Od 8 lat jestem w związku. Mój partner jest ode mnie 16 lat starszy. Przez te wszystkie lata było OK. W czerwcu pojawił się problem, którego nie jestem w stanie rozwiązać. Chodzi o jego córkę. Kiedy się poznaliśmy, a jego rodzina dowiedziała sie o nas, postanowili to wszystko zniszczyć w jakikolwiek sposób. Dzieci ciągały go po sądach, ciągle o alimenty (które rzetelnie płacił co miesiąc, ale im ciągle było mało). Kłamały na niego na policji, w urzędach. Mnie publicznie wyzywały od najgorszych, krzycząc na ulicy ty dziw.., ty kur... Taki horror trwał przez 4,5 roku. W tym czasie my postanowiliśmy, że oddamy im wszystko za swój spokój. Nie mieliśmy gdzie mieszkać, ciągle wynajmowaliśmy jakieś małe tanie mieszkania. On oddawał dzieciom i byłej żonie prawie całą swoją wypłatę, spłacał kredyty zaciągnięte jeszcze gdy był w małżeństwie, a ja pracowałam, żeby nas utrzymać. W tym czasie musiała jeszcze pogodzić studia dzienne z pracą na etat. Trzy razy zaszłam w ciążę, pierwszą poroniłam, dwie kolejne usunęłam (proszę nie osądzajcie mnie w tym przypadku, ale na prawdę nie miałam wtedy wyjścia). Kiedy jego dzieci skończyły szkołę i poszły do pracy, on założył sprawę o zniesienie alimentów. Sąd przychylił się do jego wniosku, bo miał ku temu uzasadnione powody. Mimo tego jego dzieci nadal ciągały go po sądach. Najgorsza była starsza córka (młodsza ustąpiła), która mimo, że miała stała pracę i mieszkała osobno z chłopakiem nadal chciała, żeby ojciec wysyłał jej pieniądze na utrzymanie. Podobno była ona pod namową matki. Owa starsza córka miała w sierpniu 2010 roku wychodzić za mąż. Zorganizowali wielkie wesele i wszystko było niemal gotowe. Ojca oczywiście nie poinformowała. Ślub się jednak nie odbył. Powodem był jej spór z matką, która po awanturze stwierdziła, że nie zapłaci za ślub i wesele, a ostatecznie tak się pokłóciły, że ta córka od ponad roku nie chce znać matki i reszty rodziny i nie utrzymuje z nimi kontaktów.I wtedy nagle przypomniała sobie, że ma ojca. Ja nie miałam początkowo nic przeciw ich kontaktom. Ale zaczęły się kłamstwa i problemy. Kiedy nie było mnie w domu - ona przyszła. Ja w tym czasie zadzwoniłam do niego-on mnie okłamał, twierdząc że nic nie robi, ogląda TV. Kiedy ona zorganizowała cichy ślub - ja namówiłam go aby poszedł, bo przecież to córka (a matki ani nikogo innego z rodziny nie prosiła). Sama siedziałam w domu, bo jak ona stwierdziła nie chce mnie tam widzieć. I po tym ślubie zaczęło się. Najpierw zaczęła przyjeżdżać-spotykali się pod blokiem, bo ona mnie nienawidzi i nie chce mnie znać. Ja patrzałam z balkonu na ich uściski, śmiechy. Później telefony, godzinne pogaduchy o byle czym. Tak jakby nigdy nic. Moje zdanie i to co do niego mówie w ogóle się nie liczy. Proszę go, by niektórych rzeczy jej nie mówił - on powtarza i twierdzi, że nic sie nie stało, a co tam.Idą świeta- wymyślili sobie, że się spotkają na dłuższą rozmowę. Natomiast ja- albo pójdę do drugiego pokoju i nie będę wychodzić, albo oni pójdą np. do pubu, a ja sama posiedze w domu.To jest już nie do zniesienia. On twierdzi, że potrzebuje od niej małej pomocy, gdyż czeka go sprawa o alimenty na byłą żone (ta sie zwolniła z pracy i stwierdziła, że po co pracować, jak może leżeć i nic nie robić, a on i tak będzie na nią płacił). Oddałam wszystkie oszczędności na jego adwokata i wszelką pomoc prawną. Na koniec zostałam sama i wszyscy przeciwko mnie.
