netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

210 odpowiedzi21 902 wyświetleniazałożony przez Tarantella, 12.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 211 ]

1 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-12 22:32:11)

Temat: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Witaj,
Skoro przeczytałaś tytuł tego wątku i tu jesteś, to znaczy, że ten temat coś Ci mówi i może sama masz w nim coś do powiedzenia, na co bardzo liczę.
Zależało mi, żeby ten wątek znalazł się właśnie w dziale ?ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD?, ponieważ z tego wywodzi się temat, o którym chciałabym tu rozmawiać.

Parę zdań wstępu.
Pięć lat temu poznałam człowieka, któremu powierzyłam swoje życie. Ufałam mu i wierzyłam jak chyba nikomu do tamtego wrześniowego dnia 2006 roku. To był piękny, romantyczny związek dwójki ludzi po przejściach w kategorii 40+. Były piękne chwile, były też problemy a nawet kryzysy, ale wszystko wydawało się być ? w granicach zwyczajowej normalności, choć temperamenty trochę podkręcały skalę. Nie widziałam jednak powodów do obaw. Naprawdę. Stało się jednak coś dziwnego ? na tej prostej drodze moja podświadomość zaczęła wysyłać mi zastraszające sygnały. To były bardzo trudne do wyjaśnienia alarmy, skutek jednak był taki, że zdecydowałam się jej przysłuchać. Z dużą precyzją i konsekwencją dokonałam zabiegu, który zaowocował odkryciem pewnej styczniowej nocy całej (?) prawdy - byłam bezlitośnie zdradzana i okłamywana w najbardziej zwyrodniały sposób już od bardzo dawna i niejednokrotnie. Po wszystkim, co odkryłam już nawet nie wiem, czy kiedykolwiek byłam przez niego kochana czy tylko brałam udział w jakimś psychologicznym eksperymencie mającym na celu wykazanie, jak wiele jestem w stanie znieść dla iluzji swojej miłości i jak długo można mnie było okłamywać. Nie będę się wdawać w szczegóły tego, co się działo później. Powiem tylko tyle, że doszłam do mojej prywatnej granicy w próbie ratowania czegoś, czego nigdy nie było. Dziś już nie zadają sobie tych wszystkich pytań, na które nie ma odpowiedzi. Jak on mógł, dlaczego ja, czy powinnam była na samym początku wysnuć logiczne wnioski z historii wszystkich jego poprzednich związków, czy powinnam była baczniej przysłuchiwać i przyglądać rzeczywistości, czy, czy, czy. Dziś to już jest nieistotne. Istotne jest to, że tamtej styczniowej nocy umarł ktoś, kogo kochałam, ale też ktoś się narodził - ja sama. Wtedy zmieniło się we mnie wszystko i stałam się kimś zupełnie innym. Szok i strach, jaki przeżyłam wtedy pokutuje we mnie do dziś, ale też odbył się we mnie jakiś fenomenalny proces, którego nie mogę nazwać inaczej niż właśnie narodzinami albo przebudzeniem.

Minęło siedem miesięcy długich jak siedem lat. Przeżyłam straszne chwile, ale też po jakimś czasie zaczęłam odkrywać w sobie zupełnie nowe światy. Mimo traumatycznej genezy tego procesu przez te miesiące w mojej świadomości i w moim życiu odbyło się i nadal odbywa mnóstwo przemian. Poznaję nowych ludzi, potwornie dużo czytam, chłonę świat polisensorycznie, otworzyłam się na nowe doznania, próbuję się w nowych pasjach, chciałabym nadrobić ten czas, kiedy spałam. Podoba mi się ten stan ? a w każdym razie mnie intryguje. Nie ma w tym już ucieczki od bólu, nie ma histerii, za to jest jakiś stan z pogranicza radości ale i smutku, bo jednak coś musiało umrzeć aby narodzić się mogło coś.
Nie do końca potrafię nazwać wszystko, co się we mnie wydarzyło i dlatego założyłam ten wątek. Chcę wiedzieć, czy Ty też na skutek jakichś traumatycznych związków stałaś się nieoczekiwanie dla samej siebie kimś nowym. Jeśli tak, to kim? W jakim kierunku poszedł Twój rozwój? Co w sobie / dla siebie odkryłaś?

Chcę tu uniknąć dwóch rzeczy.

Nie chcę żebyśmy pochylały się tu nad tematem mężczyzn, z którymi byłyśmy. Szkoda klawiatury ? oni byli tylko elementem wzbudzającym, a traumy wyniesione ze związków z nimi były tylko falą uderzeniową. Mówiąc moim ulubionym sarkastycznym językiem ? dostałyśmy kopa na rozpęd i z tego rozpędu skorzystałyśmy.

Nie chcę też popadać na tym wątku w narzekactwo. Nie zamierzam po tym wszystkim zgorzknieć i stać się nienawistnicą mężczyzn, bo jakiś poteflon mnie zdradzał. Lubię mężczyzn, jeśli są godni mojego lubienia tak samo jak lubię kobiety, jeśli są tego godne. Uznajmy etap opluwania za zamknięty smile

Wierzę w pozytywne współoddziaływanie mądrych ludzi. Tę wiarę dały mi dziewczyny na innym wątku, który wspomagał we mnie proces najpierw utrzymywania się na powierzchni życia a potem wzrastania.
Byłoby miło, gdyby ten wątek był konstruktywny, mądry, pomocny, obiektywny, skłaniający do myślenia i refleksji. ? jak piosenka Joni Mitchell:

http://www.youtube.com/watch?v=aCnf46boC3I

Zawsze ją lubiłam, ale dopiero teraz wiem dlaczego.

2

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Właściwe miejsce, aby się przenieść.
Dobry tytuł, dobry pomysł. Jak zwykle Tarantello.
Zdecydowanie o jeden, przynajmniej, level wyżej. Bez powracania do goovna, bez grzebania w fekaliach.
TKM!
Jestem z Tobą, nie ja jedna, z pewnością.
W ramach: niech żyje Królowa proponuję składać sprawozdania (informacje, notatki, wzmianki) o każdym sukcesie, sprawie załatwionej, komplemencie (zasłużonym, a jakże), pomyśle, zmianie na lepsze, zwrocie w godnym kierunku.
Już wiemy skąd przychodzimy, wiemy dokąd zmierzamy. Bądźmy ze sobą "w drodze".
Jesteście???

3

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Wklejam tłumaczenie tego utworu, żeby każda wiedziała o co chodzi:

Kokardki we włosach anioła
I lodowe zamki w powietrzu
Pierzaste kaniony gdzie tylko się spojrzy...
Patrzyłam na chmury w ten sposób

Ale teraz one tylko przysłaniają słońce
Pada z nich deszcz i śnieg na wszystkich
Tak dużo rzeczy chciałam dokonać
Lecz mam chmury na swej drodze

Patrzę teraz na chmury z dwóch stron
Z góry i z dołu i wciąż tak jakoś...
Chmury, które znałam były tylko iluzją
Tak naprawdę ich nie znam

Księżyce i czerwce i promowe stery
Zawrotny taniec twych uczuć
Tak jak każda bajka staje się prawdą
Patrzyłam na miłość w ten sposób

Lecz teraz to zupełnie inny show
Zostawiasz ich radosnych, gdy odchodzisz
I jeśli cię to obchodzi
Nie pozwól im się dowiedzieć
Nie zdradzaj siebie

Patrzę na miłość z dwóch stron
Poprzez dawanie i branie i wciąż tak jakoś...
Miłość, którą znałam, była tylko iluzją
Tak naprawdę nic o niej nie wiem

Łzy i strach i zbyt wielkie poczucie dumy
By powiedzieć "Kocham cię" na głos
Sny i plany i okrągły stos
Patrzyłam na życie w ten sposób

Ale teraz starzy przyjaciele dziwnie się zachowują
Potrząsają głowami na boki
Mówią, że się zmieniłam
Coś utraciłam, ale coś też zyskałam
W moim życiu, w każdy mój dzień

Patrzę teraz na życie z dwóch stron
Poprzez zwycięstwa i porażki i wciąż tak jakoś...
Życie, które znałam do tej pory, było tylko iluzją
Tak naprawdę nic o nim nie wiem

4

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Tarntelko - czytasz mi w myślach. smile
Pora na nowe...  Jestem jak najbardziej ZA i obiecuję trzymać się zasad. smile

5

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

To ja napisze w ten sposob - stracilam J. myslac, ze zawalil mi sie caly swiat. Po 11 miesiacach wiem, ze dzieki niemu powstal moj nowy swiat zlozony z w sumie 7 kobiet, za ktore dam sie pociąć. Wygralam.

