netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

11 odpowiedzi3 483 wyświetleniazałożony przez izula996, 16.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Witam,

Jestem na skraju przepaści, jak mówi mi mój mąż i twierdzi, że swoją decyzją sprawię, że do tej przepaści wpadnę ja, moje dzieci oraz on i cała rodzina.....
Zacznę od początku, poznaliśmy się 15 lat temu, ja byłam w szkole podstawowej on w 1 klasie szkoły średniej. Zakochaliśmy się wtedy jako dzieci! To była taka pierwsza miłość, rozstaliśmy się na prawie ro czasu, ze względu na mój młody wiek, ale jak poszłam do szkoły średniej, wróciliśmy do siebie i tak do tej pory. Mam teraz 29 lat, mój mąż 30 lat. Na początku było fajnie, dbał o mnie, chodziliśmy na spacery, spotykaliśmy się i tak minęły 3 lata, on poszedł na studia, a ja po roku dołączyłam do niego. /zamieszkaliśmy razem w kawalerce i tak toczyło się nasze beztroskie życie studenckie. Po dwóch latach studiów zapadł dla mnie wyrok, jako dziewczynka 14 letnia wycięto mi jajnika, bo miałam ogromny torbiel i stwierdzony zespół policystycznych jajników. W wieku 20 lat zaczęło się to nawracać, lekarz stwierdził, że mam małe szanse na zajście w ciąże i jeżeli chcę próbować, to powinnam od razu to zrobić. Zwierzyłam się mojemu chłopakowi i po tym on powiedział, że on też chce mieć dziecko. Byliśmy młodzi, bez pracy, bez mieszkania, ale myśleliśmy, że damy radę. Zaczęliśmy się starać i po roku brania jakiś tabletek zaszłam w ciążę. Urodził się nasz syn Filip. W zbiegu okoliczności, mój dziadek zmarł 2 miesiące przed porodem i dostałam po nim mieszkanie. On ukończył studia licencjackie i dostał pracę, ja jeszcze musiałam skończyć 1 rok studiów licencjackich. Było ciężko, małe dziecko, jedna pensja, moje studia, rodzice pomagali nam jak mogli. Na początku było nawet ok, przez rok.....Potem zaczął się etap po... Od początku wiedziała, że mój mąż ma hobby - piłka nożna, kupował gazety, oglądał mecze w telewizji, ale co gorsza  grał namiętnie na koputerze, godzinami, po pracy wracał do domu i pierwsze co robił to włączał komputer i tak do 24-1 w nocy. Ja byłam odpowiedzialna za dom, dziecko, zaczęłam pracować. Dostałam pracę jako handlowiec w firmie produkcyjnej na eksport. On grał, grał.....a ja byłam sama. Moja praca wymagała ode mnie czasami pracy po godzinach, pewnego pięknego dnia sylwester 2005 on zabrał swoje rzeczy, komputer i wyprowadził się, zostawił mi kopertę z 200 zł i napisał, że odchodzi i zostawia mi dziecko i psa. JA wtedy wpadłam w panikę, nie wiedziałam co mam robić, dzwoniłam do niego, po rodzinie, aby namówili go żeby wrócił, i wrócił następnego dnia po namowie siostry. Przez pewien czasy było znowu dobrze, ale znowu się zaczęło, komputer jego zainteresowania. Ja znowu zostałam sama. Dodatkowo dostałam awans w pracy, zaczęłam wyjeżdżać czasami za granicę w delegację. Rozwijałam się zawodowo w pracy, a on wtedy zaczął pokazywać swoje ja... Każda delegacja była koszmarem, na tydzień przed się nie odzywał, reagował agresją na mnie, podczas delegacji nie dzwonił do mnie, ja dzwoniłam, musiałam zorganizować opiekę dla dziecka, przygotować obiady, ubrania....wszystko na mojej głowie. Jak wracałam to Pan mąż dalej się nie odzywał się dalej, do momentu jak go nie