netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Milosc online i zlamane serce

31 odpowiedzi2 942 wyświetleniazałożony przez EmEn, 17.03.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Milosc online i zlamane serce

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: Milosc online i zlamane serce

Nie wiem od czego zaczac bo jest mi zwyczajnie glupio. Jestem w zwiazku z 10 letnim stazem , mamy wspaniala 3 letnia corke. Mielismy swoje wzloty i upadki, zanim zaszlam w ciaze chcialam odejsc. Wiele lat staran o dziecko,  problemy w zwiwzku i jego rodzina , ktora do konca mnie nie akceptowala. Dalismy sobie szanse , trzy miesiace pozniej zaszlam w ciaze. Na pozor bylam szczesliwa , ale w srodku cierpialam. Oddalilismy sie od siebie, nie spedzalismy ze soba czasu, partner pracoholik calymi dniami siedzi w pracy. Nie zdradza, zycie seksualne mamy bardzo udane , ale brakuje mi spedzanoa wspolnie czasu, ciepla , zainteresowania i rozmowy. Probowalam rozmawiac, walczylam o to zeby to zmienic, bez wiekeszych rezulatow.

Rok temu poznalam kogos, zupelnie przypadkiem . Na fb, w grupie do ktorej naleze wywiazala sie dyskusja i tak poznalam jego. Facet nie do konca w moim typie i na poczatku zwyczajnie go zbywalam jak pisal prywatnie. Pozniej zaprzyjaznilismy sie, okazalo sie ze mamy wspolne zainteresowania i wiele tematow do rozmowy. Gadalismy praktycznie calymi dniami. Zzylismu sie ze soba i po kilku miesiacach powiedzial mi ze nie moze przestac o mnie myslec. Przyznalam sie , ze ja rowniez i sie zaczelo. Odplynelismy oboje, pierwszy raz od dawna poczulam sie szczesliwa. Stwierdzilismy ze jezeli nic sie nie zmieni po kilku miesiacach to sie spotkamy. Nic sie nie zmienialo, ale zaczelam miec wyrzuty sumienia. Zle czulam sie z tym ze oszukuje meza i ze po czesci go zdradzam mentalnie. Mowilam mu o swoich obawach, on nie chcial rozwalac mi rodziny. Wiele razy probowalismy zerwac kontakt, ale wiez jaka sie mdzy nami wytworzyla byla silniejsza. Uswiadomilalam sobie , ze gdybym byla szczesliwa w zwiazku to do tego by nie doszlo. Trwalo to dalej. Zapewnial mnie o swoich uczuciach. O tym ze mu zalezy, ze mysli i ze chce byc ze mna. Wiem ze cala sytuacja wyglada jak historia z taniego harlekina, ale tak wlasnie bylo. Stracilam calkowicie rozum dla czlowieka ktorego nie widzialam na zywo. Nie mialam nawet problemu, zeby spal i spotykal sie z innymi. Po czesci tlumaczylam tym sama siebie , poniewaz dalej sypialam  swoim partnerem. Umowilismy sie tylko, ze jezeli kogos pozna to powie, poniewaz nie chcialam byc traktowana jak opcja zastepcza - gdyby mu nie wyszlo. przez ten czas spotkal sie tylko z jedna kobieta i to tylko przez kilka tygodni. Rozstal sie z nia poniewaz twierdzil, ze nie moze jej ranic gdyz jest z nia i mysli o mnie. Mowil , ze kiedy sie z nia kochal mial wrazenie ze mnie zdradza. Ja czulam dokladnie to samo kochajac sie z moim partnerem, o czym mu powiedzialam kilka dni pozniej. Ustalismy date spotkania, jednak po drodze wyszlo kilka rzeczy , ktore spowodowaly ze zaczelam sie wahac. Czulam , ze cos jest nie tak, w weekendy rozmawialismy znacznie mniej niz kiedys, zauwqzylam rowniez ze tak jakby zaczal sie ode mnie oddalac. Zaczelam cierpiec z tego powodu i popadac w depresje. Pytalam sie czy kogos poznal -twierdzil ze nie. Ze pracuje, jest teraz bardziej zabiegany, w weekendy ma kilka zajec (kursy) . Uwierzylam, jednak dalej cos nie dawalo mi spokoju. Nie bylo go kiedy potrzebowalam z rozmowy z nim, kiedy czulam sie zle. Mimo , ze trwalam dalej przy nim i bylam kiedy to on mial problem. Bolalo mnie to do tego stopnia, ze zaczelam sie zastanawiac czy faktycznie jest to mezczyna , dla ktorego warto rzucic wszystko i roznic dziecku rodzine. Powiedzialam mu o swoich odczuciach, o tym co mnie boli i ze cala ta sytuacja mnie rani i ze czuje ze cos jest nie tak, tak jakby kogos mial. Uniosl sie wtedy i sie obrazil. Przeprosilam po kilku dniach , a on stwierdzil ze rowniez musi mnie przeprosic bo zaczal sie z kims spotykac . Poznal kobiete w realnym swiecie, podchodzi do tego na chlodno ale bal mi sie powiedziec bo nie chcial mnie zranic. I zlamal mi serce. Od tej pory nie moge spac, nie moge funkcjonowac. Cierpie psychicznie i fizycznie. Nie tylko zlamal mi secre ale rowniez stracilam kogos komu ufalam, stracilam przyjaciela , ktorym niewatpliwie byl.  Mimo cierpienia wybaczylam mu to, rozmawiamy dalej ale kontakt jest nie co bardziej ograniczony. Nie moge go winic za to, ze wybral kogos na miejscu , kogos kto jest wolny i z kim moze spedzac czas . Nas dzieli 8 godz jazdy. Nie wiem co mam ze soba zrobic. Jak sie pozbierac. Byc moze zabrzmi to irracjonalnie; ale naprawde sie w nim zakochalam. Jest moja bratnia dusza, taka druga polowa i czuje sie tak jakbym stracila kogos bardzo waznego. Mysl o tym, ze jest z inna mnie przytlacza . Ciagle bije sie z myslami odnosnie tego czy powinnam zerwac z nim calkowicie kontakt czy przeczekac bo moze kiedys sytuacja bedzie dla nas bardziej sprzyjajaca...

2

Odp: Milosc online i zlamane serce

Nie będę Cię oceniać, bo zrobią to pewnie za mnie.
Twój mąż jest pracoholikiem, za to Ty pewnie siedzisz w domu i ot, czasu na bzdury masz mnóstwo. Pewnie gdybyś miała coś do roboty to problemu byś nie widziała.
Zastanów się tak dla siebie..
Bo mi się wydaje że te wszystkie błędy i to jaka nieszczęśliwa jesteś zauważyłaś dopiero jak poznałaś tego gościa. 
+ wyolbrzymiasz problem. Wcześniej coś nie pasowało, coś byś zmieniła ale teraz jest to nie do przeskoczenia
+ idealizujesz relacje z tym Wirtualnym.
Po pierwsze nie znasz go, po drugie znasz tylko z tej strony jak jest zaangażowany ( mniej lub więcej ) emocjonalnie czyli poświęca Ci czas, uwagę, zainteresowanie. Po 10 latach również uległo by to zmianie.

Czemu się oddalił? Może zauważył, że to droga do nikąd i lepiej dla Ciebie i dla Twojej rodziny żebyś Ty też to widziała.
" złamał serce " że " masz żal " że "straciłaś " ( a czy miałas kiedykolwiek? ) a Ty jednocześnie masz męża i córeczkę, których okłamujesz.
Widzisz pewne niezgodności tutaj? Nie masz prawa wymagać od Niego wiecznej miłości. Po pierwsze sama prowadzisz i nie zamierzesz rezygnować z życia jakie masz teraz a po drugie weź się za siebie, bo za jakiś czas znów się " zakochasz " w kimś innym. Czyli grzecznie będziesz czerpała z tego co Ci ktoś daje, a Tobie tego w związku brakuje.

