Troche dziwnie brzmi ten temat ale chyba wlasnie w tym tkwi moj problem . Kiedy moj maz zaczyna to wszystko jest ok , moge bez obludy powiedziec ,ze w 99% mam orgazm jeden , drugi albo oba naraz . Wiadomo o co chodzi .Ale nie moge sie sama do "tego " zabrac .
Nie pomaga mi ogladanie sex filmikow , ani myslenie o sexie przez caly dzien ...Maz ma do mnie pretensje ,ze to zawsze on zaczyna a ja czuje sie z kazdym dniem bardziej winna . Dochodzi do tego ze zeby nie "zaczynac " zasypiam na sofie albo zwlekam tak dlugo jak to mozliwe az on poczuje sie zmeczony i nie bedzie juz mial ochoty . Nie wiem czy powinnam brac cos na zwiekszenie libido , czy cos ze mna jest nie tak ... czy moze juz nie czuje pozadania do meza ...ale jak juz sie kochamy to jest wporzadku ,dlatego nie rozumiem mojego problemu
Napiszcie cos o swoich doswiadczeniach , czekam rowniez na wszelkie porady .
Podobne tematy
Wydarzyło się coś przez co możesz mieć taki problem z "zaczynaniem"?
A powiedz mi czy Twój mąż to 1 partner seksualny, jak Wam się układa i czy jest tak od zawsze ? Ile jesteście razem?
Myślę, że im więcej informacji tym lepiej.
Ciężko własnie cokolwiek tutaj poradzic, jak ma sie tak mało informacji. Może sprobuj zaplanowac mily wieczor - kolacja itp i wtedy bedzie taka luzna atmosfera i poczujesz ochote na seks? mi takie niespodzianki pomagaja
wiadomo, że nie zawsze trzeba miec ochote, ale jesli to sie powtarza przez dłuższy czas, to nalezaloby cos z tym zrobić. Pogadaj tez z mężem, bo może do Waszego zwiazku wkradła sie rutyna i to sprawia, że jest tak a nie inaczej.
nie wiem czemu tak sie dzieje , kiedys bylo inaczej , bylo wiecej chemii . Chodz jak siegne pamiecia to zawsze on zaczynal sex i jakos nigdy nie przeszkadzalo mi to . Nawet podobalo mi sie . Kiedy mnie rozochocil to i ja wtedy nabieralam ochoty . To jak taki wzorzec ,zawsze to u mnie dzialalo tak samo . Mozna by powiedziec ,ze tak naprawde to nigdy sama nie mialam na to ochoty ... Pamietam ,ze raz poczulam pozadanie jakiego nigdy wczesniej nie doswiadczylam i normalnie jak jakis "zwierz"
rzucilam sie na mojego wybranka . Ale to zdarzylo sie tylko raz , nie wiem dlaczego ....Najgorsze jest to ,ze czuje sie winna , bo chcialabym zeby bylo dobrze . A tak naprawde to ja moge zyc bez sexu , dla mnie on nie ma wiekszego znaczenia . Jednak jak napisalam wczesniej , kiedy sie zaczyna pozwalam sie uniesc tym falom. Moj maz czesto mi to wypomina ,mowi ,ze jestem zimna i nie czula i ze mi na nim nie zalezy , ze on juz mnie nie pociaga sexualnie . Chcialabym ,zeby ktos mi dal jakas magiczna pigulke ,ktora by to zmienila . Mam 35 lat i moge zyc bez sexu ...chyba cos nie tak ze mna ....
A powiedz mi czy Twój mąż to 1 partner seksualny, jak Wam się układa i czy jest tak od zawsze ? Ile jesteście razem?
Myślę, że im więcej informacji tym lepiej.
nie mialam wielu partnerow sexualnych , jednak maz nie jest pierwszym
nie wiem czemu tak sie dzieje , kiedys bylo inaczej , bylo wiecej chemii . Chodz jak siegne pamiecia to zawsze on zaczynal sex i jakos nigdy nie przeszkadzalo mi to . Nawet podobalo mi sie . Kiedy mnie rozochocil to i ja wtedy nabieralam ochoty . To jak taki wzorzec ,zawsze to u mnie dzialalo tak samo . Mozna by powiedziec ,ze tak naprawde to nigdy sama nie mialam na to ochoty ... Pamietam ,ze raz poczulam pozadanie jakiego nigdy wczesniej nie doswiadczylam i normalnie jak jakis "zwierz"
rzucilam sie na mojego wybranka . Ale to zdarzylo sie tylko raz , nie wiem dlaczego ....Najgorsze jest to ,ze czuje sie winna , bo chcialabym zeby bylo dobrze . A tak naprawde to ja moge zyc bez sexu , dla mnie on nie ma wiekszego znaczenia . Jednak jak napisalam wczesniej , kiedy sie zaczyna pozwalam sie uniesc tym falom. Moj maz czesto mi to wypomina ,mowi ,ze jestem zimna i nie czula i ze mi na nim nie zalezy , ze on juz mnie nie pociaga sexualnie . Chcialabym ,zeby ktos mi dal jakas magiczna pigulke ,ktora by to zmienila . Mam 35 lat i moge zyc bez sexu ...chyba cos nie tak ze mna ....
A ja myślę, że wcale nie jest z Tobą coś nie tak. Tak po prostu masz, taka Twoja natura, że nie odczuwasz aż takiej wielkiej potrzeby uprawiania seksu. Ale może spróbuj "podejść" męża właśnie jakąś romantyczną kolacją, obejrzyjcie jakiś miły film, wypijcie winko, a kto wie może pożądanie samo nadejdzie i najdzie Cię ochota na miłosne uniesienie? ![]()
Siwa1976,
trudno zmienić powtarzany latami rytuał. Przyzwyczaił się do niego Twój organizm. Przyswoiłaś (choćby podświadomie) założenie, że inicjatywa zawsze należy do mężczyzny. Zmiana tego stylu wymaga świadomej decyzji, że chcesz zacząć próbować. Nie można ująć tego "zmuszaj się", ale może rzeczywiście warto czasami rozpocząć erotyczny flirt nawet, gdy nie masz na to bezpośredniej ochoty? Będąc w dobrym nastroju, kiedy przytulasz się, całujesz z partnerem, zaproponuj mu coś więcej. Choćby jedno krótkie zdanie może być początkiem przełamywania rutyny.
Bardziej zastanawia mnie jednak napisane przez Ciebie zdanie, że "możesz żyć bez seksu". Czy rzeczywiście brak partnera lub czym innym spowodowana przerwa w kontaktach nie jest dla Ciebie żadnym problemem? Czy zdarza Ci się (w jakichkolwiek sytuacjach) odczuwać samoistne podniecenie, mieć myśli erotyczne itp?
9 2011-08-15 22:53:24 Ostatnio edytowany przez siwa1976 (2011-08-15 22:54:56)
Siwa1976,
trudno zmienić powtarzany latami rytuał. Przyzwyczaił się do niego Twój organizm. Przyswoiłaś (choćby podświadomie) założenie, że inicjatywa zawsze należy do mężczyzny. Zmiana tego stylu wymaga świadomej decyzji, że chcesz zacząć próbować. Nie można ująć tego "zmuszaj się", ale może rzeczywiście warto czasami rozpocząć erotyczny flirt nawet, gdy nie masz na to bezpośredniej ochoty? Będąc w dobrym nastroju, kiedy przytulasz się, całujesz z partnerem, zaproponuj mu coś więcej. Choćby jedno krótkie zdanie może być początkiem przełamywania rutyny.Bardziej zastanawia mnie jednak napisane przez Ciebie zdanie, że "możesz żyć bez seksu". Czy rzeczywiście brak partnera lub czym innym spowodowana przerwa w kontaktach nie jest dla Ciebie żadnym problemem? Czy zdarza Ci się (w jakichkolwiek sytuacjach) odczuwać samoistne podniecenie, mieć myśli erotyczne itp?
wiesz co ? jest troche racji w tym co piszesz . Przyzwyczailam sie do tego ,ze nigdy nie musialam zabiegac o sex , bo kazdy facet i tak pierwszy zabieral sie do "rzeczy" . Jezeli chodzi o "zaczynanie " to faktycznie to wyglada jak zmuszanie sie do "tego " i raczej nie przynosi mi to przyjemnosci . Zmuszam sie ,zeby zaczac ale i tak dopiero jak on zacznie cos robic to czuje podniecenie . Najlepiej jest jak on mnie "rozkreci " ,ale dla niego to juz, podejrzewam rutyna .... Czasem zaczynam jakis flirt ale on raczej nie reaguje na moje zaczepki , czasem mam wrazenie ,ze on robi to tylko wtedy ,kiedy sam tego potrzebuje ...Wkurza mnie kiedy oglada filmy porno a wiem ,ze robi to czesto . Nawet powiedzialam mu o tym ,ze zawsze wiem kiedy oglada te filmy i kiedy "to " robi ogladajac je .
hmm czy moge zyc bez sexu ? to mnie zastanowilo co napisalas ...bo tak naprawde to sama sobie "pomagam " rano albo wieczorem albo w dzien jak najdzie mnie ochota . Faktycznie , moze zle to ujelam . Moge zyc bez sexu z moim mezczyzna . Przeraza mnie to ,ze go nie pozadam . Przeraza mnie to , ze czasem mysle o sexie z innym facetem i raczej tez to kiepsko na mnie dziala ....
