Witam,
do tej pory byłem tylko czytelnikiem tego forum i bardzo mi pomagalo czytanie Waszych odpowiedzi na posty innych. Wiedziałem, że przyjdzie taki dzien, w którym ja będę potrzebował pomocy dlatego pisze.
Nie potrafie pogodzić się z rozstaniem, związek nie trwał długo bo 2 miesiące ale to mi w żaden sposób nie pomaga. Wcześniej byłem w związku, który trwał 3 lata i po rozstaniu czułem się dokładnie tak jak dzisiaj. I to jest właśnie mój problem, nie ważne czy będzie to trwać 2 tygodnie czy 2 lata, dla mnie to jest zawsze koniec świata, strasznie się przywiązuje i nie moge się pogodzić z myśla, że osoba dla mnie ważna ma się stać obca z dnia na dzień.
Próbowałem już róznych rzeczy, czytałem o potędze podświadomości, pomaga mi to tylko jak mam na prawde dobry humor, ale jak jest źle to jestem rozbity na milion kawałków i nie moge się na niczym skupić, najgorsze jest to, że swoją była widuję w pracy co dodatkowo mnie dobija każdego dnia. Jestem zazdrosny o każde jej spojrzenie i każdy uśmiech. Każdy dzień to dla mnie walka, którą toczę z własnymi myślami.
Próbowałem też myśleć o niej tak, żeby patrzeć tylko na jej wady, niestety dla mnie nie miala ich zbyt dużo, po za tym długo nie jestem w stanie utrzymać takich myśli. Zerwała, bo dla niej to nie było to, po prostu. Powiedziała, że sama nie wie czego chce, ale wie, że to nie to...
Dodam jeszcze, że mam rodziców po rozwodzie i kilka miesięcy temu wyleczyłem się z nerwicy. Może to ma jakiś wpływ?
Mam nadzieje, że w miare jasno opisałem to wszystko.
Potrzebuje jakiejś opinii, wiem, że jesteśćie w stanie mnie zrozumiec, bo są tacy, którym przychodzi to z trudem i rady typu: "weż się w garść, nie ta to inna" tylko mnie bardziej drażnią.