6

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Idzie nowe, idziemy MY!
A już było nudno i ciągle o tym samym.
Brawo girls! Brawo Tarantello!

7

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Jestem big_smile

Jestem tu, bo zdecydowanie nie jestem już na levelu rozpamiętywania "króla".
Jestem na levelu przekraczania własnych granic. Stresuje mnie to okropnie, ale tez bardzo intryguje i pociąga.
Dziś rozmawiałam z moim przyjacielem i powiedziałam mu tak:
- Zaczynam nowe życie. Mogę wszystko. Mogę podjąć nową pracę, nowe wyzwania, mogę spróbować, sprawdzić się w zupełnie czymś nowym. Mogę poznać mężczyznę. Mogę się zakochać. Lub nie. No, dzieci juz nie mogę rodzić, ale na tym mi nie zależy, bo dzieci już mam. A poza tym to wszystko mogę i wszystko jeszcze przede mną.-

I to, że aktualnie jestem w stresie i jestem bardzo zmęczona, nie zmienia tego faktu, że to wszystko mogę. Potrzebuję urlopu, odpocznę, a potem zrealizuję te wszystkie "mogę" i te wszystkie "chcę" co mi jeszcze przyjdą do głowy.

Strasznie się cieszę Tarantello, że założyłaś ten wątek. To nie będzie "wyjnia". To będzie "motywatornia" - tego teraz potrzebujemy big_smile big_smile big_smile

Witajcie KRÓLOWE!!!

8 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-08-12 22:00:26)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Karen, te Twoje "mogeny", to powinny nad łóżkiem każdej Królowej wisieć.
Ja dzisiaj szafuję cytatami gdzie się da, tutaj dam taki:

"Życie jest za krótkie - albo za długie - abym mogła sobie pozwolić na luksus przeżywania go w tak nędzny sposób"

My też to wiemy i skończyłyśmy tę "nędzę". I chwała Wszystkim Królowym!

9 Ostatnio edytowany przez karen (2011-08-12 22:39:40)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Myślę, że to jest bardzo dobre miejsce dla DIAMENTOWEJ KOBIETY.


Ten tekst napisałam w marcu tego roku na podstawie wywiadu Ani Witowskiej z Leną Świadek. Pisałam go wówczas "na wyrost", bo siedziałam jeszcze wbardzo głębokiej czarnej doopie, ale wiedziałam, WIEDZIAŁAM!! że kiedyś z niej wyjdę i wtedy zechcę stać się diamentową kobietą. Ten czas właśnie się dzieje big_smile

Kobieta diamentowa.

Kobieta diamentowa to kobieta, która wie czego pragnie. Jest uczciwa względem siebie i względem innych, klarowna, czyli taka, której intencje są czyste i jasno widoczne. Wypełnia to co mówi we wszystkich obszarach swojego życia. Nie ściemnia, nie zaciera, nie zagrywa, nie kombinuje. Patrzy prosto w oczy i niczego nie musi ukrywać. Jest wewnętrznie spełniona i spokojna. 
Kobieta diamentowa wyzwala swój potencjał w 100% dzięki stałemu zwiększaniu swojej świadomości poprzez naukę i wiedzę. Dąży do rozwoju i samodoskonalenia. Staje się coraz lepszą kobietą, coraz lepszym człowiekiem i pomaga innym kobietom. Jest solidarna z innymi kobietami.
Świadomie kreuje swoją rzeczywistość kierując się sobą, swoimi uczuciami, intuicją i słuchając swojego ciała. Aby stać się kobietą diamentową trzeba uzmysłowić sobie, że  TO ŻYCIE JEST MOJE, TO ŻYCIE JEST JEDNO, MAM PRAWO PRZEŻYĆ  JE TAK JAK TEGO PRAGNĘ.
Mówi się , że jesteśmy tym czym jemy, jest tak jeśli chodzi o ciało. To samo dotyczy umysłu i duszy. Gdy karmimy się lękiem i agresją, budzimy w sobie te same uczucia. Diamentowa kobieta  karmi się pozytywnymi emocjami i optymistycznymi myślami. Czerpie z otaczającej rzeczywistości dobro, piękno i prawdę. Pozwala, by przepływała przez nią dobra energia, emanuje tą energią.
By znaleźć w sobie drogę do diamentowej kobiety trzeba się wyciszyć, znaleźć swoją przestrzeń i czas, żeby zastanowić się nad tym czego tak naprawdę pragnę, a co mnie blokuje w osiągnięciu tego. Gdy będziemy mieć pewność do czego chcemy dążyć, wtedy trzeba podjąć decyzję o działaniu, o wyzwoleniu się z wewnętrznych pułapek, o zmianie swojego życia, swojego nastawienia, swoich wewnętrznych przekonań, gdzie podstawą tych zmian będzie uświadomienie sobie, że ja jestem dla siebie priorytetem i co jest dla mnie ważne. I przyznanie sobie prawa, a wręcz potraktowanie tego jako obowiązku względem siebie, aby nie zgadzać się na sytuacje, które nie są dla mnie dobre, w których źle się czuję, w których odczuwam niepokój, brak równowagi, dyskomfort. Diamentowa kobieta daje sobie wolność, aby szybować wysoko i nie ma wyrzutów sumienia, gdy opuszcza niszczące jej wewnętrzną wolność sytuacje, bo wie że godzenie się na nie, nie jest dobre ani dla niej, ani dla nikogo, dlatego dąży do uformowania swojej przestrzeni, swojej egzystencji w taki sposób, który daje równowagę i poczucie spełnienia, daje korzyści jej i tym, którzy są wokół niej. Szanuje ludzi, myśli o nich dobrze, i nie pozwala sobie na to, by ktoś nie szanował jej.

Diamentowa kobieta realizuje swoje prawdziwe pragnienia. Rozpoznaje je  po tym, że prawdziwe pragnienie zapala się iskrą, chce jej się działać  i czuje pasję. Ale nie należy się spieszyć z realizacją. Nie iść za pierwszym, być może płonnym impulsem. Prawdzie pragnienie wytrwa i gdy będziemy mieć pewność - wtedy podjąć decyzję o działaniu. Diamentowa kobieta, gdy działa, koncentruje się na swoim działaniu i efekcie, a nie na utrudnieniach. Gdy pojawiają się wątpliwości i przeszkody, stara się zmieniać swoje myśli w taki sposób, by skupiać się na rozwiązaniu, a nie na problemie. Taka Kobieta bierze odpowiedzialność za to co kreuje, bierze odpowiedzialność za swoje życie i decyzje. A gdy coś się nie udaje, nie poddaje się, tylko myśli: Co ja potrzebuję zrobić, by uczynić kolejny krok? Czego jeszcze powinnam się nauczyć? Czy nie należy zmienić kursu o kilka stopni? Jeszcze raz zastanawia się dlaczego jest w tym miejscu, w którym jest i jakie są jej pragnienia.

