netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

29 odpowiedzi4 656 wyświetleńzałożony przez moni921234, 24.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Pytanie troche natury filozoficznej, ale jak wy to, kobiety, rozumiecie? Każda z nas w swoim życiu przeżywa chociaż raz gorycz rozstania, zdrady, oszustwa... Dlaczego związek nie zawsze oznacza szczęście? Ja już nie wiem co robić. Z jednej strony 'mój' facet mówi, że mu ze mną dobrze, wydaje się być naprawdę szczęśliwy kiedy jesteśmy razem, sami, a potem nie odzywa się, nie pisze, czuje, że spotyka się z kimś innym... Czemu tkwimy w toksycznych relacjach z ludźmi, dla których tak naprawdę być może naprawdę niewiele liczymy. Czy doza miłości, trochę czułości, szczęścia dawanego drugiej osobie to naprawdę dla faceta taki wyczyn? Czy może po prostu trafiamy na tych złych? I wreszcie to pytanie, które zadałam w temacie : Czy zasługujemy na to, co nas spotyka? I odwrotnie : czy nie zasługujemy na PRAWDZIWĄ miłość, na to, żeby nie siedzieć na forum i nie pisać o tym co nas boli, tylko w tym czasie leżeć w łóżku z kochającym mężczyzną, oglądając razem film, śmiejąc się i cieszyć sobą? Ehh...

2 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2011-10-24 21:16:46)

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Czasem niektórzy muszą trochę pocierpieć, aby w późniejszym czasie docenić to co daje nam los...aby umieć uporać się z pewnymi przeciwnościami... a czasem żeby poznać samego siebie... Wszystko ma jakiś swój cel,przeznaczenie smile
Co do szczęścia... to każdy inaczej na to patrzy, co innego czyni go szczęsliwym...
Ważne, aby je odnajdywać w szarości dnia...może czasem trochę na siłę smile
"Cieszmy się z małych rzeczy, bo
wzór na szczęście w nich zapisany jest! "

Nie możemy kogoś obarczać naszym szczęściem, szczęście jest w nas smile jeśli kogoś tym obarczymy, a ta osoba odejdzie... to sami skazaliśmy się na taki los... wink
Wiadomo... jak najbardziej ktoś może nas uszczęśliwiać, czujemy się w tedy wspaniale! ale nie może ta osoba być naszym jedynym punktem zaczepienia, jedynym szczęściem wink

3

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?
moni921234 napisał/a:

... czy nie zasługujemy na PRAWDZIWĄ miłość...

Pewnie, że zasługujemy smile Niestety z moich obserwacji wynika, że wszyscy marzymy o prawdziwej miłości ale niewielu z nas, potrafi prawdziwie kochać... smile

Czy zasługujemy na to, co nas spotyka? Hmm... Ponieważ mniej lub bardziej świadomie, tworzymy własną rzeczywistość, to raczej tak... wink

4

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Czy zasługujemy na to co nas spotyka????? Przez długie lata zastanawiałam się nad tym pytaniem. Myślałam że może w tamtym życiu byłam szczęśliwa i miałam wszystko, więc w tym nie mam nic - żeby zobaczyć jak to jest utracić wszystko. Kiedy miałam 3 latka umarł mi tata, ja byłam przy jego śmierci i do mnie powiedział ostatnie słowa. Mama została sama ze mną i starszą siostrą. Żyliśmy biednie. Gdy skończyłam 9 lat mama trafiła do szpitala, jednego, drugiego i tak cały czas, zdiagnozowali u niej raka macicy, niestety złośliwy z przerzutami. I została już w tym szpitalu. Po dwóch latach umarła - cierpiąc, ponieważ rak zaatakował więzły chłonne i lewą połówkę twarzy.Zostałyśmy z siostrą same, żyłyśmy z renty taty, co pamiętam to płacz i głód przed snem. Podniosłyśmy się. Poznałam super faceta, skończyłam studia. Chciałam stworzyć rodzinę której sama nie miałam. Po 7 latach znajomości pobraliśmy się. Założyliśmy własną firmę. Po 3 latach urodził nam się syn, potem drugi. Myślałam że mam wszystko, szczęście, miłość. Bo tylko na tym mi zależało. Niestety dwa tygodnie przed naszą 10-tą rocznicą ślubu okazało się że mąż mnie zdradza - tak myślałam na początku. Ale okazało się że od 3 lat i 5 miesięcy jest już z tamtą, mają 17-sto miesięczne dziecko, druga rodzina jak nic, dzielenie czasu trochę tu trochę tam. I znowu to pytanie: dlaczego ja, czym zasłużyłam? Wciąż nie umię sobie na to odpowiedzieć!!!!!!