przeprosiłam i tak zaczęło się moje życie w poczuciu winy. Nie pozwalał mi z nikim się spotykać, mam przyjaciółkę z którą znam się obecnie 7 lat, z którą bardzo się dobrze rozumiem i która pomagała mi i pomaga nadal w trudnych chwilach mojego życia, ale do tej pory byłam u niej tylko kilka razy, a ona u mnie ze dwa razy. Na nic mi nie pozwalał a ja przepraszałam, z nikim się nie spotykałam, bo on tego nie akceptował. Doszło do tego, ze jak się czasami zbuntowałam on podejmował takie kroki, jak na przykład dzwonił do moich przełożonych z pretensjami, że mnie wysyłają w delegację. Wstydziłam się za niego,ale nadal przepraszałam, czułam się winna i starałam się robić tak, aby mu pasowało. Dom, dziecko, praca, nic więcej i jego plecy gdy grał na komputerze. Nie mieliśmy żadnego wspólnego tematu, nic nie robiliśmy razem. Na pozór nasze małżeństwo było ok, bo on bez nałogów, nie pił, nie palił, nawet nie pije kawy, ale w środku nie było niczego, nawet namiętności. On kładł się do łóżka, kiedy ja już spałam zmęczona o całym dniu, on jak miał ochotę to zaczynał się do mnie dobierać, a ja byłam zła, bo już spałam i później miałam problem aby zasnąć, ale to się również nie liczyło, bo on miał potrzebę. Zrobił co miał zrobić obracał się plecami a ja zostawałam z tym sama. Zero wsparcia, przytulenia, pomocy, zrozumienia moich potrzeb. Trzy lata temu pojawił się na świecie drugi syn, a stało się to bez mojej zgody, tak mi się wydaje, że to był jego sposób na zatrzymanie mnie przy sobie, gdyż zaczęłam mówić o tym, że chcę skończyć studia, realizowałam się w pracy, więc postanowił mnie zatrzymać!
Pracowałam do samego końca, mój mąż mnie ani chwili nie wspierał, sama przeszłam przez ciążę, sama urodziłam, tak jak pierwsze dziecko, no i zaczął się najgorszy okres, dwójka dzieci, pełno obowiązków, powrót do pracy, w której już mnie nie chcieli, bo mąż nie zgadzał się na wyjazdy, pracowałam z całych sił, pokazywałam, że matka dwójki dzieci może pracować efektywnie, ale to nie pomagało, wyjechałam przez pół roku po powrocie dwa razy, za każdym razem z wielkimi problemami, za każdym razem stałam przed wyborem albo on, albo praca, w 2010 roku postanowiłam uciekać z tej pracy, nie szukałam długo, mam dobre kwalifikacje, doświadczenie, ale znalazłam pracę w podobnym charakterze i też czasami wyjeżdżałam, bo musiałam, a mój koszmar narastał. W zeszłym roku prosiłam go, abyśmy poszli na terapię małżeńską, on mnie wyśmiał, nie chciał, było tak źle, on krzyczał, był arogancki, a ja przepraszałam, brałam wszystko na siebie, chociaż niczego nie robiłam złego, zamknęłam się w sobie, poczułam jak osoba która nic nie może oczekiwać od życia, trzymałam się jakoś, ale tylko tak na pozór. Chciałam ratować małżeństwo, pomyślałam, że zmiana mieszkania na dom, będzie dobrym momentem, abyśmy stali się bliżsi, zaczęłam szukać czegoś dla nas i tak po dwóch miesiącach zdecydowaliśmy się na sprzedaż obecnego mieszkania i przeprowadzkę do innej miejscowości. I było jeszcze gorzej, zaczął się remont, który robiliśmy sami, on nie dał mi prawa wyboru w niczym, nie miałam prawa nawet zdecydować o kolorze farby do pokoju, jak raz mi dał wybór to i tak dostałam zjebkę, że źle to zrobiłam i tak suma sumarum wyszło, że sam to zrobił, po