netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

23 odpowiedzi7 240 wyświetleńzałożony przez bosa, 19.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Jestem tutaj nowa ale przeczytałam kilka wątków na ten temat i dlatego postanowiłam podzielić się z Wami swoimi problemami. Chciałbym żeby ktoś spojrzał na nie innymi oczyma bo ja nie jestem obiektywna. Przechodzę do rzeczy. Jakis czas temu mój mąż mnie zdradził. To nie był jednorazowy skok w bok, ale dłuższa historia okraszona wieloma kłamstwami i manipulacjami. Byliśmy przez kilka miesięcy w separacji ale od roku znów jesteśmy razem. Na początku było cudownie, jakbyśmy znów zakochali się w sobie po raz pierwszy. I seks taki był... Dodam dla lepszego wyjaśnienia tematu, że jego zdrada spowodowana była między innymi tym, że w naszym związku brakowało mu seksu. Ja nie byłam oględnie mówiąc zbyt namiętna i lekcewazyłam jego potrzeby w tym względzie, aż wreszcie się wypalił. To był dla mnie szok, ale wiele rzeczy zrozumiałam. Dlatego nie chciałam znów powielać swych błędów. Jednak od pewnego czasu mąż odsunął się ode mnie i zaczęłam dociekać co się dzieje. Wiem, że mnie nie zdradza bo na tyle znam jego reakcje, ale unika zaangazowania w nasz związek. Nie chciał ze mną o tym gadać ale w końcu nie wytrzymał i dowiedziałam się, że....w jego oczach dalej jestem zimna seksualnie. I znowu szok! Bo ostatnimi czasy jestem jedyną stroną, która inicjuje zbliżenia, to ja go dotykam, przytulam, całuje. On jesli sie akurat nie opędza ode mnie to łaskawie przyjmuje moje pieszczoty. Zarzucił mi że seks jest dla mnie na ostatnim miejscu, bo nie kochamy się np. dwa razy, albo cały dzień. Że nie stwarzam namietnej scenerii i nie kocham sie długo tylko ekpresowo. Ze szukam księcia z bajki, który bedzie mnie nosił i uwielbiał a ja będę sobie słodko leżeć i moze go czasem pogłaszcze. A on już nie ma siły na inicjatywę i to jest efekt moich działań. To są dosłowne cytaty jego słów. Zamurowało mnie. Jak wspomniałam w moim odczuciu jestem jedyną osobą, która okazuje w tym związku uczucia i o nich mówi. Jedyną bliskość na jaką mogę liczyć to właśnie ta podczas seksu i to zainicjowanego przeze mnie. Co do długości...ostatnio spróbowałam kochać się drugi raz po ok godzinie ale w sumie niewiele z tego wyszło z jego przyczyny. To ja kupuję sobie sexy bieliznę, choć przyznam, że nie zakładam jej za każdym razem. Często jest tak że to ja nie osiągam satysfakcji bo on już skończył i dalej nie może. Brakuje mi ciepła przytulania pocałunków, ale on mówi że nie jest w stanie tego dać i nie wie czy mu przejdzie. Nie wiem już co robić. Może jego odczucia są słuszne?

2

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Może na początek porozmawiaj z nim, zapytaj co chciałby zmienić w Waszym pożyciu seksualnym? Wygląda na to, że Twój partner ma duże potrzeby seksualne. Mówiłaś, że starasz się i robicie to częściej, ale zapytaj go, co go kręci i podnieca. Może razem odkryjecie nowe lądy, poznacie się na innej płaszczyźnie seksualnej.
Być może, to że byłaś oziębła sprawiało, że nie chciał mówić Ci czego pragnie, może uznał, że i tak nie ma sensu, bo skoro nie chcesz uprawiać seksu, to co dopiero spełniać jego zachcianki, dlatego uciekał do innej kobiety, która dała mu to, czego potrzebuje.
Bycie w związku wymaga ciągłej pracy. To nie jest tak, że jest się razem, kocha się mocno, jest uczucie, są emocje i to wszystko. Nie można żyć też z przeświadczeniem, że skoro tak jest, to zawsze tak będzie. Trzeba nauczyć się, że życie w związku wymaga umiejętności życia z ta drugą osobą, i wymaga wysiłku, zaspokajania wzajemnych potrzeb. Ponieważ to działa w dwie strony, związujemy się z kimś, ponieważ wiemy, że ta osoba jest w stanie zaspokoić nasze potrzeby, że chce to robić i jest w stanie nam dać poczucie bezpieczeństwa, ciepła itd., a my w zamian robimy to samo. Nie osądzaj się tylko, że to Twoja wina, kurczę, po prostu facet chce dużo i chce często. Musicie dojść do jakiegoś kompromisu. Rozmowa jest najlepsza.
Acha i jeszcze jedno, nie możesz też zmuszać się do czegokolwiek, bo skoro coś nie sprawia Tobie przyjemności, nie możesz robić tego na siłę. Wtedy nabrałabyś większego zniechęcenia i odbiło by się to w druga stronę. Twój partner także musi wziąć to pod uwagę, bo nie tylko jego potrzeby są ważne, Twoje również smile

