Witam,
Piszę trochę w nie mojej sprawie ale do rzeczy.
Mam brata 5 lat starszego ma żonę dziecko, od kilku tygodni rodzinka mojego brata przeprowadziła się do nas(mieszkam z rodzicami) właśnie z powodu trudnej sytuacji jaka ich spotkała,brat stracił prace i sie zaczęło nie ma dnia żeby sie nie kłócili padają straszne słowa bratowa ciągle płacze nie raz mówili o rozwodzie po niecałych 2 latach po ślubie!!!
Oni nie są jakąś przypadkową para która wpadła i dlatego są małżeństwem znają sie 6 lat zanim wzięli ślub mieszkali razem dziecko było planowane także wszystko było jakby w normalnej kolejności.
Słuchając ich kłótni wiem że wina leży po środku zamiast sie wspierać w tym trudnym dla nich okresie obwiniają się nawzajem.
Chciałbym im jakoś pomoc(na razie pomogłem na tyle ile mogłem finansowo) wiem że szczera rozmowa może dużo dać, Oni jakby nie zdawali sobie sprawy że to może być początek końca ale chciałbym to jakość delikatnie rozegrać bo nie chce żeby odebrali to tak ze ingeruje w ich związek.przecież nikt tego nie lubi.
Podobne tematy
Witam,
Piszę trochę w nie mojej sprawie ale do rzeczy.
Mam brata 5 lat starszego ma żonę dziecko, od kilku tygodni rodzinka mojego brata przeprowadziła się do nas(mieszkam z rodzicami) właśnie z powodu trudnej sytuacji jaka ich spotkała,brat stracił prace i sie zaczęło nie ma dnia żeby sie nie kłócili padają straszne słowa bratowa ciągle płacze nie raz mówili o rozwodzie po niecałych 2 latach po ślubie!!!
Oni nie są jakąś przypadkową para która wpadła i dlatego są małżeństwem znają sie 6 lat zanim wzięli ślub mieszkali razem dziecko było planowane także wszystko było jakby w normalnej kolejności.
Słuchając ich kłótni wiem że wina leży po środku zamiast sie wspierać w tym trudnym dla nich okresie obwiniają się nawzajem.
Chciałbym im jakoś pomoc(na razie pomogłem na tyle ile mogłem finansowo) wiem że szczera rozmowa może dużo dać, Oni jakby nie zdawali sobie sprawy że to może być początek końca ale chciałbym to jakość delikatnie rozegrać bo nie chce żeby odebrali to tak ze ingeruje w ich związek.przecież nikt tego nie lubi.
sytuacja ,w której się znaleźli będzie dla nich sprawdzianem..
wiadomo,że teraz oskarżają siebie na wzajem..a tu nie o to chodzi:(
powinni znaleźć wspólne rozwiązanie..
ty oczywiście możesz pogadać z bratem czy z bratową..ale jak przyjaciel z przyjacielem..
bo tak jak napisałeś mogą pomyśleć,że się wtrącasz..
początek końca..:(
dobrze to ująłeś ...
daj im tyle wsparcia ile możesz...
ale każdą rozmowę musisz przeprowadzić delikatnie..
Wojta, pomagaj słowem, nie materialnie!
Przyzwyczają się ze ciągną od Ciebie kasę, to im nie pomoze.
Problemy moze zaczęły się wcześniej, utrata pracy była kluczowym momentem przepełniającym czarę wzajemnych żalów.
Jeśli nie, to trochę gówniane mają małżeństwo.
Małe dziecko do tego (!).
Rozmowa na osobnosci pierwsze, pozniej z obojgiem. Tak sądzę.
Zgadzam się całkowicie...jestem mężatką...nikt nie lubi jak ktoś wytka nos w nie swoje sprawy.
Niestety sprawy finansowe odgrywają dużą role w relacjach między dwojgiem ludzi.
Nie znam ich, ale jeśli faktycznie tak jak piszesz wszystko było planowane (ślub, dziecko itd) to oni naprawdę się kochają i jednocześnie ranią - bo każde z nich nie potrafi sobie poradzić z sytuacją w której się znaleźli.
Ciężko poradzić coś Tobie... to oni muszą zrozumieć, że powinni się wspierać. Dobrze by było gdyby znaleźli znów wspólny punkt zaczepienia - miłość, wsparcie. Trzymam mocno kciuki!
Kasa nie jest aż tyle warta, żeby rozwalić naprawdę fajny związek.
Jeśli zależy Tobie, by małżeństwo Twego brata nie rozpadło się, wtrąć się.
Jeżeli zależy Tobie na szczęściu brata, wtrąć się.
Jeżeli widzisz, że dwoje bliskich Ci osób nie mogą się dogadać, wtrąć się.
Jeżeli chcesz im pomóc, wtrąć się.
Nie znam żadnego sposobu pomocy drugiej osobie, by nie było to wtrącanie się w jego sprawy.
Delikatnie, to znaczy rzeczowo, zdecydowanie, spokojnie, na temat, bez wyzwisk, bez krzyku.
Pamiętaj też, że dla niektórych temat braku pieniędzy jest bardziej intymnym problemem niż seks.
Pamiętaj, że niektórzy myślą stereotypowo o kasie, tzn. myślą, że obowiązek zapewnienia dobrobytu w domu jest wyłącznie mężczyzna.
