Witam.
opiszę po krótce najpierw moją historię z pewnym chłopakiem. Tak więc rok temu poznałam A... on zakochał się podobno od pierwszego wejrzenia, lecz ja miałam lekkie obawy i czułam niepewność, gdy chciałam żeby coś z tego wyszło to nagle poczułam okropny wstręt do niego, nie mogłam na niego patrzeć, a gdy pisał jak bardzo mnie kocha to nawet mu nei odpisywałam, nie wiem co się ze mną działo. Na pewnej imprezie chodził za mną ciągle a ja prosiłam kolegę żeby udawał mojego chłopaka żeby A się odczepił. Po tamtej imprezie na szczęscie się odczepił i przez jakiś czas nie mieliśmy kontaktu lecz na kolejnej imprezie znowu on był ale nawet się nie odzywał do mnie... i na tej imprezie podsłuchałam jego rozmowę że wyjezdza na 2 miesiące do Niemczech. Nagle poczułam że mogę stracić coś na czym może mi zależy, ale pomyślałam że nie jednak nie... wyjechał... ale jak go nei było jakoś o nim czasem myślałam, co prawda bardzo rzadko ale czasami.. Jak wrócił odezwał sie do mnie i jakoś fajnie mi się z nim rozmawiało , kilka razy się spotkaliśmy po kolezensku, ustalilismy że będziemy TYLKO znajomymi. Tak więc czułam ze mam super kolegę. Jakiś czas temu zaprosił mnie na wesele, obiecując tylko relacje kolezenskie, gdyż wiedział że ja go nigdy nei pokocham ( tak mu powiedzialam) a na tym weselu wszystko się zmieniło.. nie wiem czy to możliwe że ja się zakochałam w kimś kto dla mniejeszcze kilka dni był nikim? Ciągle o nim myślę... a jak na tym weselu traktował mnie tylko jak znajomą to czułam się zle i chcialam czegos więcej lecz nic mu nie mowilam bo sama nie wiedzialam czego chce... w duszy czulam ze chyba chce się do niego zblizyc... a na drugi dzien po weselu to już w ogole miejsca ni moglam znalezc ciągle o nim myślałam... i tak do dziś ciągle o nim myślę i marze o tym żeby być z nim, bo wiem że on jest bardzo dobrym człowiekiem i chciałabym żeby to była miłość, bo wiem, że on byyłby idealnym facetem dla mnie, nigdy nic złego mi nei zrobił mimo że od emnei usłyszał tyle przykrych słów. Chce żeby cos z tego wyszło ale boje się żeby znowu czegoś nie zepsuć tak jak rok temu poczułam do niego wstręt, teraz też się boję że tak poczuje, nie wiem co zrobić żeby to co teraz czuję nie zmieniło się znów w nienawiść, i żeby ta miłość kwitła dalej... Wiem że on nadal mnie kocha i chce być ze mną i gdybym powiedziała mu słowo to już bylibyśmy razem, ale boję się żeby znowu go nei skrzywdzić. Nie wiem co robić... ;/
Wiem że nikt mi nie powie jak będzie bo nikt nie jest jasnowidzem ale może któraś z was miała podobną sytuacje? Bo ja nie wiem co robić... zastanawiam się czy to jest możliwe że ja się zakocham w nim mimo że tak go neinawidziłam jeszcze kilka miesięcy temu...