Diamentowa kobieta ma władzę nad sobą, która daje jej niezwykłą MOC.

10

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
marynarka napisał/a:

...
Już wiemy skąd przychodzimy, wiemy dokąd zmierzamy. Bądźmy ze sobą "w drodze".
Jesteście???

Jestem. Bądźmy big_smile

maxi napisał/a:

(...)
Ale teraz starzy przyjaciele dziwnie się zachowują
Potrząsają głowami na boki
Mówią, że się zmieniłam
Coś utraciłam, ale coś też zyskałam
W moim życiu, w każdy mój dzień

Patrzę teraz na życie z dwóch stron
Poprzez zwycięstwa i porażki i wciąż tak jakoś...
Życie, które znałam do tej pory, było tylko iluzją
Tak naprawdę nic o nim nie wiem

Te słowa najlepiej oddają moje dzisiaj. Frapuje mnie i ciekawi moje jutro big_smile

11

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Kurcze, Karen, dobre.
Jestem kobietą prawiediamentową. To fajne jest.

12

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Jak przeprowadzka to nawet na forum big_smile

Wracając do ad remu.
I to jest właśnie jedna z nowych rzeczy, których się o sobie dowiedziałam - pokochałam kobiety i kobietę w sobie.

Jeszcze całkiem niedawno wydawało mi się, że to mężczyźni są tą istotniejszą, mądrzejszą, kreatywniejszą częścią ludzkości (no bo przecież nie połową - są w mniejszości). Może to wynik moich męskoosobowych deficytów i tęsknot z dzieciństwa a może jakaś sztampa społeczna, ale tak miałam.
Od kiedy zaczęło mi przychodzić na myśl, że w zasadzie wcale chyba może jednakowoż tak nie jest ... stałam się DUMNA z tej przynależności. Reszta przyszła w ślad za tym - zaczęłam się inaczej poruszać, inaczej uśmiechać i inaczej myśleć (i nie pytajcie, jakie myśli czasem mi przychodzą do głowy big_smile big_smile).

Kobiety są kolorowe, intuicyjne, empatyczne, mają dwoistą (a przez to intrygującą) naturę, wyłapują z eteru rzeczy, których ten drugi gatunek nie zauważy nawet jak będą mu przedstawione w postaci migającego neonu albo znaku drogowego. Rozróżniamy pierdylion kolorów i zapachów, jest w nas pierwotne piękno (nie mówię o tym, co depilujemy tylko o tym, że potrafimy zrobić coś z niczego, urodzić, ugotować, lepiej działamy w sytuacjach strsowych). Jesteśmy multizadaniowe, przez co w zasadzie samowystarczalne (jeszcze tylko poczekamy na partogenezę i będzie full). Tak sobie myślę, że gdyby nie wojny (które wymyślili mężczyźni) to może oni w ogóle do niczego by nam nie byli potrzebni? No dobra, przeginam - nie ma to jak mruczący miś przytulony na łyżeczkę big_smile

No, forrrmalnie teraz jak sobie o tym wszystkim pomyślę to szpilki same mi się na nogi pchają i nie dlatego, żeby łapać odzieżowy trend a dlatego, że moje nogi w szpilkach wyglądają zajebiaszczo i faceci się za mną oglądają - cudowne poczucie władzy i wyższości nad władczymi i wyższymi.

13

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Jutro, nie zważając na niewygodę, założę dwunastocentymetrowe (szpilki) i pójdę na zakupy.

W Orsayu mają super hasło, zawsze je kochałam: Thanks God, I'm a women.
Zgadzam się z tym w całej rozciągłości. Kocham kobiety, dobrze się z nimi czuję, bezpiecznie i zaopiekowana. Szanuję kobiety, są dzielne, pracowite i odpowiedzialne. I mądre.
Kobiety, które poznałam na forum są wyjątkowe pod każdym względem. Te kocham najbardziej.

14

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Ja ZAWSZE uważałam, że relacje z kobietami są dla kobiet NAJWAŻNIEJSZE.
To kontakt z innymi kobietami nas kształtuje, rozwija i one niosą nam najlepszą pomoc w potrzebie. Wszystko to, co napisała marynarka i Tarantella o kobietach - to szczera prawda.
Ja muszę się pochwalić, że w swoim życiu miałam dużo szczęścia - na swojej drodze spotkałam wiele wspaniałych kobiet. Tylko na jednej się zawiodłam i jest to w granicy błędu statystycznego tongue
A jeśli chodzi o mężczyzn - można się dogadać tylko z tymi, którzy posiadają pierwiastek kobiecy. Reszta gada jak dla mnie niezrozumiałym szyfrem, a o odbiorze to nawet szkoda gadać.
Dlatego - NIECH ŻYJE KRÓLOWA!

15

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Cudne! Kochane jesteście...
Dzięki:)

16

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Witamy Cię, Koma.
Noooo, widzę, że koleżanka dostała czerwony wpis moderacji za używanie brzydkich słów!
Tym bardziej Cię witamy big_smile

17

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
koma5 napisał/a:

Cudne! Kochane jesteście...
Dzięki:)

To efekt długotrwałej i wieloosobowej afirmacji różnych dziedzin naszego życia. Godzin dyskusji, opowieści, rozważań.
Wnioski są - jak wyżej - budujące.
Dlatego warto. Warto szukać, nie poddawać się, walczyć, prosić o pomoc i wsparcie.
Dowiadujemy się o sobie coraz więcej. I coraz bardziej siebie lubimy. I dobrze nam z tym. To jest nareszcie stan niepodległości.
Tarantella, ten wątek to nasz czwarty lipca. Dziękuję Ci.

18

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
karen napisał/a:

Diamentowa kobieta, gdy działa, koncentruje się na swoim działaniu i efekcie, a nie na utrudnieniach. Gdy pojawiają się wątpliwości i przeszkody, stara się zmieniać swoje myśli w taki sposób, by skupiać się na rozwiązaniu, a nie na problemie.

To ja, to ja, to ja jestem Diamentową Kobietą ....
Co prawda z całą resztą co tam stoi napisane jest już gorzej, no ale od czegoś trza zacząć, nie?

19

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
marynarka napisał/a:

Tarantella, ten wątek to nasz czwarty lipca. Dziękuję Ci.

Ja też dziękuję, od kilku dni miałam kiepski nastrój, ale tym wątkiem bardzo poprawiłaś mi nastrój. To taki pozytywny kop przypieczętowujący wyższy level.

Cały czas się uśmiecham big_smile Fajnie mi z Wami, Laski big_smile

20

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:
karen napisał/a:

Diamentowa kobieta, gdy działa, koncentruje się na swoim działaniu i efekcie, a nie na utrudnieniach. Gdy pojawiają się wątpliwości i przeszkody, stara się zmieniać swoje myśli w taki sposób, by skupiać się na rozwiązaniu, a nie na problemie.

To ja, to ja, to ja jestem Diamentową Kobietą ....
Co prawda z całą resztą co tam stoi napisane jest już gorzej, no ale od czegoś trza zacząć, nie?