5

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Kicia - nie będę Ci współczuć ale tylko i wyłącznie GARTULOWAĆ. Jestes silna babką -  i nie zapominaj o Tym. Czytałam o Twojej historii w innym poście ale dodając do tego to o czym tu piszesz.... o dzieciństwie, cierpieniu.... I to nie jest tak, że wszystko co złe Ciebie spotyka bo wierzę, że dobro powraca.....a Ty jesteś dobrą matką i dla dzieci musisz w to wierzyć - że w końcu będzie dobrze i uśmiechnie się do Ciebie słoneczko smile

6

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?
moni921234 napisał/a:

Pytanie troche natury filozoficznej, ale jak wy to, kobiety, rozumiecie? Każda z nas w swoim życiu przeżywa chociaż raz gorycz rozstania, zdrady, oszustwa... Dlaczego związek nie zawsze oznacza szczęście? Ja już nie wiem co robić. Z jednej strony 'mój' facet mówi, że mu ze mną dobrze, wydaje się być naprawdę szczęśliwy kiedy jesteśmy razem, sami, a potem nie odzywa się, nie pisze, czuje, że spotyka się z kimś innym... Czemu tkwimy w toksycznych relacjach z ludźmi, dla których tak naprawdę być może naprawdę niewiele liczymy. Czy doza miłości, trochę czułości, szczęścia dawanego drugiej osobie to naprawdę dla faceta taki wyczyn? Czy może po prostu trafiamy na tych złych? I wreszcie to pytanie, które zadałam w temacie : Czy zasługujemy na to, co nas spotyka? I odwrotnie : czy nie zasługujemy na PRAWDZIWĄ miłość, na to, żeby nie siedzieć na forum i nie pisać o tym co nas boli, tylko w tym czasie leżeć w łóżku z kochającym mężczyzną, oglądając razem film, śmiejąc się i cieszyć sobą? Ehh...

Ja wierze w zyciowy balans. Wyrzadzamy komus zlo i to do nas wraca. Czynimy komus dobro o to tez do nas wraca. Za chwile szczescie placimy, za chwile smutku dostajemy rekompensate. Moje zycie jest swietnym tego przykladem. Brak stabilizacji do 25 roku zycia, kiepskie zycie uczuciowe, problemy z rodzina, depresja i agresja w stosunku do swiata i samej siebie. Podobne rozterki do twoich. Pytania "czym sobie zasluzylam?"
A potem nagle wszystko jakby reka odjal. Wszystko sie ustabilizowalo, wyszlam za maz, emocje sie uspokoily. Jest dobrze. OCzekuje teraz 25 lat szczescia. smile
Kazdy zasluguje na szczescie, kazdy jest go wart. Ale niestety nie kazdy ma odwage je zlapac za ogon mimo ze czasem jest ono na wyciagniecie reki. Czyja to wina..?

7

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Zasługujemy. Nasze cierpienie jest w 99% efektem naszych błędów, naszej śleopty, naszej głupoty. Jakbśmy nie cierpieli, nie wyciągalibyśmy wniosków.