Ale jednak zastanawia mnie w dalszym ciagu fakt , ze jak juz on zacznie to jest przyjemnie i naprawde mam orgazm i zastanawiam sie dlaczego sama do tego nie daze ... moze zle sie zgralismy w lozku...
A ja tak sobie pomyślałam, żebyś może na razie odstawiła masturbację, wypościła się.
Zacznij spędzać z mężem więcej czasu, rozmawiaj z nim. Fantazjuj o Nim
Pomyśl czego, byś chciała spróbować w Waszym seksie, wymyśl coś nowego
Myślę, że właśnie przyzwyczaiłaś się, że to mąż zabiega, ale zapewniam Cię, że gdy kobieta przejmie inicjatywę, to też jest fajnie. Ja wprawdzie nie mieszkam z facetem i jesteśmy para, nie małżeństwem, widzimy się tylko raz na tydzień albo 2 tygodnie, ale kiedyś też nic nie inicjowałam. Jesteśmy tylko 2 i pół roku razem, lecz po prostu nie sądziłam, że On może pragnąć mojej inicjatywy. Krok po kroczku zaczęłam to zmieniać i wiesz co ? Daje mi to frajdę dużo większą niż wtedy, gdy tylko On zaczynał seks , częściej orgazm jest, spełnienie ![]()
No i dalej radzę Ci zrobić coś co poprawia Ci humor, potem warto założyć coś sexy, bo podobno wielu kobietom dodaje to pewności siebie znienacka zaczepić męża ...a dalej wiadomo ![]()
Próbuj nowych rzeczy, może między Wami jest też jakaś rutyna, nie poddawaj się ![]()
A ja tak sobie pomyślałam, żebyś może na razie odstawiła masturbację, wypościła się.
Zacznij spędzać z mężem więcej czasu, rozmawiaj z nim. Fantazjuj o NimPomyśl czego, byś chciała spróbować w Waszym seksie, wymyśl coś nowego
Myślę, że właśnie przyzwyczaiłaś się, że to mąż zabiega, ale zapewniam Cię, że gdy kobieta przejmie inicjatywę, to też jest fajnie. Ja wprawdzie nie mieszkam z facetem i jesteśmy para, nie małżeństwem, widzimy się tylko raz na tydzień albo 2 tygodnie, ale kiedyś też nic nie inicjowałam. Jesteśmy tylko 2 i pół roku razem, lecz po prostu nie sądziłam, że On może pragnąć mojej inicjatywy. Krok po kroczku zaczęłam to zmieniać i wiesz co ? Daje mi to frajdę dużo większą niż wtedy, gdy tylko On zaczynał seks , częściej orgazm jest, spełnienie
No i dalej radzę Ci zrobić coś co poprawia Ci humor, potem warto założyć coś sexy, bo podobno wielu kobietom dodaje to pewności siebie znienacka zaczepić męża ...a dalej wiadomo
Próbuj nowych rzeczy, może między Wami jest też jakaś rutyna, nie poddawaj się
hmmm , kiedys "zmobilizowalam " sie i zaczela kilka razy , ale to nie bylo to . Moze problem jest w mojej samoocenie ?
Probowalam naprawde wielu rzeczy na ktore wiekszosc z was by sie nie zgodzila . 2 razy zgodzilam sie na sex razem z moja kolezanka , oczywiscie mojemu mezowi bardzo sie to podobalo . Jednak po takie nocy nasmiewal sie z moich intymnych tekstow i troche mnie to zahamowalo ....Bardzo go kocham , jednak jezeli chodzi o sex to normalnie porazka . Chce zrobic cos zeby pozadac sexu , do tej pory zdarzylo mi sie to raz , nie czuje potrzeby ,zeby to robic .
12 2011-08-15 23:54:48 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-15 23:56:33)
Ale czemu zgodziłaś się na sex z koleżanką ?
Mam nadzieję, że nie dla zadowolenia męża??
Jeśli sama tego chciałaś, to ok. Jeśli on nalegał, to nie dziwię się, że nie chcesz się z nim kochać i omijasz go.
A ogólnie zapytam, bo chyba nie odpowiedziałaś: Jakie są Wasze relacje ? Jak długo razem? To też ważne.
Czy ogólnie uważasz, że jesteście udanym małżeństwem i dobrze się dogadujecie ??
Ale czemu zgodziłaś się na sex z koleżanką ?
Mam nadzieję, że nie dla zadowolenia męża??
Jeśli sama tego chciałaś, to ok. Jeśli on nalegał, to nie dziwię się, że nie chcesz się z nim kochać i omijasz go.A ogólnie zapytam, bo chyba nie odpowiedziałaś: Jakie są Wasze relacje ? Jak długo razem? To też ważne.
Czy ogólnie uważasz, że jesteście udanym małżeństwem i dobrze się dogadujecie ??
Dlaczego sie zgodzilam na sex a kolezanka ? bo poniekad myslam ,ze to pomoze ,mi i jemu tez . On zawsze tego chcial , czesto mowil o tym .
Jestesmy 6 lat po slubie a razem blisko 8 lat ; jestesmy dla innych bardzo udanym malzenstwem , mozna by nawet powiedziec ,ze wzorowym .
Swietnie sie dogadujemy we wszystkich sprawach .
byc moze robilam cos wbrew swojej woli wiele razy i teraz sa tego skutki
Wydaje mi się, że podałaś odpowiedź na swoje pytanie:
Jednak po takie nocy nasmiewal sie z moich intymnych tekstow i troche mnie to zahamowalo
Jestem bardzo otwartą erotycznie kobietą, ale gdyby facet wyśmiał coś, co robię w łóżku, to bym go więcej nawet patykiem nie dotknęła... Być może podobnych sytuacji jest u Was więcej - może przez to nie czujesz się pewna swych poczynań w łóżku, obawiasz się, że coś zrobisz nie tak, więc wolisz nie inicjować. Do tej teorii nie pasuje jednak Twój tekst, że dla Ciebie seks mógłby nie istnieć. To sygnalizuje głębsze zahamowania i problemy, na które my Ci tu odpowiedzi nie znajdziemy...
siwa1976 w dużej mierze zgadzam się z tym co napisała vinnga.
Wcześniej pisałaś siwa1976, że czasem rozpoczynasz jakiś erotyczny flirt ale Twój mąż na to nie reaguje i w zasadzie to robi to wtedy kiedy tylko on chce. Myślę, że Twój mąż ma też poniekąd problem i niestety swoje zahamowania zrzuca na Ciebie.
A mianowicie Twój mąż oczekuje od Ciebie inicjatywy, zarzuca Ci oziębłość itp. Jednak kiedy Ty coś próbujesz on tego nie zauważa, odrzuca, może nawet ocenia. Czyli to tak jakby chciał abyś coś zaczeła ale jednocześnie tego nie chce, gdyż paradoksalnie może jednak on lubi mieć poczucie, że decyduje kiedy to zrobicie. Czyli niby chce abyś TY zaczęła ale kiedy Ty coś inicjujesz on czuje się z tym niepewnie gdyż ma poczucie, że Tobie ulega i tak do końca tego nie akceptuje. Jednocześnie chce Twojej inicjatywy ale na swoich warunkach. To tak jakby nie był zainteresowany Twoją spontanicznością, aby w tym co Ty robisz przejawiała się Twoja osobowść, czułość do niego tylko chce abyś Ty zrealizowała przygotowany w jego głowie scenariusz. Może to wpływ zbyt często oglądanaych przez niego filmików?
Mozliwe, że on do seksu w ogóle podchodzi przedmiotowo, samo to, że zaproponował trójkąt? A Ty kochasz go, chcesz spełnić oczekiwania, jednak czujesz, że coś jest nie tak i to Cię blokuje. Mozłiwe, że nie czujesz się przez niego odpowiednio dopieszczona, nie czujesz jego zainteresowania? Nie czujesz się dla niego seksi, piękna tylko czujesz, że on Cię ocenia? Nie wiem jak Ty, ale gdyby mi facet ciągle gadał o tym jaka to ja jestem strasznie oziębła to czułabym, że on nie akceptuje mojej seksualności, czułabym się oceniana i odtrącona. Jeśłi Twój mąż oczekuje od Ciebie zmian to w ten sposób z pewnoscią niczego nie osiągnie tylko skutecznie zniechęci Cię do seksu całkiem. Gdyż z tego co piszesz w jego postawie jest ciągła krytyka i żądania. A gdzie w tym wszytskim jesteś Ty?