Weź się za Siebie, za swój związek a tą relacjr zakończ i lepiej po mału opuszczaj swoje niebo bo jak kiedyś niespodziewanie spadniesz tak ciężko będzie Cię złożyć do kupy.
I przede wszystkim zajmij się czymś.

3 Ostatnio edytowany przez EmEn (2016-03-17 10:39:15)

Odp: Milosc online i zlamane serce

Gdybys Uwaznie przeczytala to bys wiedziala, ze chcialam odejsc od partnera duzo wczesniej, gdyz nie bylam szczesliwa. Z tamtym chcialam sie spotkac i gdyby stan rzeczy nie uleg zmianie to Rozstalabym sie z obecnym partnerem i on o tym wiedzial. Milosci nie ma od dawna, tkwie w zwiazku jedynie dla corki. I ten stan rzeczy nie przyszedl w momencie kiedy poznalam tamtego. Nie oczekiwalam tez od niego milosci do konca zycia. Wyraznie napisalam , ze nie mige go winic za to ze wybral kogos kogo zna na Zywo. Nie szukalam romansu, odskoczni czy milosci. To przyszlo samo i przez absolutny przypadek.

4

Odp: Milosc online i zlamane serce

Tak naprawdę nie znasz tamtego faceta. Zakochałas się w swoim wyobrażeniu o nim. W świecie wirtualnym każdy jakoś się kreuje, zazwyczaj na kogoś lepszego. Szkoda, że nigdy się nie spotkaliście naprawdę. Jestem pewna, że wtedy nie wydawałoby Ci się, że ta relacja jest taka niezwykła. 8 godzin jazdy to nie tak znowu dużo. Chyba że to 8 godzin lotu. Gdyby mu zależało, to by się z Tobą spotkał. Tracisz czas na jakąś wymyślona, wirtualną znajomość, zamiast zająć się uzupełnieniem deficytow w małżeństwie. Okradasz swoje dziecko -  tak, okradasz. Ten czas i energię, jakie poświęcasz kochankowi mogłabyś poświęcić jej.

5

Odp: Milosc online i zlamane serce

Doczytałam -  8 h jazdy. To naprawdę do przeskoczenia. Dlaczego nigdy się nie spotkaliście?

6 Ostatnio edytowany przez EmEn (2016-03-17 10:50:36)

Odp: Milosc online i zlamane serce
rezolutna napisał/a:

Doczytałam -  8 h jazdy. To naprawdę do przeskoczenia. Dlaczego nigdy się nie spotkaliście?

Mielismy sie spotkac za tydzien...jednak zanim mi powiedzial, ze sie z kims spotyka zrezygnowlam bo chyba intuicyjnie wyczuwalam , ze cos nie gra i ze nie do konca jest ze mna szczery.

7

Odp: Milosc online i zlamane serce

A on już nie chce? Skoro tyle dla niego znaczyłas, to co mu szkodzi? Nawet na kawę, żeby się wreszcie poznać. Ze zwykłej ciekawości.

8

Odp: Milosc online i zlamane serce

To jest naprawde dobry, wrazliwy czlowiek i nie czuje zlosci do niego. Rozumiem, ze chce byc szczesliwy i ze znalazl sobie kogos na miejscu. Mimo tego, uczucie straty jest dla mnie nie do zniesienia. Rozmawialismy codziennie, nie potrafie przestac o nim myslec, uwolnic sie z tego. Lapie sie na tym, ze ciagle sprawdzam telefon. Jest mi zwyczajnie, tak po ludzku ciezko.

9

Odp: Milosc online i zlamane serce
rezolutna napisał/a:

A on już nie chce? Skoro tyle dla niego znaczyłas, to co mu szkodzi? Nawet na kawę, żeby się wreszcie poznać. Ze zwykłej ciekawości.

Jezeli chodzi o kawe to nie widzi problemu , nawet sam to zaproponowal ze jak bedzie przejazdem. Jezeli mam byc szczera to po czesci sama przyczynilam sie do teg stanu rzeczy moim strachem i po czesci wyrzutani sumienia wobec obecnego partnera. Nie ma w nas milosci, ale nadal go szanuje , jest ojcem naszego dziecka i nie chcialabym zebym toczyly sie mdzy nami jakies wojny czy klotnie z powodu tego ze odeszlam do innego.

10

Odp: Milosc online i zlamane serce

Zanim poznalam tego drugiego z obecnym partnerem rozwazalismy separacje. W planach mialam powrot do polski na jakis czas, zeby to wszystko przemyslec . Poznanie tego drugiego i to co z tego wyniklo bylo czyms czego sie nie spodziewalam. Wrecz przez kilka miesiecu probowlalam odepchnac od siebie to uczucie do niego , ale nie dalam rady...

11

Odp: Milosc online i zlamane serce

No cóż, pocieszę Cię, że to minie. Uzależniona jesteś emocjonalnie od kontaktu z nim. Musisz iść na odwyk. Będzie bolało, ale w końcu się z tym uporasz. Jednak znacznie ważniejsza jest tu kondycja Twojego małżeństwa. Musisz się zdecydować czego chcesz. Bo że tkwić w związku tylko dla dziecka już wiesz, że się nie da. Chyba nie chcesz tak spędzić życia? I na starość żałować, że nie miałaś odwagi wziąć swojego losu we własne ręce?  Poza tym czy dobro dziecka nie jest tylko usprawiedliwieniem? Przyznaj, boisz się rewolucji w życiu, którą wywołałby rozwód.

12

Odp: Milosc online i zlamane serce

Coz, chcialam dopisac jakas swoja "madrosc", ale @rezolutna w swoim ostatnim poscie napisala juz wszystko co  trzeba.

13

Odp: Milosc online i zlamane serce
rezolutna napisał/a:

No cóż, pocieszę Cię, że to minie. Uzależniona jesteś emocjonalnie od kontaktu z nim. Musisz iść na odwyk. Będzie bolało, ale w końcu się z tym uporasz. Jednak znacznie ważniejsza jest tu kondycja Twojego małżeństwa. Musisz się zdecydować czego chcesz. Bo że tkwić w związku tylko dla dziecka już wiesz, że się nie da. Chyba nie chcesz tak spędzić życia? I na starość żałować, że nie miałaś odwagi wziąć swojego losu we własne ręce?  Poza tym czy dobro dziecka nie jest tylko usprawiedliwieniem? Przyznaj, boisz się rewolucji w życiu, którą wywołałby rozwód.

Nie jestesmy malzenstwem. Ale masz racje, tkwilam w tym bo balam sie odejsc. Balam sie, ze nie spotkam juz nigdy kogos wyjatkowego i ze bede sama. Mojego obecnego partnera poznalam w Polsce. To byla wielka milosc , ale z biegem czasu mam wrazenie ze tylko z mojej strony. Wiele razy mnie zranil, mimo  potrafilam wybaczyc- moze tez dlatego ze nie doszlo to zdrady fizycznej i spotkania , ale mialam wrazenie ze pomimo tego ze mu wybaczylam to tkwilam w toksycznym zwiazku. Wiele lat staran o dziecko , pozniej proba odejscia i jego walka zeby zostac zakonczyly sie niespodziewana ciaza (bylismy w trakcie oczekiwania na in vitro) . Urodzila sie corka i przez pierwszy rok bylo w miare ok, ale z bieguem czasu znowu zaczelismy sie od siebie oddalac. Probowalam rozmowy, wplynac na niego w jakis sposob ale nawet jak jestesmy fizycznie razem w domu to nie poswieca mi czasu. Zawsze sa rzeczy wazniejsze- ogladanie aut, motorow itd. Mam wrazenie ze sie wypalilo juz dawno . A jedyna osoba, ktora poniesie konsekwencje za nasza glupote jest corka , bo to ona bedzie musiala patrzec na dom i rodzicow w ktorych nie ma milosci.

