Ja na Śląsku, on na Pomorzu. 19 lat. Ja zaczynam studia, on kończy technikum. Poznaliśmy się w maju tego roku nad morzem w pracy. Przez długi czas byliśmy tylko i wyłącznie znajomymi. Mieszkaliśmy w jednym pokoju - ja, on i 3 inne osoby. I tak przez 3 miesiące. Z czasem nasze rozmowy były coraz częstsze i dłuższe. Później doszedł kontakt fizyczny. Dopiero na końcu uczucie. Byliśmy świadomi tego, że zaczęliśmy nie od tego co trzeba i że to wszystko idzie nieco szybko, ale... Ciężko było to powstrzymać. Chcieliśmy być razem, zależało nam. Jednak przyszedł czas powrotu do domów i zaczęły się schody. Z początku rozmowy telefoniczne, wszystko było wręcz idealnie, a potem nagle przestał się odzywać. Nie odbierał żadnych telefonów, nie odpisywał na sms-y, nic. Dopiero po jakichś dwóch dniach napisał, że nie ma ochoty z nikim gadać i ma wszystkiego dosyć, po kolejnych kilku dniach rozmawialiśmy przez telefon i okazało się, że jego problemy rodzinne się nasiliły, w dodatku zaczęli go wkurzać ludzie w szkole, nie widzi w niczym sensu, brakuje mu jakiegoś celu/sensu, robi wszystko tam dlatego bo musi i tyle. Niby po tej rozmowie wszystko sobie wyjaśniliśmy, na drugi dzień wszystko było super, a później znowu to samo. Zamilknął to mu napisałam m.in. że dam mu trochę czasu, niech ogarnie sobie jakoś to wszystko choć trochę, bo wiem jak mu musi być ciężko. Minął już/dopiero tydzień i planuję do niego zadzwonić. Nie wiem jak z nim rozmawiać. Nie wiem czy on jest już gotowy rozmawiać, ale mnie to wykańcza psychicznie, ta niepewność. Nie wiem jak mam to wszystko rozumieć, co myśleć. Zależy mi. Jest pierwszym facetem, do którego czuję coś takiego. A i tu wypadałoby podkreślić, że jestem jego pierwszą dziewczyną - wcześniej zawsze zakładał, że wpierw skończy szkołę, znajdzie pracę, a dopiero potem dziewczynę znajdzie. Jednak życie potoczyło się inaczej co go zapewne też martwi. Ogólnie jest to temat rzeka. Mam mętlik w głowie. Przeżywam masakrę. Pomocy! Potrzebuję z kimś o tym pogadać, usłyszeć jakieś opinie na ten temat, słowa które podniosłyby mnie na duchu i dodały siły.
Podobne tematy
tydzień to wystarczająco dużo czasu,by domagać się rozmowy i wyjaśnienia całej sytuacji. trochę nie rozumiem tego chłopaka.piszesz,że ma problemy rodzinne-a kto go lepiej wesprze w trudnej sytuacji,jak nie dziewczyna? zresztą mimo tych problemów oczekiwałabym,by powiedział otwarcie,co i jak z waszym związkiem. przecież nie można tak w nieskończoność przedłużać tego milczenia. nie wiadomo,co on sobie wymyślił,jak to sobie ułożył,a Ty cierpisz,bo najgorsza jest niepewność.lepiej znać najgorszą prawdę,niż nie wiedzieć niczego. uważam,że powinnaś zadzwonić do niego i wszystko wyjaśnić.odezwij się,co z tego wyszło. powodzenia!
powiedz mu wprost albo wóz albo przewóz!!! co to w ogóle za zachowanie żeby Cię zwodzić. a jak będzie dalej taki nie zdecydowany to daj sobie spokój... może to brutalne ale jemu wtedy widocznie nie będzie zależeć tak jak Tobie
Za przeproszeniem - to dzieciuch jeszcze. On zapewne nie wie, czego chce. Mógł powiedzieć, że sobie ze związkiem na odległość poradzi, ja sądzę (wybacz brutalną szczerość), że sobie nie poradzi. Możesz
1) wymagać od niego rzeczy nierealnych, dopasowania się do Twoich oczekiwań, humoru mu nie poprawisz
2) trwać tak ignorowana i dać mu czas, prawie na pewno sprawa się posypie, ale jeśli będziesz silna, może się posypać bez wielkiego bólu
3) zerwać od razu
I pewnie różne kombinacje wchodzą jeszcze w grę. Czego chcesz dla niego? Czego dla siebie? Czego dla was? A gdy te marzenia będą sprzeczne ze sobą, które będzie od innych ważniejsze? ![]()