3

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

a wiesz że jak raz Cie zdradził to może sie to powtórzyć?

może chciałby żebys była jakaś napalona itd .

nie wiem bo nie wiem jaki jest Twój facet.. przede wszystkim podziwiam za wybaczenie zdrady ja bym tego nie zrobiła nie umiała bym zapomnieć.

ale dlaczego Ty masz wokół niego skakać? no przepraszam bardzo ale seks to jest dwoje ludzi a nie jedno, to nie on ma być zadowolony tylko oboje. Uważam że facetowi jest łatwiej niż kobiecie, kobieta potrzebuje więcej czasu więcej pieszczot itd. to on powinien sie tobą zająć żeb Cie rozpalić podniecić a nie on juz skończył i co dobranoc?? a to nie potrafi w inny sposób dać Ci przyjemności żebyś i Ty była zadowolona?

do cholery to jest facet !! niech ruszy swój tyłek i tez się postara!

i w ogóle to on zdradził cie bo w łóżku nie dostał tego co chciał by dostawać? Ty sie starasz a on śmie twierdzić że nic się nie zmieniło?
Czyli teraz co? znowu cie zdradzi? Bo nie potrafię go zrozumieć ani troche nawet...

4

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość
sunset napisał/a:

do cholery to jest facet !! niech ruszy swój tyłek i tez się postara!

To nie ważne, że to jest facet i on powinien się ruszyć. Uważam, że kobieta także powinna się starać. Właśnie przez takie prostolinijne myślenie, że facet to facet i on powinien dbać o kobietę sprawia, że wiele związków się rozpada. Nie chodzi o płaszczenie się przed nim i usługiwanie, ale o zaspokajanie wzajemnie swoich potrzeb. Jeżeli on ma takie potrzeby, a zarazem chce się być z nim związku i zależy nam na nim, trzeba również dać mu poczucie, że nam na nim zależy. Niech to nie działa w jedną stronę. Oczywiście uwielbiamy być księżniczkami, ale zastanówmy się czy same nie przesadzamy i czy czasami nie warto trochę się posilić i dać mu od czasu do czasu poczuć się księciem.

Odstępuję tu od tej zdrady, skupiam się wyłącznie na relacjach między partnerami.

5 Ostatnio edytowany przez Kyaa (2011-08-19 14:13:32)

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

A mi się to wydaje dziwne zdradził Cie ok wybaczyliście sobie i znowu ma pretensje kto wie czy znowu tego nie zrobi??i co powodem będą jego wymysły że zimna jesteś??no jeśli to prawda to co piszesz to tak dla mnie to sś jego wymysły nie wiem co on jeszcze chce naprawdę....Moim zdaniem to on wogóle nie potrafi docenić to co ma....

madamecharlotte nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale co biedna ma naskakiwać?? a w zamian co dostaje wieczne pretensje i oskarżenia??no nie przesadzajmy bo to on zdradził i on ma znowu pretensje a co ona ma zrobić??jak pisze że się stara...a on nadal to samo ...

Dla mnie to jest dziwne tak jak napisała poprzedniczka seks jest miedzy dwojgiem ludzi a nie że tylko jedno sie stara a drugie mówi że to i tamto mu nie pasuje.....

6

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Ja w pełni się zgadzam z tym, że trzeba zaspokajać potrzeby partnera i wiem, że kiedyś to zawaliłam i dostałam za swoje. Tylko nie mogę nic poradzić na to, że czuję,że poza seksem nic nie dostaję. I to nie tak, że nie mówię o swoich potrzebach, bo robiłam to wielokrotnie. Starałam się wykazać mu, że nie jestem robotem i że czasem trudno się przełamać w nocy skoro przez cały dzień nie otrzyma się od partnera ani trochę miłości czy zaintersowania jako kobieta. Może to jednak postawa księżniczki? Może on tak to odbiera? Kiedyś w złości wykrzyczał, że ma w d.. moje potrzeby. Ale wiem, że tak naprawdę potrafi być czuły, dbać o kobietę. Jeśli chce, ale wygląda na to, że do mnie ma jakąś barierę, której nie można złamać. Sama już nie wiem. Wychodzi mi czasem na to, że jak póki bylismy w separacji i to on musiał o mnie zabiegać to było super. A teraz jak ja się staram to się wali.
Do Sunset: nie zapomniałam zdrady, ale przebaczyłam bo zrozumiałam że było w tym też trochę mojej winy. Popełniłam wiele błędów w tym małżeństwie, ale też się dużo nauczyłam. To prawda, że nie jest łatwo żyć ze świadomością tego co się stało, ale co dzień próbuję.

