netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy mam powody do zazdrości?

9 odpowiedzi4 552 wyświetleniazałożony przez nomia, 13.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy mam powody do zazdrości?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Czy mam powody do zazdrości?

Witam. Mam pewien problem , myślę , że dla większości z was okaże się on błahy i bez sensu , ale mnie on gnębi... Jestem z chłopakiem od 5 lat dość długo tak mi się wydaje. Od 4 lat pracował wyłącznie we firmie gdzie byli sami mężczyźni i ogólnie nigdy nie byłam o niego zazdrosna ale...  od roku pracuje we firmie gdzie większość osób to kobiety... i zaczęłam być zazdrosna : imprezy integracyjne , telefony w sprawach firmowych , śmiechy... ogólnie tam się wszyscy dogadują na maksa i są ze sobą związani (w tej firmie) . mój chłopak mówi codziennie po pracy - o pracy. Ta dziewczyna to tamo... Kasia to , Marlena ... itd... no i zaczęło mi to przeszkadzać tzn dwa razy z nim o tym gadałam ale on , że mnie kocha , ale to mnie dusi... mam cały dzień nieraz przez to zepsuty , bo o tym myślę... on się z nimi śmieje , spędza sporo czasu... i o nich mówi. WIEM , że to normalne , że to jego praca i jego koleżanki ALE czuje , że nieraz nie  daje rady ..wtedy płacze i strasznie mi źle... jakbym miała go stracić myślę ,że wyolbrzymiam problem bo chłopak powtarza , że mnie kocha... ja Wiem , że mnie kocha... ale boje się , że go stracę. Moje zachowanie może doprowadzić do tego , że on się wkurzy i naprawdę mnie zostawi , ale nie umiem nad tym zapanować sad nie mogę już słuchać o innych kobietach , te telefony... o 23... jak tak... esemesy . Wiem z doświadczenia jakie są niektóre kobiety i boję się , że jakiejś się spodoba i on ulegnie... sad Powinnam mu ufać ciąglę sobie to powtarzam , ale łatwo sobie to myśleć a gorzej wygląda to w rzeczywistości .... sama nie wiem co by się musiało stać , żebym przestała się martwić bo mnie to ogólnie męczy wewnętrznie ,... może nie tyle nawet co mojego chłopaka. Teraz też mniej mi głucha... nie wiem co jest... NAPISAŁAM OGÓLNIE TO CO MYŚLĘ I W OGÓLE SAMA NIE WIEM CO BYM CHCIAŁA... pracy nie zmieni przecież . Zostaje mi się pogodzić z tym ale jest trudno bo jego koleżanki mają po 20 lat i są ładne ... jak to bywa w biurze Ja też jestem młoda , ale nie pracuję z mężczynzami i może dlatego nie umiem odróżnić relacji koleżeńskich od bardziej zażyłych proszę pomóżcie mi .... może wasz men też pracuje z kobietami i jak sobie z tym radzicie bo ja nie daje rady sad nieraz nawet myślałam i to mega debilne w sumie , że go zostawie i wtedy przestane się zamartwiać i będę spokojniejsza... to głupia myśl bo go kocham a moja zazdrość niszczy mnie i moje uczucia... sad

2

Odp: Czy mam powody do zazdrości?

Nomi, zakładając nowy wątek nadawaj mu tytuł, który z góry określa o jaki problem chodzi. Stwierdzenia typu "Cześć. Proszę o radę" niczego nam nie mówi. Co więcej jest łamaniem regulaminu.

Pozdrawiam.

3 Ostatnio edytowany przez Kamil (2010-08-13 23:07:29)

Odp: Czy mam powody do zazdrości?