8

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Maszkarada to ,że zasługujemy na to co nas spotyka to się mogę zgodzić zależy jak to rozumiesz,ale,że cierpienie jest efektem naszych błędów to się nie zgadzam.Czasami tak jest rzeczywiście ,ale czy to ja jestem winna że zachorowałam na raka ,myślę że nie ,to że mąż potem mnie zdradzał ,tu jestem wstanie znaleźć cząstkę swojej winy ,ale w chorobie nie.Myślę ,że wszyscy którzy rodzą się niepełnosprawni też nie widzą w tym swojej winy.Z cierpienia wyciągamy wnioski ,tu też się zgadzam ,każde doświadczenie nas zmienia ,stajemy się przez to mocniejsi,inaczej patrzymy na życie i potrafimy cieszyć się z małych rzeczy.Wszystko ma jakiś cel w życiu ,tylko czasami ciężko to nam zaakceptować.
Kicia bądź silna ,nie znam twojej historii ,ale wiem co to znaczy być zdradzaną i jakie to niesie za sobą cierpienie.

9

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Jeśli ktoś ma raka, to to jest ten 1%, chyba, że: całe życie palił paczkę fajek dziennie, jadł w mcdonaldsie, prowokował wymioty i zachorował na raka krtani, etc, etc...

Ja np. mam cukrzycę. Młodzieńczą cukrzycę atypową MODY, tak się chyba to schorzenie nazywa. Nigdy nie myślałam o tym w kategoriach "kary boskiej". Ale może to po prostu zbyt lekka dolegliwość.

Jestem też dzieckiem alkoholika i depresantki. Swojej winy w ogóle widzę niewiele w tym, że się urodziłam - ale tutaj też nie widzę "kary boskiej" i powodów do umartwiania się, czemuż to czemuż ja taka nieszczęśliwa.

We wszystkich związkach winne są obie strony. Z reguły "bardziej" winna jest ta umęczona, zdradzona, jęcząca i nieszczęśliwa. Lata mi zajęło dojście do tego. Polecam z resztą wątek Zazdrości: "Czemu zdradzani są głupi".

W ogóle to moja mama i babcia miały takie podejście: łojezu, co myśmy temu światu zawiniły... Takie płaczki pogrzebowe.

10

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Ja generalnie wierzę, że dobro które się "wyrządza" wraca zwielokrotnione, tak samo jak zło. Jeżeli ktoś z premedytacją wyrządza drugiej osobie zło - wszystko jedno w jakiej formie - to zło ZAWSZE do niego wróci - tyle że w większej dawce. Jeśli się jest tak zwyczajnie dobrym człowiekiem - ma w sobie chęć bezinteresownej pomocy drugiemu (wszystko jedno w jakiej formie; nawet pomocy staruszce na przejściu dla pieszych) - to ta dobra energia wróci. Taka karma.

Jeśli się żyje w zgodzie z własnym sumieniem, ma jasno określone zasady - jest się zwyczajnie szczęśliwym.

Co do związków - sytuacja jeszcze prostsza. Masz to na co się godzisz. Godzisz się na toksynę - masz toksynę. Godzisz się na kłamstwo, zdradę, poniżanie - właśnie to dostaniesz, jeśli we wlaściwym momenci nie powiesz: "STOP, nie zgadzam się." Osoba ktora sama się nie szanuje - nie uzyska szacunku od drugiego człowieka, wszystko jedno czy to będzie kobieta czy mężczyzna.

Czy każdy zasługuje na szczęście? Nie, nie każdy. Na pewno nie zasługuje na nie pedofil na przykład. Tu nie ma demokracji. Tak jak nie zasługiwał na nie Hitler, nie zasługują dzieciobójcy, oprawcy z obozów koncentracyjnych, gwałciciele i mordercy. Nie zasługuje na nie człowiek który jest zwyczajnie zły. Nie zasługuje ktoś, kto chce to szczęście ukraść komuś innemu.

Często spotykam się na forum z osobami idącymi na skróty. Bo im się szczęście należy, bo też na nie zasługują. A to szczęście według nich - to na przykład mąż czy partner innej kobiety. Jej rodzina, spokój jej dzieci. Tak pojmowane szczęście -to zwyczajne zło wyrządzane drugiej osobie - i w ostatecznym rozrachunku - sobie samej.