14

Odp: Milosc online i zlamane serce

Tak czytam sobie, co tutaj piszesz
Jeden wniosek
Sama prosiłaś się o kłopoty.. No to je masz..
Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie pakują się w związek mimo że im to kompletnie nie pasuje..
Wbrew sobie i zdrowemu rozsadkowi..
Pojawia się dziecko, a ona nagle taka biedna nieszczęśliwa...
Nudzisz się najwyraźniej dziewczę i wiedziesz za wygodne życie...
Kolejna, której kasa odbiera rozum..
Seks bez miłości to droga Pani prostytucja..
Znam całe mnóstwo podobnych przypadków..,
Mąż pracuje bo chce Wam zapewnić wygodne życie i zabezpieczyć przyszłość waszej córki..
Nie dla siebie...
Gdyby ten strumień pieniędzy nie płynął, w domu po ośmiu godzinach pracy - wtedy oczywiście byłyby pretensje, że jest nierobem...
Wiesz, to jest zawsze ten sam schemat
Wręcz klasyka usprawiedliwienia zdrady..
Jesteś jak malpa
Dopóki pewnie nie złapiesz się innej gałęzi, nie odejdziesz. Masz zbyt wiele do stracenia...

15 Ostatnio edytowany przez EmEn (2016-03-17 11:21:15)

Odp: Milosc online i zlamane serce

Wiem, ze musze isc na odwyk. Bije sie z myslami i nie wiem czy powinnam zdecydowanie uciac kontakt i zablokowac mu wszystkie mozliwosci kontaktu ze mna czy moze dac mu jeszcze kiedys szanse jezeli sytuacja u mnie i u niego bedzie temu sprzyjac...? (Mam tu na mysli spotkanie sie i poznanie na zywo).

16 Ostatnio edytowany przez EmEn (2016-03-17 11:54:59)

Odp: Milosc online i zlamane serce
After napisał/a:

Tak czytam sobie, co tutaj piszesz
Jeden wniosek
Sama prosiłaś się o kłopoty.. No to je masz..
Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie pakują się w związek mimo że im to kompletnie nie pasuje..
Wbrew sobie i zdrowemu rozsadkowi..
Pojawia się dziecko, a ona nagle taka biedna nieszczęśliwa...
Nudzisz się najwyraźniej dziewczę i wiedziesz za wygodne życie...
Kolejna, której kasa odbiera rozum..
Seks bez miłości to droga Pani prostytucja..
Znam całe mnóstwo podobnych przypadków..,
Mąż pracuje bo chce Wam zapewnić wygodne życie i zabezpieczyć przyszłość waszej córki..
Nie dla siebie...
Gdyby ten strumień pieniędzy nie płynął, w domu po ośmiu godzinach pracy - wtedy oczywiście byłyby pretensje, że jest nierobem...
Wiesz, to jest zawsze ten sam schemat
Wręcz klasyka usprawiedliwienia zdrady..
Jesteś jak malpa
Dopóki pewnie nie złapiesz się innej gałęzi, nie odejdziesz. Masz zbyt wiele do stracenia...

Jest w tym troche racji. Mojego partnera poznalam jak mialam 20 lat i byl moja pierwsza , wydawalo mi sie ze prawdziwa miloscia. Moj pierwszy powazny zwiazek. Nie ukrywam ze z tej milosci stracilam rozum, rzucilam dla niego praktycznie wszystko i wyjechalam za granice.

Z jednym tylko sie nie zgodze. Gdybym byla materialistka, tak jak sugerujesz to bym nie wyjechala. Do wyjazdu zmusila nas wlasnie sytuacja materialna (tzn jego zmusila ) i tak naprawde zaczynalismy zupelnie od zera, po drodze zaliczajac kilka kryzysow finansowych. Jednak zarowno dla mnie jak i dla niego pieniadze to rzecz nabyta , wiec jakos szczegolnie wielkiej uwagi im nie poswiecalam.
Dlatego w tej biedzie na poczatku i po drodze przetwalismy. Kryzys zaczal sie tak naprawde chyba od nadmiaru tych pieniedzy - zas sama zamiana nastapila bardziej u niego niz u mnie.
Nie jest tez tak ze go nie kocham. Problem tkwi w tym, ze ja nie czuje tej milosci od niego. Doceniam to ze sie stara, ze robi to dla nas , ale nie potrafi zachowac zdrowych proporcji. Kiedy jest w domu, jest tylko fizycznie , cialem. Poza tym wydaje mi sie ze gdyby wszystko bylo w porzadku, to nie stalo by sie to co zaistanialo mdzy mna a tamtym mezczyzna. Przez te 10 lat gdybym chciala to nie raz moglabym skoczyc w bok. Nie robilam tego bo wierzylam, ze kryzys u nas jest chwilowy.

I faktycznie chyba sie nudze . Nie dlatego , ze jestem leniwa i nie chce mi sie isc do pracy. Wrecz przeciwnie , chetnie bym poszla tylko niestety facet z ktorym jestem twierdzi ze dla dobra dziecka powinnam jeszcze zostac z nia conajmniej przez rok w domu i przy okazji tych dywagacji umniejsza moja role w budowaniu budzetu domowego twierdzac ze to co zarobie w miesiac w mojej pracy on jest w stanie zarobic w tydzien max poltora biorac nadgodziny. I nie raz juz slyszlam , ze kazda na moim miejscu bylaby szczesliwa bo nie musialaby pracowac. Tylko widzisz pkt widzenia zalezy od pkt siedzenia, i to co dla jednych jest wielkim szczesciem, dla innych moze nie byc. Nie wspominajac juz o wpedzaniu w poczucie winny bo zostawie dziecko w przedszkolu. Robi to doskonale

17 Ostatnio edytowany przez bohseonkelz32.1917 (2016-03-17 12:14:59)

Odp: Milosc online i zlamane serce

Autorko, przeczytałam uważnie i chyba nie mam problemów z interpretacją....
* Zanim zaszłaś w ciążę myślałaś nad rozstaniem

*        Mimo to świadomie podjęłaś decyzję o naprawie związku, Twojemu partnerowi zależało byś została
*   +     Życie seksualne macie udane -> zaszłaś w ciąże
     = coś Was musiało łączyć, że zostałaś, że uprawialiście seks, że czerpałaś z tego przyjemność. I skoro pozytywne emocje były i bez trudu chodziłaś z nim do łóżka to mi się nie do końca w Wasz kryzys chce wierzyć. Ludzie jak się oddalają od siebie to zazwyczaj unikają ( albo unika jedna strona ) współżycia.
Dla mnie katorgą by było pójście do łóżka z kimś z kim nie jestem szczęśliwa. Kobiety nie mają tak prosto jak faceci i nie mają tej przyjemności, że za każdym razem dochodzą, więc czerpią przyjemność też z samej bliskości, podchodzą emocjonalnie do tego, a nie czysto fizjologicznie. Gdyby chodziło tylko o orgazm to bym zrozumiała że " życie seksualne macie udane" mimo kryzysu, ale niestety ciut naginasz rzeczywistość, usprawiedliwiasz się.

Nikt Cię do niczego nie zmuszał.

* mówisz, że partner jest pracoholikiem. nie wiem, ale nie odniosłaś się do tego czy Ty pracujesz, masz jakieś zajęcia, więc wnioskuje, że nie.
wnioskuję też, że mimo trzy letniego dziecka i prowadzenia domu masz mnóstwo czasu wolnego:
wnioskuję to po tym, że masz czas na poznawanie nowych ludzi w sieci, rozwijanie znajomości ( co za tym idzie ciągły kontakt, maile , telefony ) że masz czas na udzielanie się w grupach, forach. Czyli wiedziesz dość spokojne życie. -> Twój facet Ci to zapewnia -> Ty tego/ jego nie szanujesz.