Podobne tematy
Hmm no cięzka sytuacja, ale no to jego córka jednak... A nie da się jakoś żebyście się pogodziły? Było by dużo łatwiej. Ale jeśli nie to niestety to będzie ciągnęło się za wami całe życie...
Chyba raczej nie ma możliwości pogodzenia się. Ona wszem i wobec mówi, że mnie nienawidzi i nie chce mnie znać, widzieć, ani słyszeć. Takie rzeczy mówi nawet do niego, tak abym ja słyszała. On na to nic. Ja też, przynajmniej na razie nie jestem w stanie wybaczyć jej tego co przez nią przechodziłam.
Moją sytuację pogarsza dodatkowo fakt, że mój partner jest jakiś - nie wiem jak to określić - niezdecydowany, dwulicowy...Np. sytuacja - mi suszy głowę o ślubie, a na jej pytanie, czy weźmie ze mną ślub odpowiada, że nie bo mu to nie w głowie. Ja to słyszę, więc próbuje wyjaśnić sytuację - on mówi do mnie, a że tak tylko powiedział. Takich sytuacji jest znacznie wiecej.
4 2011-10-30 16:03:06 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-10-30 16:19:55)
Najwyraźniej facet jest szczęśliwy ,że odzyskał kontakt z córka,tamta sytuacja gdy córki wystepowaly przeciwko niemu bardzo go bolala, bo cokolwiek mu Córka zrobiła - wybaczył, bo jest i bedzie jego dzieckiem, kocha ją i potrzebuje tego kontaktu.
Jeżeli chce mieć kontakty z córką, niech je ma, bo tu nie chodzi o inną kobiete tylko o córkę.
Nie musicie sie wzajemnie akceptować ani lubic,ale też ojciec nie powinien pozwalać na poniżanie ciebie . Córka ma prawo spędzić cześć swiat z ojcem, ale jezeli ma byc to forma upokarzająca Ciebie niech rzeczywiscie gdzies wyjda.
Nie powinien ukrywać przed toba kontaktów z córka, niech sie spotyka oficjalnie, ale też nie stawiaj go pod murem ja albo córka, bo takich wyborów nie ma a milosć do dziecka i milosć do kobiety to zupełnie inne milości.
To przykre ,że nie macie dobrego kontaktu ale w takim wypadku niech sie spotyka z nią bez Ciebie, nie zmusisz jej do akceptacji Ciebie jednak tu potrzebny jest pewien kompromis, porozmawiaj z nim jak mają te spotkania wyglądać.
On nie musi Ci tłumaczyć dlaczego spotyka się z corką,bo ma do tego absolutne prawo,ale też niech nie kreci,niech te spotkania beda oficjalne i za Twoja wiedzą, najwyżej bedą się odbywaly bez Ciebie.
To nie jest tak,że jest niezdecydowany, po prostu kocha swoje dziecko, ale to nic nie ma wspólnego z Tobą,z Toba planuje przyszlość,Ona nie chce cię akceptować niech nie akceptuje bez tego da się spokojnie zyc.
I jeszcze jedno, facet powinien zdeklarować sie wobec Cibie i tu powinnaś być konsekwentna, nie może zrezygnować ze slubu z Toba bo córka Cibie nie lubi, Ty nie bronisz kontaktów ale ona niech sie do Was nie miesza, jej ojciec ma prawo ulożyc sobie zycie jak chce.
Maju ja też lubię jasne sytuacje i chciałabym, aby bylo tak jak piszesz. Tylko on jest taki, że np. ona mnie obraża wyzywa, robi ze mnie najgorszą, a on nic. Czasami słyszę to, kiedy rozmawiają przez tel. Ilekroć próbowałam z nim rozmawiać, mówił, że postara sie z nia porozmawiać - wytłumaczyć, ale dalej nic nie robi. Ja tracę zaufanie do niego, czuje sie oszukana, czasami płaczę - on nawet kiedy to widzi-nic, twierdzi że rozczulam sie nad sobą. Gorzej - ostatnio ciągle sie ze mną kłóci, wyzywa. Nie może zrozumiec tego, że ja nie jestem w stanie wybaczyć jej krzywd sprzed kilku lat. Jego zdaniem ja jestem mściwa. A skoro ona mnie wyzywa i obraża to po co ja się tym przejmuję? To jest jego jedyne usprawiedliwienie.
