netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Życie po życiu- z kobietą

89 odpowiedzi8 607 wyświetleńzałożony przez Pawel_25, 11.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie po życiu- z kobietą

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 90 ]

1

Temat: Życie po życiu- z kobietą

Mam prawie 26 lat. Zawsze uważałem się za człowieka, który wie w życiu czego chce.
Zawsze wiedziałem co mam robić... zawsze z wyjątkiem dnia wczorajszego gdy wbito mi nóż w plecy.
Cierpie... i nie boję się do tego przyznać. Cierpie.

Moja historia wygląda następująco. W wieku 17 lat poznałem dziewczynę 2 lat młodszą, całkiem przypadkiem w

miejskim parku. Zauroczyłem się, zakochałem i oddałem jej siebie. Wiele pięknych wspólnych chwil, naprawdę

bardzo wiele.

Przez cały czas darzyłem ją ogromnym zaufaniem, chodź muszę się przyznać, że na początku związku byłem o nią

bardzo zazdrosny i miejscami zaborczy. Wynikało to z mojej miłości do niej, tylko i wyłącznie z miłości...

Byłem bardzo zakochany, postanowiłem się jej oświadczyć. Przyjęła. Byliśmy nadal razem, żyłem w szczęściu,

zaprawde mówię wam w ogronym szczęściu.

Później nadszedł ciężki czas w jej życiu - chociaż nigdy nie miała łatwo - ( jej rodzice się rozwiedli jak

była małą dziewczynką ) i pokłóciła się na dobre ze swoją mamą. Zaproponowałem, aby przeprowadziła się do mnie

i mieszkaliśmy razem z moimi rodzicami. Mieszkaliśmy i żyliśmy ze sobą jakiś czas i rozpoczęły się rozmowy o

ślubie. Zaplanowaliśmy datę. W tym okresie dużo się zmieniało w naszym życiu, praca, studia itd.

10.01.2009 - Najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Nie miałem żadnych wątpliwości, wiedziałem że Żona jest osobą

z którą chcę spędzić resztę swojego życia. Podróż poślubna - jak to zwykle przystaje gdy dwóch ludzi połączyło

coś niezwykłego, spędziliśmy ją tylko we dwoje.

Po ślubie jakiś czas mieszkaliśmy u moich rodziców, jednak w miarę możliwości zaczęliśmy rozglądać się za

mieszkaniem. Kupiliśmy małe ale przytulne lokum, było przy nim dużo pracy ale wspólnymi siłami udało się je

wykonczyć. Do tej pory mam obraz gdy szlifujemy ściany po cekolowaniu...

Wprowadziliśmy się i zaczęliśmy kolejny ważny etap w naszym życiu.
Było zwyczajnie, jak w każdym związku partnerskim. Codzienne obowiązki, wspólne wypady, urlopy.
Na tym etapie muszę przyznać że te obowiązki zaniedbywałem trochę na początku naszego małżeństwa, jednak z biegiem czasu

uważam, że dzieliliśmy się nimi w należyty sposób. Finalnie stałem się zupełnie niezależnym facetem, który

potrafi ugotować, postrzątać, poprać, wyprasować. Nie miałem z tym żadnych problemów. Wiedziałem, że w związku

ważne jest by ze sobą rozmawiać, przede wszystkim być szczerym w tych rozmowach i rozwiązywać wszelkie

problemy i obawy.


cdn...

2

Odp: Życie po życiu- z kobietą

cd..



Mija ponad 2,5 roku jak jesteśmy małżeństwem.
Od kilku miesięcy zauważyłem, że coś się zaczyna z moją Żoną dziać. Była jakby ciałem przy mnie, ale duszą

zupełnie w innym miejscu. Gdzieś bardzo dalego.
Pytałem czy coś jest nie tak, pytałem czy ma z czymś problem. Zawsze starałem się ją we wszystkim wspierać,

tak, żeby czuła, że ma we mnie oparcie, a przede wszystkim żeby czuła moją miłość...

Kilka dni temu powiedziała mi, że ma obawy względem czy dobrze zrobiła wychodząc za mnie. Powiedziała, że

potrzebuje trochę czasu, że musi wyjechać na weekend. Powiedziałem - nie ma problemu. Miała wyjechać do babci,

bo czuje się u niej dobrze i ma piękne wspomnienia związane z tymi miejscami.