* zdradzasz swojego faceta ( emocjonalnie ) - o dziwo ludzie jeszcze nie wypowiedzieli się dobitniej na temat Twojego problemu
oszukujesz, wzdychasz do innego, myślisz o innym, planujesz spotkanie, na którym pewnie by do czegoś doszło ( Problemem jest tylko odległość i obowiązki obu stron) , mimo pojawiającego się uczucia wcześniej, nie zakończyłaś znajomości, ALE PRZECIEŻ PRÓBOWAŁAŚ ( kiedy gdzie? ciągle utrzymując z nim kontakt? płynąc w to dalej? )
a do tego sypiasz z partnerem, który nie ma pojęcia, że ma rogi jak stąd na księżyc.

Popłynęłaś w romans, bo Ci czegoś brakuje w związku albo się znudziłaś spokojnym życiem i brakiem motylków, ale do tego oczywiście się nie przyznasz.
Źródła problemu powinnaś szukać w sobie. Albo uzupełnij deficyty w swoim związku, wyjaśnij to ze swoim facetem albo mu podziękuj i odejdź, ale przed tym też ogarnij swoje rozterki, bo masz małe dziecko i trochę głupio by było jakby mamusia co jakiś czas przyprowadzała nowych wujków, no bo z tamtym nie wyszło, bo nie było tego, bo się zmieniło, bo on za dużo pracował a ja biedna z nudów w domu umierałam sama. Wiesz dla mnie to trochę dziwne, że wisisz na telefonie non stop zamiast poświęcać tą energię dziecku, że rozmyślasz jak tu tatusia córki zrobić w balona i jednocześnie zajmujesz się dzieckiem.

To, że zdecydował się na nowy związek i zrezygnował z życia w trójkącie powinno przestać Cię dziwić tylko dać Ci do myślenia.

Kobieto masz 30 lat, 3 letnie dziecko, przestać żyć w świecie fantazji.


EDIT: W Niemczech 90% kobiet oddaje roczne dziecko do żłobka i uważam, że dziecko szybciej się wtedy socjalizuje, uczy, rozwija. Matka ma w między czasie czas na rozwijanie się. Uwierz, że ma to też swoje plusy a dziecko im dłużej siedzi z matką tym ciężej jest mu się później zintegrować z kimś innym.
A dla samej matki jest to lepsze, bo w żaden sposób nie jest ograniczana , ani nie jest zamykana w domu. To co partner uważa, a to co Ty byś chciała to jest to wyjaśnienia. Powinien się liczyć z Twoim zdaniem, a Ty powinnaś o to zawalczyć

18

Odp: Milosc online i zlamane serce

A ja dodam od siebie że rozumiem trochę autorkę.
Wiem co to znaczy mieć osobę z którą się dogadujesz na każdym kroku,której ufasz jak nikomu innemu,na samą myśl o niej pokazuje się cichy wewnątrz i delikatny uśmiech.
Osoba o której ciężko zapomnieć ...Osoba może przez Ciebie wyidealizowana na idealną  ,bo z tego co pisałaś to się nie spotkałaś a trzeba mieć jednak niepewność ,bo jak jeszcze ludzie są młodzi to są szczerzy inaczej osoby starsze tutaj karuzela.
A jakby on Ciebie poważnie traktował to by w międzyczasie innej nie szukał....
Więc potrzeba czasu zapomnij o nim bynajmniej nic z tego nie będzie...
Czas leczy rany smile
Masz dziecko zajmij się nim bo najważniejsze jest dobro dziecka.
Wypalenie wink jak u mnie.
Rozmawiajcie spróbujcie spędzać czas razem,wyjścia może wyjazd może jakieś spotkanie małżeńskie naprawdę jest wiele możliwości....
Zanim podejmiesz decyzję spróbuj wszystkiego ja tak walczyłem o związek nom i jeszcze trwa pomimo że jest na granicy mojej decyzji ,ale moja luba się stara i dlatego mam wątpliwości ,gdyby się wogle już nie starała to bym zakończył to ostatnio... 
Wiem że jak moja będzie taka zawsze  jak jest obecnie od kilku miesięcy to powiem szczerze z czystym sumieniem  że jest wspaniałą kobietą.
Może nie mamy wspólnych zainteresowań i się różnimy ale pamiętaj miłość nie na tym polega ,należy o siebie dbać,wspierać się jak to mówią na dobre i na złe ,kryzysy się pojawią prędzej czy później ,rutyna i wogle temat rzeka.
Należy to wszystko starać się pokonać i walczyć nawet jak moja usłyszała że to koniec i rozwód i nie mam z nią już planów na życie....
Nie poddała się i walczy jak lwica hihi .
Wierz mi gdyby się po tym poddała to już byłaby sprawa rozwodowa a tak obserwuje no i coraz bardziej się do niej przekonuje i może znowu ją pokocham.
Pamiętaj jak się kogoś kiedyś pokochało to zawsze będzie się tą osobę Kochać jak było to prawdziwe i szczere tylko trzeba o tym sobie przypomnieć....
Można się oszukiwać ale serca się nie oszuka...
No chyba że ja to taki romantyk tylko jestem wink


Twój mąż ciężko pracuje i nie poświęca Tobie tyle uwagi ile byś chciała i tutaj jest problem,masz dużo czasu wolnego no ale męża w tym czasie nie ma więc się szuka zajęcia nie koniecznie typu zumba czy szachy i pech chciał że znalazł się ktoś kto Ciebie wysłucha.
Mężczyźni starają się zapewnić rodzinie wszystko dosłownie wszystko ,żona czy kobieta czuje się przez to odsunięta ale nie rozumiecie mężczyzn że dla nich nie zapewnienie wam bytu oznacza dla nich wielką porażkę.

Wyedukowałem się przez ostatnie miesiące i widzę znany schemat wink
Pieniądze są nic nie warte ..Szczęście w życiu najważniejsze rozmawiaj z drugą połówką !!!

19

Odp: Milosc online i zlamane serce
Jedentaki napisał/a:

A ja dodam od siebie że rozumiem trochę autorkę.
Wiem co to znaczy mieć osobę z którą się dogadujesz na każdym kroku,której ufasz jak nikomu innemu,na samą myśl o niej pokazuje się cichy wewnątrz i delikatny uśmiech.
Osoba o której ciężko zapomnieć ...Osoba może przez Ciebie wyidealizowana na idealną  ,bo z tego co pisałaś to się nie spotkałaś a trzeba mieć jednak niepewność ,bo jak jeszcze ludzie są młodzi to są szczerzy inaczej osoby starsze tutaj karuzela.
A jakby on Ciebie poważnie traktował to by w międzyczasie innej nie szukał....
Więc potrzeba czasu zapomnij o nim bynajmniej nic z tego nie będzie...
Czas leczy rany smile
Masz dziecko zajmij się nim bo najważniejsze jest dobro dziecka.
Wypalenie wink jak u mnie.
Rozmawiajcie spróbujcie spędzać czas razem,wyjścia może wyjazd może jakieś spotkanie małżeńskie naprawdę jest wiele możliwości....
Zanim podejmiesz decyzję spróbuj wszystkiego ja tak walczyłem o związek nom i jeszcze trwa pomimo że jest na granicy mojej decyzji ,ale moja luba się stara i dlatego mam wątpliwości ,gdyby się wogle już nie starała to bym zakończył to ostatnio... 
Wiem że jak moja będzie taka zawsze  jak jest obecnie od kilku miesięcy to powiem szczerze z czystym sumieniem  że jest wspaniałą kobietą.
Może nie mamy wspólnych zainteresowań i się różnimy ale pamiętaj miłość nie na tym polega ,należy o siebie dbać,wspierać się jak to mówią na dobre i na złe ,kryzysy się pojawią prędzej czy później ,rutyna i wogle temat rzeka.
Należy to wszystko starać się pokonać i walczyć nawet jak moja usłyszała że to koniec i rozwód i nie mam z nią już planów na życie....
Nie poddała się i walczy jak lwica hihi .
Wierz mi gdyby się po tym poddała to już byłaby sprawa rozwodowa a tak obserwuje no i coraz bardziej się do niej przekonuje i może znowu ją pokocham.
Pamiętaj jak się kogoś kiedyś pokochało to zawsze będzie się tą osobę Kochać jak było to prawdziwe i szczere tylko trzeba o tym sobie przypomnieć....
Można się oszukiwać ale serca się nie oszuka...
No chyba że ja to taki romantyk tylko jestem wink