7

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość
Kyaa napisał/a:

A mi się to wydaje dziwne zdradził Cie ok wybaczyliście sobie i znowu ma pretensje kto wie czy znowu tego nie zrobi??i co powodem będą jego wymysły że zimna jesteś??no jeśli to prawda to co piszesz to tak dla mnie to sś jego wymysły nie wiem co on jeszcze chce naprawdę....Moim zdaniem to on wogóle nie potrafi docenić to co ma....

Tylko, że on twierdzi, że inne kobiety są bardziej chetne i namiętne i to ja jestem jakaś dziwna.Nie mam porównania. Jak to jest z Wami dziewczyny?

8

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

bosa moim zdaniem seks nie jest naj naj ważniejszy oczywiście ważny jest ale na 1 miejscu to on napewno nie jest miłosc i wzajemne zrozumienie okazywanie sobie uczuć a z tego co piszesz to mu jedno w głowie....i wcale nie zachowujesz się jak księżniczka...to jest normalne zachowanie że potrzebujesz czułości miłych słow na tym zwiazek się opiera...Wydaje mi się że on spoczoł na  tym że cię ponownie zdobył jesteś juz z nim i jest juz spoko fajnie i ok.

9

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość
bosa napisał/a:
Kyaa napisał/a:

A mi się to wydaje dziwne zdradził Cie ok wybaczyliście sobie i znowu ma pretensje kto wie czy znowu tego nie zrobi??i co powodem będą jego wymysły że zimna jesteś??no jeśli to prawda to co piszesz to tak dla mnie to sś jego wymysły nie wiem co on jeszcze chce naprawdę....Moim zdaniem to on wogóle nie potrafi docenić to co ma....

Tylko, że on twierdzi, że inne kobiety są bardziej chetne i namiętne i to ja jestem jakaś dziwna.Nie mam porównania. Jak to jest z Wami dziewczyny?

ha ha no pieknie czyli co włozy swojego kolege do chetnej i sprawa załatwiona dziewczyno dla mnie to on juz by był stracony podziwiam cie ze jestes jeszcze z nim....To co on kocha za to że kobiety sa chetne i seks jest najwazniejszy??Jeżeli się kocha to akcepstuje się człowieka takim jakim jest a jesli cos jest nie tak to sie rozmawia i stara się zmienić ty juz próbowałaś zminiałaś to co mu nie pasowało i co nadal ma żle...

10

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość
Kyaa napisał/a:

bosa moim zdaniem seks nie jest naj naj ważniejszy oczywiście ważny jest ale na 1 miejscu to on napewno nie jest miłosc i wzajemne zrozumienie okazywanie sobie uczuć a z tego co piszesz to mu jedno w głowie....i wcale nie zachowujesz się jak księżniczka...to jest normalne zachowanie że potrzebujesz czułości miłych słow na tym zwiazek się opiera...Wydaje mi się że on spoczoł na  tym że cię ponownie zdobył jesteś juz z nim i jest juz spoko fajnie i ok.

Jemu podobno nie jest fajnie...Zgadzam się, że seks nie jest najwazniejszy, ale dla niego bardzo ważny i tego nie ukrywa. Czasem czuję się, ze mam tylko jedną część ciała godną uwagi i uznania...No to taka zgorzkniała uwaga, a obiecałam sobie, że będę konstruktywna i nie będę użalać się nad sobą. Naprawdę chcę rozwiązać ten problem.

11

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Odpowiedz sobie na pytanie tylko czy na pewno chcesz być z takim facetem który skupia się tylko na jednej części Twojego ciała i najwazniejsze jest dla niego to aby był zaspokojony a Twoje potrzeby ma w nosie chcesz cierpieć przez egoistę??