Kochasz go zatem szukasz winy w sobie. Zastanawiasz się jak rozbudzić swoją seksualność aby go uszczęśliwić. Jednak możliwe, że największy problem tkwi w nim, a Twoje zachowanie jest normalną reakcją na to co sie dzieje.
Porozmaiwaj z nim, powiedź o tym jak się czujesz, czego oczekujesz. Powiedź mu, że pragniesz dla niego się starać ale potrzebujesz z jego strony poczucia, że on akcepuje Ciebie w tych staraniach.
To nie konkurs, ani jakieś zawody. Powinniście czuć się w tym wszytskim swobodnie, wzajemnie zachęcać się do zmian, do wypróbowania nowych rzeczy.
Najgorsze jest, że Twój mąż chyba sam nie wie czego od Ciebie oczekuje. Ty dla niego robisz wszystko, nawet zgodziłaś się na koleżankę aby rozgrzać atmosferę, ratować sfere seskualnoą w Waszym związku, a on mimo to postrzega Cię jako ozięmbłą?
Przyznam siwa, że nie dziwie Ci się, że nie masz ochoty wykazywać się inicjatywą. Skoro spotykasz się z jego strony z odrzuceniem, krytyką, ocenianiem i ciągłym niezadowoleniem.
Jeżeli w tej sytuacji czujesz się sfrustrowana i nieszczęśliwa to wydaje mi się, iż Twoja niechęć do seksu jest jaknajbardziej uzasadniona.
Może podejmij decyzje o tym aby wykazać się inicjatywą i coś jednak przygotuj. Pomyśl, że robisz to dla Was, inwestyacja w szczęśliwy seks nawet jeśłi za bardzo tego obecnie nie czujesz i po prostu zobacz i dowiedź się czego on naprawdę oczekuje. Wykaż się! A jesli pomimo całego Twojego starania dalej będzie mieć tylko pretensje i będzie narzekać to proponuje wybrać się wspólnie do seksuologa.
Powiedź mu również o tym, że np. może Ty własnie uwielbiasz kiedy mężczyzna inicjuje seks, to daje Ci spełnienie, zadbaj aby on zrozumiał, że Twoje podejście do seksu wynika z Twoich potrzeb seksualnych, Ciebie to najbardziej podnieca itp. Ale jednocześnie bądź chętna do zmian.
A tak swoją drogą ciekawa jestem, który mężczyzna miałby ochotę się starać gdyby ze strony partnerki słyszał ciąglą krytykę oraz teksty ewidentnie wskazujące na to, że jako mężczyzna nie daje rady?
siwa1976 piszesz o tym, że jak już Twój mąż zacznie to masz z nim wspaniały seks, orgazmy itp. A jak się czujesz po tych orgazmach, po wszytskim kiedy już wyczerpani lezycie obok siebie?
Siwa1976,
sama dochodzisz do wniosku, że w Waszym życiu seksualnym wiele jest punktów charakterystycznych - zastanawiających. Momentem kluczowym mógł być seks grupowy. Mocno odczuławałaś też odtrącenia przez męża, w formie komentarzy czy odmawiania czułości. Wiesz o nim, że ogląda pornografię, masturbuje się. Sama również częstą wybierasz taką formę zaspokojenia. Zdarza Ci się myśleć o innych mężczyznach. Choć osobno każda z tych kwestii ma miejsce w bardzo wielu związkach, to kiedy spotykają się wszystkie jednocześnie - mogą być sygnałem, że coś niepokojącego dzieje się w relacji.
Oczywiście, wiele par jest ze sobą bardzo szczęśliwych w życiu, a jedynie w sferze erotycznej nie okazali się dopasowani. Zwykle jednak wszystkie obszary naszego życia w parze przeplatają się i wzajemnie na siebie wpływają. Myślę, że potrzebna byłaby tu nie tylko porada "jak uprawiać seks", ale też głębsza analiza relacji.
Czy w bezpośredniej szczerej rozmowie na te tematy Twój mąż ma jakieś zdanie, dlaczego jest tak, a nie inaczej?
17 2011-08-17 12:13:58 Ostatnio edytowany przez siwa1976 (2011-08-17 15:49:15)
tak czytam ,co napisalyscie i w kazdym watku jest troche prawdy .Prawda jest ,ze maz czesto mnie krytykuje , za to co robie ,za moj wyglad . Rok temu rzucilam palenie (jestem z siebie dumna
),przytylam ok 20 kg . Czesto parskal smiechem na moj widok , nasmiewal sie ,kiedy smarowalam sie np balsamem . Kiedys razem sie kompalismy ale ja pozniej nie chialam juz tego . Wiadomo , sama sobie odpowiedzialam na pytanie .Jak rozmawialam z nim o tym , mowil ,ze jestem przewrazliwiona i wszystko biore za bardzo do siebie .
Jezeli chodzi o masturbacje , to ja nie robie tego tak jak on codziennie , zdarza mi sie kilka razy w miesiacu , bardziej chyba potrzebuje bliskosci i czulosci . Maz czesto wracajac z pracy w ramach przytulania lapal mnie za piersi i pupe , strasznie mnie to irytowalo , zreszta do tej pory mnie wkurza . Ale ,kiedy mu o tym powiedzialam , przestal mnie w ogole przytulac . Dziwne , nie ?
Dzis moj maz zadzwonil do mnie i zapytal "czy juz mi przeszlo ?" Chodzi o to ,ze przez ostatnie kilka dni bylam strasznie przybita wizytami u lekarzy, nie uuslyszalam od niego ani jednego dobrego slowa , ani jednego przytulenia ...nic...Powiedzial ,ze przez to ,ze ja jestem zdolowana to jego tez wprowadzam w ten stan . I ma nadzieje ,ze mi przejdzie ,bo ma juz tego dosyc . Zapytalam go "a gdzie ja w tym wszystkim sie znajduje ?" Przeciez to mi smutno a nie jemu... Dlaczego obarcza mnie wina za swoj nastruj ? Podejrzewam ,ze wlasnie TO sie stalo z naszym wspolzyciem . Wieczne obarczanie mnie wina ,ze jestem oziebla , ze przytylam i napewno juz nie schudne .. itp,itd...
Czytam to co pisalyscie i sama sobie uswiadamiam jakim palantem jest moj maz ...
bardzo dziekuje wszystkim za szczerosc , czasem milo jak ktos otworzy komus oczy ...
Tylko najgorsze w tym wszystkim jest to ,ze problem pozostaje i ja nie chce ,zeby tak bylo . Chce miec udany sex , chce byc pozadana i chce pozadac !
18 2011-08-17 12:39:02 Ostatnio edytowany przez Guniaczek (2011-08-17 12:40:52)
Koleś narobił Ci krzywdy, wybacz, że tak mówię prosto z mostu, ale taka jest prawda
Te wszystkie śmiechy, chichy i parskanie na Twój widok... Powiem Ci tak, ja również sporo przytyłam przez ostatnie kilka lat, ale mój mężczyzna, jaki by nie był, nigdy nie wyśmiewał moich nadprogramowych kilogramów. Czuję, mimo wszystkich zawirowań w naszym związku, że jestem dla niego piękna. My kobiety już takie jesteśmy (pewnie nie wszystkie), że przejmujemy się słowami innych na nasz temat. Spróbuj jeszcze raz porozmawiać z mężem, tak otwarcie, że to, co robi sprawia Ci przykrość i blokuje do inicjowania seksu. Okaż mu co czujesz, niech Ci pomoże odbudować swoją wiarę w siebie, a co za tym idzie odblokować Cię. Nie chcę w żaden sposób usprawiedliwiać jego idiotycznego zachowania, ale tak sobie myślę, że może on nie celowo wygłasza te wszystkie uwagi, nie po to, żeby Cię zranić. Może w jego mniemaniu są to żarty. Ale żart jest śmieszny tylko wtedy, gdy śmieszy dwie osoby. Faceci mają chyba takie "ciężkie" poczucie humoru, wiem, że to duże uogólnienie, na pewno nie każdy taki jest
Powiedz mu, że te żarty Cię ranią. I przede wszystkim, wierz w siebie kochana
Na pewno jesteś piękną kobietą, bo wszystkie kobiety są piękne. A do tego mądrą, widzę po Twoich postach. Masz problem i chcesz z nim walczyć, szukasz pomocy- to naprawdę spory krok na przód! Pozdrawiam ![]()
Faktycznie ,zeby tak sie dalo raz ,dwa ,trzy zapomniec o wszystkich przykrosciach ... ehh to jednak nie takie latwe . Moj maz na przyklad uwaza ,ze nic nie ma zlego w ogladaniu filmikow porno . Ze ma na to przyzwolenie z racji tego ,ze jest facetem . Mowilam mu wiele razy ,ze wiem kiedy to robi .
