netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

17 odpowiedzi8 217 wyświetleńzałożony przez laamiaa, 23.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

Witam

Mam pytanie do wszystkich. Zastanawiając się i analizując swoje problemy nasunął mi się pewien temat. Chciałabym się dowiedzieć czy jest coś takiego jak (moja nazwa) 'syndrom osoby zranionej, która sama zaczyna ranić'? Bardzo zależy mi na informacjach na ten temat... Piszcie co wiecie na ten temat i czy spotkaliście się z taki mi sytuacjami, osobami we własnym życiu...

2

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

nie słyszeliście nic na ten temat?

3

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

Laamiaa,
rzeczywiście jest to bardzo częsty mechanizm. Najczęściej wiąże się z faktem, że ofiara wyuczyła się w przeszłości, że jedyną możliwą formą reakcji jest atak, jedyną obroną jest skrzywdzenie. Mimowolnie powtarza taki rodzaj zachowań we własnym dorosłym życiu, ponieważ nie miała okazji wytrenować innych form zachowania. Zdarza się, że krzywdzenie innych (gdy samemu również było się krzywdzonym) nosi znamiona zemsty, "odgryzienia się", oddania innym tych złych emocje, które nosimy w sobie.

Trudno jednak snuć podobne rozważania, nie wiedząc do jakiej konkretnie sytuacji, do jakich relacji się odnosimy.

4

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

No jasne - typowe zachowanie dla niektórych DDA i DDD. sad 
Napisz coś więcej.

5 Ostatnio edytowany przez Jan Oporny (2011-09-28 17:38:38)

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

DDA, DDD i DDP. Chyba mam to ostatnie. Przez całe dziesięciolecia poprzestawałem na nadkompensacji i czasem lekkim (tak myślę) deprecjonowaniu osób z otoczenia tak, żeby mieć dobry punkt odniesienia i czuć się w miarę dogutany.
Sytuację radykalnie zmienił pewien wyskok mojej małżonki, po którym wylazło ze mnie zwierze - psychiczny tyran. Oczywiście mam doskonałe wytłumaczenie tego co robię - chodzi o dotarcie do prawdy, prawda stanowi dla mnie pierwszorzędną wartość. Wiele przez lata zostało popsute lub zaniedbane. Żeby to naprawić muszę to dokładnie poznać i zrozumieć a kiedy już będę wiedział jak działa wtedy postaram się to naprawić... Lecz tak na prawdę chodzi mi tylko o to, żeby się nad nią pastwić.

To tak z jednej strony, bo z drugiej faktycznie jest coś niecoś do zrobienia w naszym tzw. związku. Nie tylko ja tu jestem nie w porządku. Nie skłamię, jeśli powiem, że całe lata żona pastwiła się nade mną.

Gdzie jest prawda ? Pewnie gdzieś po środku. Pewnie jestem DDP, może ona też (temat tabu). Ludzie dobierają się tak, żeby się ze sobą nie nudzili nawet gdyby miały to być regularne zapasy zamiast partnerstwa i intymności. Tak się złożyło, że moja przeciwniczka nieźle dała ciała więc póki co ja jestem na wierzchu i mocno się trzymam.

Chętnie bym o tym pogadał, bo tak na prawdę to nie mam z kim. Żona nie chce i wszystko odbiera jak coś pośredniego pomiędzy atakiem personalnym a mentalnym sadyzmem. Mam co prawda koleżankę w poradni, ale mogło by się zdarzyć, że poradziła by mi się nawrócić i iść do spowiedzi a na drugi dzień huczało by o tym pół wsi. Nie żartuję. Wiocha.

sad

6

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

No jasne że można to nazwać syndromem...tylko każdy posiada coś takiego jak rozum...więc na cholerę się mścić?

7

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

Jest takie madre powiedzenie "nie czyn drugiemu co Tobie niemile", warto sobie przemyslec i zastosowac, bez wzgledu na to do jakiej kategori DD sie zaliczamy. I nie tlumaczyc swych zlych zachowan ani syndromami ani przeszloscia ani wplywem innych osob.

8

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

nie chodzi o mszczenie się na kimś świadomie...
chyba muszę napisać coś więcej, bo nie czuję się przez Was do końca rozumiana... chyba mój problem jest trochę płytszy od tego co tu piszecie, dla mnie jednak ważny.

