Witam, piszę bo nie mogę już sobie poradzić, ciągle płacze, żal mi siostry.
Urodziła 2 dni temu, przez cesarskie cięcie, oderwanie łożyska, jeszcze upadek na oddziale na brzuch. Urodził się bez oddechu, reanimowali go, udało się, ale żyje tylko dzięki maszynie. Siostra nawet nie wie jak wygląda, cały dzień wczoraj z nią siedziałam na oddziale, wszyscy płaczą, moja mama, szwagier załamany. Naszą rodzinę prześladuje jakiś pech, ale żeby aż taki
Nikomu do głowy nie przyszło że coś będzie nie tak, była zdrowa, wyniki dobre a tu nagle szok, malutki umiera a lekarze szans nie dają
urodził się w 36 tyg, waży 2700g, powinien sobie poradzić, jest taki śliczny i duży. Modlę się, proszę go aby walczył, kocham go jak swojego, to jakiś koszmar, na dodatek malutki ma narośl na twarzy, uciekła mi nazwa, urodził się z małą, przetaczają mu krew i narośl jest już na całej buźce prawie, Boże jak mi go szkoda, dlaczego nas to spotyka kuźwaaaa ![]()
Podobne tematy
Bardzo mi Ciebie jak i ich szkoda. Niestety pomóc Ci nie potrafię, mimo że bardzo bym tego chciała. Nie będę pisała, że będzie dobrze- tych słów nienawidzę..
Myślę, że skoro mały jest silny, poradzi sobie, wyjdzie z tego. Lekarzom czasem nie ma co wierzyć, wiele jest przypadków kiedy nie dają szans, a jednak te światełko w tunelu nadal świeci, aż w końcu się udaje.
Życzę Wam jak najlepiej, będę modlić się za tego małego szkraba, aby Bóg pozwolił mu przetrwać, będę mocno trzymać kciuki, pewnie nie tylko ja. Bądż dobrej myśli, bądź oparciem dla tych dwojga skrzywdzonych ludzi, oni teraz potrzebują Twego dobrego słowa bardziej, niż sobie wyobrażasz. Daj znać co z małym, pozdrawiam !
Nawet nie mam z kim pogadać, jak z mamą to tylko płaczemy, a ja bardzo potrzebuję wsparcia, przeżywam to strasznie
jutro jadę do małego,zobaczyć go, ale pewnie mnie nie wpuszczą, ale będę nalegać. Jak nie mysle to jakoś się trzymam, jak włączyłam smutną melodię to wyłam jak bóbr. Ale lepiej unikać takiej muzyki, jedynie zostaje modlitwa
nawet jeśli przeżyje to czeka go masa operacji, jeżdżenie po całej polsce, a nawet za granicę.
życie jest kureskie
O Boze! Wspolczuje Ci co teraz przezywacie.Kazda minuta jest przepelniona strachem! Modl sie caly czas.Musi byc dobrze z malenstwem.pomodle sie za tego maluszka.Napisz jaki bedzie stan jutro i pojutrze.Musi ulec poprawie.Przeciez medycyna poszla do przodu! Trzymam za Niego kciuki.
Pozdrawiam!!
Moja corcia tez urodzila sie chora. Nikt nie wiedzial, ze tak sie stanie. Nie chce sie rozpisywac co i jak-nie moj temat.
Jest wczesniakiem-35 tydzien,ale jak na ten czas duzym-2950. Bralam w ciazy DX na rozwiniecie pluc i dlatego miala duze szanse.
Nikt nie wie co bedzie z maluszkiem, ale powiem, ze jego mama potrzebuje Ciebie i kazdego, kto ma troche dobrych slow. Jesli nie mozesz mowic to po prostu badz.
Do wczesniakow i dzieci w inkubatorach a takze na OIOM wpuszczaja rodzine. Te dzieci potrzebuja kontaktu z matka, ojcem.
Trzymaj sie. Wszyscy sie trzymacie.