11

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Maszkarada ja nigdy w życiu nie spaliłam papierosa,nie piłam, nie ćpałam ,nawet kawy nie ruszyłam ,ale uważam ,że takich osób jak ja jest więcej niż 1%,jest mnóstwo dzieci cierpiących na nowotwory ,albo niepełnosprawnych,sierot,powiedziałam bym nawet ,że 40%,albo i więcej wystarczy pójść do dziecięcego hospicjum,dzieci jest tam mnóstwo.Ja tu też nie widzę kary boskiej ale naszej też nie ,po prostu takie jest życie .Gdybyś napisała ,że cierpienie w związkach to 99% efekt naszych błędów to mogłabym się zgodzić ,ale w życiu nie zawsze my decydujemy.Zgadzam się też ,że umartwianie się nie ma sensu ,bo musimy docenić to co jeszcze mamy.Ja zaakceptowałam to ,że jestem chora i że to miało jakiś sens,ale swojej winy w tym nie widzę. .Pozdrawiam .

12 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-10-25 15:55:33)

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Nawiązując do przewlekłych chorób - nie traktuję ich w kategoriach: zasłużył - nie zasłużył. Kara boska - albo jej brak. Traktuję je bardziej w kategoriach - tajfun, susza, trzęsienie ziemi - niepojętych i zupełnie przypadkowych.

13 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-25 16:21:40)

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Zazwyczaj nie zasługujemy.
Zwłaszcza na to złe.
W miłości nie ma rozsądku..obwiniać ją zatem?
Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, że się wydarzyły.
Kriss i słusznie.
Poza tym czy miłujący bóg by sprowadzał nieszczęścia i unosił gniewem?
Przypominam jeszcze raz Hymn o miłości.

14

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Tak, ale to jest takie smutne, przykre, niesprawiedliwe. Że kochamy kogoś, dla kogo nic nie znaczymy. Nie powinno tak być. Ja im bardziej staram się o związek, stroje, uśmiecham, gotuje mu obiadki, pomagam w sprzątaniu, robie wszystko tak jak ON chce, tym jest gorzej. Tym już całkiem nie pisze, nie proponuje spotkań, no kurde, czuje, że zapomina o mnie. Ale jeśli sama coś zaproponuje to rzadko odmawia, chyba, że NAPRAWDE nie może. Ale nie chcę sie już użalać. Chyba pomału dociera do mnie, że to facet nie dla mnie... Wracając jednak do tematu - jak żyć w takim razie żeby być szczęśliwym? Mówicie, że trzeba szanować siebie, żeby szanowali nas inni; że trzeba zawsze wierzyć w karmę - dobro powraca, zło tak samo - z podwojoną siłą. Ale co zrobić teraz? Ja jestem taką wrażliwą osobą, nie zmienie się z dnia na dzień. Chciałabym mieć wspaniałego faceta DLA MNIE, nie dla nikogo innego. Czemu nie możemy być tak szczęśliwe, jak inne? Albo jak kiedyś?

15

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Ładujesz się w toksynę moja młoda Koleżanko. Na miłość nie da się zasłużyć ani obiadkami, ani piękną bielizną ani bzykaniem z figurami. Im bardziej będziesz się starała "kupić" jego uwagę - tym bardziej będzie Tobą pomiatał. Ten typ tak ma.

Jeśli natomiast chcesz faceta który będzie Cię szanował - to sorry - ale w wieku 19 lat, będąc wolną i piękną - Ty się tak podkładasz? Kandydujesz w konkursie na służącą?! Jeśli chcesz faceta DLA SIEBIE - to się szanuj. Tak po prostu.

16

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Nie kocha się za coś a mimo wszystko..

17

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?
Kriss napisał/a:

Ładujesz się w toksynę moja młoda Koleżanko. Na miłość nie da się zasłużyć ani obiadkami, ani piękną bielizną ani bzykaniem z figurami. Im bardziej będziesz się starała "kupić" jego uwagę - tym bardziej będzie Tobą pomiatał. Ten typ tak ma.

Jeśli natomiast chcesz faceta który będzie Cię szanował - to sorry - ale w wieku 19 lat, będąc wolną i piękną - Ty się tak podkładasz? Kandydujesz w konkursie na służącą?! Jeśli chcesz faceta DLA SIEBIE - to się szanuj. Tak po prostu.

