netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

25 odpowiedzi7 274 wyświetleniazałożony przez Bombassa, 29.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

witam na imie mam robert ,mam 35lat i postanowilem napisac tu na forum bo juz psychicznie nie daje rady.przez ostatnie 3miesiace stracilem 4-5kg na wadze ,brak snu ,brak koncentracji i logicznego myslenia na codzien ,siwe wlosy na glowie i mocne mysli o samobujstwie.nie bede pisal calej historii w drobiazgach bo to chyba byla by cala ksiazka.a wiec napisze w skrocie !

bylem z moja zona 11lat razem z tego 10lat po slubie.dzieci nie mielismy ale to nie ten temat.drogie panie ,chodzi o to ze jakies 3miesiace temy sie rozstalismy ,powodem bylo w 90% to ze ja bylem nie fer ,egoistyczny ,nie raz agresywny i traktowalem swoja zone(partnerke) bardziej jako dobrego kumpla z ktorym mozna isc do sypialni.podkreslam ze nigdy ja nie zdradzilem lub oszukalem.a wiec dla tego sie rozeszlismy.no i teraz jest nastepujacy problem !!! mniej wiecej po 6-7tygodniach mieszkania osobno(bez kontaktu) gdy oboje troche w jakis sposob ochlonelismy ,zaczelismy z jej inicjatywy spotykac sie tak jak kumpel i kumpela na kawe.ze 3-4razy przez te 3miesiace.na wszystkich spotkaniach atmosfera byla nawet bardzo dobra ,zadnych klutni,wyzutow itd.bylo calkiem neutralnie.zona powiedziala i dala mi do zromumienia ze pomimo tego ze ja tak bardzo zranilem to i tak czy tak jestem jej facetem jej zycia.ale podkreslila tez ze juz sobie nic wiecej ze mna wyobrazic nie moze ,tylko przyjazn.ja zaakceptowalem to w zupelnosci i tak sie spotykalismy na ta kawe czy pizze jako po kumpelsku.az do momentu kiedy ja stwierdzilem ze tak na takim etapie kumpelskim nie potrafie ,poniewarz za duzo do mojej zony czuje.dzisiaj przy naszym ponownym spotkaniu na kawie nie wyczymalem uczuciowo i powiedzialem jej prosto w oczy ze nie moge tak na dluzsza mete zyc(spotykac) sie z nia jako kumpel ,bo za wielkie sa moje uczucia wobec niej.ona na to ze tego zrozumiec nie moze.powiedziala mi ze ona juz do mnie prawie nic nie czuje ale chce mnie miec zawsze jako bardzo dobrego kolege przy sobie.na to dalem jej do zrozumienia ze ja tak nie moge(potrafie) bo predzej czy pozniej sie uczuciowo wypale i nie bede nawet mogl prowadzic normalnego zycia i ze pragnolbym w takim razie zebysmy lepiej calkiem zerwali kontakt bo tego nie wyczymam.a ona na to ze tego nie rozumie i ze ma takie uczucie ze przez to ze ja jej juz nie chce widziec ani slyszec to ze ja tym ja chce ukarac.

drogie panie ,jak myslicie czy jej podejscie jest normalne ze tak argumentuje moje szczere prozby ???

2

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

moim zdaniem jej jest łatwiej, jeśli do Ciebie nic nie czuje, to może być Twoją kumpelą i nie rozumie Twoich uczuć bo ona ich poprostu  nie ma....

3

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

Może w ten sposób manifestuje poprzedni stan waszego małżeństwa.
Z kumplem można pogadać nie wrzeszczy się na niego do upadłego ,może wstać i odejść w każdej chwili gdy atmosfera robi się za gęsta.
Pod jednym dachem trudno uwolnić się od gorzkich słów a i uciec nie ma do kąt.
Chcesz za szybko znów ją udomowić zamiast dać jej czas to powoduje wycofanie ,6-7 tygodni to za mało na poskładanie czegoś od nowa a tym bardziej jeżeli chodzi o relacje dwojga ludzi i ich uczucia .Na to trzeba dużo więcej czasu jeżeli Ci na żonie zależy znajdziesz siłę aby jej ten czas dać nie niszcz pośpiechem teraźniejszej relacji znasz powiedzenie ,,Co nagle to po diable"
Im bardziej będziesz naciskał tym bardziej Ona wycofa się i możesz ją stracić .
Jej pewnie też nie wszystko w tym pasuje ale widocznie uznała to wyjście za jedyną alternatywę i być może odrodzenie związku  może lepszego niż był przez ostatni czas .Pozwól jej na nowo w Tobie się zakochać a na to potrzeba ........!