Ustaliła, że wyjedzie w piątek prosto z pracy. Zawsze jechała rannym pociągiem bo musi dojeżdżać. Tej nocy nie

mogłem spać, jakbym coś przeczuwał. Obudziłem się o 5 rano, a jej już nie było przy mnie. Zastanawiałem się,

jednak szybko rozwiałem swoje wątpliwości - przecież jej ufam, jesteśmy wobec siebie szczerzy.

Przez cały okres jej wyjazdu nie pisałem, nie dzwoniłem, bo mówiła, że chce od wszystkiego odpocząć, spędzić

czas sama ze sobą, poczytać.Napisała tylko że dojechała i że wszystko w porządku. Miała wrócić w poniedziałek

wieczorem, bo wzięła sobie wolne.

Ten weekend był dla mnie strasznie męczący, biłem się z myślami, jednak starałem zająć się czym kolwiek,

pracą, książką, relaksem.


cdn..

3

Odp: Życie po życiu- z kobietą

cd..

Poniedziałek

Dzień jej powrotu. Cały dzień nie mogłem skupić się na pracy, tak bardzo chciałem się już z nią zobaczyć.
Wyczekiwałem godziny kiedy się spotkamy. Kupiłem kwiaty, wino, myślałem wróci - pójdziemy na spacer

porozmawiamy, napijemy się dobrego wina i oddamy się namiętności.
Napisała, że jej pociąg się zbliża. Zabrałem kwiaty i postanowiłem wyjść po nią na peron, denerwowałem się jak

przed pierwszą randką. Patrzyłem w stronę przyjadu. Przyjechał inny pociąg, z którego wysiadła Ona.
Jakże moje serce coś ruszyło gdy ją zobaczyłem. Po raz kolejny sobie uświadomiłem, że to jest kobieta moich

marzeń.
Ale nagle się obudziłem - zdałem sobię sprawę że przyjechała zupełnie z innego kierunku. Pomyślałem, że coś

nie gra. Od razu zapytałem dlaczego, taki już jestem że na bierząco chcę rozwiewać swe wątpliwości.

Powiedziała, że przyjechała od babci, jednak pojachała 20 km dalej do miasta aby przejść się i pomyśleć, pobyć

jeszcze sama.
Dojechaliśmy do domu. Widziałem, że coś ją męczy więc pierwsze co zaproponowałem szczerą rozmowę.
Zapytałem jak urlop, jak u babci i przeszedłem do sedna. Pytałem nie pojawiła się osoba trzecia w naszym

związku - zarzekała się że nie, że nigdy mnie nie zdradziła, że mnie kocha. Mówiła, że wmawiam sobie rzeczy,

ale jednocześnie powiedziała mi słowa, że nie wie czy wyszła by za mnie drugi raz. Cząstka mnie pękła,

przyjąłem emocjonalnego plaskacza, jednak powiedziałem, że będę walczył o ten związek, że moja miłość do niej

jest tak duża, że będę walczył, chodźby nie wiem co. Doszliśmy do porozumienia, spytała się czy może dostać

jeszcze trochę czasu na przemyślenia i co ma zrobić. Czy zostać w domu, czy nie będzie mi to przeszkadzało,

czy ma jechać do ojca. Powiedziałem, że dostanie tyle czasu i tylko potrzebuje.



Wtorek

Ciężki dzień w pracy, znów biłem się ze swoimi myślami. Czy mogę coś zrobić? czy możę coś robię źle?
Przyjechałem po nią na dworzec jak zawsze gdy wracała z pracy. Serce mi krwawiło, więc jak tylko dojechaliśmy,
poprosiłem o rozmowę. Chciałem być pewny że wszystko jest ok. Wyznałem jej swoją prawdziwą miłość.
Powiedziała, że źle ją zrozumiałem, że ona nie chce ode mnie odejść. Nie chce rozwodu czy coś i zapewniła mnie

że wszystko z nami jest OK. Jeszcze raz mnie potwierdziła że jest mi wierna, że potrzebuje poprostu trochę

czasu dla samej siebie. Cały czas mam jej obraz jak wypowiada te słowa.
Niesamowita ulga i spokój ogarną moje serce.