12

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Czy chcę być z kimś takim? To nie takie proste. Małżeństwo składa się z wielu rzeczy i jak się nad tym zastanowię, to w większosci z nich dogadujmy się dobrze. Mamy wspólne zainteresowania, spędzamy razem sporo czasu, nie kłócimy się o pieniądze itp. Mogę się mu wyzalić na szefa a on mi na szefową wiedząc, że spotkamy się ze zrozumieniem. Poza tym dobrze się znamy i wiem, że go kocham. To wszystko jest dla mnie bardzo wazne. Jednak dzieli nas problem seksu i okazywania uczuć. Dlatego chciałabym znaleźć jakies rozwiązanie a nie zakończyć związek. Dawniej też byłam taka bezkompromisowa ale z wiekiem nauczyłam sie dostrzegać odcienie szarości. Nie znaczy to, że chcę pozwolić się krzywdzić. Chciałabym znaleźć jakiś sposób by trafić do mojego męża...Wiem przecież, że on umie okazywać uczucia, może nie jest zbyt wylewny i romantyczny, ale potrafi być czuły. Zaznawałam tego niejednokrotnie. Poza tym jak chce to jest świetnym kochankiem. Tylko jak to z niego wydobyć? I nie tyko w łóżku ale na co dzień? Nad tym się zastanawiam.

13

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Nie czytałam wszytskich wpisów, jednak chciałabym ten wątek trochę rozszerzyć! I rozpocząć dyskusję odnośnie "oziębłości kobiet" w ogóle!!! Przyznam, że interesują mnie opinie mężczyzn, kobiet, może także nasi Neteksperci też coś dodadzą od siebie.


Zastanawia mnie czym tak naprawdę jest ta cała oziębłość kobiet, czy to problem kobiet? Czy może to jednak problem mężczyzn i jednocześnie jakaś ich forma radzenia sobie z tym problemem.

Nie mam tu na myśli kobiet, które są aseksualne lub kobiet, które mają małe libido i same przyznają, że seks jest dla nich mało ważny.

Mnie tu interesują kobiety, które lubią seks. Kobiety, które pragną namietnego, gorącego seksu w swoich sypialniach. Kobiety, które pragną zaspokajać potrzeby swoich mężczyzn i pragną z nimi bliskości.

Czytam to forum już od dłuższego czasu, temat oziębłości pojawia się dość często. Wypowiadają się tu często kobiety przejete, przerazone swoim małym libido, szukające rozwiązań jak zadowolić swojego mężczyznę. Poczym okazuje się, iż dana kobieta się stara, jest aktywna, pragnie namiętnej bliskości, a i tak spotyka się z zarzutem, że jest OZIĘBŁA.

Przyznam, że ja jako kobieta tego nie rozumiem, nie rozumiem jak mężczyzna kobiecie, którą podobno kocha, kobiecie która chętnie uprawia z nim seks, kobiecie która inicjuje seks, która jest otwrata na różne pozycje, miejsca zarzuca się oziębłość? Jak mężczyźni mogą zarzucać oziębłość kobiecie, która realizuje jego fantazje seksu np. w samochodzie, miejscach publicznych itp. Kobiecie, która aktywnie uczestniczy w czasie stosunku, nadając rytmiczności, która sama inicjuje zmianę pozycji itp. O co tu chodzi? Co naprawdę mają na myśli mężczyźni zarzucając kobiecie oziębłość? Czego Wy mężczyźni oczekujecie od swoich partnerek? Jaka kobieta jest według Was tą gorącą?


Po pierwsze chcę zauważyć, iż tacy mężczyźni zarzucając swoim partnerką oziębłość ranią je i wpędzają w kompleksy co powoduje efekt odwrotny, czyli takimi uwagami zniechęcają je do seksu, a z pewnością zabijają całą spontanicznośc i otwartość kobiety.

Po drugie nawet jeśłi taka kobieta nie została jeszcze zniechęcona to z pewnoscią będzie bardziej się stresować co zabija wspomnianą spontanicznośc. Kobieta będzie czuć się coraz bardziej oceniania, co będzie powodować, że zamiast się wyluzować w czasie seksu to będzie wszytsko kontrolować aby mieć pewność, że tym razem dała z siebie wszystko - efekt wiadomo bedzie odwrotny! Będzie czuć się coraz mniej kobieco i to w końcu z pewnoscią ją zniechęci. Kobiety poddane ciągłej krytyce i presji będą czuć się nieatrakcyjne i będą czuły, że ich mężczyźni nie akceptują ich i ich seksualności. Błędne koło prowadzące donikąd.

Kobieta zaś faktycznie może być nieco oziębła w sytuacji kiedy w relacji z mężczyną będzie na codzień wiele konfliktów i brak zapewnienia o uczuciach. Czyli dana relacja kobiety z mężczyną z pewnoscią będzie znajdywać swoje odzwierciedlenie w niesatysfakcjonujących stosunkach. Z pewnoscią ciągla krytyka partnerki i zarzuty pod adresem jej seksualności też w końcu przyczynią się do jej oziebłości.

Mam pare teorii na ten temat, ale to tylko moje spostrzeżenia, które może są totalnie nie trafne.

