Cześć wszystkim
na poczatku chciałabym sie przywitac, poniewaz jestem tutaj nowa ![]()
otóż mam pewien problem i to nie mały, mam nadzieje ze mi pomozecie...
zaczne wiec od poczatku.
Nie pamietam dokładnej daty ale był to kwiecień lub maj 2010 kolega zapoznał mnie ze swoim znajomym, nie powiem jak go zobaczyłam od razu mi sie spodobał, na imie ma Marcin (26 lat a ja 21) ale gdy podawaliśmy sobie ręce zauwazyłam na jego palcu obraczke, wiec oczywiscie dałam sobie z nim spokój. Znajomy powiedział ze ma zone i dziecko wiec to chyba oczywiste ze nie bede wchodzic z butami do czyjegos zycia. Czesto sie widywalismy, przyszły wakacje jezdzilismy cala paczka nad wode, wieczorami ogniska On tez tam zawsze był oczywiscie bez zony, chociaz zawsze jej mowil gdzie jest a ona gdy zadzwonila zaraz jechal do domu. Od wrzesnia do kwietnia nie widzieliśmy sie, az tu nagle znajomy zaprosil mnie na grilla i hmm Marcin tez tam był. Było nas 4 dziewczyny i 4 facetów. Jakoś tak wyszło że od poczatu siedzielismy obok siebie i rozmawialismy, przegadalismy cala noc a na koniec pocałowaliśmy sie. Wymieniliśmy sie numerami. Napisał nastepnego dnia i tak zaczelismy pisac, tzn on pisał codziennie. Na poczatku bylo mi strasznie głupio, miałam wyrzuty sumienia, ze to nie powinno wogle sie stac, a On wrecz przeciwnie powiedział ze chce sie ze mna spotkac bo nie moze o mnie zapomniec.
zaczelismy sie spotykac. Czasami przyjezdzal do mnie tylko na 15 min jak to mowil zeby chociaz mnie zobaczyc na chwilke
jezdzilismy sobie na wycieczki jednodniowe oczywiscie ale zawsze bylo tak milo
z kazdym dniem coraz bardziej sie w nim zakochiwałam, on tez mowil ze mu zalezy na mnie. po 2 miesiacach poszlismy do łóżka (mój pierwszy raz) on nie naciskał sama tego chciałam, nie miałam juz wyrzutów. Nasi znajomi wiedzieli wszystko, jedni to potępiali inni nie. po 3 miesiacach jego zona dowiedziała sie o nas, ktoś "zyczliwy" donióśł na nas. Wyprowadziła sie z córka do rodziców, zostawiła go. Pamietam sms od niego "Juz mozemy sie nie ukrywac moja zona wie o wszystkim", ja go jakos przekonałam ze nie mamy co jak na razie sie pokazywac wsrod ludzi ze soba, niedawno dopiero sie rozstali a moze jeszcze sie zejda? on mi powiedział ze chyba kocha kogos innego i nie moze z nia dluzej byc. powiedział jej ze to koniec a ona zrobila mu "niespodzianke" i powiedziała ze jest z nim w ciazy. nie miał wyjscia musial do niej wrocic. postanowilismy juz ze soba nie pisac, nie spotykac sie...
ale po tygodniu sie spotkalismy. nie bylo to wcale planowane. urodziny znajomego, Marcin rozniez zostal zaproszony i przyszedl sam. pozniej powiedział mi ze wiedział, że bede i dlatego przyszedl. Znowu cała noc spedzilismy razem, rozmawialismy, przytulalismy sie nikt na nas nie zwracal uwagi nie przeszkadzali nam
nazajutrz znowu cala paczka sie spotkalismy. minęło kilka dni, nie odzywalismy sie do siebie, zadne nie pisalo. Aż któregos wieczoru dostaje smsa od niego "teksnie za Toba", odpisałam mu ze tez za nim tesknie, nastepnego dnia znowu to samo, trzeciego dnia "zalezy mi na Tobie", czwartego akurat był piatek wiec spotkalismy sie i wszystko zaczelo sie od poczatku. Znowu pisanie smsów codziennie, spotykanie sie, powiedzenie sobie kocham...wszystko układało sie dobrze, czasami tylko sie sprzeczalismy gdy wychodziłam gdzies z kolezankami, on byl zazdrosny bał sie ze poznam kogos i juz nie bede chciała jego. Szczeze czasami mnie to denerwowalo, bo gdy wiedzial ze jestem na miescie wieczorem z kolezankami pisal do mnie smsy co 5 min. Mówil ze nie lubi jak wychodze gdzies a jak jeszcze sa jacys faceci to jego juz szlak trafial, ale jakos zawsze to wytrzymywal, bo wiedzial ze ja go napewno nie zdradze.
Któregos wieczoru spotkalismy sie cała paczka, na miescie, ale pozniej postanowilismy pojsc do znajomego wiec szlismy miastem ja z Marcinem z tylu cała reszta przed nami, spotkalismy jego znajomych nie byli zachwyceni takim widokiem, ze spotykaja go z inna, ale on nawet sie tym nie przejmował. Zaszlismy do domu kolegi siedzielismy do poznej nocy. Marcin poszedl juz do domu a ja jeszcze zostałam. Jego kolega wzial mnie na słowko, spytal czy biore Marcina na powaznie, bo on nie chce zebym sie pobawila nim tylko i rzucila, poniewaz widzi, ze Marcin bierze mnie bardzo na powaznie. Powiedział, że nigdy tyle czasu nie spedzal przy telefonie, nie pisal tylu smsow, wie ze Marcin pisze do mnie a nie do zony i nigdy nie zdarzylo mu sie zdradzic zony az do tej pory. Spytał, czemu akurat Marcin przeciez jestem ładna i moge miec innego kazdego którego tylko zechce, ale milosci chyba sie nie wybiera, ja chce tylko jego i zaden inny mi nie w głowie. ![]()
Po tym wieczorze kilka dni pisalismy, az tu nagle cisza...nie pisał cały dzien, napisałam do niego wieczorem, lecz on nie odp. Spróbowałam na drugi dzien, lecz znowu cisza ;(( nie wiedziałam co mam robic, az po tygodniu weszłam na swojego e-maila i tam doczekałam sie odpowiedzi. (Dziewczyna Marcina kolegi wszystko powiedziała jego zonie, ze ja zdradza, ze spotyka sie z inna.) Odpisałam mu i znowu piszemy ze soba ale przez e-maile. pisze ze nienawidzi tej sytuacji jaka jest miedzy nami i zaproponowal mi zebysmy razem wyjechali za granice...
napewno wiele osob mnie potepi, ale Marcin sie z nia ozenil, poniewaz jak to sie mowi "wpadli", wiec ciekawe czy byliby razem gdyby nie ta "wpadka?
Nie wiem sama co mam juz robic, dalej to ciagnac czy odpuscic sobie? Ale nie chcem sobie odpuscic i to jest najtrudniejsze, ja go naprawde kocham. To jest mój pierwszy facet taki na powaznie, ma wszystko to czego szukałam w mezczyznie. Zaproponował mi zebysmy razem wyjechali za granice. Co mam o tym myslec?