swojemu, nic się nie liczyło, on zawsze miał ostatnie zdanie i wszytko to było na pokaz, bo mieliśmy mieć parapetówkę, zaprosić znajomych, dwa miesiące tyrania, wynoszenia gruzu, przenoszenia paneli, gładzenia ścian przeze mnie, a on powiedział wszystkim, że to on zrobił, dumny....Potem koniec, zasiadł na nowo przed komputerem i się zaczęło wpadł w cug, nic się więcej dla niego nie liczyło tylko pretensje do mnie.... 6 tygodni temu powiedziałam, że mam dosyć i chcę odpocząć od niego, chciała aby się wyprowadził,
on nagle zaczął mnie kochać, chodził za mną mówił, że zrozumiał, że się zmieni, że wie, że to jego wina, nie dawał mi chwili spokoju. Pewnego dnia umówiłam się z kolegą z pracy na kawę, i to był mój największy błąd, bo on wysłał mi po spotkaniu sms, że bardzo mu mi szkoda i że chciałby mnie przytulić, nadmienię, że w tym dniu złapała mnie grypa i miałam wysoką gorączkę i tak naprawdę chwilę byłam na tej kawie, a ten sms miał tylko znaczenie, że ktoś mnie żałuje i, że mu szkoda mnie, nic więcej. Niestety mój mąż przeczytał tego sms-a i zaczęło się śledztwo i nękanie, wydzwaniał po firmie, zrobił ze mnie ostatnią szmatę, pośmiewisko przed kolegami i koleżankami z pracy, groził, że go zabije....Doszło między nami do szarpaniny, chociaż zapewniałam, go, że nic nie było on zaczął zbierać dowody mojej niewierności, horror, wpadłam w depresję, koleżanka namówiła mnie na terapię, poszłam i okazało się, że ja w cale nie jestem taka nienormalna, że to jak żyłam to było nienormalne i moja Pani psychoterapeutka zaczęło mnie uświadamiać, że ja mogę mieć swoje zdanie i że robienie czegoś dla siebie, nie jest złe. Wyprowadził się, chociaż codziennie dalej mnie nękał, sprawdzał, miałam prywatnego detektywa na ogonie, masakra, koszmar. Z mojej obsesji nagle przeniósł się na dzieci, przychodził, płakał im, że mam go nie kocha, że to mamy decyzja, dwa razy podejmował próby samobójcze na moich oczach, moja Pani psychoterepeutka powiedziała, że on musi się leczyć, że to osobowość borderline, kazałam mu się leczyć. Poszedł na terapię i okazało się, że jest chory, może nie na to co ja mu powiedziałam, ale jest chory i ma problem. I nagle w zeszły czwartek przyjechał do dzieci i powiedział, że zostaje, bo to jest jego dom i jego dzieci i ma prawo aby tu przebywać. Powiedziałam, że ja go nie kocham i to już koniec, a on wtedy zaczął mnie straszyć, że zabierze mi dzieci, że jak wyjdę to nie będę miała niczego, wczoraj przez trzy godziny cytował mi tekst przysięgi małżeńskiej, mówił, że wie że to jego wina i pracuje nad tym na terapii, ale że mnie kocha i rozwodu mi nie da, nie będę miała za co żyć, że jeżeli wyprowadzę się z dziećmi to przyjdzie z policją, będzie mnie sprawdzał, kontrolował. Że mnie kocha.....ale ja już nie. Boję się niego, ale jest mi trudno tak wyjść i zostawić wszystko, dodatkowo jest teraz idealnym tatusiem, dzieci lgną do niego, będą miały do mnie pretensje, że musiały się wyprowadzić przeze mnie. Dalej poczucie winy, ale już nie mam siły, zniszczył mnie doszczętnie i tak jak napisałam na początku stoję nad przepaścią i nie wiem co mam robić.......Może jest ktoś na forum, kto przeżył coś podobnego i może mi pomóc opowiadając co by zrobił, albo jak postąpił.....
Dziękuję z góry za odpowiedź.