Czy te zarzuty mężczyzn nie są przypadkiem takim samo spełniającym się proroctwem? A może ci mężczyźni, którym brak w codziennej relacji z kobietą czułości i dobrego słowa z jej strony będą ze wspomnianych powodów zarzucać jej oziębłość chociaż pretensje partnera tak naprwdę nie dotyczą sfery seksu?
Czy to nie jest takie trochę odgrywanie się? Mężczynza nie czuje się kochany, zauważany to dla odmiany zarzuci kobiecie oziebłość?

Czy to też nie jest tak, że jak mężczyzna wmówi sobie, że kobieta jest oziebła to choćby ona stanęła na głowie i klaskala to i tak będzie w jego miemaniu oziebła? Czy to jest coś bardziej w sferze psychologicznej niż seksualnej?

Czasami też mam wrażenie, że niektórzy mężczyźni mają jakiś wymyslony schemat jak według nich wygląda, zachowuje się kobieta, kóra jest seksualną bąbą i jeśłi ich partnerka nie pasuje do tego schematu, to czy tez słusznie, czy nie będzie zarzucać się jej oziebłość? Czyli to tak jakby mężczyzźni oczekiwali odgrywania pewnych zachowań seksualnych, schematów od partnerki zaś naturalność jej i osobowość, autentycznośc jest jakby na ostatnim miejscu?

Porównywanie z innymi, bo kiedyś z tamtą było mi tak dobrze, a ta obecna jest zupełnie inna, dlatego oziebła?

Traktowanie seksu przedmiotowo i oczekiwania, że partnerka odegra rolę zaobserwowaną w filmie, a że ona woli inaczej to już oziebła?

Czy może są też mężczyźni, którzy nie potrafią zaakceptować tego, że seksualność kobiety różni się od mężczyny i każda partnerka, która nie będzie podchodziła do seksu podobnie jak to robią mężczyźni będzie w jego poczuciu oziebła?

Czy może też problem polegać na tym, że mężczyzna ma trudność w osiągnęciu satysfakcji i będzie swoje frustracje przerzucać na nią zarzucając jej oziebłośc?

Zresztą jeśłi np. meżczyzna potrzebuje seksu trzy razy dziennie, a partnerka raz, to czy to oznacza, że ona jest oziebła? Taka ocena jest krzywdząca gdyż to nie świadczy o oziębłości, tylko o innych preferencjach od partnera, czy o różnych potrzebach co do czestotlowosci, a nie o oziębłości.
Wszystko można dogadać, wystarczy trochę chęci. I niestety w takich sprawach trzeba zrezygnować z egoizmu, gdyż potrzeby partnera są tak samo ważne jak nasze.

CZY MĘŻCZYŹNI CZASEM NIE NADUZYWAJĄ SŁOWA "OZIĘBŁOŚĆ" i niekiedy bezpodstawinie OBCIĄŻAJĄ  TAKIMI ZARZUTAMI KOBIETY?  Panowie?

Pewnie kobiety też czasem podobnie działają, przerzucając swoje frustracje na mężczyzn, czy mając zakodowany w głowie jakiś schemat odnośnie tego jak powinien wyglądać seks.

Dlatego myślę, że nie powinnismy obwiniać partnera i traktować go jako wroga, sabotarzyste w kwestiach seksu. Tylko powinniśmy traktować się wzajemnie jak sprzymierzeńców, mających wspóly cel, pragnienie. Szanować siebie i swoje potrzeby i być dalekim od wymierzania zarzytów. Łatwo się gada, trudniej zrealizować wink

Co o tym sądzicie?

14

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

W pełni się zgadzam z Tobą Enia. Na przykład czasem zdaje mi się, że moje "starania" stają się coraz bardziej sztuczne i wymuszone, gdyż za wszelką cenę chcę spełnić jego oczekiwania. On to pewnie też czuje i zarzuca mi brak spontaniczności. To mnie jeszcze bardzej stresuje i ograbia z pewności siebie i seks zaczyna polegać na udowadnianiu jaka jestem namiętna i w ogole...Błędne koło. Poza tym wspomniałaś o dopasowywaniu kobiet do wyobrażeń. Coś w tym jest. Mój mąż jak był nastolatkiem to miał problem z pornografią. Myslę, że do końca mu to nie przeszło i nie wierzę, że nie oddzialuje na wizerunek mój jako kobiety. Ale on nie przyjmuje tego do wiadomosci i nie widzi problemu. To ja nie przystaję do jego oczekiwań w stosunku do kobiety i w końcu co bym nie zrobiła nie moge się równać z gwiazdą porno...Zresztą wcale nie chcę wink I dlatego jestem oziębła. A mogę smiało o sobie powiedzieć, że choć dawniej moje potrzeby były raczej małe to po 30stce zaczęłam cieszyć się seksem i doceniac jego rolę w związku. Może sama jestem sobie winna, że mam łatkę oziębłej, ale teraz taka nie jestem. Tylko za nic nie jestem w stanie tego udowodnić. Seks w samochodzie, przebieranki, niegrzeczne zdjęcia, taniec erotyczny, seksowna bielizna, różne pozycje...Nic to nie daje bo dalej za malo, za krótko, za mało urozmaicenia. Kurczę już nie wiem co wymyslić. A najepsze jest to, że on najbardziej sie podnieca jak sam jest tez aktywny, a nie chce tego robić...Co za paranoja...