4

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

witam was drogie panie i po 1sze bardzo ,bardzo dziekuje ze staracie mi sie pomuc i piszecie !!!

z tego co mi piszecie wydaje mi sie ze mnie dobrze zrozumialyscie.szczeze mowiac ja tez sobie tak myslalem ze np w ten sposob jej jest poprostu latwiej ,jesli chodzi oczywiscie o jej uczucia.i zgadzam sie w zupelnosci ze te 3miesiace to nie az taki dlugi czas ,zreszta sama mi na ostatnim spotkaniu powiedziala calkiem szczeze ze nadal jest tak mocno zraniona ze mysli ze bedzie pewnie poczebowala lata a nie miesiace zeby ta rana sie wogule zagoila.i jestem tego swiadomy.powiedzialem jej na to ze nie ma sie w zadnym wypadku czuc ze nie chce jej dac dosyc czasu lub robic w tym sensie nacisk.

problem najwiekszy jest ten ze ja ja rozumiem i akceptuje ale nie potrafie sobie uczuciowo dac rady spotykajac i zyjac z nia na takim zimnym poziomie kumpelskim.prosze o pomoc ,co ja moge jeszcze w takiej sytuacji zrobic zeby zupelnie nie zwariowac ?
kocham ja pomimo wszystkiego tak mocno ze chcialem sobie nie dawno odebrac zycie.jade juz od tygodni na mocnych tabletach uspakajajacych bo nawet normalnie spac sie nie da.

czy znacie z zycia moze jakies podobne sytuacje ?

dziekuje i pozdrawiam

5 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-10-30 18:02:30)

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

Bombassa podobnych sytuacji jest wiele ale niestety każda jest inna i indywidualnie brzydko mówiąc rozpatruje się każdy przypadek sad
To zależy od psychiki ,sfery uczuć i uogólniając od osób zainteresowanych w tym wypadku Ciebie i żony dlatego nikt przy zdrowych zmysłach nie podsunie Ci gotowego rozwiązania bo tylko wy dwoje wiecie co tak naprawdę się zepsuło w waszym związku i tylko wy możecie to naprawić albo zepsuć całkowicie.
Wykorzystaj ten czas nie na leczenie psychiki (twojej)ale na zaloty ,miłe gesty ona tez to bardzo przeżywa i nie jest jej z tym wygodnie
przeanalizuj wstecz to co było i zacznij jej słuchać bo jak na razie trochę egoistycznie liżesz swoje rany a nie szukasz specyfiku na szybsze zagojenie-drapanie w głowę nie pomoże tu trzeba działać delikatnie i przypomnij sobie co tak naprawdę żonę w tobie ujęło że była z tobą tyle lat a przede wszystkim dlaczego się w tobie zakochała .
A samobójstwo niczego nie naprawi a wręcz przeciwnie zrujnujesz jej życie poczuciem winy (znów egoizm z twojej strony)
Chyba własnie nad tym musisz popracować nad własnym egoizmem.
<<Do przemyślenia dla odważnych >>.

Powodzenia

6

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !
Bombassa napisał/a:

11lat razem z tego 10lat po slubie ,chodzi o to ze jakies 3miesiace temy sie rozstalismy ,powodem bylo w 90% to ze ja bylem nie fer ,egoistyczny ,nie raz agresywny

.... jesteś świadomy swoich zachowań to czemu dziwisz się jej ucieczce.
Ona ma prawo do życia w poszanowaniu.

Bombassa napisał/a:

i traktowalem swoja zone(partnerke) bardziej jako dobrego kumpla z ktorym mozna isc do sypialni.

....a ona chciała być traktowana jak partnerka( żona) i nie tylko w sypialni.

Bombassa napisał/a:

podkreslam ze nigdy ja nie zdradzilem lub oszukalem

.......czyli wierny mąż i nie oszust ale agresywny i nie fer, egoistyczny to marzenie kobiet ?

Bombassa napisał/a:

a wiec dla tego sie rozeszlismy.no i teraz jest nastepujacy problem !!!

..... Ty masz problem, ona nie. Ona ze swojego problemu czyli Ciebie uwolniła się.

Bombassa napisał/a:

zona powiedziala i dala mi do zromumienia ze pomimo tego ze ja tak bardzo zranilem to i tak czy tak jestem jej facetem jej zycia.ale podkreslila tez ze juz sobie nic wiecej ze mna wyobrazic nie moze ,tylko przyjazn

Masz mądrą żonę.
Ona Ci nie ufa. Zawiodłeś ją - dziwisz, że nie chce wracać do upokorzeń ?
Jako kumpel jesteś ok. jako mąż nie sprawdziłeś się.

Bombassa napisał/a:

na takim etapie kumpelskim nie potrafie ,poniewarz za duzo do mojej zony czuje.

.......ale pokazałeś jej już jakim kochającym mężem jesteś i nie udowodniłeś, że zmieniłeś się, że możesz być dla niej dobry, że może się czuć przy Tobie bezpiecznie........jej jeszcze na Tobie zależy i czeka na zmiany w Tobie. Moim zdaniem daje Ci szanse byś nauczył się być dobrym człowiekiem. Pracuj nad sobą  smile

