Nie wiem, czy jestem niewdzięczna i życie za dużo mi dało, czy to zwykła rzeczywistość brutalnie daje o sobie znać, przypominając, że codzienność nie jest żadną bajką. Kochałam bardzo swojego mężczyznę. Rok wspólnego mieszkania dużo nam dał. Ale chyba mi więcej zabrał. Przez około 3 miesiące miałam depresję, z której ciotka wyciągnęła mnie farmakologicznie. Jadłam, spałam, rzygałam, jadłam. I w kółko. Facet był w pobliżu, ale był strasznie obcy. czasem chciałam żeby był blisko, czasem marzyłam, żeby się gdzieś zabrał. Były dni, kiedy w ogóle nie miałam ochoty wyjść z łóżka, a on twierdząc, że się martwi urządzał oratorskie przedstawienia, pod tytułem "gdybym był w twoim wieku i mał dla siebie tyle czasu...." czym doprowadzał mnie do szału. Po niesamowicie ciężkiej pracy dostałam trzy mieisące urlopu. On pracował w domu. Chciałam być sama, tak bardzo, że poprosiłam go, żeby się wyprowadził. Zrobił to, i staliśmy się wrogami. Okazuje się, że czuły i inteligentny facet, którym był, dla mnie potrafi być podły i okrótny. Oczywiście przeprowadzka była efektem wielu sporów i awantur, w których oboje potraciliśmy klasę. Minął miesiąc, a ja odżylam. Lubię tą moją wolność. Zaczęłam się odchudzać, myśleć o sobie, skupiłam się na pracy...
Spotkałam się z kimś, kot kiedyś bardzo mnie zauroczył. Uwielbiam jego towarzystwo, kocham ułożenie warg i tęsknie za wspólnie spędzanym czasem. Dawne uczucie ożywa, być może tylko we mnie, ale chciałabym odciąć się od swojego mężczyzny do końca. Przychodzą jednak momenty, gdy robi mi się go żal, jest mi przykro go tak zostawiać, kiedy on nie ma nikogo bliskiego.
Widzę, że przestaje mnie szanować, potrafi w szale nazwać mnie dziwką, a jednak echo minionych chwil ciąży nade mną i nie umiem niczego postanowić. Niczego na tyle konsekwentnego, żeby rzucić słuchawką i więcej nie odbierać...
Podobne tematy
Przychodzą jednak momenty, gdy robi mi się go żal, jest mi przykro go tak zostawiać, kiedy on nie ma nikogo bliskiego.
Myślę, że w związku najważniejsza jest miłość.
Wszyscy źle znosimy odrzucenie i nieodwzajemnione uczucia ale... po co komuś związek z litości ? Sądzę, że Twój partner zasługuje na kogoś, kto obdarzy go szczerym uczuciem
Zresztą z tego co piszesz, ten związek działa na Ciebie dość destrukcyjnie. Nie widzę sensu trwania w takiej relacji. Nie da ona szczęścia, ani Tobie, ani jemu...
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Odrzuć poczucie winy i patrz w przyszłość.