Jesteś, na pewno. Już dawno i dobrze zaczęłaś. I idziesz jak burza.
Diamentowa kobieta ciągle się zmienia. Nie osiąga stanu diamentowego, tylko ciągle go ulepsza - to TY.

21

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
marynarka napisał/a:

Diamentowa kobieta ciągle się zmienia. Nie osiąga stanu diamentowego, tylko ciągle go ulepsza - to TY.

To Ty, i Ty, i Ty. To my wszystkie. I mamy na to mnostwo dowodów, te wszystkie levele, te wszystkie etapy, te wszystkie granice, to wszystko co ze sobą w ciągu ostatnich miesięcy zrobiłyśmy.... Strach się bać co jeszcze gotowe jesteśmy zrobić, przekroczyć, pokonać.
Ech, ale taka świadomość daje powera !!! big_smile

22 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-12 23:13:26)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
marynarka napisał/a:
koma5 napisał/a:

Cudne! Kochane jesteście...
Dzięki:)

To efekt długotrwałej i wieloosobowej afirmacji różnych dziedzin naszego życia. Godzin dyskusji, opowieści, rozważań.
Wnioski są - jak wyżej - budujące.
Dlatego warto. Warto szukać, nie poddawać się, walczyć, prosić o pomoc i wsparcie.
Dowiadujemy się o sobie coraz więcej. I coraz bardziej siebie lubimy. I dobrze nam z tym. To jest nareszcie stan niepodległości.
Tarantella, ten wątek to nasz czwarty lipca. Dziękuję Ci.

Po takim Austerlitz (albo Waterloo, jak dla kogo) to nam się należy nie tylko 4 lipca ale cały Cud nad Wisłą, cały 1410 rok i cała Odsiecz Wiedeńska, a w przyszłym roku to zrobimy taaaaaki przewrót majowy. Ja Wam to mówię! Szykujcie się!

EDYCJA:
Laski, idę spać, bo jutro na treningu zabiją mnie wiosłami, jak im się pokażę w takiej niekondycji, w jakiej w ostatnich dniach byłam z racji narastającego doła i niewyspania (widać mamy tę samą fazę rozrodu doła smile)

23

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Śpij dobrze Tarantella, jak widać - idzie górka!

24

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
marynarka napisał/a:

jak widać - idzie górka!

O, to to, ja tez poproszę górkę big_smile

Dobranoc Diamentowe Dziewczyny big_smile:D:D
(nowy skrót dla DDD)

25

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Kucze! Jutro lecę kupić szpilki. Gdybym mogła kupić jeszcze pojutrze...i popojutrze...to te jutrzejsze byłyby czerwone.

26

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

JESTEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


TAK bardzo chcę BYĆ big_smile

27

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Zielony_Domek napisał/a:

JESTEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


TAK bardzo chcę BYĆ big_smile

Domku, Kochanie, CHCIEĆ to MÓC big_smile
Możesz wszystko, bo chcesz big_smile
Buziaki :****

28

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Zielony_Domek napisał/a:

JESTEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


TAK bardzo chcę BYĆ big_smile

Przecież jesteś. Trzynasty dzień minął. I jesteś, coraz bardziej.
A my jesteśmy z Tobą.

29

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

DZIEŃ DOBRY DIAMENTOWE DZIEWCZYNY!!!!!!!!!!! (4XD)

Fajnie że jesteście na tym FORUM smile dzięki takim jak WY stajemy się silniejsze, tak to prawda smile
Niezależnie od wieku mamy podobne problemy i szukamy pomocy. Codziennie czytam to FORUM i pomimo że mam 50+ to jeszcze dużo się nauczyłam, właśnie od WAS.
Wy już śpicie a ja właśnie skończyłam jeść obiad...kiedy będziecie wstawać ja pójdę spać, a rano ledwie otwieram oczy i czytam Wasze posty, które dodają mi siły.
Pozdrawiam Was kochane... zza oceanu.

30 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-13 02:28:52)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

No to se pospałam. I tak to u mnie ostatnio wygląda. Dwie godziny snu - sekator, koniec. Bez powodu, bez dania racji. "Ta pani się już wyspała."
Wiecie? To też mi wygląda na jakąś wartość dodaną. Jak już się tak "wyśpię" to mam strasznie dużo czasu na wszystko - piszę, czytam, prasuję, robię sobie regulację brwi i manicure. Człowiek zdecydowanie na sen traci zbyt dużo czasu. Wiecie, gdzie mogłaby już być nasza cywilizacja gdyby nie to sno-marnotrawienie?

Czerwone szpilki - bingo! I niech to będzie godło tego wątku. JA KUPIŁAM DWA DNI TEMU! big_smile big_smile big_smile
Czerwoniutkie, oczodajne, faktura wężowej skórki, nie jakieś pioruńsko wysokie, żebym się nie umęczyła, bo mam zamiar CZĘSTO używać. I pojechałam po bandzie - do kompletu czerwoniutki, oczadajny żakiet.
Niech mnie widzą z daleka. Oto idę JA!

Witaj Mela.
Tak sobie przeleciałam Twoje posty - też byłaś pod Austerlitz (albo Waterloo) i dostałaś szrapnelem. Witamy kombatantkę. smile

31

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:

Minęło siedem miesięcy długich jak siedem lat. Przeżyłam straszne chwile, ale też po jakimś czasie zaczęłam odkrywać w sobie zupełnie nowe światy. Mimo traumatycznej genezy tego procesu przez te miesiące w mojej świadomości i w moim życiu odbyło się i nadal odbywa mnóstwo przemian. Poznaję nowych ludzi, potwornie dużo czytam, chłonę świat polisensorycznie, otworzyłam się na nowe doznania, próbuję się w nowych pasjach, chciałabym nadrobić ten czas, kiedy spałam. Podoba mi się ten stan ? a w każdym razie mnie intryguje. Nie ma w tym już ucieczki od bólu, nie ma histerii, za to jest jakiś stan z pogranicza radości ale i smutku, bo jednak coś musiało umrzeć aby narodzić się mogło coś.
Nie do końca potrafię nazwać wszystko, co się we mnie wydarzyło i dlatego założyłam ten wątek. Chcę wiedzieć, czy Ty też na skutek jakichś traumatycznych związków stałaś się nieoczekiwanie dla samej siebie kimś nowym. Jeśli tak, to kim? W jakim kierunku poszedł Twój rozwój? Co w sobie / dla siebie odkryłaś?

Dobrze jest poczytać to co napisałaś wyżej. Wraca poczucie normalności tego świata.
Szpilki (czerwone) są doskonałym pomysłem...chociaż nie muszą być szpilki, może być cokolwiek innego. Tyle, że moja przemiana nie idzie chyba w tak szlachetną stronę. W zasadzie to "pracuję" nad tym żeby się wyzbyć emocji, żeby się więcej coś nie powtórzylo. Mam dosyć zostawania z "ręką w nocniku" nie wiedząc co się tak naprawdę wydarzylo..co bylo nie tak..i tu nie chodzi o zdradę...ale bardziej o odtrącenie. Można mnie potępiać (lub nie), ale gdy ostatnim razem nastąpiły pierwsze symptomy odtrącenia z pełną świadomoscią tego co robię umówilam sie na randkę z kimś innym (randka nie była w kawiarni). Ulżyło..spędziłam miło czas zamiast zastanawiania się dlaczego kolejny weekend siedzę sama.
Odkrywam, że lepiej/łatwiej byłoby mi bez tych wszystkich emocji.

