Witam wszystkich na forum i proszę o wypowiedzenie sie na temat mojego postu, z góry dziękuję.
Pół roku temu poznałam faceta (21lat). Poznalismy sie przypadkiem , zanim sie spotkalismy wymienialismy duzo maili. Cos nas do siebie ciaglo. Jest odpowiedzialny, troskliwy, wyrozumialy pracowity etc, z charakteru tez niczego sobie. Traktuje mnie jak królową wrecz, przy kolegach czy gdy jestesmy sami.
Lecz... rzadko sie spotykamy poniewaz, odległosc robi swoje.
Jedyne co mi w Nim 'przeszkadza' to jego syl ubierania.
Ja wiem, ze wyglad to nie wszystko,nie chce zrobic z niego jakiegos mistera.
Jest bardzo chudy nawet lekarz stwierdzil , ze za chudy.
Do tego jego styl, ktory strasznie razi mnie w oczy i nie pasuje do jego sylwetki. Dzinsy z szerokimi nogawkami troche przykrótkawe, sprzed kilku lat zapewne, koszule nie zgrane kolorami..... Raczej nie przedstawiłabym go swoim znajomym w takim stroju.
Nie widujemy sie czesto (raz na miesiac) wiec az tak mi to jeszce nie pzreszkadza, ale On czesto mowi o naszej przyszlosci razem. I od razu włacza mi sie w glowie kontrolka ''ZEBY TYLKO ZMIENIL UBIÓR''.
Nie pochodzi z bogatej rodziny, kokosów tez nie zarabia. Zdaje sobie z tego spawe. Wiec na zakupy tez raczej czesto nie jezdzi.
Mówil kiedys ze idzie do sklepu kupic jakas bluze ale jeszce ani razu go w niej nie widzialam. Nie wiem moze chodzi w niej tylko po domu na co dzień.
Nie wiem co o tym mysleć. Nie mam zamiaru z Nim zrywac z tego powodu, na starosc chce miec przy sobie kogos kto bedzie mnie kochal i bedzie wierny a nie bylego modela. Jednak bardzo bym chciala zeby wybral sie z kolegami na jakies male zakupy.... kiedys na pewno to nastapi.....
co o tym myslicie.?
Pozdrawiam.