Pamiętaj też, że brak pieniędzy w domu większości mężczyzn odbiera siłę, a ich poczucie własnej wartości spada do zera.
Trzymam kciuki. ![]()
Witam ponownie,
Na pewno tej sprawy tak nie zostawię i coś wymyśle żeby chodź na chwilę zapomnieli o problemach i spojrzeli na tą sytuacje z boku to nie jest jakaś patowa sytuacja przecież.
przez problemy finansowe rozpada się masa związków nie przeskoczysz tego.
obojgu na pewno nie pomożesz albo bratu pomozesz załatwic niskie alimenty albo bratowej wyższe. tyle.
Witam ponownie,
Na pewno tej sprawy tak nie zostawię i coś wymyśle żeby chodź na chwilę zapomnieli o problemach i spojrzeli na tą sytuacje z boku to nie jest jakaś patowa sytuacja przecież.
Zapomnieć nie zapomną.
Może jednak, dzięki Tobie, spojrzą na swój problem przytomniej.
Powodzenia.:)
Jak mnie taka gadka wkurza jakiś problem i już rozwód!!!!!!!! może i jestem naiwny ale wierze w te słowa na dobre i na złe, uważam ze z każdej sytuacji jest jakieś wyjście tylko trzeba rozmawiać,szczerze rozmawiać to że teraz sie nie dogadują nie znaczy że w ogóle nie potrafią że sobą rozmawiać i pokonywać problemy w końcu są ze sobą trochę czasu i zapewne nie zawsze było dobrze.
Z mojej strony zrobię wszystko co się da i postaram sie to zrobić taktownie,
co to w ogóle za tekst ze mogę pomóc tylko w ustaleniu wysokości alimentów....
fajnie że tak bardzo zależy ci na pomocy bratu i bratowej:)
większość osob trzecich by sobie odpuściła..
wytrwałości i powodzenia zycze:)
co to w ogóle za tekst ze mogę pomóc tylko w ustaleniu wysokości alimentów....
a jak chcesz więcej pomoc? jeżeli jednorazowo nie natrzepiesz 6-cio cyfrowej sumy to nie pomożesz w żaden inny sposób. rozmawiać to można o pogodzie, pięknych kobietach i szybkich samochodach.
rozmową nie rozwiążesz problemu to jedynie próba zamiecenia brudu pod dywan- dobre na chwilę.
Wojta nie przejmuj się takim gadaniem. Ja też mam problemy finansowe, ale jakoś małżeństwo mi się z tego powodu nie rozpada. Tyle, że staram się nie kłócić o pieniądze. Bo jaki to ma sens? Jeśli mąż zarobi za mało w danym miesiącu to nie mogę go za to winić, zwłaszcza, że jest jedynym żywicielem rodziny. Bo jakby to wyglądało? Nie dość że sama nie zarabia to jeszcze się czepia
Staram się go wspierać, co nie jest łatwe, zwłaszcza, że faceci często unoszą się ambicją (nie wiem czy zrozumiale napisałam, jakoś nie mogę dobrać słów).
Spróbuj porozmawiać choćby z bratową. Do kobiety zazwyczaj łatwiej jest dotrzeć. Spróbuj jej wytłumaczyć, że kłótnie nic nie dadzą. Niech wspiera Twojego brata, bo jeśli szuka pracy, to na pewno tego wsparcia potrzebuje. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Ale te trudne chwile trzeba przetrwać na spokojnie. W nerwach popełnia się błędy. Najważniejsze żeby Twój brat na nowo znalazł pracę, a żona musi zrozumieć, że pomoże mu w tym tylko jeśli przestanie płakać, mieć pretensje i zacznie go wspierać. Kobieta w takich chwilach powinna być silniejsza od mężczyzny.
13 2011-08-29 23:31:23 Ostatnio edytowany przez wojta89 (2011-08-29 23:35:18)
Dr.Menel
Irytujące jest Twoje podejście do życia udajesz cwaniaczka i myślisz ze komuś zaimponujesz,chyba pomyliłeś fora.
wojta89 masz rację - a gdyby pojawiła się w rodzinie choroba,coś na co nie mamy wpływu podobnie jak utrata pracy - to jeszcze należy dołożyć leżącemu?Ludzie nie z takimi problemami sobie radzą.Bratowa ma jeszcze dach nad głową,jest zdrowa- może więc podjąć prace.Może powinna poczytać o nieszczęściu innych ludzi np:"Człowiek w poszukiwaniu sensu" Viktor E.Frankl.Wspaniałe świadectwo o sile człowieka...
Witam, właśnie jestem po szczerej rozmowie z bratową(od mojego pierwszego postu trochę sie zmieniło a mianowicie przekonałem sie ze mój brat wcale sie nie pali do pracy uznał ze teraz to kolej mojej bratowej na utrzymanie rodziny...)
Bałem sie że żona brata uzna iż wtykam sie w nie swoje sprawy ale okazało sie że ona właśnie czekała na tą rozmowę... zdeklarowałem sie że porozmawiam po męsku z bratem i sprobuje przypomnieć mu że istnieje takie coś jak ambicja bo najwyraźniej ją zatracił skoro nie przeszkadza mu mieszkanie na garnuszku u rodziców.
Wybieram sie właśnie z nim na północ kraju zawieść babci kilka rzeczy,więc będę miał trochę czasu na konwersację.
pozdrawiam.
Gratuluję i trzymam dalej kciuki.:)