Ahh, imprezy integracyjne, na kilku miałem okazje być no i zwykle ciekawie się rozwijają...ale zaraz, nie o to tym temat, nie będę Cie bardziej dobijał.
Ja bym spojrzał na to z tej strony-skoro wypisuje do niego kilka dziewczyn, gada ciągle o różnych to znaczy że nie chodzi mu po głowie żadna konkretna, wniosek z tego taki że te relacje faktycznie mogą być koleżeńskie. O ile faktycznie jest tak jak napisałaś, bo możesz o czymś nie wiedzieć.

4

Odp: Czy mam powody do zazdrości?

No tak ja też słyszałam co się dzieję i nie będę tego rozwijać... ;] Staram sobie właśnie uświadomić , że to tylko koleżanki ale jest diabelnie trudno. Jesteśmy już 5 lat a on nigdy nie mówił o  zaręczynach , ślubie wspólnym mieszkaniu  , myślę , że to też zaczyna mieć znaczenie , bo ja zaczynam o tym myśleć....

5

Odp: Czy mam powody do zazdrości?

Koleżenstwo, koleżeństwiem, ale smsy od dziewczyn z pracy po godz. 22 wydają mi się nieprzyzwoite. Zwłaszcza, że nie znaja się, aż tak długo, żeby naprawdę niewiadomo jaka więź się między nimi nawiązała hmm

On nie uważa tego za niestosowne? Wiesz co to za "ważne sprawy" zmuszją te kobiety do pisania do Twojego faceta o tej porze?

6

Odp: Czy mam powody do zazdrości?

hmm...wiesz co? kiedyś tez byłam w podobnej syt z tym, że to ja byłam na miejscu Twojego faceta. Zaczęłam pracę w firmie marketingowej, gdzie pracowało baardzo dużo młodych ludzi...stworzyliśmy ekipę 12-osobową i świetnie wspólnie dogadywaliśmy się. Miałam wtedy już faceta z którym zresztą jestem do dzisiaj, z tym, że wtedy to były nasze początki i ja nie traktowałam związku z nim tak ja teraz ( byłam po przejściach i wówczas nie byłam gotowa na związek).
Przedstawię Ci jak przebiegło to u nas.
Mieszkaliśmy juz razem- ze wzgl że wspólnie wyjechaliśmy do innego miasta aby szukać pracy itp. ja traktowałam go jak przyjaciela, on był we mnie szaleńczo zakochany. Zdobyłam swoja wyczekiwana pracę...i wpadłam w wir pracy jak i zycia towarzyskiego. Wszystko było wow! nowe miejsce, praca, znajomi...często nawet po pracy wyciągali mnie do pubu, spedzalismy wspólnie multum czasu, weekendy- na impreazch- choć nie wszystkie - wiadomo. W pracy wspólne przerwy, szkolenia itp Widziałam że koledzy zwracali na mnie uwagę- szczególnie jeden....ale ze wzg oczywistych ja trzymałam ich na dystans. Ale oni jednak zabiegli o moje względy...mój - wtedy przyjaciel/facet sama nie wiem jak to nazwać, zaczął sie domyślać, tez były smsy o godz 22-23, telefony...późno wracałam- choć to nie były jakieś nie wiadomo jakie imprezy, poprostu bawiliśmy się fajnie i tyle. Uwielbiałam ich towarzystwo.
Był wyrozumiały i cierpiliwy- za to naprawdę go podziwiam, powtarzał zawsze że jestem bardzo ważna dla niego, wiedział, że nie byłam gotowa jeszcze na związek, że potrzebuje tej przestrzeni której kiedyś mi tak brakowało, on to wszystko rozumiał, choć widziałam jak czasem niektóre syt go bolały.Zapewniałam go że nie ma nikogo i niczego więcej, że to tylko znajomi że ich lubię itp. I tak rzeczywiście było- z mojej strony była czysta syt w stosunku do moich kolegów, ALE- widziałam że oni patrzą na mnie nieco inaczej i dawali mi to odczuć. I w tamtej chwili wiem, że dużo zależało ode mnie, od mojego podejścia- ale ważne było dla mnie podejście mojego faceta- miałam w nim wsparcie i wyrozumiałego przyjaciela na dobre i na złe.
Wszystko kiedyś się kończy- ale prawdziwe uczucie wygrywa... pokochałam go całym sercem i jesteśmy szczęśliwi smile a znajomi? hmm....było minęło, jak to w życiu bywa ludzie przychodzą i odchodzą- tak i nasze drogi się rozeszły w naturalny sposób- poprostu z czasem zmieniliśmy prace na inną, lepszą....
Wszystko zależy tak naprawdę nie tylko od niego ale też i od Ciebie. Wiem, że Ty jesteś w nieco innej syt bo tworzycie stały związek, ale tak naprawdę w tej całej syt chodzi o jedno- o zaufanie i cierpliwość.
Ze swojego punktu widzenia powiem CI tak- bądź czujna ale nie popadaj w paranoję. Niech on ma w TOBIE przyjaciółkę bo jeśli zaczniesz go zamęczać i osaczać wiem, że osiągniesz odwrotny skutek.Jeśli kochasz przeczekaj to mądrze, zobaczysz że po jakimś czasie on doceni Ciebie jeszcze bardziej  bo zobaczy jaki ma skarb u swego boku. A znajomi tak jak są tak później ich nie ma...
Wiem, że jest Ci ciężko i masz chwile zwątpienia...wiem że to nie jest łatwe, ale spróbuj docenić to co masz, może to jest próba?
JEŚLI KOCHASZ, PUŚĆ TO WOLNO. JEŚLI WRÓCI TO JEST TWOJE. JEŚLI NIE- NIGDY TWOJE NIE BYŁO- coś w tym powiedzeniu jest. Ja wierzę że Ci się uda, bo widzę że go kochasz, życzę Wam powodzenia.

