W 2020 rozwiodłam się po kilku latach bardzo nieudanego małżeństwa. Po rozwodzie dałam sobie trochę odpoczynku od związków, randek itp. Jak już trochę doszłam do Siebie postanowiłam ponownie poszukać miłości, w końcu robię się coraz starsza a nie młodsza (w tym roku 34).
W ubiegłym roku założyłam konto na portalu randkowym. Na chwilę obecną bez efektu. Większość nieudanych randek było „standardowych”, po prostu widzieliśmy że do Siebie nie pasujemy i każdy grzecznie szedł w swoją stronę. Miałam też niestety kilka śmieszno-przykrych przygód związanych z randkowaniem. Gdybym Sama tego nie doświadczyła, aż ciężko byłoby mi uwierzyć że można takich ludzi poznać.
Oto moje najgorsze randki na kich kiedykolwiek byłam.
1. Lato ubiegłego roku. Pisaliśmy ze sobą około dwóch tygodni, w końcu zgodziłam się na spotkanie. W wymienianych wiadomościach (nazwijmy go Pan X) wydawał się bardzo grzeczny, na żywo było już zupełnie inaczej. W ogóle miałam wrażenie że nie jest to rozmowa a jakaś ankieta, a po każdej odpowiedzi On mnie krytykował i się przechwalał. Zapytał gdzie kupiłam mieszkanie, ja na to że w wielkiej płycie, X na to że to obciach i w ogóle to nie opłaca się kupować używanego mieszkania, On oczywiście ma super apartament, bardzo drogie meble itp. Mój samochód oczywiście „bida wersja” i jak można czymś takim jeździć, jego full wypas w ogóle to strach usiąść na fotelu żeby tego luksusu nie uszkodzić. Moja praca (według niego) marna i najlepiej żebym ją zmieniła, On oczywiście ma super pracę dużo lepsze zarobki i tym podobne. Po 20 minutach nie wytrzymałam. Po prostu wstałam, powiedziałam że mam dość i to koniec naszej znajomości. Tego samego dnia przysłał mi dwie wiadomości. Jedną, jaka to jestem zła, i że w ogóle jak śmiałam wyjść ze spotkania z Nim, a w drugiej wysłał mi numer swojego rachunku bankowego i poprosił bym przelała mu połowę kwoty za kawę!
2. Też sytuacja z ubiegłorocznych wakacji. Pisaliśmy prawie dwa tygodnie, Pierwsza randka super, druga też, w końcu spotkaliśmy się u mnie i też bardzo miło spędziliśmy czas. Był naprawdę miły, przystojny , bardzo kulturalny. Mówił że jest w takiej samej sytuacji jak ja (po rozwodzie). Naprawdę narobiłam już sobie nadziei na poważny związek. Czar prysł i to w bardzo niespodziewany sposób. Pracuję jako pielęgniarka na SOR. Pewnego dnia mąż przywiózł do nas żonę która gorzej się poczuła. To akurat no SOR nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt że mężem owej kobiety był mój…. Luby rozwodnik. Gdy mnie zobaczył zrobił się dosłownie purpurowy, ja też się zagotowałam ale udało mi się powstrzymać emocje i nic nie powiedziałam. Tego samego wieczoru napisałam SMS-a że to koniec bo po pierwsze bezczelnie mnie okłamał, po drugie nie chcę być przyczyną rozpadu czyjejś rodziny. Przeprosił i więcej się już nie odezwał.
3. Trzecia moja bardzo nieudana randka. Zimny jesienny dzień, na zewnątrz plucha. Jako że tuż przed randką mój samochód zaniemógł, miałam podjechać pociągiem do Jego miasta a stamtąd mieliśmy wybrać się do jakiegoś lokalu. Przyjechałam, przywitaliśmy się. Od początku rozmowa się nie kleiła. I co najgorsze do żadnego lokalu mu się nie spieszyło, siedliśmy na ławce na peronie i w przenikliwie zimny dzień przy padającym deszczu ze śniegiem „romantycznie” spędzaliśmy czas. Opowiadał mi jak to poprzednie dziewczyny go skrzywdziły a jaka ja jestem idealna i w ogóle. W końcu zaproponowałam byśmy gdzieś wyszli bo jest na naprawdę okropna pogoda. Pojechaliśmy na rynek, obeszliśmy wszystkie knajpy i wszędzie było dla niego za drogo. Wreszcie powiedziałam że ja stawiam chodźmy gdziekolwiek bo zaraz zamarznę . Zamówiłam herbatę i coś na słodko dla mnie i dla niego. Mój gentelman trochę się rozkręcił i stał się bardziej rozmowny. Po godzinie znajomości miał już ambitne plany co do mnie. W ogóle to już byłam miłością jego życia, będziemy cudowną rodziną itp. Powiedziałam że trochę się zapędza bo nawet się nie znamy. On na to że „Ma przeczucie że czeka nas wielka miłość”.
Po powrocie do domu zadzwoniłam do Niego i powiedziałam że nie pasujemy do Siebie, nic z tego nie będzie. Męczył mnie jeszcze trzy tygodnie. Po pewnym czasie stało się to tak uciążliwe że powiedziałam mu że jeśli nie przestanie pozwę go o stalking, dopiero wtedy się uspokoił.
Mam jakiegoś ogromnego pecha w randkowaniu, naprawdę nie oczekuje by facet był rycerzem na białym koniu, po prostu chcę kogoś normalnego. Wierzę że z czasem się uda, pomimo takich przygód.
Czy Któraś z was też miała takie dziwne przygody związane z randkowaniem? Jakieś bardzo nieudane randki?