Kochana, po pierwsze: wielkie brawa dla Ciebie, za nazywanie spraw po imieniu. tak, Twoja Mama jest alkoholiczką i tak nadal masz prawo ją kochać i tak alkohol destabilizuje całą rodzinę.
jeśli chodzi o rozmowy: nic nie dadzą. nie łódź się. to bolesne ale prawdziwe. gdy jest pijana i tak do niej nic nie dotrze, najwyżej zrobi Ci awanturę, na trzeźwo/na kacu również tego do siebie nie przyjmie, potraktuje to jako atak, zarzut i... zrobi Ci awanturę.
prawda jest taka - nikt nie może pomóc alkoholikowi, jedyny ratunek da niego jest wtedy gdy SAM chce się podnieść i leczyć, gdy SAM przyzna się przed sobą i innymi, że alkohol wymknął mu się spod kontroli.do tego często trzeba sięgnąć dna. takiego prawdziwego - gdzie nikt ręki nie poda, i chory człowiek będzie miał świadomość że jest zdany tylko i wyłącznie na siebie. dla rodziny jest to bardzo trudne - bo wydaje nam się że naturalnym i dobrym jest "pomaganie", wyciąganie z opresji, udawanie że to tylko jedno piwo, ukrywanie prawdy przed innymi (sąsiadami, rodziną) dla rzekomego dobra alkoholika i generalnie każdorazowa, szeroko pojęta pomoc i odsuwanie odpowiedzialności. nic bardziej mylnego- prawda jest taka- że dzięki temu uczymy tylko alkoholika, że zawsze ktoś poda mu rękę, załatwi za niego sprawę i uratuje przysłowiowy tyłek.a on tymczasem spokojnie pije sobie dalej, bo wie że problemami zajmie się jak zawsze rodzina.
wiele osób o tym nie wie, wiele osób nie ma świadomości, że takie postępowanie jest zwyczajnie dla osoby chorej szkodliwe.
dlatego moja kochana jeśli chcesz pomóc swojej Mamie i całej waszej rodzinie:
- poszperaj, poszukaj i poczytaj w internecie o alkoholizmie, znajdziesz wiele świetnych publikacji i porad.
- KONIECZNIE spotkaj się z terapeutą, z kimś kto PROFESJONALNIE zajmuje się uzależnieniami. ta osoba udzieli Ci wartościowych i szczegółowych rad. pomoże, bazując na swoim doświadczeniu i wiedzy. w każdym większym mieście jest jakiś państwowy "odwyk", możesz też poszukać pomocy prywatnego specjalisty, ewentualnie wybierz się na spotkanie AA - tak też udzielą Ci porady.
- nie poddawaj się. będzie bolało. będzie ciężko i nikt nie gwarantuje wygranej, ale jedno jest pewne - tej choroby nie wolno zmiatać pod dywanik bo niszczy całą rodzinę...
trzymam za Ciebie kciuki :* jesteś silna, dasz radę!!! i raz jeszcze BRAWA za odwagę, nie bój się, mów o tym, dziel się swoimi obawami z innymi, rodziną, przyjaciółmi. to pomaga!