Na początku powiem, że jestem wierząca i kwestia wiary jest dla mnie bardzo istotna. Mam 26 lat i jestem po rozwodzie, a moje małżeństwo trwało 9 m-cy, okazało się że to 9 m-cy kłamstwa, mąż okazał się hazardzistą i to był dla mnie cios w serce. Nie zrezygnowałam od razu, walczyłam, chciałam mu pomóc (miałam 22 lata i chyba problem mnie przerósł...), aż straciłam nadzieję. On nie chciał sobie pomóc i odsunął mnie na dalszy plan, potem był rozwód i tyle po małżeństwie. Ale w sercu pozostała jakaś dziwna zadra.
Po jakimś czasie stworzyłam związek, trwał dwa lata i się rozpadł....  Później był kolejny, który niedawno się zakończył... Problemy w obu związkach były podobne i szukając przyczyny doszłam do następujących wniosków. Wydaje mi się, że po rozwodzie skreśliłam siebie, stałam się 'towarem wybrakowanym" nie zasługującym na normalne życie. Do tego doszedł jeszcze konflikt wewnętrzny związany z wiarą (rozwód, związek). I zastanawiam czy nie dzieje się tak, że przez to że bardzo skrzywdził mnie mój ex-mąż teraz mam takie podejście do mężczyzn. W grę wchodzi kwestia zaufania, wiary w to że ktoś może mnie kochać, być ze mną i nie będą mu przeszkadzać te moje niewybaczalne defekty... A co za tym idzie stawianie wszystkiego na ostrzu noża przy drobnych kłótniach, igranie i lekceważenie partnerów w różnych sytuacjach, które wpływały na mnie destrukcyjnie. I stąd to pytanie o "syndrom osoby zranionej, która sama rani...".

W końcu się w tym wszystkim zatrzymałam, mam czas żeby pomyśleć. Chcę dojść do sedna problemu żeby go w końcu rozwiązać, już za dużo straciła. A ostatnie rozstanie jest dla mnie wystarczającą determinacja...

9

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

chyba powinnas zmienic spowiednika na psychologa. Jakie defekty? Skad u doroslego czlowieka takie rzeczy w glowie sie legna? Miliony, miliardy ludzi rozchodzi sie i nikt defektow u nich nie widzi. Pewnie polowa albo i wiecej z nich potrafi potem stworzyc normalne udane zwiazki a tu prosze..rozwod koliduje z wiara.

Czasem ciesze sie, ze mam cala te otoczke "poki smierc nas nie rozlaczy" w glebokim powazaniu. Jeden dylemat zyciowy mniej.

10

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...
laamiaa napisał/a:

(...)W końcu się w tym wszystkim zatrzymałam, mam czas żeby pomyśleć. Chcę dojść do sedna problemu żeby go w końcu rozwiązać, już za dużo straciła. A ostatnie rozstanie jest dla mnie wystarczającą determinacja...

Samotne myślenie jeszcze niczego, w tej kwestii, dobrego nie przyniosło. To babranie się wciąż w tym samym i obracanie problemu na wszystkie strony.
Proponuję: skorzystaj z profesjonalnej pomocy. Z pomocy, dzięki której przypomnisz swoje priorytety, odpłaczesz smutki i zastanowisz się nad swymi celami z życiu.

11

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

Teraz zaczęłam coś robić w kierunku unieważnienia ślubu, myślę że to rozwiąże wiele moich problemów...

12 Ostatnio edytowany przez laamiaa (2011-09-29 12:53:03)

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

Wielokropek,
podoba mi się twoja sentencja "Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód." (odnoszę to trochę do mojego rozstania, o którym pisałam w innym wątku gdzie też byłaś...)

W ogóle trafiłam na to forum po rozstaniu, bo muszę się jakoś z tym uporać.
(szukam różnych sposobów...

13

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...
laamiaa napisał/a:

Teraz zaczęłam coś robić w kierunku unieważnienia ślubu, myślę że to rozwiąże wiele moich problemów...

Przecież wiesz, że to jest temat zastępczy.

14

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

dlaczego zastępczy?

15

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...
laamiaa napisał/a:

dlaczego zastępczy?

Bo podstawowym problemem jest znalezienie przyczyny wchodzenia w toksyczny związek. Odkrycie przyczyn i praca nad zmianą spostrzegania własnej osoby i zmianą sposobu szukania partnera.
Jeśli unieważnisz swoje małżeństwo, a nic nie zmienisz w sposobie swego postępowania, efekt będzie wiadomy.

16

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

To jest pierwszy krok zmian, poza tym już i tak dużo zrozumiałam... Dzięki.

17

Odp: Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...
laamiaa napisał/a:

To jest pierwszy krok zmian, poza tym już i tak dużo zrozumiałam... Dzięki.

Powodzenia. smile

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Syndrom osoby zranionej , która sama zaczyna ranić...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026