Najzabawniejsza jest sytuacja , kiedy moj maz kladzie sie na wznak i mowi do mnie "zaczynaj " .
Wiele razy mowilam mu ,ze traktuje mnie jak przedmiot ..
Ale budujaca jest dla mnie swiadomosc tego ,ze to nie ja wszystko zchrzanilam
Teraz musze znalezc jakis zloty srodek
Najzabawniejsza jest sytuacja , kiedy moj maz kladzie sie na wznak i mowi do mnie "zaczynaj " .
O matko! Takie to troszkę mało romantyczne... I nie dziwię Ci się, że nie zaczynasz. Mój też czasem zażartuje w tym stylu, ale wiem, że to jest żart. A z tego co widzę to Twój mąż nie żartuje...
siwa1976 napisał/a:Najzabawniejsza jest sytuacja , kiedy moj maz kladzie sie na wznak i mowi do mnie "zaczynaj " .
O matko! Takie to troszkę mało romantyczne... I nie dziwię Ci się, że nie zaczynasz. Mój też czasem zażartuje w tym stylu, ale wiem, że to jest żart. A z tego co widzę to Twój mąż nie żartuje...
on raczej mysli ,ze mu sie to prawnie nalezy . a ja jako zona bede poslusznie wykonywac jego polecenia
Sprobuje porozmawiac z mezem dzis wieczorem . Napewno uzyje wielu argumentow ,ktore tu wczoraj i dzis padly.
Czasem ciezko jest przyznac sie do bledu ale ciezej jest chyba samej sobie uwiadomic ,ze w tym bledzie sie zylo kilka lat....
22 2011-08-17 13:36:15 Ostatnio edytowany przez Roszpunka (2011-08-17 13:37:37)
Jakby mój mąż wyjechał mi z tekstem "zaczynaj'' kładąc się na plecach to przysięgam, że bym go wyśmiała. Trochę traktuje Cię przedmiotowo. Ale wiesz, nie daj się. Bądź pewna siebie. Myślę, że nie powinnaś pozwalać by tak Cię traktował. Nie żyjemy w kraju muzułmańskim. Kobieta i jej potrzeby liczą się tak samo w związku jak mężczyna i wszystko co znim związane. I przede wszystkim s z a c u n e k.
Czy on wie co to znaczy?
Guniaczek napisał/a:siwa1976 napisał/a:Najzabawniejsza jest sytuacja , kiedy moj maz kladzie sie na wznak i mowi do mnie "zaczynaj " .
O matko! Takie to troszkę mało romantyczne... I nie dziwię Ci się, że nie zaczynasz. Mój też czasem zażartuje w tym stylu, ale wiem, że to jest żart. A z tego co widzę to Twój mąż nie żartuje...
on raczej mysli ,ze mu sie to prawnie nalezy . a ja jako zona bede poslusznie wykonywac jego polecenia
![]()
Sprobuje porozmawiac z mezem dzis wieczorem . Napewno uzyje wielu argumentow ,ktore tu wczoraj i dzis padly.
Czasem ciezko jest przyznac sie do bledu ale ciezej jest chyba samej sobie uwiadomic ,ze w tym bledzie sie zylo kilka lat....
A Tobie kochana, jako żonie (i nie tylko! jako kobiecie i człowiekowi przede wszystkim) należy się szacunek! I również masz prawo oczekiwać, ba! też Ci się należy udany seks
Porozmawiaj, może do niego dotrze...
Wiecie co ? fajne z was babeczki i naprawde ciesze sie ,ze zaczelam ten watek . Nie dosc , ze dowiedzialam sie czegos o sobie ,ale rowniez dowiedzialam sie ,ze jednak inni mezowie postepuja inaczej .
Tak na marginesie powiem , ze po tym przytyciu juz zrzucilam 8kg . Ale fakt ,faktem ...nie czuje sie sexowna i ubostwiana kobieta....
Nie musze byc na codzien usmiechnieta i zadowolona z zycia kobieta , mam prawo do swoich smutkow i zmarwien . Szkoda tylko ,ze moj maz tego nie rozumie .
ehh , przykre to troche
Wczoraj wieczorem odbylam rozmowe z moim mezem...
Zaczelo sie calkiem niewinnie , siedzielismy obok siebie , ja opowiadalam jak mi minal dzien a on jak zwykle sluchal mnie jednym uchem .
Czytal gazete, zwrocilam mu uwage ,ze mnie nie slucha , wzial ze stolu dlugopis i narysowal mi plus na ramieniu . zapytalam co to ma znaczyc ?
Zaczal pisac po moim ramieniu jakies wyrazy , mysle "kurcze ...moze ...jestes piekna albo kocham cie nad zycie ...albo jeszcze cos piekniejszego " Nie przejelam sie tym zbytnio ,zawsze mozna zmyc dlugopis a moze to taka jego nowa gra wstepna ??
I wiecie co napisal ?
"Wlasnosc Pana A..." , dokladnie na moim ramieniu widnial ten wlasnie napis . Nie zadne mile wyznanie , napisal tylko to ....
Powiedzialam mu ,ze traktuje mnie jak przedmiot , oczywiscie nie zgodzil sie z tym . Ale drazylam temat dalej . Rozmowa toczyla sie gladko , czesto zartowalismy , jednak ja staralam sie byc stanowcza i powiedziec mu jasno to co czuje . Po jakims czasie zrozumial ,ze nie zartuje .
Zaczelam mowic , to co chcialabym uslyszec od niego , ze jestem piekna ,ze mnie pozada , ze mnie kocha nad zycie . Zaczelam mowic mu ,zeby mnie czesciej przytulal , calowal ...Zezloscil sie , normalnie sie zezloscil . Rzucil przez zeby " to chcesz zebym ci mowil prawde czy nie ?!! "
Czar prysl...W jednej chwili zrozumialam ,ze nawet sex ze mna traktuje przedmiotowo , robi to ,poniewaz tego potrzebuje . Faktycznie moze po ogladaniu tych swoich filmikow chce zebym ja odegrala taki scenariusz w sypialni... i pewnie to by wystarczylo .. Zrozumialam ,ze juz nie jestem dla niego piekna ..Spytalam go czy jest taki idealny ? Czy nie ma zadnych wad ? Czy wyglada jak mlody Bog ? Czy jest nieskazitelny , doskonaly ?
Odpowiedzila, ze robie z siebie ofiare , ze sama sie zamartwiam itp, itd . Powiedzilam mu ,ze chce cos zmienic , ze chce zeby mi mowil mile rzeczy , zapytalam go jeszcze raz " czy jestem dla ciebie piekna ?" nie odpowiedzial ...
Poszlismy do sypialni , on od razu odwrocil sie tylem do mnie zawijajac sie w koldre .
Dlugo nie moglam zasnac tej nocy , zastanawialam sie dlaczego mam problem z zaczynaniem sexu i wlasciwie po co zaczelam ten temat na forum , bo o ironio ! wczoraj uslyszalam wszystkie odpowiedzi na moje pytania .
nie wiem ,czy jest jeszcze szansa....
PS. lecial jakis film , jacys mezczyzni rozmawiali ze soba . Jeden powiedzial do drugiego , ze jest szczesciarzem ,ze za zone ma taka kobiete . Zapytalam meza ,czy mowi tak do swoich kolegow o mnie . Nie mowil .... to oni mowia to jemu , ze jest szczesciarzem . Nie raz bylam swiadkiem .
26 2011-08-18 10:48:03 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2011-08-18 10:48:28)
Siwa1976,
być może właśnie słowa "Własność Pana A." są jego sposobem wyrażania miłości, siły i stabilności Waszego związku. Nie każdy czuje potrzebę i nie każdy każdy potrafi wyrażać uczucia komplementami. Tym bardziej, kiedy jest do tego zmuszany "Mów mi natychmiast, że...".
Sytuacje te tylko potwierdzają fakt, że mimo starań zarówno Twoich, jak i męża, jednym z Waszych największych problemów jest komunikacja.
Czy zastanawiałaś się może nad wspólną terapią?
27 2011-08-18 10:59:14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-18 11:02:35)
(...)Rzucil przez zeby " to chcesz zebym ci mowil prawde czy nie ?!! "
Czar prysl...W jednej chwili zrozumialam ,ze nawet sex ze mna traktuje przedmiotowo , robi to ,poniewaz tego potrzebuje .(...)