Twój mąż ciężko pracuje i nie poświęca Tobie tyle uwagi ile byś chciała i tutaj jest problem,masz dużo czasu wolnego no ale męża w tym czasie nie ma więc się szuka zajęcia nie koniecznie typu zumba czy szachy i pech chciał że znalazł się ktoś kto Ciebie wysłucha.
Mężczyźni starają się zapewnić rodzinie wszystko dosłownie wszystko ,żona czy kobieta czuje się przez to odsunięta ale nie rozumiecie mężczyzn że dla nich nie zapewnienie wam bytu oznacza dla nich wielką porażkę.

Wyedukowałem się przez ostatnie miesiące i widzę znany schemat wink
Pieniądze są nic nie warte ..Szczęście w życiu najważniejsze rozmawiaj z drugą połówką !!!

Dziekuje

20 Ostatnio edytowany przez EmEn (2016-03-17 13:03:30)

Odp: Milosc online i zlamane serce

"To, że zdecydował się na nowy związek i zrezygnował z życia w trójkącie powinno przestać Cię dziwić tylko dać Ci do myślenia."

Chyba jednak nie czytasz uwaznie. Nigdzie nie napisalam ze mnie to dzwini. Wrecz przeciwnie rozumiem to i naprawde szczerze zycze mu szczecia, bo na to zasluguje.

Napislam tu , poniewaz chcialam sie wygadac i poszukac wsparcia nie w zdradzie , a w tym jak sobie pomoc i zapomniec o tym co sie stalo...

I
Tak na koniec odnosnie przyprowadzania nowych wujkow, bo mamusi sie nudzi itd. Oceniasz przez pryzmat samej siebie czy po prostu saczysz jad zeby sie wyzyc? Gdyby mi sie nudzilo i szukalabym odskoczni to przez te 10 lat takich wirtualnych czy realnych romansow mialabym pewnie kilka , albo i wiecej. Nie znasz mnie , wiec nie ocenaij po kilku zdaniach jakie tu napisalam. To nie jest cala historia mojego zycia, wiec zachowaj ta uszczypliwosc dla ex malzonka lub ludzi ktorych swietnie znasz i wobec ktorych mozesz takie oceny wyciagac...

21 Ostatnio edytowany przez After (2016-03-17 13:09:24)

Odp: Milosc online i zlamane serce

Pieniądze rzecz nabyta, ale...  No właśnie to ale..
Jak widać, nadmiar też jest szkodliwy..

22

Odp: Milosc online i zlamane serce

EmEn,
zauroczyłaś się w swoim wyobrazeniu o kimś wirtualnym, kogo na oczy nie widziałaś, na uszy nie słyszałaś.
To jakbyś zakochała się w swoich marzeniach.

Nawet nie wiesz czy to facet, czy kobieta czy moze jedno i drugie.

Za to, moge Ci przysiąc, że tak samo śmierdzą mu skarpetki jak mężowi smile

To z pewnością ktos, kto wie jakich słów oczekuje samotna matka siedząca w domu, przy dziecku.

Niedawno czytałam artykuł o kobiecie, która przez kilka lat miała wirtualny romans z facetem.
Nigdy nie doszło do spotkania, pomimo wielu planowanych randek zawsze "coś" staneło w ostatniej chwili na przeszkodzie.
Zdążyłanawet poznac wirtualnie częśc jego rodziny, kuzynów, kuzynki i ich dzieci.
Po kilku latach od jego rodziny otrzymałainformacje, ze wirtualny kochanek zmarł niespodziewanie.
Zaczęła przeżywac żałobe, w końcu starała się spotkać w realu z jego rodziną, szperać węszyc i okazało się ze wirtualny kochanek żyje,
i jest ...kobietą. sad


Zadbaj o relacje z partnerem.
Tym ktory jest i to fizycznie obok Ciebie.

Zadbaj o siebie, o swoje poczucie wartości tak byś nie musiała doszukiwać sie jej w słowach przypadkowych gostków.
Kontakt z luźmi, szkolenia, praca, zainteresowania.

23 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-03-17 13:53:54)

Odp: Milosc online i zlamane serce

Nie kochasz swojego faceta, chcesz żyć inaczej.

To weź życie w swoje ręce.
Odejdź od faceta, znajdź pracę.

Zamiast wykorzystywać go finansowo, zdradzać na prawo i lewo - emocjonalnie czy nie - zdrada to zdrada.
Płaczesz za jakimś dupkiem z internetu, który być może jest starym dziadem, który Cię w bambuko zrobił i ma ubaw niezły waląc konia przed monitorem.

Dorośnij. Nikt za Ciebie nie przeżyje Twojego życia. Jesteś nieszczęśliwa - to KONSEKWENCJE TWOJEGO WYBORU.

24

Odp: Milosc online i zlamane serce
EmEn napisał/a:

Chyba jednak nie czytasz uwaznie. Nigdzie nie napisalam ze mnie to dzwini. Wrecz przeciwnie rozumiem to i naprawde szczerze zycze mu szczecia, bo na to zasluguje.

a Ty mnie łapiesz za słówka , zamiast skupić się na przekazie moich postów. Uwierz, że nie leży w mojej intencji dopiekanie Ci. Ja wiem, że miłe nie jest to co dla Ciebie to czytać i krytyka boli jak bezpośrednio Ciebie dotyka, ale... tak to wygląda z puntu widzenia osoby trzeciej, która bez zbędnych emocji się temu wszystkiemu przygląda.
Rozumiem Cię, mniej lub więcej. I też po ludzku życzę Ci szczęścia, ale czemu mam klaskać jak widzę, że coś nie gra? I Ty sama to widzisz, ale jesteś w to zamieszana, więc ciężko Ci się wydostać z tego i inaczej ( na trzeźwo ) na to spojrzeć.
Też tu przyszłam z problemem i też spotykałam się z krytyką i dobitnymi komentarzami i uwierz.. jeśli weźmiesz je sobie do serca... pomogą smile

EmEn napisał/a:

Napislam tu , poniewaz chcialam sie wygadac i poszukac wsparcia nie w zdradzie , a w tym jak sobie pomoc i zapomniec o tym co sie stalo...

I te wsparcie dostaniesz, ale jeśli wszyscy zaczniemy się nad Tobą rozczulać jak to źle, jak to ciężko to w czym Ci pomożemy? Kontakt dalej będzie się rozwijał w najlepsze, sentyment będzie rósł i już omińmy nawet cały Twój związek ( skoro jesteś tak bardzo nieszczęśliwa to myślisz pewnie o rozstaniu , a nie ratowaniu ??? ) ale patrząc nawet tylko na Ciebie. Jeśli nie przestaniesz się nad tym rozczulać i coś robić by skończyć swoją katorgę tak zaplątasz się w tym dalej i tym ciężej Ci będzie. Kubeł zimnej wody i zimna ocena czasem dobrze robią.


EmEn napisał/a:

Tak na koniec odnosnie przyprowadzania nowych wujkow, bo mamusi sie nudzi itd. Oceniasz przez pryzmat samej siebie czy po prostu saczysz jad zeby sie wyzyc? Gdyby mi sie nudzilo i szukalabym odskoczni to przez te 10 lat takich wirtualnych czy realnych romansow mialabym pewnie kilka , albo i wiecej. Nie znasz mnie , wiec nie ocenaij po kilku zdaniach jakie tu napisalam. To nie jest cala historia mojego zycia, wiec zachowaj ta uszczypliwosc dla ex malzonka lub ludzi ktorych swietnie znasz i wobec ktorych mozesz takie oceny wyciagac...