32

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:

Jak przeprowadzka to nawet na forum big_smile

Ileż to malzoleów opustoszało w ostatnich dniach ! wink

Jak zobaczyłam tytuł wątku na stronie głównej przywiałam z ciekawością sprawdzić autorstwo i przesłanie a tu proszę, dobrze znana elita ^^ smile

33

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Nikt nie lubi być oszukiwany,a najmniej zdradzany.Szkoda tylko tych 6 lat,ale wiecie co,człowiek uczy się całe życie na swoich błędach,a ciągle popełnia te same.Nie wiem,ale facet,jeśli czuje się w związku zbyt pewny siebie i widzi,że ma kobietę,która go kocha,to właśnie sądzi,że nie dowie się o jego zdradach,tak było i w tym przypadku.Pewnie teraz będzie żałować,ale w sumie jeśli przez 6 lat nie miał skrupułów,że Cię zdradza,to pewnie nie.Zrozumie swój błąd,ale kiedy będzie już za późno.Zresztą szkoda go wspominać.Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia.

34

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

big_smile maksyma "Carpe diem", która zachęca do wykorzystywania każdej nadarzającej się okazji, by sięgać po swoje szczęście, nie zamartwiać się przyszłością i nie rozpamiętywać przeszłości. big_smile
Tarantello jesteś Horacy big_smile
Dobrego Dnia Dziewczyny i miłego weekendu. Buziaki *****

35

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Karwa nie mam czerwonych szpilek!!! Muszę nabyć zaraz jak mi stopy wrócą z rozmiaru Yeti do rozmiaru Kriss.
I torebusię muszę do nich nabyć. Taką wielgachną, urywającą ramię.

Całuję Was moje Królowe i życzę superweekendu!

36

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Hejka, jak tu wesoło i promiennie, ile nawróconych kobitek kupujących czerwone szpileczki, no ja niestety bedę w mniejszości zdecydowanej bo nie lubię szpilek, ale kupię sobie czerwone japonki, bo mam już niebieskie. Wczoraj wymalowałam pazury na niebiesko, zawsze lubiłam odcienie rózu, fioletu a wczoraj o północy zachciało mi się niebieskiego, pewnie idzie nowe!!!!!!
Faceci są z Marsa a kobiety z Wenus. Teraz widzę to wyraźnie.

37

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

DDDD big_smile big_smile big_smile

Witam promiennie smile
Tarantello należy Ci się Nobel, a co najmniej Oskar za ten wątek.

Przejście z grupy wsparcia wyciagania z czarnej doopy do grupy wsparcia windowania na szczyt, to jest to czego mi było potrzeba w tej chwili. I wiem, że nie tylko mnie.

Jestem za regulaminem, który zaproponowała Tarantella i za ignorowaniem postów od różnych zrozpaczonych, udręczonych, porzuconych i wdeptanych w ziemię. Jedna Niekochana wystarczy tongue
To nie ten wątek i co najwyżej mogą dostać drogowskaz do "wyjni".
Będąc tu nie chcę się dołować czyimiś problemami. Chcę widzieć uśmiechnięte buzie, chcę czytać o sukcesach małych i dużych. Chcę dostawać i dawać energetycznego kopa, dającego chęć do dalszego wspinania się pod górkę.
Któraś tu miała taką piękną sygnaturę "Kto ma ciągle pod górkę, ten dojdzie na szczyt".

Życzę sobie i Wam tych szczytów. Osiągnijmy je w czerwonych szpilkach, czy kto tam w czym woli. Ale w szpilkach byłoby widowiskowo big_smile

Buziaki dla Wszystkich :****

38

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
karen napisał/a:

Jedna Niekochana wystarczy tongue

Allleee o soo chodzi?

39

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

No dobra.
Przekonałyście mnie - jak tylko ruszę pupę i w ten leniwy sobotni poranek uda mi się zmusic do jakiejś konstruktywnej czynności, ruszam do sklepu po czerwone szpilki. Hehe, akurat wczoraj myslałam o nich  i zastanawiałam sie, czy to nie przesada wink Nie, nie, nie, żadna przesada! Już nie wspominajżc o tym, ze w czerwonej sukience i czerwonych szpilkach moje samopoczucie, samozadowolenie i pewność siebie windują się o kilka pięter w górę.
Jak kupię, to je opiszę. Wierzcie mi, że będą to najwyższe, najbardziej czerwone i najseksowniejsze szpilki, jakie znajdę!

A odpowiadając na pytanie postawione na początku przez Tarantellę...
Taaaaaak, masz rację, jestem inną sobą. Okej, był kiedyś dawno okres, kiedy byłam bardziej pewna siebie, czułam, że świat należy do mnie i tak dalej... Ale co dziwne, w tym związku, który mnie pozornie zniszczył, to wszystko jakoś umarło. A teraz wróciło - może nie do tego stopnia, ale jednak. Czyli - przed było super, w trakcie beznadziejnie, a teraz jest dobrze. No to po co mi facet, pytam się??? Aaaa, zapomniałam, do koszenia trawy (szczerze nie znoszę).
A co zyskałam? Zyskałam SIEBIE, która w 99% wie, czego chce (1% czasami nie może się zdecydować, co ubrać na siebie...). O ironio losu, zyskałam otoczenie facetów - jakoś tak się stało, że uwalniając się z okowów jednego padalca, okazało się, że genialnie rozumiem się z facetami. Może to zresztą pozytywny skutek uboczny tego, że nie patrzę na nich przez pryzmat seksualności (co akurat jest problemem, ale to inna bajka)...

I wiesz co, Tarantello? Czasem się na siebie wkurzam, ale generalnie lubię siebie. Fajna jestem, o! tongue

40 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-08-13 11:42:08)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
karen napisał/a:

DDDD big_smile big_smile big_smile

Witam promiennie smile
Tarantello należy Ci się Nobel, a co najmniej Oskar za ten wątek.

Przejście z grupy wsparcia wyciagania z czarnej doopy do grupy wsparcia windowania na szczyt, to jest to czego mi było potrzeba w tej chwili. I wiem, że nie tylko mnie.

Jestem za regulaminem, który zaproponowała Tarantella i za ignorowaniem postów od różnych zrozpaczonych, udręczonych, porzuconych i wdeptanych w ziemię. Jedna Niekochana wystarczy tongue
To nie ten wątek i co najwyżej mogą dostać drogowskaz do "wyjni".
Będąc tu nie chcę się dołować czyimiś problemami. Chcę widzieć uśmiechnięte buzie, chcę czytać o sukcesach małych i dużych. Chcę dostawać i dawać energetycznego kopa, dającego chęć do dalszego wspinania się pod górkę.
Któraś tu miała taką piękną sygnaturę "Kto ma ciągle pod górkę, ten dojdzie na szczyt".

Życzę sobie i Wam tych szczytów. Osiągnijmy je w czerwonych szpilkach, czy kto tam w czym woli. Ale w szpilkach byłoby widowiskowo big_smile

Buziaki dla Wszystkich :****

Karen kurde, halluks mi się robi:-( od wąskich nosków, kurde bela zazdroszczę Wam tych szpilek.