7

Odp: Czy mam powody do zazdrości?

ja nie puszczałabym samego na imprezy integracyjne (to tak jak podawanie na tacy pokus), on mnie pewnie też by nie puścił. A tak jak już ktoś wcześniej wspomniał to ja bym sie włąsnie cieszyła, ze gada o wielu dziewczynach a nie np. Ola to i Ola tamto... bo wtedy byłoby podejrzane. W sumie pogadaj z nim, ze nie podobają Ci sie smsy o 23:)

8

Odp: Czy mam powody do zazdrości?

Witam Was:)
Chcialabym baaaardzo jakiejkolwiek Waszej rady na nurtujacy mnie problem... otoz:
Mam chlopaka z ktorym jestem juz ponad rok. Nasza znajomosc zaczela sie dosc dziwnie, bo On wtedy mial dziewczyne. Spotkalismy sie raz ale gdy sie o tym dowiedzialam to odrazu zakonczylam znajomosc z Nim. Gdy Go widzialam to odwracalam glowe w druga strone.
Mialam pozniej chlopaka z ktorym staralam sie ulozyc sobie zycie. Nawet nie zle nam szkol tylko... ta monitonia... Nie jestem typem dziewczyny ktora lubi siedziec w domu (codziennie) przed tv, przytulona i ogldajaca piecio tysieczny odcinek "Mody na sukces":) Jasne, ze czasem takie dni sa dla mnie rajem ale nie codziennie!
Az pewnego pieknego dnia spotkalam wlasnie JEGO... Tak tego ktory "zapomnial" mi kiedys powiedziec, ze ma dziewczyne. Jakos tak do mnie zagadal ze cala zmieklam i podalam mu swoj nr te, a pozniej sie spotkalismy. Doprowadzil do tego ze przez kilka dni spotykania sie z NIM......Oszalalam na JEGO punkcie:) Byl juz oczywiscie wolny, bo ta JEGO eks zostawila GO po ponad 2 latach bycia ze soba, dla innego.
Postanowilam zakonczyc moj wtedy obecny zwiazek i zwiazac sie wlasnie z NIM. Oczwiscie z pewnym dystansem... bo nie chcialam oblewac GO moim calym zaufaniem, bo w koncu zmarnowal je...
Po trzech miesiacach od JEGO rozstania z jego eks, zaczela dojrzewać do mysli, ze >co ona zrobila<???
Ze zostawila najwspanialszego chlopaka na swiecie i jak ona mogla to zrobic??? Oczywiscie dalszy ciag histori byl taki, ze postanowila GO odzyskac! Jak najbardziej nie zwazajac na mnie i na to ze z nim jestem...
Dzwonila do NIEGO codziennie, smsy w ktorych blagala zeby do niej wrocil, pisala jak strasznie GO kocha i ze strasznie zaluje tej decyzji ktora podjela, ze chce sie z NIM spotkac i pogadac. Nie powiem, bo wtedy to zrobil i sie z nia spotkal... ale wiedzialam, ze to juz zakonczone miedzy nimi i ze tymi spotkaniami nic nie wskura. Pechem moim byla JEGO siostra... Przez ten caly czas gdy moj chlopak byl jeszcze z tamta, to dziewczyn (eks z JEGO siostra) sie zaprzyjaznily... To byl znakomity powod dla eks aby odwiedzac JEGO siostre... oczywiscie jak ja wtedy bylam u NIEGO  to ja nie powstrzymywalo! Te jej "niespodziewane" wizyty sprawily ze z bardzo wyrozumialej dziewczyny stalam sie wulkanem zazdrosci! Jeszcze szczegolnie jak sie dowiedzialam ze takie wizyty robi czescie jak mnie wlasnie tam nie ma... No niby wlasnie do JEGO siostry! JEGO zachowanie co do tego bylo takie ze jak ona przyjezdzala to ON wtedy wychodzil z domu... i wracal wtedy jak jej juz nie bylo.