Wymagasz on swego męża, by mówił Tobie coś, czego w danej chwili ani nie czuje, ani nie myśli. Powtarzam, w danej chwili. Tak to już jest, że nie kochamy nawet najbliższej osoby przez 24 godziny na dobę i nie zawsze się ona nam podoba. Ty zaś zmuszasz swego męża do takich wyznań. Stąd to jego oburzenie, tak sądzę.
Niektórzy mężczyźni, kobiety też, wstydzą się okazywania czułych uczuć. Nie zostali tego nauczeni, a wręcz nauczeni zupełnie czegoś innego. Wszak społeczny przekaz nakazuje mężczyźnie "twardym być" i jakiekolwiek oznaki przeżywania czułości, mówienia o tym nazywane są zniewieścieniem.
Dlaczego skoro ja mu mowie , kiedy cos zrobi ,ze swietnie sobie poradzil , albo ,ze jestem z niego dumna albo , ze cokolwiek innego , nie moge liczyc z jego strony na jakies normalne wyznanie ? Dlaczego robil to kiedys a teraz tego nie robi ? Zarzuca mi ozieblosc i brak zainteresowania sexem . Ciezko rozebrac sie przed facetem ,ktory dobrego slowa nie powie . A jak chce cos od niego wyciagnac to zamyka sie w sobie . Nie kwestionuje jego milosci do mnie , tu chodzi mi tylko o sex , bo tutaj wlasnie sa problemy .
Z waszych wypowiedzi wynika ,ze mam sie pogodzic z tym ,ze jestem jego wlasnoscia , bo w taki sposob potrafi tylko okazywac uczucie do mnie ? Bo kiedy przychodzi z pracy to w ogole mnie nie slucha ? Wymaga ode mnie Prowadzenia domu , ksiegowosci naszej firmy , zajmowania sie dziecmi , a kiedy go pytam czy skosi trawe na ogrodzie to wrzeszczy na mnie , ze niby co on ma jeszcze robic ,przeciez pracuje !
Czuje sie okropnie ,nie chce zebyscie mnie ocenialy tylko przez pryzmat ostatniego postu .
Dlaczego ja mam sie tylko starac ? Sluze mu tylko do tego ,zeby zalatwiac jego sprawy , bo nawet nie ma czasu ze mna pojsc do kina czy na kolacje . Wrecz uwaza to za smieszne . Wiec dlaczego nie moge uslyszec od niego milego slowa ? Dlaczego mam do tego nie dazyc ? Mam sie zadowolic tym ,ze napisze mi "wlasnosc Pana A..."
ehh strasznie mi smutno dzisiaj .....
29 2011-08-18 11:24:21 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-18 11:25:23)
Po pierwsze, w ogóle Ciebie nie oceniam i oceniać nie będę. Nie mam do tego żadnego prawa ani żadnego pomysłu dlaczego miałabym to zrobić.
Po drugie, nie twierdzę że masz być "na usługach" swego męża. Wręcz przeciwnie, w różnych wątkach i w swoim życiu jestem za partnerstwem.
Po trzecie, odniosłam się tylko do jednej sprawy, czyli wyznawania uczuć i okazywania czułości.
Powodzenia ![]()
Po pierwsze, w ogóle Ciebie nie oceniam i oceniać nie będę. Nie mam do tego żadnego prawa ani żadnego pomysłu dlaczego miałabym to zrobić.
Po drugie, nie twierdzę że masz być "na usługach" swego męża. Wręcz przeciwnie, w różnych wątkach i w swoim życiu jestem za partnerstwem.
Po trzecie, odniosłam się tylko do jednej sprawy, czyli wyznawania uczuć i okazywania czułości.
Powodzenia
Bardzo dziekuje ci za twoje uwagi , napewno jestes bardziej doswiadczona kobieta ode mnie . Moze faktycznie trzeba czasem odpuscic .
chcialbym sie znowu poczuc piekna
Wielokropek napisał/a:Po pierwsze, w ogóle Ciebie nie oceniam i oceniać nie będę. Nie mam do tego żadnego prawa ani żadnego pomysłu dlaczego miałabym to zrobić.
Po drugie, nie twierdzę że masz być "na usługach" swego męża. Wręcz przeciwnie, w różnych wątkach i w swoim życiu jestem za partnerstwem.
Po trzecie, odniosłam się tylko do jednej sprawy, czyli wyznawania uczuć i okazywania czułości.
Powodzenia
Bardzo dziekuje ci za twoje uwagi , napewno jestes bardziej doswiadczona kobieta ode mnie . Moze faktycznie trzeba czasem odpuscic .
chcialbym sie znowu poczuc piekna
To się poczuj!
To Ty masz wydobyć swoje piękno, ono ma pochodzić z Twojego wnętrza (bardzo to pompatycznie zabrzmiało, ale nie znajduje teraz na szybko, lepszych słów). I żaden facet tego nie zrobi. ŻADEN. Zrób dla siebie zestawienie swoich zalet - masz ich mnóstwo. Tylko nie bądź surowym cenzorem. Ja zacznę, Ty będziesz kontynuowała.
Jesteś:
* mądra
* niepowtarzalna
* jedyna
* urocza
* odważna
*
*
*
*
*
*
*
Powodzenia ![]()
siwa1976 napisał/a:Wielokropek napisał/a:Po pierwsze, w ogóle Ciebie nie oceniam i oceniać nie będę. Nie mam do tego żadnego prawa ani żadnego pomysłu dlaczego miałabym to zrobić.
Po drugie, nie twierdzę że masz być "na usługach" swego męża. Wręcz przeciwnie, w różnych wątkach i w swoim życiu jestem za partnerstwem.
Po trzecie, odniosłam się tylko do jednej sprawy, czyli wyznawania uczuć i okazywania czułości.
Powodzenia
Bardzo dziekuje ci za twoje uwagi , napewno jestes bardziej doswiadczona kobieta ode mnie . Moze faktycznie trzeba czasem odpuscic .
chcialbym sie znowu poczuc piekna
To się poczuj!
To Ty masz wydobyć swoje piękno, ono ma pochodzić z Twojego wnętrza (bardzo to pompatycznie zabrzmiało, ale nie znajduje teraz na szybko, lepszych słów). I żaden facet tego nie zrobi. ŻADEN. Zrób dla siebie zestawienie swoich zalet - masz ich mnóstwo. Tylko nie bądź surowym cenzorem. Ja zacznę, Ty będziesz kontynuowała.
Jesteś:
* mądra
* niepowtarzalna
* jedyna
* urocza
* odważna
*
*
*
*
*
*
*Powodzenia
loo matko ! ja sie z toba nie wdaje w dyskusje , bo zaraz w samouwielbiebie wpadne ![]()
loo matko ! ja sie z toba nie wdaje w dyskusje , bo zaraz w samouwielbiebie wpadne
Spokojnie, ściągnę Cię na Ziemię. ![]()
siwa1976 napisał/a:loo matko ! ja sie z toba nie wdaje w dyskusje , bo zaraz w samouwielbiebie wpadne
Spokojnie, ściągnę Cię na Ziemię.
tak jak moj maz ??:D:D hihi
Wielokropek napisał/a:siwa1976 napisał/a:loo matko ! ja sie z toba nie wdaje w dyskusje , bo zaraz w samouwielbiebie wpadne
Spokojnie, ściągnę Cię na Ziemię.
tak jak moj maz ??:D:D hihi
Do łóżka z Tobą nie pójdę, chociaż... ![]()
Do moderatorów: już się poprawiam.
siwa1976 napisał/a:Wielokropek napisał/a:Spokojnie, ściągnę Cię na Ziemię.
tak jak moj maz ??:D:D hihi
Do łóżka z Tobą nie pójdę, chociaż...
Do moderatorów: już się poprawiam.
Od moderatorów: i całe szczęście.
dziekuje ,ze mnie rozbawilyscie ![]()
naprawde fajnie wiedziec ,ze sa tutaj takie mile babeczki ![]()
A ja kochane dziewczyny uważam, że nawet jeśli facet w danej chwili nie chciał z nią o tym rozmawiać, mógł jej powiedzieć: "Kochanie, wybacz, ale dzisiaj nie mam ochoty o tym rozmawiać. Czy możemy o tym porozmawiać jutro/w weekend czy za tydzień?". Sądzę, że poczułaby wtedy, że on wie, że coś ją gnębi i że nie olewa jej problemu. Tak myślę. A to pisanie po ręce to, wybacz, ale skojarzyło mi się z przedszkolem, no ewentualnie z wczesnymi klasami podstawówki. Nie wiem co więcej o tym napisać, bo nie ogarniam, najprościej mówiąc. Być może muszę jeszcze raz to przeczytać...
