Witam wszystkich.
Jestem po raz pierwszy na tym forum i potrzebuje porady.
Skończyłam 30 lat. Miesiąc temu wyszłam za mąż.
Mam problem gdyż jestem mocno związana z rodzicami.
Tzn, jestem osobą samodzielna, już od dawna mieszkam 150 km od nich, pracuje. jednak bardzo przejmuję się ich problemami.
Mój ojciec jest tyranem, bez przerwy kłóci sie z mamą, nie raz dochodziło do rękoczynów. Ja uciekłam z tego domu, wyjechałam na studia i bardzo dobrze mi się żyje w innym mieście.
Jednak w domu jest wciąż mama, brat z rodziną, siostra.
Strasznie sie o nich martwię. Gdy dzwoni mama, i mówi że wszsytko jest ok, jest dobrze, to jestem szcześliwa, wydaje mi się że pokonam wszystkie inne problemy (których tez jest sporo). Jednak gdy mama mówi, że tata znowu się pokłócił, to ja opadam z sił. On ma cukrzyce, gdy ma niedocukrzenie, to włącza mu się jakiś agresor. Nic nie daje sobie przetłumaczyć.
Nie mam pojęcia jak żyć.
Nie piszcie proszę, ze mam rozmawiać z ojcem. Z nim nie da sie rozmawiać, to jest typ przekonany, że zawsze ma rację. Nawet jak powyzywa mamę, to i tak jest przekonany, że to on ma rację. Żadne rozmowy nic nie dają, nie raz usiłowałam rozmawiać. Wiem, że dopóki on bedzie żył, to nic sie nie zmieni.
A nie wiem co ja mam zrobić. Przeciez mam swoje życie, swoje problemy. Jednak nie potrafię stać się egoistką i odciąć się od rodziny. nie potrafie nie przejmować się tym.
Pomóżcie, bo oszaleję.