15

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Może faktycznie pornografia zmanierowała go bardzo i teraz nic mu juz nie wystarcza...? Zachowauje się jakby oczekiwał full serwis. A może poprzez pornografię dał sobie narzucić nieswoje potrzeby jednocześnie nie identyfikujac się z tymi rzeczywistymi?

16

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

enya zgadzam sie z toba i to Twoje zdanie " Czy to też nie jest tak, że jak mężczyzna wmówi sobie, że kobieta jest oziebła to choćby ona stanęła na głowie i klaskala to i tak będzie w jego miemaniu oziebła? Czy to jest coś bardziej w sferze psychologicznej niż seksualnej?"jest dla mnie chyba najlepszym wytłumaczeniem tego wszystkiego

Dobry przykłąd tego jest własnie bosa....stara sie jak może i nadal zle....

bosa pytałam się o to wszystko wczesniej po to aby Ci radzić co z tym zrobić lub to aby z nim skonczyć bo nie jesteś pewna ale jak widze Ty go kochasz wybaczyłaś mu no i oczywiście jak dobrze rozumiem wam sie układa prócz spraw intymnych

17

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Tutaj można gdybać i mniemać, zastanawiać się i rozkminiać, dojść do różnych prawidłowości, ogólnych i skrajnych, do faktów i wielu innych rzeczy, o tym dlaczego taki jest, dlaczego chce więcej seksu i nie zauważa tego, co ma, dlaczego wciąż nie dostrzega starań. Mimo wszystko jestem ciągle za tym, abyś z nim porozmawiała. Zapytaj wprost czego chce i czego oczekuje od Waszego związku, Ty również wystaw kawę na ławę, powiedz o tym czego oczekujesz. To jest moja wizja smile

Osobiście, nie wytrzymałabym w związku, w którym nie wiedziałabym czego od siebie nawzajem chcemy. Starać się i nie wiedzieć o co, hm... to trudne i trochę w sumie niepojętne.

Niby seks nie jest najważniejszy, ale w wielu przypadkach jednak różni ludzi i sprawia, że zdradzają, rozchodzą się - takie są fakty i na swoich własnych przykładach, możemy to potwierdzić.
My - kobiety, chcemy się starać, pragniemy być dobre, najlepsze we wszystkim, dla niego. Myślę, że sztuką jest być sobą, a nie płaszczyć się przed mężczyzną i nadskakiwać nad nim, jak sobie tego chce. A szczytem zwycięstwa jest być kochaną i docenianą, taką jaką się jest, a nie taką, którą stajemy się dla niego, aby być najlepszą.
A jeżeli kocha i nie docenia, to najwyraźniej miłość nie wystarcza, i albo trzeba dojść do konsensusu, albo się rozejść.

18

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Co do "oziebłości kobiet" to zaczynam myśleć, iż mężczyzna, który ma jakieś konkretne oczekiwania odnośnie seksu z partnerką, a ona mu tego nie daje (gdyż np. nie wie, że on potrzebuje) to określa ją mianem "oziebła" chociaż oziębłą ona nie jest i lubi seks. I jest to kwestia braku komunikacji i też nie wiedzy o potrzebach partnera, a nie oziebłość.

Tym bardziej, że każdy z nas podczas seksu często realizuje te formy pieszczot, które sam lubi i których potrzebuje. Jeśli kobieta czegoś nie robi to zwyczajnie może oznaczać, że takie ma potrzeby seksualne i to co robi jest dla niej w pełni wystarczające, satysfakcjonujace. A to, że ma inne potrzeby od partnera nie musi oznaczać, że jest oziebła.

Myślę, że też często mężczyźni, którzy traktują seks przedmiotowo (a tacy też się zdarzają) jeśli nie mogą z partnerką zrealizować jakieś swojej fantazji też zarzucają jej z góry oziebłość nielicząc się z jej np. emocjami. Dla kobiety ważniejsza podczas seksu będzie bliskośc z partnerem, autentycznośc reakcji niż odwzorowywanie podpatrzonych scenek z np. filmów.