Maluszek zmarł dziś rano
((((((((( buuuuuuuuuuuuuu
Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego siostrzeńca.Na Twoje ręce składam Moje najszczersze kondolencje dla Twojej całej rodziny, trzymaj się jakoś.Pozdrawiam.
Dlaczegoooooooooo, taka szczęśliwa kochająca rodzina, tak czekaliśmy wszyscy na tego bobaska
(( Nie mogę w to uwierzyć, buuuuuuuuu
Dziękuję za kondolencje.
Niestety nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie.Mnie niestety nie będzie dane byc matką nigdy, ale rozumię Wasz ból. Ja nie urodziłam nigdy dziecka , ale poroniłam dwie ciąże, dlatego wiem jak to boli. Zwłaszcza jeżeli się czeka na ten cud jak na gwiazdke z nieba. Naprawde bardzo Wam współczuję. Musicie byc teraz bardzo silni , a przede wszystkim musicie bardzo się wspierac wzajemnie. Nie możecie sie zamknąc w sobie. Mówią , że czas leczy rany , niewiem ? W moim pzrypadku to już mineło 13 i 12 lat od poronień , a Ja ciągle wspominam to jak dziś, i oglądam USG . Może w waszym pzrypadku będzie inaczej , życzę Wam tego z całego serca,pozdrawiam.
Przede wszystkim, mimo bolu, musicie wiedziec czy to co sie stalo bylo wynikiem bledu kodu genetycznego, jakas choroba, ktora rodzice nosili w sobie ( polaczenie "-" i "+" danej choroby ) czy po prostu tak sie stalo. Skad ta narosl i jaki wplyw miala na dziecko.
Trzeba zrobic troche badan, bo choc to teraz brzmi okrutnie moze zapobiec kolejnemu podobnemu zdarzeniu w przyszlosci. Przepraszam, ze tak napisalam, ale ja przechodzilam przez cos podobnego (choc moje poierwsze dziecko zyje ) i wowczas ktos mi cos takiego poradzil. Dzis wiem, ze wtedy mial racje, choc uwazalam wowczas, ze jakies pierdoly mi opowiada, gdy ja cierpie.
To strasznie ciezka sytuacja, zal mi Was wszystkich.
Trzymajcie sie cieplo. Teraz tylko WY mozecie dodac sobie sil do przetrwania tej okropnosci.
Przede wszystkim, mimo bolu, musicie wiedziec czy to co sie stalo bylo wynikiem bledu kodu genetycznego, jakas choroba, ktora rodzice nosili w sobie ( polaczenie "-" i "+" danej choroby ) czy po prostu tak sie stalo. Skad ta narosl i jaki wplyw miala na dziecko.
Trzeba zrobic troche badan, bo choc to teraz brzmi okrutnie moze zapobiec kolejnemu podobnemu zdarzeniu w przyszlosci. Przepraszam, ze tak napisalam, ale ja przechodzilam przez cos podobnego (choc moje poierwsze dziecko zyje ) i wowczas ktos mi cos takiego poradzil. Dzis wiem, ze wtedy mial racje, choc uwazalam wowczas, ze jakies pierdoly mi opowiada, gdy ja cierpie.To strasznie ciezka sytuacja, zal mi Was wszystkich.
Trzymajcie sie cieplo. Teraz tylko WY mozecie dodac sobie sil do przetrwania tej okropnosci.
To jest bardzo dobra rada. Najpierw należy dowiedzieć się co było przyczyną takiego stanu rzeczy. Bo wygląda to faktycznie na jakieś wady genetyczne, choć nie do końca opisałaś co dolegało oprócz znamienia i przetaczania krwi maluszkowi.