I znowu. Łapiesz za słówka, a nie skupiasz się na sensie wypowiedzi. Twoją złośliwość udam , że przeoczyłam.
Nie oceniam Cię. Każdy popełnia błędy. Chodzi o to, żeby się tak łatwo nie usprawiedliwiać ( mąż nie ten, nic nie robimy, czuje się źle , wszystko na mojej głowie, nic na mojej  głowie, on za dużo pracuje, nie pracuje...... ) bo następnym razem będzie Nam łatwiej ten sam błąd powóßrzyć. I znowu nie zrobimy nic, nie wywnioskujemy nic ibędziemy płakać jak to los nam kule pod nogi rzuca smile

Nie oceniam Cię. Nie powiedziałam, że masz taki charakter, takie skłonności. Zasugerowałam Ci braki w związku i zrobiło to kilka innych osób. Ale prawdą jest, że nie skupiasz się na tym tylko idziesz prostą , krótszą drogę i szukasz tego gdzie indziej. Ot cała filozofia. I ile tu świętych na tym forum i ilu by Cię za to pocisnęło tak to co robisz jest bardzo ludzkie i pewnie wielu z nas w chwili słabości postąpiłoby tak samo.

Skupiasz się na tym Wirtualnym bo to on Ci dostarcza emocji i ciężko jest się skupić na czymś innym. Chcesz zapomnieć? Zerwij kontakt, każdy Ci powie, że to najlepsza terapia, nie rozmyślaj, żadnych czułych pożegnań, żadnych sentymentalnych wyznać, bo będzie jeszcze ciężej.
A co dalej? Jak emocje opadną to pomyśl czy nie przesadzasz trochę z tym partnerem, pogadaj z nim, powiedz co Cię boli, może powiedz mu o tej znajomości.
Jeśli 100% nie chcesz z nim być to się nie męcz. Wyjście jest jakieś zawsze.

Ja bym jednak się zastanowiła, bo zawsze jak kogoś poznajemy obrabiamy go w ramki, minimalizujemy wady. Wy możecie duchowo współgrać , możecie godzinami nad czymś rozmyślać i gadać, ale w realistycznym życiu trochę inaczej to wygląda.
Twój facet nie ma teraz do niego żadnych szans, on jest tylko pracoholikiem, łączą was codzienne problemy, obowiązki, znasz go na wylot, czas fascynacji minął, wszystko takie normalne, bez szału. Za to tamten bratnia dusza, poświęca Ci uwagę czas, pewnie zauważał , doceniał dużo rzeczy które Twój facet już dawno przestał zauważać.
Pomyśl czy znajomość z Wirtualnym nie zbliżyła Cię do myśli o rozstaniu , jeśli tak zastanów się 3x zanim cokolwiek zrobisz

25

Odp: Milosc online i zlamane serce

Jak to czytam to tak jakbym po części czytała swoją historię. Różnica jest taka, ze ja się spotykałam i wiem jaki On jest no i ma swoją rodzinę..
Wczoraj opisałam swoją króciutką historię, ale tez zostałam oceniona;)
Ja swoją znajomość próbowałam zakończyć ...dlaczego jest słowo próbowałam, bo mój przyjaciel dalej się kontaktuje...
Jeśli miałabym coś doradzić o ile w ogóle mam do tego prawo to przemyśl sobie wszystkie tka na chłodno (o ile potrafisz), przyjrzyj się dokładnie swojej rodzinę, przypomnij sobie dlaczego zdecydowałaś się być z obecnym partnerem, zwracaj uwagę na małe plusy, takie wiesz cegiełki z których może powstać całość i całkiem fajny związek na nowo.  O ile chcesz, bo to podstawa.
Szkoda, że nie miałaś okazji spotkać się z nim lub do tego spotkania nie doszło, bo niestety mamy tendencje do idealizowania ludzi poznanych w sieci.Wiem, ze to trudne i nie takie proste, tym bardziej jeśli czegoś się nie planuje tylko spada to na nas nieoczekiwanie..

26

Odp: Milosc online i zlamane serce

Nic nie zmienia tego, że to schemat..
Pojawia się nuda to się szuka mocnych wrażeń..
Idę o zakład , że Twój partner się nie zmienił. On taki zawsze był..
Naprawdę bowiem mało który facet się zmienia...
To raczej wpływ tego nowego zmieniło Twoje nastawienie.
A z uczciwością to u Ciebie to kiepsciutko..
Nie pocieszę, teraz będzie ciężko.
Twój facet będzie długo przegrywał w Twojej głowie porównanie z tym drugim..
Z jego wyobrażeniem
On już jest na straconej pozycji, bo przekroczyłaś granicę, której przekroczyć nie powinnaś.
Trafisz na takiego, który będzie zdecydowany i poplyniesz..
Niejedna za taką głupotę zapłaciła wysoką cenę..
Gdy jest jeszcze dziecko, to również ono za to płaci choć nie jest niczemu winne
I nagle okaże się, jak to często bywa, że nie było warto... A drzwi do powrotu się zatrzasną z hukiem ..

Lepiej nie igraj dziewczyno z ogniem, bo jak wybuchnie pożar to może okazać się, że on jest już nie do ugaszenia..
Zdrada jest zdradą.
Jakbyś tego nie próbowała usprawiedliwić..
Życzę mądrego podejścia, abyś potem nie wyła w poduszkę z powodu własnej głupoty..

27 Ostatnio edytowany przez EmEn (2016-03-17 14:30:58)

Odp: Milosc online i zlamane serce
bohseonkelz32.1917 napisał/a:
EmEn napisał/a:

Chyba jednak nie czytasz uwaznie. Nigdzie nie napisalam ze mnie to dzwini. Wrecz przeciwnie rozumiem to i naprawde szczerze zycze mu szczecia, bo na to zasluguje.

a Ty mnie łapiesz za słówka , zamiast skupić się na przekazie moich postów. Uwierz, że nie leży w mojej intencji dopiekanie Ci. Ja wiem, że miłe nie jest to co dla Ciebie to czytać i krytyka boli jak bezpośrednio Ciebie dotyka, ale... tak to wygląda z puntu widzenia osoby trzeciej, która bez zbędnych emocji się temu wszystkiemu przygląda.
Rozumiem Cię, mniej lub więcej. I też po ludzku życzę Ci szczęścia, ale czemu mam klaskać jak widzę, że coś nie gra? I Ty sama to widzisz, ale jesteś w to zamieszana, więc ciężko Ci się wydostać z tego i inaczej ( na trzeźwo ) na to spojrzeć.
Też tu przyszłam z problemem i też spotykałam się z krytyką i dobitnymi komentarzami i uwierz.. jeśli weźmiesz je sobie do serca... pomogą smile

EmEn napisał/a:

Napislam tu , poniewaz chcialam sie wygadac i poszukac wsparcia nie w zdradzie , a w tym jak sobie pomoc i zapomniec o tym co sie stalo...

I te wsparcie dostaniesz, ale jeśli wszyscy zaczniemy się nad Tobą rozczulać jak to źle, jak to ciężko to w czym Ci pomożemy? Kontakt dalej będzie się rozwijał w najlepsze, sentyment będzie rósł i już omińmy nawet cały Twój związek ( skoro jesteś tak bardzo nieszczęśliwa to myślisz pewnie o rozstaniu , a nie ratowaniu ??? ) ale patrząc nawet tylko na Ciebie. Jeśli nie przestaniesz się nad tym rozczulać i coś robić by skończyć swoją katorgę tak zaplątasz się w tym dalej i tym ciężej Ci będzie. Kubeł zimnej wody i zimna ocena czasem dobrze robią.