A ja kochane dziewczyny uważam, że nawet jeśli facet w danej chwili nie chciał z nią o tym rozmawiać, mógł jej powiedzieć: "Kochanie, wybacz, ale dzisiaj nie mam ochoty o tym rozmawiać. Czy możemy o tym porozmawiać jutro/w weekend czy za tydzień?". Sądzę, że poczułaby wtedy, że on wie, że coś ją gnębi i że nie olewa jej problemu. Tak myślę. A to pisanie po ręce to, wybacz, ale skojarzyło mi się z przedszkolem, no ewentualnie z wczesnymi klasami podstawówki. Nie wiem co więcej o tym napisać, bo nie ogarniam, najprościej mówiąc. Być może muszę jeszcze raz to przeczytać...
jezeli chodzi o to pisanie na rece to tez tego nie ogarnelam w pierwszej chwili . Ale bylam tak strasznie ciekawa co tez zamierza moj malzonek mi napisac ,ze mu pozwolilam .
Wiesz , moze mnie to zacznie jarac i zaczne wkoncu inicjowac sex ![]()
Widzę, że nastrój Ci się polepszył, a to fajnie
Rób co tylko zechcesz, byleby to Tobie sprawiało przyjemność ![]()
ogolenie to czesto sie smieje i mozna powiedziec ,ze nawet potrafie rozbawic dretwe towarzystwo . Kazdy moze mi sie wyzalic , kazdemu cos doradze , pomoge . Niestety moje problemy pozostaja same ... Wiadomo kazdy ma jakies , ale ja chce zeby mi sie zachcialo w koncu kochac .
ej! a moze sa na to jakies pigulki ?
ehhh ;/
hej dziewczyny
ja mam podobnie jak siwa. Tyle że moja sytuacja wygląda tak:
Z M. małżeństwem jesteśmy niecały rok, a ogólnie parą od 4lat. Nie mogę powiedzieć, że mąż mnie ocenia, odtrąca czy mówi, że jestem oziębła. Wręcz przeciwnie.. M. ciągle mi powtarza, że jestem cudowna, piękna, że go pociągam i w ogóle. Mógłby się zemną kochać dziennie i ja o tym wiem
wiem, że mu się podobam, ciągle mógłby mnie całować i dotykać.
Problem leży jednak we mnie.. Ja potrafię żyć bez seksu, może nie w 100% ale ja mam ochotę bardzo rzadko, gdzieś może raz w miesiącu.. Nie wiem dlaczego tak się stało, na początku wszystko było ok, miałam ochotę i M. też miał. Ale gdzieś po 2 latach bycia parą pierwszy raz dostałam grzybicy pochwy i myślę, że od tego zaczął się problem. Później grzybicę miałam co chwilę, ledwo wyleczyłam jedną była następna.. A wszystko pewnie przez lekarzy, którzy uważają, że należy leczyć tylko kobietę jak facet nie ma objawów i nic mu nie dolega.. Od tego czasu nasze zbliżenia były rzadkie, bo co chwilę przez tydzień albo dwa brałam leki. Teraz od stycznia miałam spokój z grzybicą, bo zmieniłam lekarza(po raz kolejny), chodzę prywatnie i wreszcie udało mu się mnie wyleczyć na dłużej niż miesiąc. Dopiero w tym miesiącu dostałam znów tego świństwa, ale teraz przyczyną była pewnie obniżona odporność w ciąży(aktualnie jestem w 19tygodniu), a tak przez ponad pół roku miałam spokój.
Z mężem bardzo się kochamy i rozmawiamy ze sobą często na temat tego naszego problemu. Tylko ja nie wiem jak mam nam pomóc.
Mój M. często "zaczyna" i jak mnie rozgrzeje to bardzo mi się podoba seks z nim i przy każdym stosunku mam orgazm. Tylko, że ja mam w głowie jakąś blokadę i jak on zaczyna to często moja podświadomość "mówi" że nic nie będzie i później nie umiem nabrać ochoty ![]()
Tzn. myślę, że ja ciągle jeszcze boję się, że znów podczas stosunku będzie mnie strasznie bolało albo raczej szczypało(jeśli któraś z Was miała grzybicę to pewnie wie o co mi chodzi- to jest ból/szczypanie jakbyście miały jakąś ranę i np. zmywaczem do paznokci polały albo czymś innym co szczypie na ranie.). Wiele razy kochaliśmy się w czasie choroby tzn. albo jeszcze nie wiedziałam, że coś znów jest nie tak, albo jak skończyłam brać tabletki i miałam już być zdrowa a okazało się, że nie jestem.. To od razu umiem poznać w trakcie stosunku albo po nim, że znowu coś tam jest nie tak.. Podczas stosunku dało się to jakoś znieść, ale po nim strasznie szczypało. I myślę, że właśnie tego się boję. Wiele razy po stosunku aż płakałam, bo tak mnie szczypało i chyba nie chcę przez to więcej przechodzić.
Strasznie mi źle z tym wszystkim, bo widzę później po M. czasami, że jego też męczy ta cała sytuacja, że ja ciągle nie mam ochoty
Chciałabym żeby było między nami lepiej w tej sprawie, bo we wszystkich innych jest super, tylko z seksem mamy problem i ja czuję, że to przeze mnie.. Może też przez moją niską samoocenę.. Nie wiem już.
Czasami jak tak myślę o tym to M. nie zasługuje na to, żeby tak było między nami jeśli chodzi o seks..
Przepraszam dziewczyny, że tak się Wam użalam, ale może Wy podsuniecie mi jakiś pomysł co mogę zrobić żeby było lepiej ![]()
oj tam ,wcale sie nie uzalasz . Pizesz co myslisz i co cie boli . Mi tez nie jest latwo ale czytajac twoja wypowiedz moglabym powiedziec ,ze "wydziwiam" . Strasznie ci wspolczuje tej grzybicy pochwy , ja nigdy nie mialam tego typu problemow , wiec ciezko mi to sobie wyobrazic . Winisz sie za to,ze przez twoje klopoty nie zaspokajasz meza . Warto nadrobic kazdy stracony czas. Nie mozesz sobie mowic ,ze nic z tego nie bedzie . Radze ci isc do dobrego lekarza , nawet prywatnie . To jest twoje zdrowie nie tylko fizyczne ale w tym przypadku takze psychiczne .
Widzisz ...mi maz nie opowiada jaka to ja jestem piekna , nie reaguje na moje zaczepki . Woli ogladac filmy porno a pozniej oczekuje ode mnie ,ze jak najdzie go ochota to bede skakac jak te panienki z filmikow....Kazdemu by sie odechcialo ...
jak to sie mowi ...wina lezy po srodku.... , bo tak naprawde to znacie tylko moj punkt widzenia .
Chodzę teraz już do dobrego lekarza
mój mąż nie ogląda filmów porno ani nawet się nie masturbuje, zresztą ja też nie. Uważa, że jestem najpiękniejsza na świecie i często mi to powtarza
musimy jakoś razem nad tym popracować i wierzę, że damy radę, bo w końcu się kochamy, a seks nie jest najważniejszy
Wy też na pewno jakoś dacie sobie radę ![]()
Chodzę teraz już do dobrego lekarza
mój mąż nie ogląda filmów porno ani nawet się nie masturbuje, zresztą ja też nie. Uważa, że jestem najpiękniejsza na świecie i często mi to powtarza
musimy jakoś razem nad tym popracować i wierzę, że damy radę, bo w końcu się kochamy, a seks nie jest najważniejszy
Wy też na pewno jakoś dacie sobie radę
no teraz to mnie zdolowalas....
Siwa1976 mogą się inni ze mną nie zgadzać ale Twój mąż jest niedojrzały jak dla mnie i skoncentrowany głównie na sobie. Pewnie on jak chce coś Tobie przekazać to nie zastanawia się, czy to Ciebie zrani ale na swoim punkcie z pewnością jest przewrażliwiony. Jak Ty mu okazujesz uczucia w sposób dla niego mało przystępny to pewnie ma pretensje, ale Ty powinnaś być ta super wyrozumiała, wspaniałomyślna i przyjmować każdą formę okazywania przez niego uczuć, nawet wtedy gdy jest to dla Ciebie nieprzyjemne?
Justyna jakoś trudno mi przyjąć to co napisałaś, że jej mąż właśnie w ten sposób możliwe, że okazuje swoje uczucia poprzez napisanie tekstu: "Własnosć Pana A", czy jakoś tak? Po pierwsze nie jest to jednoznaczne, zatem według mnie siwa nie ma oboawiązku domyśalć się, czy to była forma komplementu, czy też nie? Szczególnie, że w niej wywołało to mieszane uczucia. Po drugie to dość specyficzna forma okazywania uczuć, zatem coś takiego mogą pisać sobie pary, które rozumieją tego typu przekaz, bo wcześniej już to praktykowały, używały tego typu zwrotów np. w żartach itp.
Zresztą dla większości osób wszelkie teksty, w których jest o "byciu czyjomś własnosćą" raczej wywołują negatwyne skojarzenia.