7

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

Bombassa piszesz ze byłes agresywny ,czy wiesz ile czasu potrzeba aby zapomnieć i przestac budzic  się z krzykiem ,z przerażeniem w środku nocy.Chcesz wiedziec dlaczego twoja żona tak na ciebie reaguje ,to zastanów sie jak ja traktowałeś -żona to nie praczka ,sprzataczka i dziwka do łóżka.Podejrzewa ,że własnie tak sie czuła ,bo to znam z autopsji.Daj jej czas ,bo dużo go potrzebuje ,a przede wszystkim pokarz jej że sie zmieniłes ,że rozumiesz swój błąd .Skoro się z toba spotyka to znaczy że jeszcze nie jest za pózno.Samobójstwo to głupota.Wiesz kiedy stałam na dachu 25 lat temu powiedziałam sobie że nie dam mu tej satysakcji ,pokaże mu że potrafie i to pomogło.Dzis ja jestem szczęsliwą męzatką i matką o on od paru lat nie zyje.Ty masz jeszcze szanse wszystko naprawić jeżeli sie postarasz próbuj bo warto.Pamietasz jak ja zdobyłeś to rób to samo, ona kocha tego chlopaka z przed lat.Tego nieda sie zapomnieć.Choć jestem 24 lata żona innego to są dni kiedy myślę o tamtym księcu z bajki i otym jak bylismy szczęśliwi zaraz  po ślubie.Wróc do poczatku i odzyskj ją stopniowo i powoli .Powodzenia życze.

8

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

tak ,tak ,tak znowu macie swieta racje.i wlasmie to(tak) jak piszecie zrobilem przez ostatnie 3miesiace ,czyli przeanalizowalem kompletnie caly nasz zwiazek od poczatku do konca.i jestem siebie bardzo pewien ze dokladnie wykrylem i zrozumialem moje bledy ,do ktorych zreszta sie szczeze przyznalem.nie mialem z tym problemu bo z natury jestem bardzo szczerym czlowiekiem a szczegulnie do partnerki.a jesli chodzi o moja agresje to nie chodzilo o bicie zeby ktos tego zle nie zrozumial.ale zgadzam sie z wami ze mam chyba wielki problem z egoizmem.wiecie tak myslalem dzisiaj w nocy i przez caly dzien ze moga byc ewentualnie dwa powody dlaczego ona sie tak zachowuje.1szy to to ze moze uplynelo zeczywiscie za malo czasu i boji sie ona dac mi jeszcze szanse bo nie ma przekonania czy jesli mi da to czy ja ponownie nie zawiode ja ? a to by bolalo ja napewno jeszcze wiecej i bylo totalna porazka.zgadzacie sie z ta teoria ? a 2gie co myslalem to mozliwe ze wlasnie w tym momencie chce miec jak najwieksze dowody na to ze ja kocham i jestem w stanie dlugo o nia walczyc.i moze czeka i opserwoje czy ja przypadkiem bede mial cos z jakas inna kobieta ? prosze nie zrozumcie mnie zle ale ja jestem osoba raczej bardzo pewna siebie i ze tak powiem w miare przystojny.chcialem tylko przez to powiedziec ze nigdy nie mialem problemow z zapoznawaniem kobiet.i moze tez o to jej chodzi ? ja nie wiem juz pomalu robie sie glupi.

oprucz tego nie wiem naprawde co zrobic dalej.ona powiedziala dokladnie ze nic do mnie nie czuje ale ze jako kolege mnie bardzo poczebuje.bo zna moje wady i wybryki ale wie ze mozna na mnie w 100% polegac.i to jest straszny problem ,nie do zniesienia.ona chce zlozyc rozwod i ja powiedzialem ze ja tego nie chce ale jezeli ona tak zrobi na sile to nie bede jej z tym robil problemow ,bo za bardzo ja respektoje i kocham.martwie sie tylko o nia czy jezeli zeczywiscie nie bedziemy mieli juz kontaktu ze soba czy ona da sobie sama rade.bo musze powiedziec ze zyjemy za granica i ja w naszym zwiazku zalatwialem spraw za nas dwojga ze wzgledu np na to ze lepiej znam jezyk obcy itd.i z tym sie strasznie gryze ,bo chcialbym zeby jej zawsze bylo dobrze a ukladu na stopie kumpelskiej uczymywac nie moge bo serce mi peka jak ja tylko widze czy slysze.

pomocy ,co moge jeszcze zrobic ???

9

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !
Bombassa napisał/a:

a ukladu na stopie kumpelskiej uczymywac nie moge bo serce mi peka jak ja tylko widze czy slysze.

znowu Twój egoizm. Musisz naprawdę popracować nad sobą...

A co do waszych relacji, to bodajże marena7 kiedyś coś takiego mi napisała, że osoba skrzywdzona oczekuje żeby spojrzeć na krzywę jej oczami... spróbuj postawić sie w jej sytuacji.
Pamietaj, nie wystarczy mówić o zmianach, trzeba te zmiany pokazywać. Jak o zrozumiesz będzie Ci łatwiej smile
3mam kciuki

10

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !
Bombassa napisał/a:

bo z natury jestem bardzo szczerym czlowiekiem a szczegulnie do partnerki.

zabrzmiało groźnie w połączeniu z byciem nie fer

Bombassa napisał/a:

a jesli chodzi o moja agresje to nie chodzilo o bicie zeby ktos tego zle nie zrozumial

A słyszałeś coś o przemocy psychicznej? ona też boli.