Tak naprwdę to coraz bardziej mam wrażenie, iż mężczyźni zarzucają oziebłość swoim kobietom kiedy nie czują się przez nie kochani, nie czują się docenieni, dowartościowani? Czyli kiedy coś "nie gra" w ich relacji na codzień. Czyli zarzucają oziebłość seksualną kiedy w rzeczywistości chodzi o zupełnie coś innego i sparwa dotyczy sfery uczuciowości, a nie seksu itp. Tyle, że dla mnie to lekki paradoks! Jeśli faktycznie tak jest, to nie przynosi to nic mężczyźnie, a dodatkowo rani to kobietę i w zasadzie jeszcze gorzej wpływa na ich wzajemną relację, jak i seksualnośc? Co o tym sądzą panowie?

19

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Co do rozmów to coż...mamy ewidentny problem z komunikacją. Tzn. ja chcę rozmawiać rozwiązywać problemy, a on nie chce gadać. Czasem, bardzo rzadko udaje mi się go sprowokować do dyskusji no i wtedy dowiaduję się tego co w pierwszym poście pisałam no i te rozmowy nie przebiegają w miłej atmosferze. Ja ostatnio wyraźnie mu powiedziałam, że nie umiem zyć bez miłości, bez okazywania tych uczuć, ale jego niezbyt to obeszło. W każdym razie nie widać tego. Może po prostu nie umiem z nim rozmawiać a może rozmowy nic nie dają?Szczerze przyznam, że nie dojrzalam jeszcze do postawienia ultimatum, zresztą znam mojego mężczyznę i wiem, że jak się go przyprze do muru to efekt będzie odwrotny do oczekiwanego. Ale jak nic się nie zmieni to pewnie któregoś dnia nie wytrzymam:( Bardzo bym chciała, żeby on mógl przeczytać to forum, albo żeby poszedł ze mną do psychologa...Może coś by zrozumiał. A tak traci mnie każdego dnia i nawet nie chce przyjąć tego do wiadomości. A może mu całkiem nie zależy a ja tylko się łudzę. W każdym razie codziennie jest mi coraz bardziej smutno i czuję się bezradna. Dzięki dziewczyny, że ktoś zainteresował się moim problemem.

20

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Przyznam bosa, że nie rozumiem Twojego męża! Jest to dla mnie irytujace i stanowi niełatwą zagadkę.

Mam wrażenie, że Twój mąż odczuwa wobec Ciebie jakomś złość, irytację jednak nie wiem czym mogłoby to być spowodowane. I mam wrażenie, że za te wszystkie negatywne odczucia obwinia Ciebie i jednocześnie całą "agresje" do Ciebie wyraża w odnisieniu do seksu?  Zachowanie Twojego męża jest niejednoznaczne, bo trudno wyczuć czy faktycznie chodzi mu o seks, czy własnie te jego zarzuty tak naprawdę to niewiele mają wspólnego z seksem. Oczywiście teraz ja trochę póściłam wodze fantazji i to co akurat napisałam może się mieć nijak do Twojej sytaucji. Tak się cały czas zastanawiam...!

Z jednej strony Twój mąż Cię kocha, chce być z Tobą, postanowił jednak zrezygnować ze zdrady i ponownie wybrać Ciebie i spróbować ponownie stworzyć z Tobą udany związek. Ty się starasz, wydawałoby się, że wszytsko już powinno być OK. Biorąc pod uwagę, że to Ty byłaś zdradzana, to w zasadzie Ty mogłabyś mieć obawy, wątpliwości, mieć problem z ponownym zaufaniem. Jednak to Twój mąż znów ma problem? To trochę tak jakby Twój mąż  przyzwyczaił się do obwiniania Ciebie za swoje problemy oraz pojawiające się trudności w związku?

I jednocześnie uważam, że to co powidział o Tobie i Twojej seksualności jest okrytne, szczególnie, że przecież twierdzi, że Ciebie kocha. Czy on nie ma świadomości jak Cię tym rani? Jest w nim jakaś sprzeczność. Z jednej strony chce z Tobą być i Ciebie kocha, a z drugiej strony nie potrafi Ciebie zaakceptować w całości.


Przychodzą mi do głowy takie warianty!
- To tak jakby próbował na Ciebie zrzucić odpowiedzialnośc za swoje problemy i Ciebie obwinia za to jak on się czuje?
- Swoje problemy z seksualnością przerzuca na Ciebie aby się usprawiedliwić i lepiej poczuć, chociaż moze to on ma problem, a z Twoją seksualnością wszystko jest OK. Czyli wmawia coś Tobie, bo sam przed sobą nie umie się przyznać, że to on czegoś się może obawia?
- Swoimi uwagami na temat Twojej seksualności próbuje się odegrać, ukarać? Uderza w czułu punkt waszej relacji, bo czuje się np. niedoceniony itp. (To tylko sugestie, nie musi to wcale dotyczyć Waszej relacji)
- Może faktycznie nie do końca zgraliście się seksualnie. Może czegoś faktycznie w seksie mu brakuje, jednak nie potrafi tego normalnie zakomunikować? Możliwe, że nawet Ty potrafisz mu to dać, ale jest problem w zakomunikowaniu wzajemnych potrzeb?