Z pewnością między nimi jest problem dotyczący komunikacji. Jednak czytając tego co pisze siwa pojawia się we mnie złość. I jakoś trudno mi doszukiwać się w ten sytuacji pozytywów w jej mężu.
Wiem, że to już moja nadinterpretacja ale mąż siwej sprawia wrażenie oosby, która doskonale umie zadbać sama o siebie, jednak trudniej mu dostrzec kogoś obok. Pewnie też uważa, że jemu wszytsko się należy i dopóki on nie ma problemu, to problemy nie istnieją. Najważniejsze aby to on czuł się dobrze i jemu było wygodnie.
Myslę, że nic by mu sie nie stało gdyby wysilił się na jakiekolwiek dobre słowo podczas ich rozmowy. Nie twierdze, że to miałby być komplementy na zawołanie, ale cokolwiek okazującego, że ona nie jest mu obojętna.
Siwa1976 myśle, że podczas rozmowy z męzem pomimo, że chciałaś przedstawić jemu swoje potrzeby mozliwe jednak, że przedstawiłaś to w formie zarzutu, ataku i stąd ta jego zbywająca, chłodna postawa.
47 2011-08-19 17:55:27 Ostatnio edytowany przez siwa1976 (2011-08-19 17:56:08)
jest wiele prawdy w tym co napisalas ....od dwoch dni delikatnie daje mezowi znac ,ze mam ochote na sex . Jednak on jakos nie bardzo reaguje na te zaczepki . Moze wlasnie mnie to zniecheca do tego "zaczynania" . Moze on tylko widzi czubek wlasnego nosa i kocha sie ze mna tylko wtedy kiedy on tego potrzebuje i mysli ,ze ja to bede robic w taki sposob jak on sobie tego zyczy ...
wczoraj na przyklad : lezymy razem na sofie w szlafrokach , wykompani , pachnacy . Panu A . zrobilo sie zimno , powiedzil mi o tym . Dlugo sie nie zastanawiajac sciagnelam szybko szlafrok i zawinelam sie w cieplutki, duzy koc . Pwiedzialam " chodz pod kocyk to szybko sie zagrzejesz " a on na to , ze razem to bedzie nam ciasno ,ze nie wygodnie i ze nie chce mu sie ruszac z miejsca bo juz je sobie wygrzal ....
To chyba gluchy i niewidomy by zrozumial o co mi chodzilo !
wstalam z sofy i oznajmilam ,ze ide polozyc sie na gore , zapytal ,czy dlatego ,ze nie chcial sie przytulic . Odpowiedzialam ,ze tak . Myslicie ,ze poszedl za mna ?
sama sie wkurzam normalnie jak to pisze !
Wychodzi na to ,ze faktycznie moje potrzeby sie tu nie licza . Jednak ,kiedy jemu sie zachce to mam byc dla niego na uslugi .
jejku co mam robic ?
Rozmawialam juz wiele razy z nim ....
Rozumiem dokladnie co przeżywasz, bo sama mam podobnie:( Czytając Twoje posty i obserwując swoją sytuację nasuwa mi się jeden wniosek: gadanie nic nie daje, a nawet pogarsza problem. Ile razy mówiłaś wyraźnie o swoich potrzebach? Głuchy nie jest więc na pewno przyjął to do wiadomości. Po prostu nie ma aktualnie ochoty ich zaspokajać. I niestety wydaje mi się, że na to nie ma lekarstwa. Sama zastanawiam się jak dotrzeć do swojego męża i nic nie mogę sensownego wymyslić. Wiem jedno:jak on nie będzie tego chciał to torturami go nie zmusisz. Zresztą nie na tym nam zależy, prawda? Postanowiłam zrobić jedyną sensowną rzecz jaka przyszła mi do głowy: zwróciłam się o pomoc, żeby się lepiej poczuć. Na tym forum, a poza tym wybieram się do psychologa-seksuologa. Mam nadzieję, że dotrze do mnie, że nie jestem nienormalna...Ja myślę, że bardzo dobrze robisz pisząc o swoich problemach. Pomaga to spojrzeć na nie z innej perspektywy. Mi ktoś na forum napisał, że mój mąż na mnie nie zasługuje - to było bardzo miłe i podnoszące na duchu. Twój też nie zasługuje na Ciebie, ani na to żebyś się tak bardzo nim przejmowała, ale trudno tego nie robić, prawda?
Pozdrawiam Cię ciepło.
siwa1976 może Twój mąż nie tylko oczekiwał, że dasz mu do zrozumienia, że masz ochotę na seks ale czekał na to, że z tego szlafroczka się wydostaniesz i wejdziesz na niego aby użyczył Ci swojego szlafroczka i w tej niezgrabnej póbie zmieszczenia sie pod jednym odzieniem Ty złapiesz go tam i ówdzie...
Gdyby wówczas Cię z siebie siciągnał wynajdując bezsensowny pretekst aby się z Tobą nie kochać, wówczas mogłabys się martwić?!!!
Jednak rozumiem, że czasem trudno sie zdobyć na większy przejaw inicjatywy kiedy Twoje podstawowe potrzeby czułości i uznania z jego strony nie znajdują zrozumienia w codziennym dniu.
siwa1976 może Twój mąż nie tylko oczekiwał, że dasz mu do zrozumienia, że masz ochotę na seks ale czekał na to, że z tego szlafroczka się wydostaniesz i wejdziesz na niego aby użyczył Ci swojego szlafroczka i w tej niezgrabnej póbie zmieszczenia sie pod jednym odzieniem Ty złapiesz go tam i ówdzie...
Gdyby wówczas Cię z siebie siciągnał wynajdując bezsensowny pretekst aby się z Tobą nie kochać, wówczas mogłabys się martwić?!!!
Jednak rozumiem, że czasem trudno sie zdobyć na większy przejaw inicjatywy kiedy Twoje podstawowe potrzeby czułości i uznania z jego strony nie znajdują zrozumienia w codziennym dniu.
No wlasnie problem jest z tym lapaniem tu i owdzie ....czuje ,ze mnie odrzuca i jakos nie mam ochoty pozniej na sex . Moze mi sie wydaje ,ze powinnam skinac paluszkiem ,zeby on byl na moje uslugi ,ze to wystarczy ? Ale przeciez sex to dwoje ludzi , wiec kiedy ja nie mam ochoty na "zaczynaj "- z jego strony . On nie ma ochoty wtulic sie ze mna pod kocyk ....Nie jestem panienka z jego filmikow , chce czulosci i zrozumienia .
51 2011-08-19 20:25:56 Ostatnio edytowany przez enya (2011-08-19 20:36:21)
Siwa1976 wygląda na to, że oboje macie do siebie nawzajem wiele żalu i niechęci, może warto postarać się o polepszenie relacji na codzień. Spędzicie razem jakoś fajnie dzień, aby coś wspólnie porobić, posmiać się, porozmawiać jakoś przyjmenie. Dać sobie nazwajem szanse. Kiedy będzie między Wami lepszy przepływ informacji, zaczniecie zaspokajać swoje drobne potrzeby choćby poprzez mówienie sobie dobrych rzeczy, to i w sypialni powinno się polepszyć.
Na razie to wygląda trochę tak jakbyście się nawzajem na sobie odgrywali. Pozornie dogadujecie się, a potem "wbijacie sobie szpile". Twój mąż najwyraźniej też ma do Ciebie jakieś pretensje skoro wie jakie masz potrzeby - wie, że chesz aby on Ciebie przytulił, a mimo to nie robi tego i pozwala abyś poczuła się odtrącona. Tylko, że to też takie odgrywanie się.
Albo on uważa, że on oczywiście jest w porządku i teraz odgrywa się jak w ogóle mogłaś mieć pod jego adresem jakieś ale...? I uważa, że to twój problem, z powodu którego on nie zamierza źle się poczuć, zatem całą odpowedzialnośc za sytuacje przerzuca na Ciebie.
Zapytaj co on uważa o danej sytuacji i jak się z nią czuje? Czy ma jakiś pomysł aby polepszyć sytuację między wami? Czy możesz liczyć na jego współpracę w tym temacie?
Faceci sa dziwni - chca zebysmy byly super w lozku, a oni nie robia nic zeby na codzien bylo nam fajnie - bo niestety ale tak jest ze jak kobieta nie czuje sie spelniona czy kochana - adorowana to nie ma ochoty na seks...
Karotka, też już nie raz miałam grzybicę. Teraz znów mam, leczę się teraz doraźnie, lekami bez recepty, mojemu facetowi zamierzam dać maść do smarowania Clotrimazolum, we wrześniu mam umówionego gina i też powiem o wszystkim i na pewno też będzie musiała przepisać jakiś specyfik dla mojego faceta, bo chyba tak można albo wyślę Go do lekarza.