Bombassa napisał/a:

moze uplynelo zeczywiscie za malo czasu i boji sie ona dac mi jeszcze szanse bo nie ma przekonania czy jesli mi da to czy ja ponownie nie zawiode ja ? a to by bolalo ja napewno jeszcze wiecej i bylo totalna porazka.zgadzacie sie z ta teoria ?

Tak.

Bombassa napisał/a:

mozliwe ze wlasnie w tym momencie chce miec jak najwieksze dowody na to ze ja kocham i jestem w stanie dlugo o nia walczyc.i moze czeka i opserwoje czy ja przypadkiem bede mial cos z jakas inna kobieta ?

Nie walcz tylko staraj sie o nią. Staraj sie poprzez pracę nad swoim nie fer i agresją - pracuj aby mogła Ci zaufać.

Bombassa napisał/a:

wie ze mozna na mnie w 100% polegac.i to jest straszny problem

To jest straszny problem, bo ona wie, że nie mże na Tobie polegać. Zawiodłeś ją przez złe zachowania, poniżenia.

Bombassa napisał/a:

czy ona da sobie sama rade

No sorki czy uważasz, że jesteś jej powietrzem, że bez Ciebie nie przeżyje ?
Zapewniam Cię, że żyć będzie i może jeszcze być bardzo szczęśliwa.
Szczęśliwsza bez Ciebie jak z Tobą.

11

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

dobrze macie racje ona jest strasznie zraniona ,ja jestem zupelnie tego swiadomy i czy chce czy nie to musze to wszystko akceptowac jak jest.moje pytanie tylko czy ma ona prawo(czuc,myslec) ze ja ja chce poprostu ukarac tym ze nie chce miec wiecej z nia kontaktu jako kumple bo chciec moge chciec ale uczucia mnie niszcza w drobny mak.co o tym myslicie drogie panie ???

i nie mialem tego wcale na mysli ze nie wiadomo co ,ze jestem pepkiem swiata i ze bezemnie nie moze funkcjonowac i byc szczesliwa !
chodzilo mi tylko o pewne sprawy ktorych nie koniecznie chcialem pisac na forum.dajmy na to ze chodzi tu np o sprawy finansowe i jeszcze inne.dlatego tak sie o nia martwie i tu jest pies pogrzebany.

cholera nie wiem juz nic ,muzg mi wysiada.latwo komus mowic stojac obok ,ale serio myslicie ze lepiej powinienem zacisnac zeby ztlumic moje wszelkie uczucia i zaczac znowu udawac ze chce(jestem) byc jej najlepszym kolega.i ze wedlug was byla by to jedyna szansa zeby ja wogule odzyskac jako partnerke ???

pozdrawiam wszystkich

12

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !
Bombassa napisał/a:

dobrze macie racje ona jest strasznie zraniona ,ja jestem zupelnie tego swiadomy i czy chce czy nie to musze to wszystko akceptowac jak jest.moje pytanie tylko czy ma ona prawo(czuc,myslec) ze ja ja chce poprostu ukarac tym ze nie chce miec wiecej z nia kontaktu jako kumple bo chciec moge chciec ale uczucia mnie niszcza w drobny mak.co o tym myslicie drogie panie ???

i nie mialem tego wcale na mysli ze nie wiadomo co ,ze jestem pepkiem swiata i ze bezemnie nie moze funkcjonowac i byc szczesliwa !
chodzilo mi tylko o pewne sprawy ktorych nie koniecznie chcialem pisac na forum.dajmy na to ze chodzi tu np o sprawy finansowe i jeszcze inne.dlatego tak sie o nia martwie i tu jest pies pogrzebany.

cholera nie wiem juz nic ,muzg mi wysiada.latwo komus mowic stojac obok ,ale serio myslicie ze lepiej powinienem zacisnac zeby ztlumic moje wszelkie uczucia i zaczac znowu udawac ze chce(jestem) byc jej najlepszym kolega.i ze wedlug was byla by to jedyna szansa zeby ja wogule odzyskac jako partnerke ???

pozdrawiam wszystkich

Myślę, że nic nie rozumiesz.Ona właśnie boi się, że przed nią grasz - tego fajnego a jak znowu zaczniecie być parą wrócisz Ty nie udawany czyli prawdziwy Ty z agresją i byciem nie fer. Ty ją już ukarałeś i bardziej nie możesz. Ona nie chce być już więcej karana.
Nie chcesz być jej najlepszym kolegą ? nie musisz.Ukarzesz ją tym - nie.  Chcesz ją odzyskać jako partnerkę. Ona Ciebie nie chce- odeszła. Ona mogłaby być z miłym, szanującym ją partnerem i to Ty musisz udowodnić, ze taki jesteś o ile jesteś.
Piszesz, ze mózg Ci wysiada. Ona właśnie takie ma zdanie o Tobie.
Łatwo nam mówić bo nie ma w nas emocji i my na "zimno" możemy ocenić sytuację i tylko jeden plus widzę  w Twoich wypowiedziach a mianowicie to, ze zdajesz sobie sprawę, że marnym byłeś mężem. A skoro to wiesz to jest szansa na zmiany. TYlko zdanie o tłumieniu uczuć brzmi BAAAAARDZO niepokojąco. Czy agresję tłumisz czy miłość. Zresztą w Twoim "wykonaniu" miłość równała się z agresją. Żadnych uczuć nie powinieneś tłumić. Ona powinna wiedzieć jaki jesteś i zdecydować. Wiesz już jakiego nie chce, wiesz też w jakim zakochała się. Długa droga przed Tobą.
Pozdrawiam.