Środa
Wyszedłem wcześniej z pracy, zadzwoniłem do niej - powiedziała, że będzie później, niestety ale PKP znów daje

ciała i pociągi się spóźniają. Załatwiłem swoje sprawy na mieście, kupiłem coś na obiad i pomyślałem, że zanim

wróci ogarnę trochę nasze mieszkanie i zrobię obiad. Wszedłem i zacząłem zabierać się do pracy. Postanowiłem,

że wstawię pranie a później zabiorę się za obiad.
W rzeczach zobaczyłem paragon na nocleg w mieście na drugim końcu Polski. Dostałem nóż w plecy. Okłamała mnie,

prosto w oczy mi kłamała, że jechała do babci, gdy ją pytałem jak się czuje bez żadnych skrupułów kłamała.
Coś mie tknęło tak mocno... postawnowiłem, że wejdę w jej komputer. Znalazłem dokument tekstowy, przygotowany

jakby do wysłania do kogoś, gdzie opisuje że gdy go zobaczyła to miała tyle do powiedzenia, że jest ze mną w

małżeństwie jednak poznając go jej świat odwrócił się o 180 stopni. Pisze o nas że jest między nami fajna

przyjaźń, i że dopóki go nie poznała to myślała że to wystarczy by zbudować solidny związek. Opisuje że te ich

1,5 roku znajomości minęły szybko i trzeba być konsekwentym i podjąć męską decyzję.

Dostałem nóż w plecy...
Nigdy nie myślałem, że można z powdu stresu i nerwów wymiotować. Myliłem się. Można.
Zawsze starałem się być twardym i trzeźwo myślącym mężczyzną jednak w jednej chwili całe moje życie runęło.
1,5 roku 1,5 roku - tłumaczyłem sobie i nie dowierzałem, przecież my ku*wa jesteśmy małżeństwem od 2,5. To

jakaś paranoja.

cdn..

4

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pomyślałem, posłucham wyjaśnień, niech mi wytłumaczy...

Przyjechała do domu. Od razu przeszedłem do sedna. Powiedziałem, że mam obawy przez ten pociąg który
przyjechał z innej strony co do Twojego wyjazdu. Zarzekała się mi w oczy, że przecież mi mówiła, że pojechała
poprostu kawałek dalej żeby spędzić czas sama ze sobą.

Powiedziałem że wiem o wszystkim, a ona dalej w szła w tym kłamstwie. Dopóki nie pokazałem paragonu.
Broniła się że bym jej nie puścił, że bym coś gadał... - przecież bym nic nie powiedział gdyby mi

zadeklarowała wyjazd, zrozumiałbym to jeśli tego właśnie by potrzebowała. Tym jest właśnie miłość -
zrozumieniem.

Zadałem pytanie czy kogoś ma, czy jest ktoś trzeci. Znów ten sam scenariusz, powiedziała że nie, że zawsze

była mi wierna, że z nikim nie spała.
Powiedziałem że wiem, że kogoś ma, a ona kto mi to powiedział? zapewniała o swojej wierności, szła w zaparte.
Pękłem - pokazałem jej komputer i jej wiadomość. Zdębiała. Najpierw próbowała mnie zaatakować, że grzebałem
w jej rzeczach, wiem - może nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale nie miałem wyjścia, w tej jednej chwili nie
miałem wyjścia.

Po chwili powiedziała, że to nie jest tak jak ja myślę, że to znajomość internetowa, że nigdy się z nim nie
spotkała, że mnie nie zdradziła. Poznała go na jakiejś grze, opowiadał o swojej miłości do żony, która mu
zmarła i jakoś rozmowa się układała. Mówiła, że korzysta z porady psychologa, że jest rozchwiana emocjonalnie.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziała... Boże, przecież bym coś zrobił. Gdy pytałem jej czy coś jest nie tak

zawsze kłamała że wszystko w porządku...

Powiedziała, że najlepszym wyjściem będzie jak się spakuje i wyprowadzi.
Nie protestowałem.

Wychodząć położyła obrączkę i pierścionek zaręczynowy i powiedziała "Masz, i tak na nie nigdy nie zasługiwałam"

Jestem załamany, psychicznie, fizycznie... nie wiem co mam zrobić. Czy uwierzyć w jej zapewnienia po tylu
kłamstwach? czemu ze mną normalnie nie porozmawiała i do samego końca brnęła w tych kłamstwach?

Najgorsze jest to, że mimo wszystko ją bardzo Kocham. Tak to jest miłość,
miłość bezinteresowna, nieograniczona, nie potrafię jej znienawidzić choć by cały świat mi w tym pomógł.

