Hej!Proszę powiedzcie co mam zrobić?Jak mam spokojnie porozmawiać z moim partnerem,kiedy każda rozmowa kończy się mega awanturą?Kocham go...wciąż go bardzo kocham ale już nie wytrzymuję tego napięcia...Jesteśmy razem ok 3 lat i mamy małą córeczkę.Moj facet jest po rozwodzie,poznaliśmy się kiedy był jeszcze w związku z tamtą kobietą i zaczeliśmy się spotykać.On twierdził że to małżeństwo to tylko papierek i przyzwyczajenie i to dla mnie(już byłam w ciąży)się rozwiódł.Na początku było pięknie choć on nigdy nie był za bardzo romantyczny czy uczuciowy.Ja zakochałam się po same uszy i bez pamięci nie patrzyłam na nic(choć wciąż dręczyło mnie sumienie z powodu tamtej)Teraz to co się dzieje to makabra...Skaczemy sobie do gardeł niemal codziennie do tago mieszkamy u mojej mamy z którą on też ostatnio się pokłucił i nie rozmawiaja ze sobą...Mój partner wielokrotnie w złości podkreślał że w poprzednim związku było mu lepiej bo mógł robić co chce(nie mieli dzieci)a ja się go ciągle czepiam i zatrówam mu życie pretensjami o, jego zdaniem byle co(całe wekendy spędza poza domem).Gdyby nie mała to chyba skończyłabym to raz na zawsze,ale jest dziecko które potrzebuje ojca i wręcz za nom przepada.On juz nie raz mnie straszył że odejdzie a na "dzieciaka"będzie płacił i będzi miał z głowy.Co mam zrobić?Jak do niego dotrzeć?Jak uratować ten związek i czy wogóle się da to zrobić?Napiszcie,podpowiedzcie co sądzicie o tym wszystkim??Dzięki!
Podobne tematy
Gdyby mój mąż powiedział że na dzieciaka będzie płacił żeby mieć go zgłowy, to już dawno wystawiłabym mu walizki za drzwi. Zastanów się czy z kimś takim warto dalej dzielić życie. To zwykły egoista. Nieodpowiedzialny bufon. Nie próbuj leczyć związku dzieckiem, bo może być tak, że ono ucierpi na tym najbardziej.
3 2011-08-29 14:29:59 Ostatnio edytowany przez karmelita82 (2011-08-29 14:32:36)
Łatwo jest powiedzieć - ja bym go wyrzuciła, wiem o tym, o wiele trudniej te słowa wprowadzić w czyn, ale z tego co napisałaś to wydaje się być najlepszym i jedynym wyjściem abyście obie z córeczką mogły być szczęśliwe. Więc taka jest i moja rada - zakończ ten związek bo nic dobrego z niego nie wynika. On nie szanuje Ciebie ani córki. Skoro mógł się tak wypowiedzieć, to trudno u niego doszukiwać się miłości do Was. Zdaję sobie sprawę z tego jak trudno, myśląc o dziecku, podjąć taki krok. Sama jestem samodzielną (bo nie samotną
) matką i codziennie zmagam się z poczuciem winy, ze mój skarb nie ma ojca, ale wiem też że tak jest dla niego lepiej. Lepiej że nie zna tego człowieka niż miałby przez niego cierpieć. Zastanów się poważnie nad Wami i nad Twoimi uczuciami - piszesz że go kochasz, ale czy on Ciebie? Czy warto w imię tej "miłości" niszczyć siebie? Bo Ty cierpisz, a on ma to gdzieś. Awantury są wielką traumą dla małego dziecka. Naprawdę lepiej będzie Wam bez niego niż z codziennymi awanturami, Tobą płaczącą po kątach i oglądaniem przez córkę tego złego wzoru rodziny.
Edit:
A może kiedy postawisz go przed faktem - jeżeli tak Ci źle to droga wolna. Nie potrzebujemy Ciebie, tego jak nas traktujesz, ani ja ani Mała. Może w tedy nagle ochłonie, zobaczy co może stracić i nie będzie już taki "kozak". Łatwo jest powiedzieć okrutne słowa ale jak przychodzi ponieść ich konsekwencje czasami człowiek zaczyna dostrzegać ze może wszystko stracić.