Ja wiem, że to jest toksyna. Najbardziej toksyczne jest bowiem to, że MIMO WSZYSTKO, mimo tego jaki dla mnie jest, nie potrafię powiedzieć 'dość'. On winą i tak zawsze obarcza o wszystko mnie. Czuje się fatalnie wiedząc, że ktoś tak ważny dla mnie, wcześniej mój przyjaciel, teraz kochanek? ma mnie za nic i wszystkich w okół traktuje lepiej niż mnie (a na pewno wszystkie inne dziewczyny...)

18

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Najpierw odstaniesz od losu 10 razy w dupe, żeby później stwierdzić teraz jestem szczęśliwa, dobrze się stało że tak byłam traktowana bo teraz wiem jak powinna być traktowana kobieta...
W końcu każdy spotka kogoś odpowiedniego a niepowodzenia są po to żeby docenić to "lepsze". Nie bój się nowych związków, jeśli twierdzisz że Twój partner Cię źle traktuje, że nie zasługujesz na to to skończ to i poszukaj szczęścia z kimś innym, nie odwracaj się za siebie, nie myśl o tym że zostałaś raniona, pomyśl o tym że może Cię spotkać coś 100 razy lepszego w życiu:)

19

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?
młody-stary napisał/a:

Nie kocha się za coś a mimo wszystko..

Mój jeszczemąż twierdzi, że nie da się kochać mimo wszystko, ta druga osoba musi mieć to "coś", żeby ją pokochać. W sumie jak się zastanowić to jest prawda, pomyśl dlaczego kogoś kochamy bo: jest mądra/mądry, ma poczucie humoru, ciekawą osobowość i można długo tak wymieniać, czyli jest ten czynnik "coś", a pomimo wszystko zastąpiłabym pomimo wad.... smile

20 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-26 12:11:11)

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Tylko w tym wypadku to musiałbym kochać minimum milion mądrych i pięknych osób z poczuciem humoru. Gdyż to nie są cechy tylko jednej osoby.
big_smile

A ja oprócz "wad" dodałbym też "trudnych okresów" oraz "wszelkich kłopotów".
wink

21

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?
młody-stary napisał/a:

Tylko w tym wypadku to musiałbym kochać minimum milion mądrych i pięknych osób z poczuciem humoru. Gdyż to nie są cechy tylko jednej osoby.
big_smile

A ja oprócz "wad" dodałbym też "trudnych okresów" oraz "wszelkich kłopotów".
wink

OK za bardzo zgeneralizowałam cechy osobowościowe, to powiedz dlaczego kochasz, kochałeś? Co przykuło Twoją uwagę, czy nie było to "coś"?
Z poniższym bardzo się zgadzam big_smile

22

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

No i tu jest problem, gdyż mam wrażenie, że niemal wszystkie a przynajmniej sporą grupę kobiet jestem w stanie pokochać.
big_smile
Niemal każda ma coś wyjątkowego.
wink

23

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?
młody-stary napisał/a:

No i tu jest problem, gdyż mam wrażenie, że niemal wszystkie a przynajmniej sporą grupę kobiet jestem w stanie pokochać.
big_smile
Niemal każda ma coś wyjątkowego.
wink

Czyli to "coś" big_smile

24

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Ja wczoraj miałam taki "filozoficzny" dzień: dlaczego ja? czym sobie na to zasłuzyłam i tak płakałam sobie nad lampką wina ( zresztą nie jedną big_smile) i doszłam do wniosku: bo głupia jesteś, przecież to co mnie dzisiaj spotkało jest konsekwencją długich lat, przez wiele lat godziłam się, na wyzwiska, obrażanie, ignorowanie do tego stopnia, że w ogóle stracił do mnie szacunek, stałam się dla niego NIKIM, a któregoś dnia stwierdził nie kocham ciebie, nigdy nie kochałem, ale to Twoja wina!

Tak to moja wina

ale dlaczego? odpowiedź powyżej...