41

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Jest to tak pozytywny wątek, że aż się śmieję sama do siebie, przed monitorem. Brawa dla autorki!! Nie umiem chodzić na szpilkach, ale na pewno się nauczę, chociażby tylko po to, żeby móc sobie kupić takie czerwone;) Pozdrawiam wszystkie diamentowe kobiety i zglaszam swoją aplikację na to stanowisko! Miłego dnia:)

42

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Kochane,
moja dzisiejsza dedykacja dla Was, moje Diamentowe Królowe, wolne i zdolne do wszystkiego:
http://www.youtube.com/watch?v=c_g20t9ZU-Q&feature=BFa&list=PL86A51AE604956008&index=2

WOLNOŚĆ
Gdy widzisz ptaka w locie jak wolny jest
Jak płynie sobie, aż po nieba kres
Wiedz - niebo bywa pełne wichrów i burz
A z lotu ptaka już nie widać róż

Bo wolność - to nie cel, lecz szansa, by
Spełnić najpiękniejsze sny, marzenia
Wolność - to ta najjaśniejsza z gwiazd
Promyk słońca w gęsty las, nadzieja

Wolność to skrzypce, z których dźwięku cud
Potrafi wyczarować mistrza trud
Lecz kiedy zagra na nich słaby gracz
To słychać będzie tylko pisk, zgrzyt, płacz

Bo wolność - to wśród mądrych ludzi żyć
Widzieć dobroć w oczach ich i szczęście
Wolność - to wśród życia gór i chmur
Poprzez każdy bór i mur znać przejście

Wolność lśni wśród gałęzi wielkich drzew
Które pną się w słońce każda w swoją stronę
Wolność brzmi jak radosny ludzi śmiech
Którzy wolność swą zdobyli na obronę -

Zwycięstwa, mądrości, prawdy i miłości
Spokoju, szczęścia, zdrowia i godności
Wolność to diament do oszlifowania
A zabłyśnie blaskiem nie do opisania

Wolność to także i odporność serc,
By na złą drogę nie próbować zejść
Bo są i tacy, którzy w wolności cud
Potrafią wmieszać swoich sprawek brud

A wolność, to królestwo dobrych słów
Mądrych myśli, pięknych słów
To wiara w ludzi

Wolność
Ją wymyślił dla nas Bóg
Aby człowiek, wreszcie mógł
W Niebie się zbudzić.

43 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-13 14:50:14)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
maxi napisał/a:

Karen kurde, halluks mi się robi:-( od wąskich nosków, kurde bela zazdroszczę Wam tych szpilek.

Też mi nowina! Ja mam halluksy ... chyba od urodzenia.

Primo - szpilki nie muszą mieć wąskich nosków (już skończył się ten trend, dzięki Bogu, choć lubiłam, bo wyszczuplał stopę), secundo - można się zatrzymać na wysokości i kształcie obcasa, który nie skatuje stopy. Ja - tak do 8 cm ale optymalna wys. to 7 cm (da się żyć a noga i tak wygląda bombowo).
O ile pamiętam, to właśnie Katia jest specjalistką i kolekcjonerką szpilek. Zamierzam pójść w jej ślady. Kosztem chleba big_smile Nawet gdyby halluksy miały mi wrosnąć w buty.

I to jest kolejna rzecz, która ULEGŁA TOTALNEJ ZMIANIE.
Generalnie poszłam w długi na rzecz uzupełniania szafy. Przez te wszystkie lata 3/4 garderoby zajmował Pan Elegancki. Nawet jak nie śmierdzieliśmy groszem (a bardzo różnie to u nas bywało) to grosz na jego ciuchy musiał się znaleść ZAWSZE. Jak szliśmy na zakupy, to on wychodził z nowym zestawem ciuchów (wyłącznie dobre marki, a jakże) a ja z jedną siateczką. Zwyczajnie oszczędzałam na sobie udając, że nic mi się nie podoba. Widziałyście kidyś babkę, której przez kilka lat nic się w sklepach nie podoba? big_smile
On sobie to tył to chudł i ciągle kupował nowe zestawy ciuchów - szafa pękała w szwach, co sezon wymiana koszul, a ja - jedna szuflada, jeden pałąk w szafie, kilka par niezbędnych butów - koniec.
Tak więc NIGDY WIĘCEJ nie dam sama sobie wmówić, że facet zasługuje na większy przydział gotówki na ciuchy "bo pełni dyrektorskie zobowiązujące do lepszego wyglądu stanowisko" a ja mogę jechać na beleczym, bo .... no właśnie bo nie wiem co.
Od jego wyprowadzki i zwolnienia jego 3/4 szafy powoli anektuję kolejne pałąki i szuflady. I sprawia mi to niewysłowioną radochę. Bo, w mordę, kobietą jestem i mam prawo.

Znacie ten dowcip o ojcu alkoholiku?
Siedzi rodzina przy stole.
Tatuś-alkoholik czyta gazetę i mówi: O! Znów podwyżka cen na alkohol.
Dziecko z nadzieją w głosie pyta: Czy to znaczy, że będziesz mniej pił, tatusiu?
Tatuś odpowiada: Nie, to znaczy, że ty będziesz mniej żarł.

No więc w imię zapełnienia szafy oboje z Adasiem mniej żrymy. big_smile


EDYCJA:
Otrzymałam ostatnio kilka zaproszeń na różne wyjścia "z podtekstem". Mam jednak trochę ten problem co Polyanna, a pewnie i większość z nas. Podzielę się wieczorkiem.

44

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:

No więc w imię zapełnienia szafy oboje z Adasiem mniej żrymy. big_smile

No i dobrze, kochana. Jakby "normalny" Adaś przy dwóch matkach-amoroksach wyglądał? tongue Też trzeba go wyrównać do fazy amoroksa.

45

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

No więc w imię zapełnienia szafy oboje z Adasiem mniej żrymy. big_smile

No i dobrze, kochana. Jakby "normalny" Adaś przy dwóch matkach-amoroksach wyglądał? tongue Też trzeba go wyrównać do fazy amoroksa.

Trzeba tu wszystkim przybliżyć temat:
1. Niekochana na wypadek wypadku będzie matką zastępczą dla mojego syna (boszszsz wreszcie go ktoś wychowa)
2. Obie schudłyśmy z miłości (ja z nieszczęśliwej-odchodzącej, ona ze szczęśliwej-nadchodzącej) więc obie jesteśmy amoroksami.
3. Niekochana również popada w długi kupując szpilki i gorsety (w wiadomych celach).

46 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-13 15:17:07)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:

2. Obie schudłyśmy z miłości (ja z nieszczęśliwej-odchodzącej, ona ze szczęśliwej-nadchodzącej) więc obie jesteśmy amoroksami.
3. Niekochana również popada w długi kupując szpilki i gorsety (w wiadomych celach).

Żeby było całkiem szczerze: sytuacja niekochanej w punkcie 2 jest heterogenna - naczy szybko się potrafi zmienić tongue Ale czy odchodząca, czy nadchodząca - spadek wagi jest wartością dodaną tongue Kontynuując - pkt. 3 też się pogłębia bez względu na okoliczności.

Ja jutro mam dzień dobroci dla niekochanej big_smile Obiad w knajpie, kawa, ciacho, lody i "Zła kobieta" do obejrzenia w kinie.
Już się cieszę na tą okoliczność.

47 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-08-13 20:18:52)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Może za wcześnie na wielkie hurra, ale....wczoraj zostawiłam męża w domu z dziećmi i wyszłam z domu o 17 a wróciłam o 2 w nocy!!!

kurczę, szkoda, że nie widziałyście jego miny

smile

48 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-13 21:02:42)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
ankinom napisał/a:

Może za wcześnie na wielkie hurra, ale....wczoraj zostawiłam męża w domu z dziećmi i wyszłam z domu o 17 a wróciłam o 2 w nocy!!!

kurczę, szkoda, że nie widziałyście jego miny

smile

Jestem z Ciebie dumna! A czerwone szpilki kupiłaś? To dopiero byłaby mina!!!