EmEn napisał/a:

Tak na koniec odnosnie przyprowadzania nowych wujkow, bo mamusi sie nudzi itd. Oceniasz przez pryzmat samej siebie czy po prostu saczysz jad zeby sie wyzyc? Gdyby mi sie nudzilo i szukalabym odskoczni to przez te 10 lat takich wirtualnych czy realnych romansow mialabym pewnie kilka , albo i wiecej. Nie znasz mnie , wiec nie ocenaij po kilku zdaniach jakie tu napisalam. To nie jest cala historia mojego zycia, wiec zachowaj ta uszczypliwosc dla ex malzonka lub ludzi ktorych swietnie znasz i wobec ktorych mozesz takie oceny wyciagac...

I znowu. Łapiesz za słówka, a nie skupiasz się na sensie wypowiedzi. Twoją złośliwość udam , że przeoczyłam.
Nie oceniam Cię. Każdy popełnia błędy. Chodzi o to, żeby się tak łatwo nie usprawiedliwiać ( mąż nie ten, nic nie robimy, czuje się źle , wszystko na mojej głowie, nic na mojej  głowie, on za dużo pracuje, nie pracuje...... ) bo następnym razem będzie Nam łatwiej ten sam błąd powóßrzyć. I znowu nie zrobimy nic, nie wywnioskujemy nic ibędziemy płakać jak to los nam kule pod nogi rzuca smile

Nie oceniam Cię. Nie powiedziałam, że masz taki charakter, takie skłonności. Zasugerowałam Ci braki w związku i zrobiło to kilka innych osób. Ale prawdą jest, że nie skupiasz się na tym tylko idziesz prostą , krótszą drogę i szukasz tego gdzie indziej. Ot cała filozofia. I ile tu świętych na tym forum i ilu by Cię za to pocisnęło tak to co robisz jest bardzo ludzkie i pewnie wielu z nas w chwili słabości postąpiłoby tak samo.

Skupiasz się na tym Wirtualnym bo to on Ci dostarcza emocji i ciężko jest się skupić na czymś innym. Chcesz zapomnieć? Zerwij kontakt, każdy Ci powie, że to najlepsza terapia, nie rozmyślaj, żadnych czułych pożegnań, żadnych sentymentalnych wyznać, bo będzie jeszcze ciężej.
A co dalej? Jak emocje opadną to pomyśl czy nie przesadzasz trochę z tym partnerem, pogadaj z nim, powiedz co Cię boli, może powiedz mu o tej znajomości.
Jeśli 100% nie chcesz z nim być to się nie męcz. Wyjście jest jakieś zawsze.

Ja bym jednak się zastanowiła, bo zawsze jak kogoś poznajemy obrabiamy go w ramki, minimalizujemy wady. Wy możecie duchowo współgrać , możecie godzinami nad czymś rozmyślać i gadać, ale w realistycznym życiu trochę inaczej to wygląda.
Twój facet nie ma teraz do niego żadnych szans, on jest tylko pracoholikiem, łączą was codzienne problemy, obowiązki, znasz go na wylot, czas fascynacji minął, wszystko takie normalne, bez szału. Za to tamten bratnia dusza, poświęca Ci uwagę czas, pewnie zauważał , doceniał dużo rzeczy które Twój facet już dawno przestał zauważać.
Pomyśl czy znajomość z Wirtualnym nie zbliżyła Cię do myśli o rozstaniu , jeśli tak zastanów się 3x zanim cokolwiek zrobisz

Dziekuje. Przed chwila zablokowalam go w kazdy mozliwy sposob, zeby nie mial mozliwosci kontaktu. Wiem, ze cala ta sytuacja to jakies szalenstwo. Sama sobie sie dziwie, ze poplynelam jak jakas malolata i to jeszcze z kims wirtualnym. Rzeczywiscie znalazlam u niego to, czego od dawna nie daje mi partner.  Wiem tez , ze przez te codziennie rozmowy uzaleznilam sie od niego emocjonalnie. Zdaje sobie sprawe , nie od dzis z reszta, ze zakochalam sie w moim wyobrazeniu o nim. Mowilam mu o tym kilka razy. Stad ciagle zmienianie zdania z mojej strony odnosnie spotkania . Czasami zastanawim sie czy nie cierpie z powodu tego, ze zakochalam sie w kims wyidealizowanym przeze mnie w moim wyobrazeniu o nim, ktore okazalo sie zludzeniem.  Wiem, ze brzmi to absurdalnie i sama nie moge w to uwierzyc. Nie zaprzeczam tez ze byc moze jest tak jak ktos wspomnial powyzej facet trafil na podatny grunt i sie zabawil moim kosztem. Powaznie analizowalam juz kazdy mozliwy scenariusz. Aczkolwiek uczucie straty zostalo.


Co do wypowiedzi osob powyzej- mam pewnosc ze on to on , bo oprocz pisania, rozmawialismy przez tel i skype. Pozostaje tylko kwestia tego, czy to co sie zdarzylo bylo prawdziwe z jego strony, czy moze liczyl na to ze zaliczy udajac przyjaciela...Nie chce w to juz bardziej wnikać. Mam tylko nadzieje, ze uda mi sie z tego jakos wyjsc i isc do przodu.

28

Odp: Milosc online i zlamane serce
ona..3+ napisał/a:

Szkoda, że nie miałaś okazji spotkać się z nim lub do tego spotkania nie doszło, bo niestety mamy tendencje do idealizowania ludzi poznanych w sieci.Wiem, ze to trudne i nie takie proste, tym bardziej jeśli czegoś się nie planuje tylko spada to na nas nieoczekiwanie..

Ty to tak serio? Tak, wielka szkoda, że nie spotkała się z nim i się z nim nie przespała ( nie mówię, że to byłby cel spotkania, ale na takim etapie znajomości, przy takich emocjach i przy tak słabej woli skończenia romansu doszłoby do kontaktu fizycznego na 100% ) i to że nie zdradziła to taka szkoda?

Wiesz emocje emocjami, ale jest jeszcze coś takiego jak sumienie, a Ty jak widać nic nie wywnioskowałaś z tego co sobie zgotowałaś smile

29

Odp: Milosc online i zlamane serce
bohseonkelz32.1917 napisał/a:
ona..3+ napisał/a:

Szkoda, że nie miałaś okazji spotkać się z nim lub do tego spotkania nie doszło, bo niestety mamy tendencje do idealizowania ludzi poznanych w sieci.Wiem, ze to trudne i nie takie proste, tym bardziej jeśli czegoś się nie planuje tylko spada to na nas nieoczekiwanie..

Ty to tak serio? Tak, wielka szkoda, że nie spotkała się z nim i się z nim nie przespała ( nie mówię, że to byłby cel spotkania, ale na takim etapie znajomości, przy takich emocjach i przy tak słabej woli skończenia romansu doszłoby do kontaktu fizycznego na 100% ) i to że nie zdradziła to taka szkoda?

Wiesz emocje emocjami, ale jest jeszcze coś takiego jak sumienie, a Ty jak widać nic nie wywnioskowałaś z tego co sobie zgotowałaś smile

Tutaj sie zgodze . Najpewniej tak by sie skonczylo. Dlatego ciesze sie , ze stalo sie tak jak sie stalo, bo wyrzuty sumienia pewnie by mnie zabily. A gdyby jeszcze pozniej sie okazalo, ze chcial sie tylko zabawic to raczej bym sie z tego nie podniosla... Nie wspominajac juz o krzywdzie jaka bym wyrzadzila innym .

30

Odp: Milosc online i zlamane serce
bohseonkelz32.1917 napisał/a:
ona..3+ napisał/a:

Szkoda, że nie miałaś okazji spotkać się z nim lub do tego spotkania nie doszło, bo niestety mamy tendencje do idealizowania ludzi poznanych w sieci.Wiem, ze to trudne i nie takie proste, tym bardziej jeśli czegoś się nie planuje tylko spada to na nas nieoczekiwanie..

