Hej.. Co uważacie o nowych słówkach, czy powinno się piętnować dzieciaki i młodzież za używanie różnych słowo tworków?:) Np. jazzy, scuzy, mentolnięcie? (nawet nie wiem co to znaczy) . Mój syn ciągle coś takiego "przynosi" ze szkoły. Może warto by było zrobić akcję promocyjną dla czystej polszczyzny?
Pozdrawiam
Podobne tematy
Większość tych słówek przyszłą z zachodu:) Wiadomo że takie jak weekend itd nie dają się zastąpić, nie mówiąc już o słownictwie związanym z netem i nowymi technologiamia. A takie słówka jak jezzy zastępują nasze super i fajne:) i obce cool:) A mętolnięcie to hasło reklamowe. Ostatnio oglądałem filmik airwaves na you tube (chyba jest popularny bo obejrzało go ponad 100 tyś ludzi:) Myśle że następne pokolenie przestanie zwracać uwagę na te naleciałości i to się pogłębi.
Język jest dla ludzi, nie ludzie dla języka. Jeśli słowo daje nowe znaczenie, nowe treści, to jego przyjęcie jest sensowne, a "dbanie o czystość języka" jest pustym zwrotem, nie mając związku z dbałością (dbać o czystość można niedbale i bezmyślnie
), czystością (język zmienia się ciągle, a akurat ten sprzed 10 lat ma być uznany za czysty?), a nawet z językiem (język to więcej niż słowa, to właśnie sposób wyrażania. Dbanie o język to na pewno coś innego niż dbanie o zachowanie słownictwa w stanie niezmienionym).
Natomiast wprowadzenie nowinek następuje równocześnie z ograniczeniem rozumienia dawnego słownictwa, nowy język pozwala na wyrażenie niewielu treści, a młodzież języka dawniejszego nie jest w stanie zrozumieć. Język polski sprzed stu czy dwustu lat musi być TŁUMACZONY by był zrozumiały. Nowe słowa to nie problem, problemem jest brak dbałości (!!!), tylko rozumianej w kontekście funkcji języka - przekazywania treści. Brak tej językowej dbałości skutkuje umysłowym ograniczeniem. Pewne treści przestają być dostępne, człowiek się zamyka.
Najbrzydsze ostatnio wydaje mi się "tugeza", z reklamy.