13

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

witam ciebie sofia282 ,po 1sze bardzo dziekuje za odpowiedzi i ze mi chcecie pomuc.wiesz ,mozliwe ze ja nic nie rozumiem.taki nie raz jestem ,nie mam latwego charakteru.jednak do teraz nie moge pojac dlaczego na ostatnim spotkaniu sie rozplakala i powiedziala mi ze wlasnie odrzucajac kontakt z nia to jest dla niej karanie ? malotego ona na sile chce zrobic rozwod ale jednoczesnie zostawic mnie jako kolege.czy ktos potrafi tez poztawic sie w mojej sytuacji (uczuciach) ???
a dodatkowy problem wielki co wczesniej nie pisalem to taki ze ja bede musial (chcial) juz za pare miesiecy wyprowadzic sie daleko do innego miasta.dlatego wogule jestem w takiej panice ,bo boje sie ze moglbym ja calkiem stracic.i wiem tez na 99% ze jezeli bysmy tak czy inaczej byli razem to ona tez by chciala wyprowadzic sie wlasnie w te okolice.i tak ,wiem ze bylem kiepskim facetem (partnerem) ale wiem tez kim jestem i co soba reprezentuje.namysli mam to ze przez te 3miesiace zmienilem sie bardzo.psycholog,tony ksiazek,internet,rozmowy ze znajomymi i nie tylko.moze teraz mnie lepiej zrozumiecie ze jest mi nie latwo bo ze tak powiem czas mi doslownie ucieka !!!

jak myslicie teraz czy jest jakas nadzieja ? bo ranic wiecej jej nie chce i nie moge ,ale wyprowadzic sie bede musial ,to jest raczej nie odwracalne.

dziekuje i pozdrawiam

14

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !
Bombassa napisał/a:

,nie mam latwego charakteru.jednak do teraz nie moge pojac dlaczego na ostatnim spotkaniu sie rozplakala i powiedziala mi ze wlasnie odrzucajac kontakt z nia to jest dla niej karanie ? malotego ona na sile chce zrobic rozwod ale jednoczesnie zostawic mnie jako kolege.czy ktos potrafi tez poztawic sie w mojej sytuacji (uczuciach) ???

..... czy Ty potrafiłeś postawić się w jej sytuacji  kiedy ona cierpiała w malżeństwie ?.........no i chyba powinieneś popracować nad swoim niełatwym charakterem.


Bombassa napisał/a:

,wiem ze bylem kiepskim facetem (partnerem) ale wiem tez kim jestem i co soba reprezentuje.namysli mam to ze przez te 3miesiace zmienilem sie bardzo.psycholog,tony ksiazek,internet,rozmowy ze znajomymi i nie tylko.moze teraz mnie lepiej zrozumiecie ze jest mi nie latwo bo ze tak powiem czas mi doslownie ucieka !!!

jak myslicie teraz czy jest jakas nadzieja ? bo ranic wiecej jej nie chce i nie moge ,ale wyprowadzic sie bede musial ,to jest raczej nie odwracalne.

dziekuje i pozdrawiam

....powiedz jej, że zrozumiałeś i dużo pracy włożyłeś w zmianę siebie.
Jeśli ona bardzo cierpiała w związku z Tobą to nie dziw się, że nie chce być Twoją partnerką i chce rozwodu. Jeśli jest w niej jeszcze jakieś uczucie a udowodnisz jej, że kochasz ją mądrą, partnerską miłością to szansa jest na bycie razem ale może nie dziś i nie jutro, może za jakiś czas.

15 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-01 08:53:23)

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !
Bombassa napisał/a:

do teraz nie moge pojac dlaczego na ostatnim spotkaniu sie rozplakala i powiedziala mi ze wlasnie odrzucajac kontakt z nia to jest dla niej karanie ? malotego ona na sile chce zrobic rozwod ale jednoczesnie zostawic mnie jako kolege.czy ktos potrafi tez poztawic sie w mojej sytuacji (uczuciach) ???

Z wlasnego doswiadczenia powiem Ci moj drogi, ze pomijajac cala Wasza historie malzenstwa, to zachowanie Twojej malzonki, w tym konkretnym przypadku, jest dla mnie BARDZO malo zrozumiale i niedojrzale. Nie mozna tak ludzmi manipulowac, na zasadzie "nie chce Cie ale chce". Albo rybki albo akwarium, albo rozwod i koniec spotykania albo to nie jest zadne rozstanie tylko jakies pogrywanie. Nie wiem co nia kieruje, moze zwyczajnie nie chce z Toba zyc razem (z powodow jakie sam podales) ale nie przestala Cie lubic i uwazac za osobe bliska (wspomnienia z 10 lat to sporo) i nie chce Cie jeszcze calkiem z rak wypuscic. Co wcale nie oznacza, ze nadal Cie kocha.