Zdałem sobię sprawę, że jest w moim życiu tak ważna, że nie mam do niej żalu o nic..
Nie wiem czy to jest normalne, ale chcę tylko szczerości, wierności i miłości...

Pytam.. Czy to dużo?

Nie mam z kim porozmawiać.. bo mamy wspólnych przyjaciół i znajomych po tylu latach związku.

:-(

5

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pawle, bardzo mi przykro...
Niestety, w Twojej sytuacji nie można wiele zrobić, gdyż nie można nikogo zmusić do miłości. A czy chciałbyś by była z Tobą z litości?
Jest takie powiedzenie "Jeśli kogoś kochasz, puść go wolno, jesli wróci to znaczy, ze jest Twój, jeśli nie, to nigdy Twoim nie był".

Puściłeś ją wolno i teraz nie pozostaje nic innego jak czekać. Niestety, z Twojego opisu, nie widać aby były duże szanse na jej powrót. Najwyraźniej pomogłeś jej podjąć decyzję z którą nosiła się już od jakiegoś czasu. To co najlepszego możesz w tej chwili zrobić to zająć się sobą. Wiem, że na nic nie masz ochoty - ale ZMUŚ SIĘ. Zmuś  się do wysiłku fizycznego, zmuś się do czytania pozycji o samorozwoju, do czytania tego forum i watków osób, ktore były w podobnych sytuacjach i jak sobie z tym radziły. Jest nas tu mnóstwo, zdradzonych, odrzuconych, opuszczonych. Staramy się sobie pomagać. Ty tez uzyskasz wsparcie.
Pisz dużo. Nie siedź sam ze swoimi myślami, lepiej wywalaj je tutaj.

Pozdrawiam Cię serdecznie.
Trzymaj się.

6 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-11 14:11:08)

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pawle -bardzo mi przykro, że tak okrutnie Cię zraniono.
Wiemy, że boli, że wydaje Ci się, że świat się skończył.
Ale to nieprawda. Świat się zmienił, Ty też powinieneś. Musisz odnaleźć siłę, musisz zastanowić się KIM Ty jesteś, kim chcesz być.
Spróbuj odbudować kontakty ze znajomymi. Ci prawdziwi zrozumieją, że się pogubiłeś.
A poza wszystkim - wysiłek fizyczny. Uwierz, nic tak nie daje odpocząć mózgowi i sercu jak wysiłek fizyczny.

Pisz, wylewaj swoje żale i wątpliwości - tu jest na to miejsce...

7

Odp: Życie po życiu- z kobietą
karen napisał/a:

Pawle, bardzo mi przykro...
Niestety, w Twojej sytuacji nie można wiele zrobić, gdyż nie można nikogo zmusić do miłości. A czy chciałbyś by była z Tobą z litości?
Jest takie powiedzenie "Jeśli kogoś kochasz, puść go wolno, jesli wróci to znaczy, ze jest Twój, jeśli nie, to nigdy Twoim nie był".

Puściłeś ją wolno i teraz nie pozostaje nic innego jak czekać. Niestety, z Twojego opisu, nie widać aby były duże szanse na jej powrót. Najwyraźniej pomogłeś jej podjąć decyzję z którą nosiła się już od jakiegoś czasu. To co najlepszego możesz w tej chwili zrobić to zająć się sobą. Wiem, że na nic nie masz ochoty - ale ZMUŚ SIĘ. Zmuś  się do wysiłku fizycznego, zmuś się do czytania pozycji o samorozwoju, do czytania tego forum i watków osób, ktore były w podobnych sytuacjach i jak sobie z tym radziły. Jest nas tu mnóstwo, zdradzonych, odrzuconych, opuszczonych. Staramy się sobie pomagać. Ty tez uzyskasz wsparcie.
Pisz dużo. Nie siedź sam ze swoimi myślami, lepiej wywalaj je tutaj.

Pozdrawiam Cię serdecznie.
Trzymaj się.

Znam ten cytat - Mały Książę- sam jej to powiedziałem przed wyjazdem... masakra czuję się rozbity,
nie myślałem, że w życiu może mi się to przydażyć.

Nie chce żeby była ze mną z litości, nie jestem ciotą... i wiem że nie mogę jej do niczego zmuszać, skoro ona nie czuje tego co ja.
Ale to boli... boli i to bardzo.