Teraz powiem Ci, że mam dość ostrą grzybicę, bardzo dużo wydzieliny ze mnie wypływa, niestety pewnie dlatego, że wcześniej trochę zaniedbałam problem, wszędzie białe grudki, nieprzyjemne szczypanie tez i częste oddawanie moczu, przez to też czasem problemy ze snem. A ból przy stosunku przez to znam, ale u mnie to raczej ból , a nie szczypanie, choć szczypanie też, więc tak naprawdę ciężej mi dojść do orgazmu niż , gdy nie miałam grzybicy - co jest raczej normalne.
Uważam, że grzybica faktycznie mogła odstraszyć Cię od stosunków i trzeba coś robić. Może na razie kup sobie coś doraźnie jak ja, a potem niech lekarz przepisze Ci coś dobrego, Twojemu partnerowi , no i skoro często nawraca , to też niby dobra jest dieta, odpowiednia higiena, ale o tym można dużo poczytać, choć wiem, że łatwiej powiedzieć, ciężej zrobić:)
Myślę, że gdy to wyleczysz ( i ja też) , to komfort będzie jak dawniej.
54 2011-08-20 19:12:21 Ostatnio edytowany przez siwa1976 (2011-08-20 19:13:33)
Siwa1976 wygląda na to, że oboje macie do siebie nawzajem wiele żalu i niechęci, może warto postarać się o polepszenie relacji na codzień. Spędzicie razem jakoś fajnie dzień, aby coś wspólnie porobić, posmiać się, porozmawiać jakoś przyjmenie. Dać sobie nazwajem szanse. Kiedy będzie między Wami lepszy przepływ informacji, zaczniecie zaspokajać swoje drobne potrzeby choćby poprzez mówienie sobie dobrych rzeczy, to i w sypialni powinno się polepszyć.
Na razie to wygląda trochę tak jakbyście się nawzajem na sobie odgrywali. Pozornie dogadujecie się, a potem "wbijacie sobie szpile". Twój mąż najwyraźniej też ma do Ciebie jakieś pretensje skoro wie jakie masz potrzeby - wie, że chesz aby on Ciebie przytulił, a mimo to nie robi tego i pozwala abyś poczuła się odtrącona. Tylko, że to też takie odgrywanie się.
Albo on uważa, że on oczywiście jest w porządku i teraz odgrywa się jak w ogóle mogłaś mieć pod jego adresem jakieś ale...? I uważa, że to twój problem, z powodu którego on nie zamierza źle się poczuć, zatem całą odpowedzialnośc za sytuacje przerzuca na Ciebie.Zapytaj co on uważa o danej sytuacji i jak się z nią czuje? Czy ma jakiś pomysł aby polepszyć sytuację między wami? Czy możesz liczyć na jego współpracę w tym temacie?
We wczesniejszych postach napisalam ,ze jestesmy raczej udanym malzenstwem . Problem jest ze mna ...wlasciwie to juz zaczynam myslec ,ze nie ze mna ale z nim . Po przeczytaniu tylu postow...
Lzej mi sie robi jak sobie popisze i inni poopowiadaja jak to jest u nich . Warto czasem posluchac kogos , warto wdrozyc jakis nowy pomysl itp . Jednak nie zgodze sie z twoim stwierdzeniem ,ze wpijamy sobie szpile ... szczytem dla mojego meza jest kupic mi bukiet kwiatow na urodziny . wczesniej dawal mi kase albo karte i mowil "kup sobie co chcesz " i myslal ,ze ma problem z glowy . Tu wlasnie o to chodzi . Mam prawo wymagac od niego czegos wiecej , skoro ja mam byc wzorowa gospodynia domowa , kucharka ,sprzataczka , opiekunka dwojki dzieci , ogrodnikiem , opiekunem dla zwierzat i jeszcze pracowac zawodowo...Kurcze to ,ze on sie wysili i przytuli mnie dwa razy w miesiacu a nie raz na pol roku to chyba nie jest wielki wysilek . Chodzi o to , ze on nie bardzo rozumie . Podobno czlowiek sie zmienia co 7 lat ... coz ...mam wlasnie 35... ![]()
siwa1976 ja Cię rozumiem i Twoje wymagania odnośnie męża też. Tylko czytając to co piszesz to wygląda to tak, że sama obwiniasz siebie za brak pożądania, inicjatywy w seksie, a potem wynika z tego, że jednak tego nie robisz nie dlatego, że nie chcesz ale z powodu przykrości jakich doświadczasz, z powodu Twojego żalu itp.
I tak jak pisałam też to rozumiem, że ciężko wykazać się inicjatywą, kiedy ukochany zaniedbuje nas w codziennym dniu i zachowuje się sam tak jakby miał tylko żądania.
Jednak musisz sobie teraz odpowiedzieć, co zrobić aby sytaucja się polepszyła?
Jeśli będziesz jedynie na męża zła, będziesz okazywać mu niezadowolenie i jednocześnie oczekiwać, że on pod wpływem Twoich żali się zmieni to jest mało prawdopodobne aby ta zmiana zaszła. Z jednej strony chcesz od niego seksu, czułości, ale sama nie chcesz go złapać tam i ówidzie gdyż w pewnym sensie uważasz, że byłoby to dla Ciebie poniżające, gdyż czułabyś się jak "panienka" z jego filmów. Czyli to trochę tak jakbyś uważała, że dopóki on czegoś nie zmieni, Ty też nic nie zrobisz.
A on prawdopodobnie czuje, że masz do niego pretensje i możliwe, że uważa, iż też nie ma ochoty spełniać Twoich zachcianek skoro Tylko wymagasz. I takie postępowanie prowadzi do nikąd, zaś żale, frustracja narasta.
I wcale nie usprawiedliwiam tu Twojego męża.
Mam też takie wrażenie, że z powodu zachowania męża straciłaś ochotę na seks i tak naprwdę nie zalezy Ci na ten czas na seksie. Nie masz ochoty na jakieś igraszki itp., to wszytsko Cię trochę irytuje co powoduje, że nie chcesz go złapać..., przytulić, coś zrobić od siebie. Z powodu wcześniejszych zachowań męża, jego oceny, krytyki to zrozumiałe.
Skoro zatem nie masz ochoty na seks, to po co do tego dążyć za wszelką cenę?
Może się mylę (to tylko takie moje przemyślenia) ale mam wrażenie, że zależy Ci na seksie gdyż jest to dla Ciebie jakby najbardziej zrozumiały sposób okazwyania miłości przez Twojego męża. Czyli obecnie potrzebujesz nie tyle seksu, co upewnić się, doświadczyć miłości ze strony męża.
Natomiast sama też pewnie myślisz, że gdybyś Ty polepszyła jakoś waszego seksu to ta sfera uratuje też Waszą intymnośc emocjonalną.
Jednak z tego co piszesz odnosze wrażenie, że tak naprwdę to się męczysz próbując rozgrzać waszą seksualność?
Pomyśl, że mąż może Ci w bardzo różny, bogaty sposób okazać, że Cię kocha nie tylko poprzez seks. Może powinniście na jakiś czas bardziej skoncentrować się właśnie na waszej wspólnej relacji na codzień i na okazywaniu sobie uczuć w prostych gestach.
Musisz też nauczyć się komunikować mężowi o swoich potrzebach bez robienia mu wyrzutów. Wiem to wydaje się być łatwe ale tylko w teorii, ogólnie strasznie trudna sprawa!
Z tego też co piszesz Twój mąż już od dość dawna zachowuje się tak, że kupi czasem kwiaty na urodziny i to wszytsko. Wcześniej to akceptowałaś zatem on pewnie był przekonany, że wszytsko jest w porządku i to Ci wystarcza. Natomiast w Tobie ten żal rósł już od dawna ale dopiero teraz zaczynasz to okazywać. I zaczynasz mieć do męza wiele zarzutów, pretensji i w takiej formie mu to przedstawiasz. A on czując się atakowany, sam też atakuje np. poprez swoją bierność, ignorancje.
Pewnie zajmie mu duzo czasu aby nauczyć się na nowo okazywać Tobie zainteresowanie w sposób jaki pragniesz. Jednak musicie na spokojnie obydwoje to wypracować, uczuć się siebie. Myślę, że jeśłi Twój mąż Ciebie kocha, jest dojrzały to z pewnością będzie mu zależać na waszym wspólnym dobru i widząc Twoją pozytywną postawę też zacznie się starać.
Musicie dużo rozmawiać, spędzać miło czas. Przytulać się itp. Ty też go przytulaj. Kiedy relacja Wasza się poprawi to i seks będzie satysfakcjonujący.
Bardzo dziekuje ci za rade enya . Napisalas bardzo madre slowa , mam nadzieje ,ze bede miala na tyle sily zeby zaczac od nowa .