25

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Powiedziałam 'dość'. Wczoraj. Po raz kolejny poniżał mnie (on uważa to za żarty, a ja jestem za sztywna żeby je zrozumieć) przy przyjaciółkach. Potem jeszcze zobaczyłam jego smsy, z koleżanką, z którą pisze już dłuższy czas. Niby znają się od jakiś 5 lat, ale dlaczego wcześniej tyle nie pisali? Niedawno mi mówił, że się 'wyrobiła'. I to nie były smsy typu : co u Ciebie, albo przynieś mi to czy to, tylko ewidentne smsy z podtekstami. Mam dość. Nie wytrzymałam. Pisał mi, że zawsze moge na niego liczyć i nie wie, czy będzie potrafił tylko się przyjaźnić, ale ja mam dość. Wypaliłam się. Tęsknię za tym chamem jak Boga kocham, ale nie chcę go znać.

26

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Podjelas decyzje- to najwazniejsze. Udowodnilas, ze jestes w stanie wiele zniesc w imie milosci, ale nie godzisz sie na takie trakowanie. Nikt nie ma prawa Cie ponizac, nic wiec dziwnego, ze takie "zarty" Cie nie bawia. Niech sobie pozartuje w ten sposob z ta kolezanka do ktorej pisze, moze ona zrozumie jego poczucie humoru...

Kiedy kogos kochamy ciezko pogodzic sie z tym, ze rozstanie to najlepszy krok, jaki mozemy zrobic.
Nie chcesz go juz znac, wiec wszystko jasne.
Koniec jest zawsze poczatkiem czegos nowego...

27

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Tak, tylko, że nie wiem czy dobrze postępuję. Mam ciągłe wątpliwości, brakuje mi go, tęsknie, potrzebuję go...

28

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Czy zasługujemy na to co nas spotyka. Nie wiem a może to pech że ciągle spotyka nas coś niedobrego. Jeszcze nie podniosłam się po zdradzie męża a wczoraj ukradli mi auto, środek dnia 14.20. Zaraz zgłosiłam kradzież, dokładnie 15 minut później. Patrol policyjny próbował zatrzymać go, uciekając rozbił mi auto, wbił się w betonowe barierki i uszkadzając po drodze 3 auta. Kolega zholował mi wrak mojego auta, do siebie na plac. Boże nie ma przodu. Nie miałam AC. Ryczałam jak głupia, dzieci też. Człowiek jest tyle wart, ile stracił...................

29

Odp: Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?
moni921234 napisał/a:

Pytanie troche natury filozoficznej, ale jak wy to, kobiety, rozumiecie? Każda z nas w swoim życiu przeżywa chociaż raz gorycz rozstania, zdrady, oszustwa... Dlaczego związek nie zawsze oznacza szczęście? Ja już nie wiem co robić. Z jednej strony 'mój' facet mówi, że mu ze mną dobrze, wydaje się być naprawdę szczęśliwy kiedy jesteśmy razem, sami, a potem nie odzywa się, nie pisze, czuje, że spotyka się z kimś innym... Czemu tkwimy w toksycznych relacjach z ludźmi, dla których tak naprawdę być może naprawdę niewiele liczymy. Czy doza miłości, trochę czułości, szczęścia dawanego drugiej osobie to naprawdę dla faceta taki wyczyn? Czy może po prostu trafiamy na tych złych? I wreszcie to pytanie, które zadałam w temacie : Czy zasługujemy na to, co nas spotyka? I odwrotnie : czy nie zasługujemy na PRAWDZIWĄ miłość, na to, żeby nie siedzieć na forum i nie pisać o tym co nas boli, tylko w tym czasie leżeć w łóżku z kochającym mężczyzną, oglądając razem film, śmiejąc się i cieszyć sobą? Ehh...

Ja już dawno przestałam się zastanawiać nad tym czy na coś zasłużyłam, czy nie. Staram się przyjmować życie takie jakie jest. Moim mottem jest: "Nieważne co nas spotka, ale ważne jest to co z tym zrobimy". :-)

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy zasługujemy na to, co nas spotyka?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026