Bosa może pogadaj z mężem, upewnij się, ze jemu naprawdę zależy na Tobie, Waszym małżeństwie? Jeśłi on faktycznie wykaże inicjatywę walki o wasz związek, może zaproponuj mu (tak biorąc go trochę pod włos), że skoro problem między Wami odnosi się jedynie do seksu i to Ty jesteś tym słabym ogniwem to może gdybyście wspólnie chodzili do seksuologa, to Ty dzieki terapii nauczysz się go "uszczęśliwiać", co wyjdzie z korzyscią dla obojga?

21

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Może to ma związek z jego zdradą?

Wiesz - miał inną na boku były emocje, była zabawa. Potem się wydało, separacja i znów emocje, tym razem, żeby odzyskać żonę i było "po staremu". A jak się uspokoiło, emocji nie ma, seks się nudny zrobił, bo przecież "ile można z tą samą osobą"? Nie umie sobie z tym poradzić to zrzuca winę na Ciebie.

22

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Wydaje mi się, że obie dziewczyny, Tisha i Enya, mają rację. Mój mąż przez wiele lat starał się o nasz związek i to ja byłam stroną bardziej egoistyczną i przekonaną, że miłość trwa wiecznie sama. On się na mnie strasznie zaciął  w pewnym momencie. Czuł się odrzucony, zdradził a mnie dopiero wtedy otrzeźwiło. Jednak mimo moich starań to uczucie odrzucenia widocznie nie przeszło. Zresztą sam mi to ostatnio powiedział. Z drugiej zaś strony zawsze miał słabość do pornografii, a od kiedy pojawił się internet to stała się ona dostępna na wyciągnięcie ręki. Wiecie: czaty erotyczne, filmiki, zdjęcia. Wydaje mi się, że strasznie go do tego ciągnie. Choć go nie śledzę, to obawiam się, że i obecnie trudno mu się powstrzymać i włazi w nocy na te czaty. Ostatnio obudziłam się w nocy a jego nie ma, więc poszłam do pokoju a on przy kompie. Mówił że nie mógł spać. Zerknęłam tylko na ekran i choć nie było nic podejrzanego, to w wyszukiwarce było wpisane słowo "chat". Jak na drugi dzień sama je wpisałam to na pierwszym miejscu wyskoczyła mi strona erodate - jednoznacznie do tego typu gadek. Mój mąż zawsze skrupulatnie usuwa historię przeglądania i pilnuje żeby na komputerze nic nie było, ale kiedyś widziałam, że wchodził na stronę erodate. Więc jak sobie pogada tam z napalonymi panienkami, to trudno się dziwić, że ma problemy w realu, ze zwyczajną żoną, która choć go kocha to nie dostacza takich podniet.
Co do wizyty u seksuologa, to niedługo sama się wybieram do psychologa-seksuologa więc zobaczę co mi powie. Jeśli lekarz mi się spodoba, to spróbuję namówić męża ale cienko to widzę...
Rozmowy - tak bym chciała je z nim prowadzić, ale on nie chce mówić, więc jakbym rozmawiała ze ścianą. Nie dowiem się w ten sposób czy mu zależy... Pocieszam się tylko tym, że kiedyś powiedział, że jakby nie chciał ze mną być to by odszedł, ale to może tylko takie gadanie bo też nie widzi wyjścia z sytuacji.

23

Odp: Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

bosa z tego co piszesz, te jego ciągoty do pornografii, ta chęć pogadania na erotycznych czatach to w moim poczuciu może stanowić problem? Możliwe, że on ma problem z uzależniem, co wpływa na jego seksualność, jednak nie dopuszcza do siebie prawdy - tego, że to on ma tu problem, a nie Ty? Nie chcąc sam przed sobą przyznać się do problemu dla odmiany Tobie wmawia oziębłość?

Dobrze, że się wybierasz do seksuologa, on z pewnością doradzi Ci bardziej trafnie niż my tutaj. Profesjonalna pomoc, to jednak nie to samo, co nasze przypuszczenia. Przynajmniej może poczucjesz się lepiej, zyskasz zdrowy dystans i równowagę.
Powodzenia!

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Stary-nowy temat: mąż oskarża mnie o oziębłość

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026