Ty to tak serio? Tak, wielka szkoda, że nie spotkała się z nim i się z nim nie przespała ( nie mówię, że to byłby cel spotkania, ale na takim etapie znajomości, przy takich emocjach i przy tak słabej woli skończenia romansu doszłoby do kontaktu fizycznego na 100% ) i to że nie zdradziła to taka szkoda?

Wiesz emocje emocjami, ale jest jeszcze coś takiego jak sumienie, a Ty jak widać nic nie wywnioskowałaś z tego co sobie zgotowałaś smile

Wywnioskowałam to co potrzeba, ale nie o mnie tu mowa. Doszłoby lub nie tego nikt nie wie. Pisząc słowo"szkoda" odnosiłam się do tego, ze miałaby jego szerszy,że tak powiem obraz, a nie po to żeby wskoczyć mu do łóżka. A, że do zdrady nie doszło to bardzo dobrze. Moje intencje nie były takie jak wywnioskowałaś

31

Odp: Milosc online i zlamane serce
EmEn napisał/a:

Dziekuje. Przed chwila zablokowalam go w kazdy mozliwy sposob, zeby nie mial mozliwosci kontaktu. Wiem, ze cala ta sytuacja to jakies szalenstwo. Sama sobie sie dziwie, ze poplynelam jak jakas malolata i to jeszcze z kims wirtualnym. Rzeczywiscie znalazlam u niego to, czego od dawna nie daje mi partner.  Wiem tez , ze przez te codziennie rozmowy uzaleznilam sie od niego emocjonalnie. Zdaje sobie sprawe , nie od dzis z reszta, ze zakochalam sie w moim wyobrazeniu o nim. Mowilam mu o tym kilka razy. Stad ciagle zmienianie zdania z mojej strony odnosnie spotkania . Czasami zastanawim sie czy nie cierpie z powodu tego, ze zakochalam sie w kims wyidealizowanym przeze mnie w moim wyobrazeniu o nim, ktore okazalo sie zludzeniem.  Wiem, ze brzmi to absurdalnie i sama nie moge w to uwierzyc. Nie zaprzeczam tez ze byc moze jest tak jak ktos wspomnial powyzej facet trafil na podatny grunt i sie zabawil moim kosztem. Powaznie analizowalam juz kazdy mozliwy scenariusz. Aczkolwiek uczucie straty zostalo.

W wyobrażeniu zakochałam się z całą pewnością. Mniej lub więcej. Wiesz ja też w rzeczywistości nie podchodzę filozoficznie do tego jak dziś upiekę kurczaka, w życiu raczej rozmawia się o przyziemnych sprawach. A tu mogę Ci napisać " Wiesz, dzisiaj jest taka piękna pogoda, mam ochotę zrobić coś fajnego, spędzić super dzień, pospacerować nad wodą, porozmyślać..  a może napisze notatkę w pamiętniku, bo czuję się dzisiaj taka natchniona, mam tyle chęci w sobie i tyle energii. A później zrobię coś fajnego na kolacje, może kurczaka zapiekanego z jabłkiem i czosnkiem albo z miodem ? hmmm. Życie jest takie piękne ! Przesyłam Ci energię i ciepłe słońce. Miej piękny dzień, zrób coś fajnego.. Wiesz to naprawdę super, że jesteś i mogę z Tobą o wszystkim pogadać. "

A jak to wygląda w rzeczywistości? owszem mam dobry dzień, słońce świeci, porobię coś, skorzystam z pogody, humor dopisuje, pójdę więc na spacer, może pomyje okna, z wielką przyjemnością ugotuje. Mój facet przyjdzie i się zapyta co robiłam, to mu odpowiem " spotkałam się z koleżanką, pomyłam okna....." zjemy, włączymy tv, może ktoś przyjedzie na kawę,  może my gdzieś pójdziemy, ale bez filozofii. Zauważ różnicę. W dwóch przypadkach jestem szczera.

To był akurat taki głupi przykład, pewnie rozmawialiście też o poważnych rzeczach, ale zwróć uwagę jakie słowo ma wartość, jakie znaczenie ma wydźwięk,a  nie ukrywajmy nikt na codzień nie pisze wierszów na temat pieczenia kurczaka smile


Nie znasz go dobrze, sprawia Ci przyjemność odkrywanie go, poznawanie poglądów. Pisząc też o czymś masz większą szansę odnieść się do czegoś, masz czas na przemyślenie , obranie to w słowach, starasz się być uprzejma i to wygląda tak, że po pierwsze masz ochotę na kontak, z tematu rodzi się temat, a znajomego którego znasz kilkanaście lat , macie częsty kontakt i nie musicie "się zgrywać" na pytanie jak leci odpowiesz " ok a u Ciebie? " a tam gdzie jest fascynacja i chęć poznawania się będzie " A właśnie wróciłam z zakupów i tak sobie myślę co mam zrobić na obiad albo myślałam nad sensem tego i tego " i on będzie z Tobą dyskutował a weź zadzwoń do swojego partnera i tak powiedz. Z pewnością powie żebyś nie zawracała mu gitary i wiesz... ja też bym tak powiedziała.

Gdyby moja przyjaciółka miała np taki problem jak Ty, też inaczej wyglądała by dyskusja, ale Ciebie nie znam, próbuje do Ciebie trafić, jestem uprzejma , wygadana. Nie piszę takich długich wiadomości, ale tutaj mam tą swobodę wyrażania myśli i siebie, nie widzisz mnie , więc muszę jak najwięcej epitetów użyć byś wiedziała o co mi chodzi ,byś wyłapała mój nastrój, moje nastawienie do Ciebie.
I zawsze znajomość w sieci będzie wygląda inaczej niż w realu, nie widujecie się - działa tylko wyobraźnia, wyobraźnia płata figle, nie znasz go - on może siebie pokazać w takim świetle jakim chce. Opisać rzeczywistość jak chce ( nie musi kłamać, chodzi o wydźwięk)

Sam etap zakochania odbiera nam rozum , a do tego wirtualna znajomość, której jest więcej w słowach i wyobraźni niż naprawdę ? To nie jest dobre połączenie smile

32

Odp: Milosc online i zlamane serce
ona..3+ napisał/a:

Wywnioskowałam to co potrzeba, ale nie o mnie tu mowa. Doszłoby lub nie tego nikt nie wie. Pisząc słowo"szkoda" odnosiłam się do tego, ze miałaby jego szerszy,że tak powiem obraz, a nie po to żeby wskoczyć mu do łóżka. A, że do zdrady nie doszło to bardzo dobrze. Moje intencje nie były takie jak wywnioskowałaś

Pomijając to, że autorka sama przyznała, że miała by trudności z oporem, tak spotkanie " by mieć szerszy obraz kogoś " to zwykłe kuszenie losu i wtedy nie można powiedzieć, że " coś spada na nas nieoczekiwanie " Znajdujemy się w różnych sytuacjach- racja, ale to od nas zależy co z tym zrobimy.
Jedno , dwa , trzy spotkania miałoby dać szerszy obraz? Czy ile? Szerszy obraz na co? Czy warto zostawić faceta, czy ten nowy jest tego wart?
Nawet jeśli autorka jest nieszczęśliwa to powinna tylko od tego uzależniać decyzję o rozstaniu, a nie mącić sobie w głowie zbędnymi uczuciami i myślami, które ten obraz z pewnością by zarysowały.

Właśnie to wszyscy mają na myśli, że wszystko jest konsekwencją NASZYCH WYBORÓW, to nie los jest złośliwy tylko MY podejmujemy decyzję pod wpływem emocji , nie zastanawiając się, a później jęcząc, że coś poszło nie tak.

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Milosc online i zlamane serce

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026