Niestety tak sie nie da i nie powinno postepowac, bo, jesli nie jest to rozwod, na ktory OBIE strony chetnie (powiedzmy zgodnie) przystaja, to zawsze bedzie strona powiedzmy "wygrana" (pisze w cudzyslowiu, bo nikt na tym nie wygrywa) i ta przegrana, ktora nie chce rozwodu i bedzie tesknic i cierpiec o wiele bardziej. Winna czy niewinna rozwodu, to nie ma znaczenia w tej chwili..zreszta do rozwodu doprowadzaja obie strony. Takie spotykania po kolezensku, tylko przedluzaja agonie tej osoby cierpiacej i niepotrzebnie daja jej jakies nadzieje. To nie jest fair. Jak sie powiedzialo A to trzeba powiedziec i B. Rozwod oznacza rozstanie - w calej rozciaglosci.

Jesli Twoja ex jest w 100% zdecydowana na rozwod i zadnych innych powodow do spotkan nie macie (dzieci, jakies sprawy majatkowe, zawodowe, rodzinne itp.), to calkowity brak kontaktow jest jedynym i najlepszym rozwiazaniem i lekarstwem dla Was obojga. Trzeba te pepowine przeciac.

Byc moze za lat kilka, kiedy poukladacie sobie juz wlasne zycie, takie przyjacielskie spotkania beda mozliwe, nie beda wtedy budzic zbyt wielu emocji po zadnej stronie. Teraz to jest bez sensu.

A czy Ci sie uda ja odzyskac..to mozna rozwazac tylko wtedy jesli ten rozwod nadal stoi pod znakiem zapytania. Jesli nie (czyli ona go naprawde chce) to tracisz czas i zyjesz nadzieja. Wiec od tego zacznijcie ew. dyskusje. Pozdrawiam.

16

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

witam was wszystkich serdecznie !

jakis czas temu bylem bardzo wylewny i napisalem sporo tu na forum o mojim zlamanym sercu i problemach. kto czytal to wie o co chodzi i jest chyba mniejwiecej w temacie.moji mili ,wyobrazcie sobie ze ostatnio na mojim ostatnim spotkaniu z moja zona powiedziala mi ze jest nie dlugo termin o rozwod bo dala sprawe do sondu.mimo tego zaproponowala mi zebysmy caly czas zostali na etapie kumpelskim.wciskala mi ze nie powinienem sie tak zachowywac ze nie chce miec w takim razie z nia kontaktu i ze mysli ze zachowoje sie zupelnie egoistycznie.
argumentowala ze jest wiele takich ludzi co po rozwodzie sa w dobrym kontakcie.jezeli ja na to argumenrowalem ze raczej nie znam takiego przypadku w takim ukladzie jak jedna ze stron jeszcze mocno kocha ,to sie obrazila.
i mam takie pytanie do was:pisalem konkretne listy do niej ,zrobilem wszystko co w mojej mocy ,czyli zmienilem sie bardzo ,probowalem prosic o szanse ,naprawde przez te ostatnie miesiace walczylem o nia.i pomalu nie widze zadnego horyzontu.myslicie ze w takim ukladzie warto jeszcze walczyc ,czy lepiej dac jej odejsc ?

17

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

Bombassa napisałeś "naprawde przez te ostatnie miesiace walczylem o nia.i pomalu nie widze zadnego horyzontu.myslicie ze w takim ukladzie warto jeszcze walczyc ,czy lepiej dac jej odejsc ?" piszesz ostatnie miesiące a nie masz wrażenia , że twoja żona toczyła taką walkę przez powiedzmy kilka lat waszego małżeństwa , że wtedy nie dawała ci kolejnych szans, nie próbowała dać ci możliwość zmiany twojego zachowania - myślę że tak właśnie było ale wiesz przychodzi moment gdy już nie widzi się możliwości na poprawę relacji w związku gdy człowiek się wypala i nie ma siły na dalszą walkę i tak stało się z twoją żoną dlatego wreszcie powiedziała dość - przegrałam - czas się rozstać wypaliła się milość zostały tylko pewne miłe chwile, wspomnienia i dlatego widzi tylko możliwość dobrych relacji między wami ale dopiero po rozwodzie gdyż jako małżeństwo wam nie wyszło. Czy dać jej odejść - myślę że w tym wypadku nie masz już dużo do powiedzenia bo ona odeszła już i fizycznie i psychicznie od ciebie jako męża a dalsze próby zatrzymania jej spowodują tylko to że zacznie cię nienawidzieć gdyż jak sądzę twoje obecne postępowanie nie wynika z miłości ale egoizmu - bo tobie było dobrze w wszym małżeństwie ale jej nie.
Jeśli ją naprawdę kochasz pozwól jej być szczęśliwą nie myśląc o sobie-bo prawdziwa miłość to myślenie o drugiej osobie bez egoistycznych pobódek więc może to co czujesz to tylko przyzwyczajenie, zranione ego itd...????

