Witam wszystkich serdecznie.
I mnie przyciaglo Wasze forum i mnie dopadl podobny problem.
Bylismy ze soba 4 lata.
Owszem,bylo wiele sygnalow na ktore ja bylam slepa.Wierzylam ze ja go zmienie.
Najpierw zdradzil mnie z malolata-facet po czterdziestce.Potem sms a to w nocy,a to pomylkowo wyslal do mnie zamiast do innej,a to pornusy sciagal (jest uzalezniony od pornografi),nawet na nk uwodzil,czaty itp.Z tego na czym go przylapalam.Zawsze wypieral sie do konca i atakowal mnie ze przesadzam,ze mu nie ufam...
Dwa tygodnie temu-wydalo sie...pisal z 21-letnia kobieta,siostra chlopaka mojej corki.Ona byla u nas kiedy ja bylam w szpitalu...To byla jego inicjatywa...Do konca,nawet jak juz ona sie przyznala-on przysiegal na wszystkie swietosci,ze to nie prawda.Atakowal,ze dlaczego wierze im nie jemu.Wine widzial w mojej corce ktora to odkryla...
Myslalam,ze jestesmy inni,ze juz zawsze bedziemy razem.Oboje pokaleczeni w zyciu,razem damy rade.
Kocham go nad zycie...
Teraz jest cisza.Wyprowadzil sie.Ja zmienilam nr tel.
Od znajomych wiem,ze uznal sie za seksoholika,ze chce isc na terapie.
Ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie....jestem jedyna i najwazniejsza....
4 lata temu pomogl mi wyjsc z nalogu-alkoholizm.Jestem czysta.
Teraz wychodzi na to,ze on tez jest uzalezniony...i pewnie powinnam mu pomoc...
Tylko,ze ja bedac w dziecinstwie molestowana seksualnie...nie mam dystansu potrzebnego do wspierania i pomocy w wychodzeniu z nalogu....
Zawsze bede sie bala,ze znowu pragnie innej....
Co zrobic?