8

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Nie chce żeby była ze mną z litości, nie jestem ciotą... i wiem że nie mogę jej do niczego zmuszać, skoro ona nie czuje tego co ja.
Ale to boli... boli i to bardzo.

Brawo. Mój szacunek za te słowa już masz smile
I to pokazuje, że jesteś wartościowym i silnym człowiekiem.
No pewnie, że boli - my to wiemy równie dobrze, jak Ty.
Ściskam Cię mocno i życzę wszystkiego, co najlepsze dla Ciebie.

9

Odp: Życie po życiu- z kobietą
niekochana72 napisał/a:
Pawel_25 napisał/a:

Nie chce żeby była ze mną z litości, nie jestem ciotą... i wiem że nie mogę jej do niczego zmuszać, skoro ona nie czuje tego co ja.
Ale to boli... boli i to bardzo.

Brawo. Mój szacunek za te słowa już masz smile
I to pokazuje, że jesteś wartościowym i silnym człowiekiem.
No pewnie, że boli - my to wiemy równie dobrze, jak Ty.
Ściskam Cię mocno i życzę wszystkiego, co najlepsze dla Ciebie.

Dziękuję, bardzo ważne są dla mnie Wasze słowa.
Jest mi ciężko w tym momencie, szukam winy w sobie, chodź wiem, że zrobiłem wszystko, żeby móc mnie pokochać...

Ale pytania dlaczego? dlaczego? - nie pozwalają mi teraz normalnie funkcjonować...

10

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Ale to boli... boli i to bardzo.

Boli, kochany, boli.... Wiem jak bardzo.
Na to nie ma innego lekarstwa jak czas. Czas musi upłynąć, aby przestało boleć. Dla każdego ten czas jest inny, jednym wystarcza kilka tygodni, inni potrzebują roku lub nawet więcej, aby dojść do siebie po takiej traumie. Czas musi upłynąć, dlatego radzimy Ci, abys ten czas wykorzystał dla siebie. Najgorsze co teraz możesz zrobić to zatopic się w sobie i swojej rozpaczy. Rób wszystko, by odwracać swoje myśli od tego tematu. Na analizy przyjdzie czas, gdy trochę ochłoniesz, teraz męcz się fizycznie, pływaj, biegaj, idź na siłownię i wylewaj tony potu.
Nie słuchaj przygnebiającej muzyki, zrób sobie liste pozytywnej, energicznej muzy, ktora daje kopa do walki o siebie. I mimo wszystko próbuj się uśmiechać, zmuszaj się do tego, to działa na mózg i choć to może dziwne - działa.
Stań przed lustrem i powiedz - Cześć, Paweł, super z Ciebie gość, trzymaj się chłopie, będzie dobrze!

11 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-11 11:35:47)

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Dziękuję, bardzo ważne są dla mnie Wasze słowa.
Jest mi ciężko w tym momencie, szukam winy w sobie, chodź wiem, że zrobiłem wszystko, żeby móc mnie pokochać...

Ale pytania dlaczego? dlaczego? - nie pozwalają mi teraz normalnie funkcjonować...

OK - no to szybka, tak mig-diagnoza, oki?
Mam nadzieję, że nie obrazi Cię moja bezpośredniość:
"szukam winy w sobie", "zrobiłem wszystko, żeby móc mnie pokochać..", "dlaczego" - to symptomy tego, że podświadomie uważałeś/uważasz, że na uczucie MUSISZ zasłużyć.

Otóż nie, kochany - każdy z nas powinien być kochany za to, jakim jest. A naszą sprawą jest to, czy jesteśmy Dobrymi, Uczciwymi.
Jeśli lubisz poczytać, lubisz dogrzebywać się do głębi - mogę Ci podesłać literaturę. Jeśli tak - napisz na mojego maila.
I jeszcze jedno, niedyskretne pytanie - jak wyglądał Twój dom rodzinny, relacje w nim panujące.


karen napisał/a:

Stań przed lustrem i powiedz - Cześć, Paweł, super z Ciebie gość, trzymaj się chłopie, będzie dobrze!

My z karen już Ci powiedziałyśmy -teraz TY.

12

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Znalazłem dokument tekstowy, przygotowany jakby do wysłania do kogoś,gdzie opisuje że gdy go zobaczyła to miała tyle do powiedzenia, że jest ze mną w małżeństwie jednak poznając go jej świat odwrócił się o 180 stopni

Pawel_25 napisał/a:

powiedziała, że to nie jest tak jak ja myślę, że to znajomość internetowa, że nigdy się z nim nie
spotkała, że mnie nie zdradziła. Poznała go na jakiejś grze, opowiadał o swojej miłości do żony, która mu
zmarła i jakoś rozmowa się układała.