18

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

witam atinasarz !

tak dobrze wywnioskowalas z mojich tekstow ze moja zona walczyla tak bardzo dlugo i sie ostatecznie wypalila.jedno w tym wszystkim jest bardzo pewne ,ze napewno nie jest to moje ego.mysle ze za duzo przepracowalem zebym nie wiedzial na czym sam stoje.nie zrozum mnie zle ale mam pewne problemy brac zone na powazne !
konkretnie chodzi o to ze wiem ze jest ona manipulowana przez pewne osoby kture tak naprawde mnie nie znaja bo widzialy mnie tylko 3razy w zyciu.dlatego wiem w 100% ze te slowa co do mnie mowi nie sa od niej.czy teraz mozesz bardziej wczuc sie we mnie ?
i moze jest to dla ciebie znowu egoistyczne ale ja w tym sesie przez nia nie bede juz nigdy w stanie zaufac w 100% zadnej kobiecie.i to mnie boli.wiem ze robie bledy ale ogulnie jestem dobrym czlowiekiem ,mam na to dosyc dowodow.dla mnie to nie jest milosc jezeli druga osoba skomle jak pies a ona na to ze zrobi rozwod a potem mozna isc na kawe czy pizze jak by nigdy nic nie bylo.i o to mi konkretnie chodzi.okej nie ma problemu dam jej ten rozwod i wolnosc i bede zyczyl jej wszystkiego najlepszego tylko niech ona mnie bardziej nie rani i niech zaakceptuje to ze mnie przez rozwod traci na zawsze.rozumiesz ,to mnie boli !

pozdrawiam

19

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

Mogę zrozumieć to że przez jej powiedzmy nie pełne odejście (spotkania na stopie koleżeńskiej) są dla ciebie raniące i powodują że żyjesz jakby w zawieszeniu, ale z drugiej strony sądzę że rozumiem postępowanie twojej żony. Bo tak:
1/jeżeli faktycznie jest manipulowana przez osoby trzecie to tak naprawdę może ona do końca nie wie czy chce tego rozwodu czy nie widocznie w jej glowie i sercu jest równowaga pomiędzy tym aby odejść i tym aby zostać i żadne nie może przeważyć jej decyzji.
2/może przez fakt wspólnie spędzonych tylu lat nie umie całkiem odciąć się od twojej osoby, sam piszesz jestem dobrym człowiekiem i widocznie ona o tym wie ale niestety dobry człowiek nie zawsze sprawdza się jako dobry mąż dla tej konkretnej osoby.
Wiem że najlepiej było by gdybyście rozstając się nie mogli już na siebie patrzeć bo to by ułatwiło wam obojgu rozstanie i było by ono jak szybkie cięcie noża - raz a dobrze, ale ludzie na poziomie którzy mimo wszystkich nieporozumień mają do siebie szacunek powinni umieć rozstać się w cywilizowany sposób i móc przy jakiś spotkaniach pogadać jak ludzie.
Powiem ci że twoja żona zrobiła to czego ja nie potrafię a może po prostu już pogodziłam się z "losem" i każdego dnia powtarzam sobie "no cóż jest jak jest" i uwież nie wiem czy takie życie jest lepsze.
Co do ciebie to jeśli jesteś przekonany że postępowanie twojej żony jest pewne (czytaj -chce rozwodu) to chyba czas żebyś ty podjął decyzje za was dwoje (skoro ona nie potrafi) i powiedział koniec , więcej się nie spotkamy- może to pozwoli ci spokojnie spać.
Pozdrawiam.

20

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

tak atinasarz ,wlasnie wyczytalas prawie moje mysli.wlasnie bardzo podobnie czuje i mysle jak ty napisalas !
mysle ze podejme decyzje zeby juz sie do niej poprostu wcale nie odzywac.bol napewno we mnie zostanie ,ale z 2giej strony wiem dokladnie kim jestem,co reprezentuje,jak bardzo uswiadomilem sobie bledy mojej osoby i jak bardzo sie zmienilem.i jezeli widze jasno ze ona nie chce(nie potrafi) zaufac mi ostatni raz i dac szanse to ja na to nic nie poradze.i mysle ze w takim razie to ona powinna mnie szukac jesli nie chce mnie stracic na cale zycie.jak myslisz atinasarz ?
jak nie to mam pecha i ona ewentualnie tez ,bo tak jak pisalem mimo wszystko wiedziala co ma w domu.
mysle ze w takim wypadku jesli bede calkiem odrzucony ,to zaczne sie kiedys,kiedys zastanawiac zeby dac to wszystko co we mnie dobre jakiejs innej dobrej i zaufanej kobiecie.

pozdrawiam

21

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

wiem co czujesz ale to tak na poczotku jest jestes zak
ochany wniej ale jesli ona cie juz nie kocha to daj sobie znią spokuj,zycie jeszcze przed tobą

22

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

zakochany to jest bardzo malo powiedziane ,dzielilem z ta kobieta ponad 11lat zycia !
a wydazylo sie bardzo duzo w tym czasie ,zarowno pozytywne jak negatywne.
ale tak jak juz pisalem ,widze to po niej ze ona mnie tak w glebi jeszcze kocha.
mysle ze ma poprostu jakies blokady i boji sie tak naprawde dac mi jeszcze choc 1na szanse bo jak by to nie wyszlo to by byla dla niej totalna porazka.ja tak mysle.no a pozatym jest zmanipulowana i moze to jest tez to.