Zdarzylo sie jej przegiac najostrzej chyba jak juz mogla... Zanim JEGO rodzina zaczela mnie traktowac calkiem poważnie, musialo minac troche czasu, gdyz kazdy byl skolowany tym (JEGO rodzice szczegolnie) ze ona przyjezdza sobie normalnie do  NIEGO do domu! czyli nikt tak nrpawde nie wiedzial jakie maja stosunki ze soba i o co tak naprawde chodzi.

Jego szwagierka takze sie z nia zaprzyjaznila...choc znacznie mniej co siostra. i wlasnie pewnego dnia, po imprezie ktora sie odbyla w miejscowosci gdzie ON mieszka, JEGO szwagierka miala zostac u NIEGO w pokoju obok. CO sie okazalo... zostala ale nie sama... BYLA Z NIA\!!!!!!!!!!!!!!!! Z JEGO EKS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! spaly sobie w pokoju obok!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! przechodzac oczywiscie przez naszy zeby sie znalesc w tym drugim... Bylam w szoku... nie wiedzialam nawet co mam robic... pierwszy raz w zyciu spotkalam sie z takim czyms... z osoba tak chamska jak wlasnie ta JEGO eks! no oczywiscie nie wspominajac o szwagierce...W chwili obecnej jest juz dobrze, bo powiedziala mi ze myslala ze bede tylko dla NIEGO dziewczyna na pocieszenie a ze tak naprawde i tak wroci do tej eks... przeprosila mnie za tamta akcje, ze sie mylila co do tego i ze teraz ta kes potepia wlasnie za to co robi.  JEGO zachowanie na widok siedzacej eks w pokoju obok bylo takie ze otworzyl drzwi i kazal jej stamtad wyjsc... poczul sie glupio ze postawil mnie w takiej sytuacji... Mialam wtedy u NIEGO zostac ale nie chcialam patrzec na ten cyrk i pojechalam do domu. To byl wlasnie moj blad... przeciez to jest MOJ CHLOPAK!!!! TO JA POWINNAM BYC GORA A NIE SKULIC OGON I UCIEKAC!!!!! Wtedy wlasnie zaczelam ja nienawidzić... Moja reakcja na jej imie byla piorunująca, dostawalam jakiejs febry!!! mialam juz jej serdecznie dosc!!!!!! potrafila nawet przyjechac na swieta wielkanocne niby tradycyjnie do siostry i jej dziecka ale chciala sie pokazac ze nadal tu jest... wtedy juz nie wytrzymalam!!! Moj Kochany uciekl na gore bo tez juz mial tego dosc, twierdzil ze nie moze siostrze zakazac jej wizyt tej kretynki w domu, polecialam za NIM i zaczelam sie domagac czegos konkretnego! Niech wreszcie zacznie robic cos co sprawi ze ona wreszcie zniknie!!!!!!!!!!! zaczelam krzyczec, przyszla wlasnie ta szwagierka ktora potiwerdzila ze ona przegina tym ze tu przyjezdza. Moja krzyki wlasnie uslyszala eks ktora przebywala z JEGO siostra na dole, szczerze to juz nie oszczedzalam w slowach! JEGO szwagierka namawiala mnie abym zeszla z nimi na dol i normalnie sie zachowywala i nie pokazywala ze jestem zaszczuta tylko ze jestem pewna siebie a ze to ona jest tu niechciana!
tak wlasnie zrobilam....