Informuj nas o swoich osiągnięciach w zakresie "wyzwalania się" Twojej osobowości. TEN PAN nas nie interesuje ale Twoje najpierw małe a potem co raz większe sukcesy - jak najbardziej.

49 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-13 21:16:25)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
pollyanna napisał/a:

A odpowiadając na pytanie postawione na początku przez Tarantellę...
Taaaaaak, masz rację, jestem inną sobą. Okej, był kiedyś dawno okres, kiedy byłam bardziej pewna siebie, czułam, że świat należy do mnie i tak dalej... Ale co dziwne, w tym związku, który mnie pozornie zniszczył, to wszystko jakoś umarło. A teraz wróciło - może nie do tego stopnia, ale jednak. Czyli - przed było super, w trakcie beznadziejnie (...).

Ja też przeżyłam i odnotowałam takie uwstecznienie. Najśmieszniejsze jest to, że TO się nie robi ani samo ani gwałtownie tylko jakoś tak pełzająco. Stopniowo (w moim przypadku) byłam dociążana taką ilością drobnych i większych spraw i tzw. biernych nakazów (niby o wykonanie poszczególnych czynności nie prosił, ale samo przez się rozumiało się, że mam to zrobić JA), że się w końcu ugotowałam (jak ta żaba z anegdoty). W pewnym momencie zaczęła mnie zjadać frustracja, że on się rozwija zawodowo, ma czas na swoje przyjemności, a ja się cofam w rozwoju, bo zwyczajnie nie mam już czasu ani siły.
Ale to dobrze, że pamiętamy tamte stany i symptomy.
Tak sobie myślę, że generalnie ten poligon nam się przydał. Teraz, jeśli spotkamy kogoś, kto na nas zasłuży, to dostanie świadomą i udoskonaloną kobietę (w pakiecie z czerwonymi szpilkami oczywiście big_smile), która będzie potrafiła O CZASIE wyznaczyć granice i bronić ich jak niepodległości.


pollyanna napisał/a:

O ironio losu, zyskałam otoczenie facetów - jakoś tak się stało, że uwalniając się z okowów jednego padalca, okazało się, że genialnie rozumiem się z facetami. Może to zresztą pozytywny skutek uboczny tego, że nie patrzę na nich przez pryzmat seksualności (co akurat jest problemem, ale to inna bajka)...

No i tu się trochę zaczynają schody. To rzeczywiście jest tak, że kiedy kobieta nie wykazuje desperacji w stosunku do mężczyzn, a na odwrót - traktuje ich ... z pobłażliwym acz uroczym dystansem :-) tym bardziej ich do siebie przyciąga. Odnotowuje to każda z nas (jak już trochę okrzepnie i ma siłę, żeby cokolwiek odnotowywać). W moim przypadku jest to ... w polotach trzech panów, którzy (jak by to najoględniej określić) wykazują zaawansowane zainteresowanie i chęć długofalowej współpracy. Problem jednak w tym, że ja mam chęć tylko na ... krótkofalową współpracę big_smile Mnie się już do nikąd nie śpieszy, chcę najpierw dokładnie dookreślić KIM jestem JA i KIM ma być ten docelowy KTOŚ. Obudził się we mnie jakiś samczy pierwiastek - "te sprawy" - chętnie, ale cała reszta - "dziękuję, rozglądam się".
To może brzmi fatalnie, ale wreszcie dałam sobie prawo do takiego postawienia sprawy - nie chcę kupować całej krowy dla jednego kubka mleka (bo a nuż kwaśne).
Żeby jednak nie było tak bardzo wprost, brutalnie i nachalnie to wykombinowałam sobie fajny sposób na "odstraszanie" - wymyślam warunki nie do spełnienia. Dla przykładu - jest jeden pan ze sfery zawodowej. Ponieważ ja wyznaję surową zasadę - gdzie się mieszka i pracuje tam się doopą nie wojuje, to zasugerowałam, że jeśli chce czegoś poważnego to musi zmienić pracodawcę, bo ja akurat nie zamierzam ani zmieniać pracy ani narażać się na uśmieszki w biurze. Logiczne? Logiczne. ... i nie do przeskoczenia (gorzej, jak przeskoczy, to dopiero będę miała problem big_smile). No a póki warunek nie został spełniony - w grę wchodzą tylko krótkofalowe niezobowiązujące formy współpracy big_smile A jaki trening dla KKZB - przybliżanie się ćmy do ognia i próba nie spalenia sobie skrzydełek!

Kriss napisał/a:

Karwa nie mam czerwonych szpilek!!! Muszę nabyć zaraz jak mi stopy wrócą z rozmiaru Yeti do rozmiaru Kriss.
I torebusię muszę do nich nabyć. Taką wielgachną, urywającą ramię.

No właśnie ostatnio miałam taki dylemat (przy tych szpilkach i torebce do kompletu - malusia torebusia a la "czy ja byłam z pieskiem, czy bez pieska", czy plecaczek pod hasłem "jestem sportowo-elegancka, a teraz się domyśl, jakimi kontrastami JESZCZE mogę cię zaskoczyć", czy wielgachna torba Kriss sugerująca "noszę przy sobie wszystko, czego mi potrzeba, więc nie jesteś mi do niczego potrzebny".

50

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Taranatello, Aniolku, odpisałem i nie ma nic............... hehe

51 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-13 21:30:37)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
martyrs napisał/a:

Taranatello, Aniolku, odpisałem i nie ma nic............... hehe

O! Martyrs, dobrze że jesteś. Przydasz się nam do celów doświadczalnych. Sorry, ale wykorzystam Cię do ćwiczenia. [Dla przybliżenia tematu nowoprzybyłym - Martyrs jest moim wirtualnym wielbicielem, którego traktuję, jak wszystkich innych panów wielbiących mnie realnie i wirtualnie. Jak ta poczta głosowa w dowolnym call-center: "Twoje zgłoszenie jest czwarte w kolejności zgłoszeń. Dziękujemy za cierpliwość"

A teraz ćwiczenie. Specjalnie dla Martyrsa wymyślimy (jak napisałam wyżej) warunek nie do spełnienia:

Martyrs, kochanie, jesteś za przystojny i za młody. Zaraz do Ciebie odpiszę, ale żeby z tej korespondencji wynikało coś poważniejszego musisz:
- postarzeć się o dobrych 10 lat (cholera, ale ja wtedy też będę starsza o dychę)
- przedstawić mnie swojej rodzinie
- dać na zapowiedzi w kościele ewangelicko-augsburskim
- okazać mi od swoich poprzednich partnerek coś na kształt tego, co się dostaje po ustaniu stosunku pracy - świadectwo pracy (wiesz, takie zaświadczenie, że nie zostałeś wylany ze związku dyscyplinarnie tylko za porozumieniem stron).

Jak spełnisz - zostanę Twoją żoną (wirtualną oczywiście).

52

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:

Jak spełnisz - zostanę Twoją żoną (wirtualną oczywiście).

A czy mnie ktoś zapyta o zdanie? QRWA, trójkąt to dla mnie za dużo sad

53

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:

czy wielgachna torba Kriss sugerująca "noszę przy sobie wszystko, czego mi potrzeba, więc nie jesteś mi do niczego potrzebny".

E,tam - ja mam tylko takie.
Mam nową nazwę dla takiej torby: "Jeśli nie spiszesz się kochany tak, jak tego oczekuję - spakuję do niej Twoje poćwiartowane zwłoki" tongue

54 Ostatnio edytowany przez karen (2011-08-13 21:38:00)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Jak spełnisz - zostanę Twoją żoną (wirtualną oczywiście).