Uważam podobnie, powinniście się rozstać i to Ty powinnaś podjąć tą decyzję, nie wysłuchiwać gróźb z Jego strony, że odejdzie od Was.
rozmowa jest lekiem na wszystko. jednak jak piszesz, z nim rozmawiać się nie da. jeżeli kolejny raz powie, że jest nieszczęśliwy i w tamtym związku było mu lepiej - nie zastanawiaj się, podejmij decyzję o rozstaniu. nie patrz na to tak, że dziecko musi mieć ojca. czasem lepiej dziecku będzie bez niego.
a wiadomo jak się życie ułoży? może znajdziesz faceta, który jest gotów tobie i maluszkowi dać ci ciepło i opiekę.
Ja nie dawno przerabiałam coś podobnego, tylko że my nie mamy dzieci. Na prawdę nie warto sie meczyc i liczyc ze jakos sie ułozy. Przelej cała swoja miłosc na dzieciaczka, a on nie jest wart ciebie, skoro jest w stanie takie rzeczy ci mowic. Bedzie ciezko, ale nie jestes sama, mieszkasz z mama i coreczka. Poradzisz sobie:)))
jesli On jest tak niezrownoważony ze potrafi w tak arogancki sposob wypowiadac sie na twoj temat,skakać do gardła,rzucać oskarzeniami -mając do tego argument ze na Dzieciaczka -sie zapłaci a z tamta bylo mu lepiej -to na co z nim byc.to skonczony dupek bez krzty szacunku i ambicji.zadufany w sobie bufon ,ktory nie poznal magii miłosci i kompromisu.nie podkladaj sie dluzej i nie krzywdz swojego dziecka.nie uciekaj -ale JEGO wyrzuć.nie zrób sie ofiara tego związku -tylko tak jak on ciebie - ty Jego wyrzuć na .....!
niech zobaczy ze nie związał sie z zachukaną lalunia tylko odpowiedzialną babką.i jak pragnie swobody-"uwolnij"Go-z tym że on bedzie miec swoja swobode i nic poza tym a Ty przed soba perspektywe-swiety spokoj,milość swojego dzieciątka,milosc i wsparcie własnej matki i cale zycie(w koncu mozeza rogiem juz czeka ktos kto cie pokocha bo jestes !!!!!!!!ot tak po prostu).
oj bedzie bolało jak cholera!nacierpisz sie ,oj bedziesz myslec,dumac co zrobiłas ale za kilka dni przyjdzie chłodny prysznic i....,swiety spokoj!a jak do tego dzieciatko sprzeda ci slodki pocalunek i milusińskie przytulenie(bo bedzie spokojne)to tego nic ne zastąpi.i w koncu BEDZISZ SZCZESLIWA!!!!!!!!
p.s.ja mam swoje problemy-tez to opisałam.i jak postanowilam tak zrobilam-odeszlam-a teraz On walczy ciężką wojnę o nas!bo chyba cos sobie uświadomił....
Dzieki dziewczyny!Już dawno tak myślałam ale najciężej jest to zrobić.Narazie jest spokuj,pogodzili sie(no powiedzmy) z moją mamą i jest jako tako.Poczekam.Zobaczymy,ale jak dojdzie do kolejnej awantury i znowu się zacznie to pożegnam tego pana raz na zawsze(a przynajmniej na bardzo długo)BEdzie ciżko i to bardzo!
Kinia wiele zwiazków przechodzi trudne relacje miedzy sobą jesli mieszka sie pod jednym dachem z rodzicami czy z jednej czy z drugiej strony...
Ale to nie powód aby Twój maz obarczał Cie winami o wszystko..Tym bardziej ze nie zmuszałas go do rozwodu z poprzednią zoną to był jego wybór a jak sam powiedział zrobił to dla Ciebie...
Jezeli Twoje rozmowy z nim nie dawają zadnego skutku i do tego dochodza z jego strony grozby typu bo odejde i bede miał swiety spokoj płacac na dziecko alimenty to juz jest cios po nizej pasa....
Moim zdanie na kolejnej awanturze powinnas wziasc jak Ci powie ze odejdzie spakowac go i wyprosic z mieszkania...Bo jak bedzie chciał odejsc to i tak odejdzie i zadne prosby błagania z Twojej strony go nie zatrzymią...I nie chron go słowami typu bo gdyby nie dziecko to bym juz dawno od niego odeszła jezeli nie poprawią sie relacje miedzy wami to zostaw go bo jest zle a bedzie jeszcze gorzej..
Pozdrawiam...
A nie pomyślałaś że skoro spotykał się z tobą gdy był z żoną ,to teraz może spotyka się z inną będąc z tobą , bo widocznie to że nie załatwił jednej sprawy nie przeszkadza mu ,może dlatego jest taki nerwowy .Dla niego zdrada to tyle co nic .POZDRAWIAM .