Jedno z drugim nie bardzo się pokrywa.
Wygląda na to, że na każdym etapie gdy prosisz o kolejne wyjaśnienia nie mówi prawdy, tylko podaje wersje taką, która najmniej ją obciąża. Uważam, że skoro już łamie Ci serce należy Ci się przynajmniej prawdomówność.

Nie wyobrażam sobie jak cierpisz- byliście długo razem a Ty naprawdę ją cenisz. Na pewno długo będziesz chorobliwie marzył o tym, żeby stwierdziła, że jednak chce do Ciebie wrócić.
Daj czas nie tylko jej ale przede wszystkim sobie. Gdy opadną emocje i pogodzisz się choć trochę z tym co zaszło będziesz mógł zastanowić się na trzeźwo na ile chcesz jej a na ile chcesz osoby, która nie kręci za Twoimi plecami, nie kłamie Cię dla własnej wygody i nie przekreśla Twojego oddania dla zauroczenia kompanem w grze internetowej.
Jeżeli ona zechce wrócić a Ty zechcesz jej powrotu absolutnie nie przyjmuj jej od razu, odmów. W przeciwnym razie zakoduje sobie, że jesteś jak przedmiot, po który może sięgać i który może odkładać kiedy tylko zechce.
Teraz zatroszcz się o siebie i trzymaj się !

13

Odp: Życie po życiu- z kobietą
niekochana72 napisał/a:

OK - no to szybka, tak mig-diagnoza, oki?
Mam nadzieję, że nie obrazi Cię moja bezpośredniość:
"szukam winy w sobie", "zrobiłem wszystko, żeby móc mnie pokochać..", "dlaczego" - to symptomy tego, że podświadomie uważałeś/uważasz, że na uczucie MUSISZ zasłużyć.

Otóż nie, kochany - każdy z nas powinien być kochany za to, jakim jest. A naszą sprawą jest to, czy jesteśmy Dobrymi, Uczciwymi.
Jeśli lubisz poczytać, lubisz dogrzebywać się do głębi - mogę Ci podesłać literaturę. Jeśli tak - napisz na mojego maila.
I jeszcze jedno, niedyskretne pytanie - jak wyglądał Twój dom rodzinny, relacje w nim panujące.

W tej chwili nie może mnie nikt obrazić, a szczerość i bezpośredniość szanuje, bo sam taki jestem.
Jeśli chodzi o literaturę odezwe się, napewno będzie mi potrzebna. Czytałem różne książki o duchowości, Zahira, Wezwanie do miłości czy Przebudzenie i jeśli chodzi o to to wiem jak jest różnica między przywiązaniem a miłością. Odkryłem to i dawało mi to siłę do życia.

Co do mojego domu rodzinnego... zwyczajny dom, żadnej patlogii.. matka, ojciec, brat

Ojciec - silny charkter zawsze twardo stąpa po ziemi. Zawsze mi mówił "masz dwie ręce synu, więc rób w życiu tak, żebyś mógł nim wszystko zawdzięczać" . Jak byłem młody dużo razem jeździliśmy, ryby, grzyby, jeziora - zwyczajna miłość ojcowska

Matka - bardzo uczuciowa, pełna miłości. Zawsze chciała najlepiej dla nas, jak z resztą każda matka. Dbała i zawsze dba o domowe ognisko. Zawsze co tydzień w niedzielę zapraszała mnie i Żonę na obiad, tak jakby chciała cały czas utrzymywać silną więź. Swoją drogą moja Żona też miała z nią bardzo dobry kontakt, śmiem twierdzić że nawet lepszy niż ja.

Brat - młodszy, dużo młodszy nie mogę z nim porozmawiać normalnie bo dzieli nas pokolenie - jest jeszcze dzieckiem i nie rozumie niektórych spraw.

14

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Fajka napisał/a:
Pawel_25 napisał/a:

Znalazłem dokument tekstowy, przygotowany jakby do wysłania do kogoś,gdzie opisuje że gdy go zobaczyła to miała tyle do powiedzenia, że jest ze mną w małżeństwie jednak poznając go jej świat odwrócił się o 180 stopni

Pawel_25 napisał/a:

powiedziała, że to nie jest tak jak ja myślę, że to znajomość internetowa, że nigdy się z nim nie
spotkała, że mnie nie zdradziła. Poznała go na jakiejś grze, opowiadał o swojej miłości do żony, która mu
zmarła i jakoś rozmowa się układała.

