Ostatno za sprawą Janusza Palikota rozgorzała na nowo dyskusja na temat krzyży w miejscach publicznych, między innymi w sali obrad Sejmu RP. Słowo dyskusja jest na wyrost, bo w zasadzie jest to histeria ze strony oponentów Palikota, którzy widzą w jego pogladach zamach na KK i religię.
Ostatnio wybrałam się do Urzedu Gminy w pewnej sprawie i co? W każdym pokoju wisi krzyż. Na poczcie wisi krzyż. W Sejmie wisi krzyż. W szpitalu "obowiązkowe" słuchanie mszy w szpitalnej kaplicy przez głośnik. Nikt mnie nie pyta, czy mam na to ochotę. Kaplica jest piętro niżej, jest winda, każdy pacjent może sobie na tę mszę sam pójść, czy pojechac na wózku. Dlaczego z góry przyjęto założenie, że wszyscy polacy są praktykujacymi katolikami? Mnie to razi, czuję się w sferze publicznej jak ktos z innej planety. Nie chodzi mi o krzyże przydrożne czy kościoły, chodzi mi o PAŃSTWOWE urzędy, PUBLICZNE szpitale, PUBLICZNE szkoły. Uważam, że te miejsca powinny byś wolne od wszelkich symboli religijnych, bo są własnością Państwa, w którego Konstytucji zapisano równość wszystkich obywateli bez względu na wyznawaną religię bądź bezwyznaniowość. A ja jako ateistka leżąca w szpitalu widzę jednak, że jest to szpital dla przedstawicieli jednego wyznania, choć publiczny. Tyle tu krzyży, mszy z głośnika i księży w sutannach. Płacę podatki na ten szpital, na te urzędy i szkoły a nikt nie szanuje moich przekonań. Mam siąść w kącie, płacić i czuć się jak intruz. Wchodząc do Urzędu nie wiem czy mam powiedzieć dzień dobry, czy niech będzie pochwalony, bo obok godła panstwowego wisi krzyż monstrualnych rozmiarów.
W Sejmie, miejscu szególnym dla Państwa wisi krzyż!
W lokalu wyborczym, podczas ostatnich wyborów, każdego wchodzącego witał krzyż na wprost drzwi.
Czy ja żyje w państwie wyznaniowym??????
Gdy idę do Kościoła na ślub czy pogrzeb, zachowuje sie tak, żeby nie razić nikogo. Nie demonstruję swoich przekonań, cicho siedze w ławce, wstaję gdy wszyscy wstają. Bo to jest ich miejsce, ich sanktuarium. Ja jestem tylko gosciem pełnym szacunku dla ludzi, dla których religia jest ważna.
W drugą stronę to nie działa.
Dlatego popieram Palikota w sprawie przywrócenia świeckości Państwu. Religia to prywatna sprawa, nie państwowa. Tego się nie demontruje! Krzyż zdjąć ze ściany i niech religijna urzędniczka ma go w szufladzie, jesli potrzebuje go w pracy w publicznym urzędzie. W prywatnej szkole, czy w prywatnym szpitalu to sprawa właściciela co sobie wiesza na ścianie. W publicznym szpitalu to sprawa PAŃSTWA. A PAŃSTWO ma być świeckie, by wszyscy, katolicy, prawosławni, wyznawcy innych religi i ci którzy nie wierzą w Boga się w nim zmieścili i czuli się dobrze.
Jaki jest Wasz pogląd na to?