Czy ze mną jest coś nie tak?czy muszę iść do psychiatry-opowiem wam w skrócie moją historię z części swojego życia otóż nie jestem osobą młodą wychowałam samotnie syna, gdy syn się ożenił zostałam sama,bojąc się samotności z pomocą koleżanek poznałam wdowca (miał 3-je dzieci)dwoje dorosłych było już osobno z nim pozostał najmłodszy 11-letni, postanowiliśmy być razem, miał być też ślub było cudownie,ale tylko pół roku ponieważ o naszych planach dowiedziały się starsze dzieci i wtedy zaczął się horror dla mnie-partner zaczął pić coraz więcej zaczęły się wyzwiska i pomówienia dosłownie o wszystko nawet że go ponoć, okradam z pieniędzy ,pomimo że pracowałam i dobrze zarabiałam zaczął mnie sprawdzać(telefon,torebka itp itp) ale zaczął pomagać nagle starszym dzieciom konkretnie córce tam też szedł gdy chciał pić ,zawsze brał pieniądze,wracał goły i wesoły bez grosza przy duszy potem wszczynał awantury że ja go okradam co gorsze świadkiem tych awantur był jego najmłodszy syn i wziął od partnera wzór zaczął podkradać mu pieniądze a wina spadała na mnie ponieważ partner wierzył synowi (20-lat)niż mi, byłam zawsze na pozycji spalonej-dużo by było o tym pisać wytrwałam siedem lat odeszłam raz, prosił błagał wróciłam-po roku odeszłam drugi raz , zaczęły się telefony błagania nie wróciłam do nich( mieszkam u siebie)ale zaczęłam ich odwiedzać sytuacja zaczęła się powtarzać partner zaczął pić i rzekomo zaczęły ginąć znów mu pieniądze(zaznaczam że jego dzieci bardzo mnie ((podobno))nie lubią i jego też)nie mogę od tego wszystkiego się oderwać z mózgu zrobił mi wodę,mam ciągłe poczucie winy, ciągle tam do niego wracam pomimo że mi zrobił tyle krzywdy i robi nadal poradzcie proszę co dalej jak z tej matni mam się wyrwać.
Podobne tematy
Skończyć z powrotami.
Nie wierzy - nie ufa.
Bez zaufania ja związku nie widzę.
kupić bilet w jedną stronę, byle najdalej od niego i jego rodziny ![]()
Wygrzebuj się konsekwentnie z tego zupełnie nic nie rokującego związku, trudno zrobić taką nagłą voltę, wiem, ale uda Ci się, znormalnieje Twoje życie i nie pozwól się pogrążać w psychiczną matnię.