A czy mnie ktoś zapyta o zdanie? QRWA, trójkąt to dla mnie za dużo sad

Ty jakaś zaborcza jesteś... A o kogo Ci chodzi, o Tarantellę, czy o Martyrsa?

55

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
karen napisał/a:

Ty, jakaś zaborcza jesteś... A o kogo Ci chodzi, o Tarantellę, czy o Martyrsa?

Mam być drugą matką Adasia, a nie męczennika tongue

56

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

czy wielgachna torba Kriss sugerująca "noszę przy sobie wszystko, czego mi potrzeba, więc nie jesteś mi do niczego potrzebny".

E,tam - ja mam tylko takie.
Mam nową nazwę dla takiej torby: "Jeśli nie spiszesz się kochany tak, jak tego oczekuję - spakuję do niej Twoje poćwiartowane zwłoki" tongue

Że też Ci nie szkoda torebki na jakieś, zwłoki, które się na dodatek nie spisały? Worek foliowy, odważnik i do Wisły - królowej polskich rzek a nie tam przyzwoitą torebkę upaćkać.

57

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:

Że też Ci nie szkoda torebki na jakieś, zwłoki, które się na dodatek nie spisały? Worek foliowy, odważnik i do Wisły - królowej polskich rzek a nie tam przyzwoitą torebkę upaćkać.

Z mojego (a właściwie psychofaga) balkonu to rzut o jakieś 20 m w linii prostej. Poćwiczę i będę rzucać.

58 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-13 21:46:14)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Jak spełnisz - zostanę Twoją żoną (wirtualną oczywiście).

A czy mnie ktoś zapyta o zdanie? QRWA, trójkąt to dla mnie za dużo sad

No ja akurat mam doświadczenie w trójkątowaniu. Ale Martyrs nic mi nie mówił o WAS. Z drugiej strony psychofag też mi nie wspomniał o blondi ...
Znów to samo. A ja chciałam za niego za mąż wyjść ...


niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Że też Ci nie szkoda torebki na jakieś, zwłoki, które się na dodatek nie spisały? Worek foliowy, odważnik i do Wisły - królowej polskich rzek a nie tam przyzwoitą torebkę upaćkać.

Z mojego (a właściwie psychofaga) balkonu to rzut o jakieś 20 m w linii prostej. Poćwiczę i będę rzucać.

Ćwicz psychofagiem. Za którymś razem dorzucisz.

59

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:
ankinom napisał/a:

Może za wcześnie na wielkie hurra, ale....wczoraj zostawiłam męża w domu z dziećmi i wyszłam z domu o 17 a wróciłam o 2 w nocy!!!

kurczę, szkoda, że nie widziałyście jego miny

smile

Jestem z Ciebie dumna! A czerwone szpilki kupiłaś? To dopiero byłaby mina!!!

Informuj nas o swoich osiągnięciach w zakresie "wyzwalania się" Twojej osobowości. TEN PAN nas nie interesuje ale Twoje najpierw małe a potem co raz większe sukcesy - jak najbardziej.

Jeszcze nie, ale oglądałam jedne....ale krucho z finansami, muszę poczekać do 1, a może zaszaleć ?
mały debecik na moim koncie to dopiero wyczyn:)

60

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
karen napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Jak spełnisz - zostanę Twoją żoną (wirtualną oczywiście).

A czy mnie ktoś zapyta o zdanie? QRWA, trójkąt to dla mnie za dużo sad

Ty jakaś zaborcza jesteś... A o kogo Ci chodzi, o Tarantellę, czy o Martyrsa?

O Martyrsa, bo wie, że ja se radę z nim dam, ale on ze mną - nie.
Broni go dziewczyna jak może, bo i szkoda chłopiny na taką diamentową królową.

61 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-13 21:54:00)

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Z mojego (a właściwie psychofaga) balkonu to rzut o jakieś 20 m w linii prostej. Poćwiczę i będę rzucać.

Ćwicz psychofagiem. Za którymś razem dorzucisz.

No i bez względu na wątek - to samo. Zeszczałam się tongue

P.S. Psychofag z córką w Bukowinie Tatrzańskiej smile Będę dziś ćwiczyć tym, kto się nawinie smile


Tarantella napisał/a:

Broni go dziewczyna jak może, bo i szkoda chłopiny na taką diamentową królową.

No co Ty? Siadam w pierwszym rzędzie i czekam na pierwszą krew smile

A Martyrs nie mówił o NAS, bo ja do Ciebie jestem podczepiona big_smile To MY.

62

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
ankinom napisał/a:
Tarantella napisał/a:
ankinom napisał/a:

Może za wcześnie na wielkie hurra, ale....wczoraj zostawiłam męża w domu z dziećmi i wyszłam z domu o 17 a wróciłam o 2 w nocy!!!

kurczę, szkoda, że nie widziałyście jego miny

smile

Jestem z Ciebie dumna! A czerwone szpilki kupiłaś? To dopiero byłaby mina!!!

Informuj nas o swoich osiągnięciach w zakresie "wyzwalania się" Twojej osobowości. TEN PAN nas nie interesuje ale Twoje najpierw małe a potem co raz większe sukcesy - jak najbardziej.

Jeszcze nie, ale oglądałam jedne....ale krucho z finansami, muszę poczekać do 1, a może zaszaleć ?
mały debecik na moim koncie to dopiero wyczyn:)

Nie rozumiem, a dlaczego zasadniczo debecik na TWOIM koncie? On nie ma linii kredytowej, nie pozostajecie we wspólnocie małżeńskiej? On korzysta ze wszystkich przywilejów owej wspólnoty pozostając z Tobą w oficjalnie fikcyjnym związku, to dlaczego Ty nie możesz TROSZKĘ skorzystać?
ZASZALEJ!!!
I to jeszcze przed pierwszym.

63

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Laski, czy Wy też macie w dolnym pasku rekalmę z czerwonymi szpilkami?

64

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

No i melduję posłusznie, iż udało mi się ruszyć pupę i spędzić ładnych parę godzin na zakupach. Niestety - żadne szpilki nie były wystarczająco czerwone i seksowne sad A tylko takie postanowiłam nabyć! No cóż, poszukiwania trwają (i tu pozwolę sobie użyć parafrazy - tak jak z facetem, nie zamierzam zadowolić się pierwszym lepszym... Poczekam, poczekam na tego najbardziej czerwonego - hmmmm... - i najseksowniejszego).
Nabyłam za to drogą kupna czarną skórzaną kurtkę z ćwiekami, wyglądam w niej jakbym urwała się z Hell's Angels. W zestawieniu z potencjalnymi cerwonymi szpilkami będę wyglądała jak, hm... kobieta pracująca wink I gdzieś to mam. Moich znajomych niewiele u mnie zaskoczy, a pasożyta co to będzie wszystko krytykował na szczęście (!!!!) nie ma. Tarantello - proszę o dopisanie tego na listę plusów!

Tarantello, Niekochana... jakiś przepis na schudnięcie? Przysięgam, że jeśli uda mi się schudnąć, nie będę już nigdy użalać się nad sobą!

65

Odp: Umarł król, niech żyje KRÓLOWA
Tarantella napisał/a:

Laski, czy Wy też macie w dolnym pasku rekalmę z czerwonymi szpilkami?

Mamy, tylko nie wiem jak tam wejść, juz probowałam i wcale mi się te szpilki nie pojawiają sad

Posty [ 1 do 65 z 211 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Umarł król, niech żyje KRÓLOWA

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026