Teraz dla siostry będzie to ciężki czas, musicie być wszyscy przy niej. Wspierać i siostrę i męża bardzo! Jak długo ona będzie w żałobie po maluszku to zupełnie indywidualna sprawa. U mnie w rodzinie też zmarło dziecko, jego mama cierpiała bardzo, zdążyła już nawet zżyć się z maluszkiem (gdy zmarł miał 1,5 miesiąca) , wyszła z tego,ale chyba nie do końca, bo jak na razie dzieci nie chce mieć, zwyczajnie się boi, ale myślę, że czas leczy rany i z czasem, również po badaniach genetycznych zdecyduje się z mężem na kolejnego dzidziusia.
Bardzo współczuję.
Wspolczuje wspolczuje i jeszcze raz wspolczuje ![]()
Widac moje modlitwy nie pomogly
((
Bardzo serdecznie Ci współczuje ja w swojej rodzinie rok temu przeżywaliśmy podobną tragedię. Wiem że słowa nic nie pomogą, nie ukoją bólu i braku zrozumienia, dla takiej straty. Bądź silna pamiętaj że siostra będzie potrzebowała Twojego wsparcia.
15 2011-10-07 22:11:40 Ostatnio edytowany przez monia84 (2011-10-07 22:12:25)
Współczuję Tobie i całej Twojej rodzinie. Utrata dziecka bardzo boli...
Ja mam wprawdzie trójkę dzieci, ale jedno poroniłam i nie mogę pogodzić się z tą stratą.
Wierzę, że dzieciątko jest teraz w niebie , nic go nie boli, nie cierpi, jest ślicznym aniołkiem, który zawsze będzie w waszych sercach.
Lekarka mówiła że to nie jest dziedziczne, to była wada wrodzona, że drugie dziecko wcale nie musi tego mieć.
Dziękuje wam za wsparcie, do mnie to chyba chwilami nie dociera wcale, że to jakiś zły sen, kto by się tego spodziewał ![]()
tak bardzo był oczekiwany, ehhh
A mam takie pytanie, jak się ubrać na pogrzeb? a Facet w garnitur? bo kwiaty to wiem że na biało, bo to w końcu niewinny aniołek ![]()
Nikt nie umie odp na mojego posta? myślałam że można na was bardziej liczyć.............
Przede wszystkim strasznie mi przykro, że maluszek zmarł.
A na pogrzeb to facet w garniturze. A jak nie ma to wystarczy czarna koszula i spodnie. A Ty też na czarno oczywiście.
I już po wszystkim. Śpij słodki aniołku spokojnie, spotkamy się w niebie [*]
20 2011-10-19 15:19:18 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2011-10-19 15:20:16)
Witam, piszę bo nie mogę już sobie poradzić, ciągle płacze, żal mi siostry.
Urodziła 2 dni temu, przez cesarskie cięcie, oderwanie łożyska, jeszcze upadek na oddziale na brzuch. Urodził się bez oddechu, reanimowali go, udało się, ale żyje tylko dzięki maszynie. Siostra nawet nie wie jak wygląda, cały dzień wczoraj z nią siedziałam na oddziale, wszyscy płaczą, moja mama, szwagier załamany. Naszą rodzinę prześladuje jakiś pech, ale żeby aż takiNikomu do głowy nie przyszło że coś będzie nie tak, była zdrowa, wyniki dobre a tu nagle szok, malutki umiera a lekarze szans nie dają
urodził się w 36 tyg, waży 2700g, powinien sobie poradzić, jest taki śliczny i duży. Modlę się, proszę go aby walczył, kocham go jak swojego, to jakiś koszmar, na dodatek malutki ma narośl na twarzy, uciekła mi nazwa, urodził się z małą, przetaczają mu krew i narośl jest już na całej buźce prawie, Boże jak mi go szkoda, dlaczego nas to spotyka kuźwaaaa
Oderwanie łożyska może zdażyć się każdej ciężarnej, upadek na brzuch - kiedy? Zaraz przed porodem czy w czasie ciąży?
Bardzo mi przykro po przeczytaniu całego postu po prostu się poryczałam...............[*]