2

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Przeczytaj cały wątek: http://www.netkobiety.pl/t17705.html
Piszą na nim dziewczyny/kobiety bardzo do Ciebie podobne.

Jeśli sama o siebie nie zadbasz, nikt inny tego nie zrobi.
Trzymam kciuki.

3

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

gdybym tylko wiedziała co zrobić ,aby ci pomoc ,dziewczyno ,zrobiłabym to!

jedyne co ,to moge zyczyć ci duzo siły i wytrwałości;

wejdz na strone osób z podobnymi problemami;tam znajdziesz odpowiedzi na interesujące cie pytania;chociażby twoje serducho znajdzie oparcie i zrozumiesz ,że nie jesteś sama!

przesyłam usciski i szczere pozdrownia...

4

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Dziękuję, za te odpowiedzi, wiem, że sama powinnam sobie poradzić z tym problemem, ale jest mi tak ciężko........poczytam posty tak jak radzicie, dziękuję

5

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Napisałam, co napisałam, bo uzależniłaś się od męża. Na dodatek znowu zaczynasz użalać się nad sobą. To niebezpieczna taktyka, bo odbierająca siły i energię.
Po przeczytaniu polecanego wątku zobaczysz, że nie Ty jedyna masz podobny problem i można z niego wyjść obronną ręką.
A ja, jak to ja - nie użalam się, tylko kopię w cztery litery. Do przodu!

6

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

To nie tak, wiem użalam się nad sobą, ale właśnie czytam te wątki i posty kobiet, które przeżyły to samo, nawet przed chwilą kupiłam książkę, "kobiety, które kochają za bardzo". Staram się zrozumieć to co się dzieje i dlaczego ja tak postępuję, mimo, że jest mi ciężko trwam jak jakaś głupia w tym co zadaje mi ból. Moja Pani psychoterapeutka, po czwartym spotkaniu zadała mi pytanie, kim Pani jest i czego Pani potrzebuje? Wiecie co, nie umiałam odpowiedzieć na tak proste pytanie, nie wiem, czego potrzebuję, do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, że jest coś takiego jak potrzeba. Mama nadzieję, że wytrwam, że zrozumie i będę umiała na nowo cieszyć się życiem. Wiem, że muszę.
Iza

7

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Nie musisz. Możesz. To prawo wyboru.

Możesz być uzależniona do końca swych dni.

Możesz wyjść z tego uzależnienia.

To Ty podejmujesz decyzję. We wszystkim.

8

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Prawda, mogę, ale chcę, twoje słowa dały mi do myślenia, to ja kieruję swoim życiem, nikt inny. Dzięki, czytam dalej..... a myślałam że ja jestem tylko jedyna taka, że to co ja przeżyłam, nikt inny nie mógł, a tu niespodzianka, a co gorsze zaczynam odnajdywać siebie w tych postach.
Dziękuję.

9

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Mega Ci współczuje... Nie wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu ale z mojego punktu widzenia, gdybyś opowiedziała wszytsko przed sadem włacznie z tym że go nie kochasz juz to dostałbyś ten rozwód, i sąd uzgodni co z dziecmi ktore na 90% zostana z toba a on bedzie je mógł widywac. Jeśli bedzie agresywny to zgłoś to, dostanie osobe 3 przy ktorej beda odbywały sie wizty.

Niech nie myśli że jest bezkarny, bo to co on robi to jest znecanie sie psychiczne...
Trzymam mocno kciuki i życze duzo siły ktorą musisz mnieć dla siebie i dzieci

10

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Monika1, widzisz ja zdaje obie sprawę i wiem, że niewiele ma szans na to aby mnie zatrzymać, ponadto nawet do obecnego domu nie większego prawa niż ja, gdyż ja poprze sprzedaż mieszkania, które dostałam w postaci darowizny i te pieniądze przeznaczyłam na remont mieszkania oraz spłatę kredytu za samochód, którym on jeździ, i którym ja jestem właścicielem,wiem, że mogę walczyć o siebie, ale mimo wszystko się boję. Jutro mam wizytę u adwokata i wierzę w to, że po tej wizycie wyjdę bardziej pewna siebie.

11

Odp: teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Rozumiem że ładwo się pisać a gorzej zdecydować sie na konkretne kroki. Ale jak zaczniesz to bedzie prościej:)
I życzę Ci powodzenia w dniu dzisiejszym:)

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » teraz kiedy chcę rozstania on mówi, że mnie kocha

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026