6 2011-10-30 16:22:41 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-10-30 16:35:19)
Skoro Cie obraża, to nie zyczysz sobie z nią kontaktów, bo nikt nie ma prawa Ciebie wyzywać,skoro ojciec nie potrafi powiedzieć dosyć tego, niech sie spotykają bez Ciebie.
To źle,że utrzymywałas faceta, jego dzieci to jego roblem, nie Twój, nauczył się brać i nadal bierze, czas z tym skończyc.Jesteś dla tej dziewczyny zupełnie obca osobą i nie Ci ona nie miesza w zyciu jeżeli to tak dalej bedzie wyglądało daj mu kopa i niech idzie mieszkac do córki.
Niech się spotykają beze mnie. Ja też jestem za. Czy uważasz że też powinnam zgodzić się na to, żeby słuchać kiedy prze tel. ona mnie obraża? Albo inaczej - ja powierzam mu swoją tajemnicę, bo on jest mi najbliższy - a on mówi jej o niej (mimo że proszę nie mów jej)? Albo jeszcze on mówi idę do sklepu - a spotyka sie z nią? Albo ja w pracy - ona w moim domu, pytam kto tu był - a on - nikt. Wyjeżdżamy gdzieś - a on już córeczkę informuje, gdzie, co jak na ile itd, a później przy najbliższym spotkaniu pokazuje zdjęcia. A gdzie ja jestem w tym wszystkim? Jestem wśród nich jako ta trzecia, która MUSI sie z tym pogodzić. Tak powinno być?
8 2011-10-30 17:32:55 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-10-30 17:34:38)
Spotykając sie z corka za Twoimi plecami robi z siebie blazna, spotyka się z dzieckiem a nie kochanką,niech powie gdzie idzie i tyle. Absolutnie niedopuszczalne sa telefony obrażające Cibie, niech wyjdzie do drugiego pokoju lub nad tym zapanuje, ale najwydoczniej jest miedzy mlotem i kowadłem boi sie Cibie, boi córki nie widzi jak duzo zależy od niego.Tchorz i tyle. Powierzanie córce Twoich tajemnic - niedopuszczalne, nie ma za to nic złego w tym ,że mówi gdzie wyjeżdża, facet najwyraźniej boi sie Twoich reakcji dlatego kłamie.Porozmawiaj z nim czego oczekujesz i nie zabeaniaj mu kontaktów z córką, ale nalezy Ci sie szacunek bo bez tego nie ma związku.
Inna sprawa,że po 8 latach powinien już wiedzieć co dalej, ale najwyraźniej boi sie ,że straci corke,trochę sie wycofuje, niestety facet jest slaby i kłamliwy, dosyć MATKOWANIA niech sie określi i trzyma wulgarną panienkę z dala od Ciebie, jego dziecko jego problem
Nie naskakuj na jego córke , bo to sie obróci przeciwko Tobie, raczej spokojnie rozmawiaj o Was.
Ja to sie tak zastanawiam... Czy warto tak ciągle się upokarzać? Czy warto było poświęcać wszystko? Czy warto było zaharowywać się na śmierć, żeby oddać wszystko rodzinie swojego partnera?! Stałaś się niewolnicą jego rodziny, popychadłem i człowiekiem, który zarabia by utrzymać siebie, faceta i jego rodzinę. Warto?? Poświęciłaś się, straciłaś 3 dzieci w imię... no właśnie... w imię czego? Sępow z jego rodziny? I co dostajesz w zamian? "Nic się nie dzieje", "Pójdziesz do drugiego pokoju". "Wyjdziesz z domu".
Rada? Ratuj się póki jeszcze możesz. Jesteś zaduszona i chyba nie pamiętasz jak wygląda normalne życie. Szkoda życia, naprawdę.
10 2011-10-30 18:05:46 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-10-30 18:06:45)
To prawda co pisze Teo, poświecałas sie dla faceta, utrzymywałaś go a w zamian otrzymujesz kłamstwa i nie chodzi tu nawet o to,że ma dzieci, tu chodzi o Wasze relacje facet najwyraźniej wykorzystuje Ciebie, okłamuje i nie szanuje, przyzwyczaił sie tylko brać i dlatego w tym związku nie widzisz siebie.
Oboje sie dusicie ze sobą i taka jest prawda.