Fajka palona w jej obecnosci byla chyba moja najszybciej spalona fajka  moim zyciu...myslalam ze ja polkne z nerwow... Nie wiem co chciala przez to udowodnic ale jak opowiadala cos to tak patrzyla na mnie prosto w oczy jak by opowiadala to tylko mi! Wykrzywialam wtedy twarz i robilam krzywą mine, spalila ta fajka i swierdzila ze jedzie juz szybko do domu, ze ona tu byla tylko przejzdem. Pojechala....

Myslicie ze to koniec? Zaskocze Was... NIE:)

Pozniej spotkalismy sie na weselu JEGO siostry ktora ja zaprosila. Oczywiscie nie mam jej tego za zle, bo wczesniej pytala mnie czy nie bede zla i czy nie bede sie zle czuc. W koncu to jej wesele, wiec ja jej nie bede wybierac gosci ani robic przez to wrogow. Postanowilam byc gora, wygladac jak najlepiej i poprostu dobrze sie bawic. Balam sie tylko na co bedzie ja stac? Czy przyjdzie sama i bedzie udawala wlasnie taka porzuconą bidulke, aby sie ktos nad nia zlitowal i zaprosil do zabawy? czy bedzie fer wobec JEGO?
Przyszla z jakims chlopakiem. Moj chlopak zachowywal sie calkiem wporzadku, gdyz non stop podchodzil i mnie przytulal, calowal mnie i ciagnal do tanca. CHCIAL zeby ona to zobaczyla i zeby zauwazyla ze jest szczesliwy! Cala rodzina byla w lekkim niesmaku ze ona przyszla, bo zostala zaproszona w dobrej woli, nietaktem bylo to ze sie pojawila. Normalna wedlug mnie dziewczyna przyszla by pod kosciol dala prezent, zlozyla zyczenia i poszla. Choćby dlatego ze bedzie na weselu cala rodzina, ze bedzie jej byly z dziewczyna i poprostu jakos z honoru ktory powinna miec...
Przetrwalam ten dzien nawet z ta satysfakcja ktorej sie nauczylam przez ten czas - ze to "ON JEST ZE MNA A NIE Z TOBA!!!!!:)" JEDYNE CO MOGLA ZROBIC TO PATRZEC! Potrafilam sie cieszyc i nawet do tego stopnia byc pewna siebie, ze wypilam z nia nawet jeszcze kielicha na tym weselu:) W sumie zwolala mnie do nich moja szwagierka - ba oczywiscie ze poszlam! smile szwagierka na chwile wyszla ale ze zostala porwana do tanca to MY bylysmy z polanymi kieliszkami zdane na siebie. Wiec wypilysmy (oczywiscie stukajac sobie zdrowko) tego kielona i jeszcze zaprosila mnie do wspolnej zabawy. Poszlam z nia i co najpiekniejsze pojawil sie moj KSIAZE ktory od razu mnie wzial na rece i zaczal ze mna tanczyc. ONA TO WIDZIALA! Wiec moja satysfakcja byla jeszcze wieksza! Moze i wreszcie zauwazyla ze MY sie naprawde kochamy!!!:) chciala pokazac jak bardzo jest jej dobrze z tym jej obecnym chlopakiem, ale srednio jej to wychodzilo, bo kazdy widzial ze ona sie tu pojawila na pokaz... pokazac sie jak wyglada, jak wyglada jej obecny chlopak i ze sobie dobrze radzi. W sumie zaczelo sie robic jak w teatrzyku. Az wkoncu przed wieczorem pojechali do domu takze bylam cala happy ze dalam rade i ze akurat JAAA nie mam sobie nic do zarzucenia bo bylam wporzadku wobec JEGO siostry, wobec tej kretynki, wobec mojego KSIECIA:) i wobec wszystkich, bo zachowywalam sie przez wiekszosc czasu tak jak by ona byla zwyczajnym gosciem.