23

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

jesli wydaje ci sie ze ona nadal cie kocha to walcz o nią ale daj jej czas do przemyslenia. jesli cie naprawde kocha to napewno wróci do ciebie.ja terz byłam męzatką 9 lat kochałam go i nadal go kocham ale nie potrafie mu wybaczyc to co zrobił. ale wam może sie udac naprawić to co was porózniło

24

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

Bombassa - widzisz czasem tak bywa, że do momentu gdy coś nie stanie się faktem jest to dla danej osoby apstrakcja coś odległego. Mam takie wrażenie że tak było w twoim przypadku - ona dawała szansę jeden raz , drugi może nawet straszyła odejściem ale dla ciebie wtedy było to niemożliwe  myślałeś bo "przecież ona cię kocha jest twoją żoną" i dopiero gdy odeszła , złożyła pozew do ciebie dotarło to wszystko co działo się między wami przez jakiś wcześniejszy okres czsu - GROŹba stała się FAKTEM. I może być podobnie z nią myśli "chcę rozwodu" ale jej działania (spotkania mimo wszystko) i brak ostatecznej decyzji mogą świadczyć że rozwód do tej pory to tylko słowo które się  jeszcze nieurzeczywistniło. Pytasz czy powinieneś trochę przystopować w swoich zabiegach o wasze małżeństwo i pozwolić żeby to ona zaczęła działać - powiem ci tak był taki ON który żeby nie pokazać swej słabości (a zabieganie o kobietę uważał za słabość i nie męskość) był uparty, twardy i była ONA na jego groźby o rozstaniu płakała , rozmawiała zapewniała o miłości takie podchody trwały długo aż po latach to ona powiedziała dość , chcę rozwodu już nie płakała mówiła rzeczowo i chłodno on próbował na początku zwoich starych sztuczek żeby ją zmiękczyć ale ona już się nie dała i wiesz to on padł na kolana i płakał bo zrozumiał że naprawdę ją traci. Więc może twoja żona potrzebuje takiego mocnego bodźca żeby zrozumieć że nie da się być z kimś (po rozwodzie) tak trochę tylko że rozstanie to definitywna utrata kogoś z kim tak naprawdę nie chce się rozstać.
Może wy po prostu pogubiliście się , jest uczucie ale rzeczywistość zepchnęło je na dalszy plan.
Wiele z moich myśli to tyko moje przypuszczenia bo nie napisałeś co takiego wydażyło się co sprawiło że przestało wam być po drodze.
Jeśli niechcesz pisać na forum możesz na e-mail, jeśli będę mogła to pomogę. Pozdrawiam

25

Odp: prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

po 1sze witam i bardzo dziekuje za wasze odpowiedzi i wsparcie.drogie panie nawet nie wiecie jak bardzo mi to pomaga w tych ciezkich chwilach mojego zkomplikowanego zycia.coz mam pisac ,no mysle ze w tym momencie to moja zona sie chyba ze tak powiem pogubila bo ja na dzien dzisiejszy wiem co bylo zle w ostatnich latach i jestem praktycznie teraz jakby nowym(innym) czlowiekiem.zrozumialem wlasnie przez ten szok co bylo nie tak ze mna i pragne teraz zyc nowym ,lepszym zyciem.prosze mnie nie zrozumcie zle ze chce sie chwalic ,ale mysle i mam dosyc dowodow na to ze jest nie wiele mezczyzn co naprawde chca sie zmienic i rozumiec bledy.no i tak jak juz pisalem ,poprostu nie szanowalem jej ,bylem oziebly ,za bardzo dominowalem wszystko ,robilem fochy ,obrazalem ja ,nie bylo mnie w momentach gdy ona mnie bardzo poczebowala ,bylem egoistyczny itd,itd.poprostu takie sprawy(problemy).no i wiadomo ,nie musimy o tym sie rozpisywac ,to wszystko byly straszne wady.tylko tak ,jedna kobieta bedzie miala taki charakter ze bedzie jeszcze miala odrobine zaufania i wybaczy itd a 2ga zablokuje sie calkiem uczuciowo i nie bedzie w stanie dac zaufania i szansy.czy dobrze mysle ?
a moja zona nalezy na 100% do tej 2giej kategori kobiet.ona ma bardzo wrazliwy charakter tak bym powiedzial.
no tak ,i tak naprawde ani w te ani w tamta.nie wiem ,ale mysle ze lepiej jak juz nie bede sie nigdy do niej odzywal i dal jej spokoj i jej wolnosc.i tak i tak bede sie za pare miesiecy wyprowadzal w zupelnie inne miejsce ,moze po jakims czasie ona sie zorientuje jakiego stracila faceta.boje sie tylko ze moze kiedys,kiedys byc dla niej za pozno ,jezeli spotkam kiedys inna(nowa) kobiete na drodze mojego zycia.a w tym sensie jestem za mlody zeby isc przez zycie sam.

pozdrawiam bombassa

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » prosze o pomoc drogie panie ,ja juz powoli nie daje rady zyc !

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026