Witam, mam 20 lat, 164 cm wzrostu i 50 kg wagi...teoretycznie wychodzi, więc, że mam niedowagę. Fakt- jestem chuda i sama tak uważam. Waga utrzymuje mi się ponad dobre 3-4 lata, przytyłam w porywach może 1 kg lub 2... a jem? za dziesięciu! I to nie tylko w moim postrzeganiu... idę ze znajomymi na obiad- zjadam swoje, zjadam resztki których ktoś już nie daję rady zjeść, jem często więcej niż dorosły facet- widzę po ojcu, wujach, ojcach moich znajomych.co gorsze zjem, jestem najedzona... ale tylko przez pierwszą godzinę:/ Gdy ona mija jestem tak samo głodna jak przed zjedzeniem..:/ Jem BARDZO dużo I BARDZO często... Ludzie śmieją się, że mam tasiemca... jakoś nigdy nie przejmowałam się tym, ale ostatnio sama zaczęłam się przejmować, bo moja wątroba i trzustka chyba przestały nad tym wszystkim panować:/ pod koniec dnia mam takie kłucia, że nie mogę wytrzymać... ale nie jeść? Albo jeść mniej? nie da rady, nie potrafię!!!
Czy jest coś takiego jak uzależnienie od jedzenia? I jak to możliwe, że jem TYYYLEE a nie mogę przytyć? Jest na to jakiś sposób? dodam, że nie odzywiam się jakimś "pustym" jedzeniem, mam bardzo zróżnicowaną dietę...:/
Czy ktoś ma podobnie jak ja ?:)
Podobne tematy
Moze przejadasz jakieś problemy ktorych nie dostrzegasz?
Tylko pozazdroscic takiego problemu i takiej przemiany materii:) Nie martw sie na zapas, moj tata tez mogl zjesc konia z kopytami i wozem i jak chudy byl tak chudy do dzis pozostal. Taka jego uroda.
Ech..a ja tylko spojrze na jedzenie i juz czuje jak tyje:)
Ehhh chcialabym chociaz troszkę przytyć, w tyłku, w piersiach, w nogach
wiadomo:P Chociaż troszkę, ale cóż... chyba nie da rady ![]()
Ehhh chcialabym chociaz troszkę przytyć, w tyłku, w piersiach, w nogach
wiadomo:P Chociaż troszkę, ale cóż... chyba nie da rady
Przytyjesz..w ciazy:) a teraz ciesz sie smukla figura i tym, ze mozesz sie bezkarnie objadac wszystkimi smakolykami swiata:)
Zazdroszcze Ci z całego serca że mozesz jesc i nie przytyjesz.Ja tyje od samego patrzenia na jedzenie ;(
Zawsze zazdrosciłam takim ludziom jak ty i mysle ze powinnas sie cieszyc a nie martwic ![]()
Maya373,
czy wiążesz swój duży apetyt z problemami natury emocjonalnej, że postanowiłaś umieścić ten post akurat w dziale psychologia? Uzależnienie od jedzenia (najczęściej traktowanie tej czynności jako szczególnie nagradzającej, jako ucieczkę od problemów) jest oczywiście często spotykaną trudnością. Towarzyszą jej najczęściej inne objawy psychologiczne, o których szerzej nie wspominasz.
Mam wrażenie, że mówisz głównie o objawach somatycznych - bóle brzucha, kłucie, wzdęcia, uczucie przejedzenia. Myślę, że w takiej sytuacji warto przeprowadzić przede wszystkim podstawowe badania medyczne ogólnego stanu zdrowia (np. krwi w kierunku cukrzycy) oraz badania hormonalne u endokrynologa (nadmierny apetyt może być spowodowany zaburzoną pracą tarczycy). Być może warto skonsultować się również z neurologiem, który oceni prawidłowość pracy ośrodków znajdujących się w podwzgórzu mózgu i odpowiadających za odczuwanie głodu i sytości.
Są to oczywiście sugestie czysto hipotetyczne, ponieważ najprawdopodobniej jesteś osobą zdrową o naturalnie dużym apetycie i szybkiej przemianie materii. Myślę, że dobrym pomysłem jest abyś przez najbliższy tydzień-dwa każdego dnia dokładnie notowała co i w jakiej ilości zjadasz. Z taką informacją możesz udać się do lekarza pierwszego kontaktu. Oceni on, czy są to ilości bardzo niepokojące i które z badań, o których wspomniałam powinnaś wykonać.
Jeśli żadne z nich nie wykażą nieprawidłowości polecałabym konsultację psychiatryczną lub psychologiczną.
JustynaPiatkowska dziękuje za rozbudowaną i ciekawą odpowiedź...:) w sumie gdyby się tak nad tym szerzej zastanowić to fakt, jem często dlatego, że np. mi smutno, częściej jednak, dlatego że mi się nudzi, poza tym nauczyłam się, że gdy się uczę- muszę jeść. Nawet podjadać płatki, ale MUSZĘ, mam wrażenie wtedy, że szybciej nauka wchodzi mi do głowy i jakoś mi tak...lepiej:P Być może to u mnie normalne, że tyle jem- cukrzycy na pewno nie mam, u neurologa też już kiedyś byłam, więc myśle, że wszystko w porządku. No cóż, po prostu kocham jeść! i chyba muszę się z tym pogodzić, że lepiej jest mnie ubierać niż żywić;)
A podaj przykładowo co jesz w ciągu całego dnia?
Ja też sporo jem, lecz nie jest to raczej ogromna przesada, po prostu jedni potrzebują więcej pokarmu, by się najeść, inni mniej .
Zaczynając od początku- wstając o 6, jem śniadanie nr.1- kawa, 3-4 bułki, kiełbasa bądź jajecznica, po godzinie w drodze na zajęcia jem bułkę, jabłko, jakiś batonik:P, potem śniadanie nr.2- bułki 2-3, jogurt, czasem przekształca się to w obiad nr.1jak zahaczę o jakąś stołówkę, mc donald'a, kebab lub pizzerię. Później po kolejnych zajeciach jakaś bułeczka czy coś, coś szybkiego na wynos, po zajęciach obiad w domu- 3 schabowe, ziemniaków sporo, lub cały garnek makaronu( w zależności co jem). Zazwyczaj robię takie porcję które mają mi starczyć na parę dni, w rzeczywistości jem to w jeden dzień, do kolacji podjadam jakieś kanapki, płatki z mlekiem, słodycze, zależy... potem kolacja, którą z odstępami jem do 23-24, bo jak nie zjem przed snem to burczy mi w brzuchu już po 2 h snu i muszę wstać się najeść bo się budzę. Tak mniej więcej to wygląda. W porcjach tego niestety nie umiem przedstawić ( np. jak dokładnie duży jest mój obiad) ja porównuje to do ludzi, których znam.;)
11 2011-09-26 14:54:28 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-09-26 14:57:11)
Oj to sporo.
Jeśli twój niesamowity apetyt nie jest na podłożu jakiejś przypadłości zdrowotnej to tylko pozazdrościć. Ja bardzo lubię przeróżne pyszności, ale przemiana materii słabiutka. Raczej idzie tam i siam niż...
Właśnie nie wiem czym to może być spowodowane... apetyt ok, przeżyje skoro muszę tyle jeść to cóż:P ale czemu mi się nic nie odkłada ![]()