JEGO kuzynki od razu ja nie polubily, stwierdzily zesiedziala przy tym stole i non stop kazdego mierzyla, patrzyla takim chamskim wzrokiem  na kazdego. Ona wiecznie byla z reszta nie szczesliwa. Szczerze to malo kiedy widzialam ja z usmiechnieta buzia. A bedac  takim chloapkiem jak ON powinna miec ja non stop usmiechnieta.!!!!!!:)

Dlatego Kochane "moje" Dziewczynki:)
Chce Wam powiedziec, ze nie ma nic lepszego od czasu.... Zawsze wszystko sie jakos ulozy. Jezeli wpadniecie w paranoje i bedziecie chodzacym wulkanem zazdrosci ktory bedzie ewakuował za czesto mozecie Go stracic... Moze tego nie wytrzymac. Ja obserwowalam zachowanie mojego BALWANA, gdzie z biegiem czasu wydawalo mi sie coraz bardziej sprawiedliwe. Na poczatku nie chcial jej ranic i stawac sie wrogami czyli ze ZERO jakich kolwiek rozmow gdy sie spotkaja tak przypadkiem, pozniej jak zobaczyl "co ona robi" to zmienil zdanie. Stwierdzil ze jakiekolwiek z nia gadanie nie ma sensu, bo daje jej jakas tam nadzieje ze MOZE jeszcze cos sie ulozy i ze MOZE jeszcze beda razem... Zauwazyl ze takim zachowaniem mnie tylko rani i odmienil sie calkowicie. Ale o takich sprawach trzeba ROZMAWIAC

9

Odp: Czy mam powody do zazdrości?

nomia,
wobrażam sobie jak bardzo musi być Ci ciężko w tej sytuacji. Sama napisałaś ze rezygnacja z tego stanowiska jest niemożliwa, a Ty swojego chłopaka kochasz. Więc nie masz wyjścia jak jakoś sama uporać się z tym problemem. Wiem co to zazdrośc, i uwierz mi nie brnij w nią zbyt głęboko bo narobisz sobie więcej złego niż dobrego. Spojrz na to w ten sposób, że gdyby każda dziewczyna zamartwiała się, że jej chłopak pracuje z innymi babkami to chyba byłyby same rozwody a w firmach pracowali sami kawalerzy:) Głowa do góry kochana! I tak jak mówili inni - zawsze lepiej że koleżanek jest kilka, niż gdyby miał jedną ponętną sekretarkę i zero świadków w tym co robi:)

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy mam powody do zazdrości?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026