Jedno z drugim nie bardzo się pokrywa.
Wygląda na to, że na każdym etapie gdy prosisz o kolejne wyjaśnienia nie mówi prawdy, tylko podaje wersje taką, która najmniej ją obciąża. Uważam, że skoro już łamie Ci serce należy Ci się przynajmniej prawdomówność.

Nie wyobrażam sobie jak cierpisz- byliście długo razem a Ty naprawdę ją cenisz. Na pewno długo będziesz chorobliwie marzył o tym, żeby stwierdziła, że jednak chce do Ciebie wrócić.
Daj czas nie tylko jej ale przede wszystkim sobie. Gdy opadną emocje i pogodzisz się choć trochę z tym co zaszło będziesz mógł zastanowić się na trzeźwo na ile chcesz jej a na ile chcesz osoby, która nie kręci za Twoimi plecami, nie kłamie Cię dla własnej wygody i nie przekreśla Twojego oddania dla zauroczenia kompanem w grze internetowej.
Jeżeli ona zechce wrócić a Ty zechcesz jej powrotu absolutnie nie przyjmuj jej od razu, odmów. W przeciwnym razie zakoduje sobie, że jesteś jak przedmiot, po który może sięgać i który może odkładać kiedy tylko zechce.
Teraz zatroszcz się o siebie i trzymaj się !

Wiem, że jedno z drugim się nie pokrywa dlatego tym bardziej nie rozumiem jej reakcji. Przecież należy mi się szczerość.

15

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Paweł - jedna prośba i rada od starszej znajomej.

Nie daj sobie odebrać tej siły, którą nadal masz. Nie zostań "ciotą" - PROSZĘ. Na tym forum pełno jest skamlących, klęczących i samobiczujących się mężczyzn. NIE IDŹ TĄ DROGĄ!!!
Zachowaj dla siebie SZACUNEK. Jej zdrada Ci tego nie odebrała!

16

Odp: Życie po życiu- z kobietą
niekochana72 napisał/a:

Paweł - jedna prośba i rada od starszej znajomej.

Nie daj sobie odebrać tej siły, którą nadal masz. Nie zostań "ciotą" - PROSZĘ. Na tym forum pełno jest skamlących, klęczących i samobiczujących się mężczyzn. NIE IDŹ TĄ DROGĄ!!!
Zachowaj dla siebie SZACUNEK. Jej zdrada Ci tego nie odebrała!

Dzięki. Znam swoją wartość i wierzcie, że skoro poczyciłem się do tego kroku, żeby zarejestrować się na forum dla kobiet i napisać to wszysko to znaczy, że nie miałem już innego wyjścia. Potrzebuję obektywnej oceny, której w tej chwili nie mam, a gdzie indziej mogę ją znaleźć jak nie tu? nie mogę się podzielić z nikim moim problemem, bo nawet jakbym zadzwonił do przyjaciela to nie mógłbym nic mu powiedzieć, bo to również przyjaciel mojej Żony. Nie ma rozwiązania, a ja nie chcę być sam...

17

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Czytałem różne książki o duchowości, Zahira, Wezwanie do miłości czy Przebudzenie i jeśli chodzi o to to wiem jak jest różnica między przywiązaniem a miłością. Odkryłem to i dawało mi to siłę do życia.

Czytałeś dużo o miłości idealnej, Twoja sygnaturka, też świadczy o bardzo idealnym podejściu do miłości. Ja nie mówię, że to źle, tylko zastanawia mnie czy przypadkiem nie popełniłeś takiego błędu, że starając się dawać miłość idealną zapominałeś o tym, że miłość w związku musi być odwzajemniana, że dawanie i dostawanie powinno być w równowadze. Że może tak się stać, że osoba bardziej obdarowywana zaczyna źle się czuć w takim związku. Świadczyłyby też o tym słowa Twojej żony, że nie zasługiwała na Ciebie. Tak czasami bywa. Ja  np. usłyszałam takie słowa: "Jesteś wielka, przy Tobie czuję się malutki", bo dawałam więcej, wybaczałam więcej niż on był w stanie przyjąć i znieść. Czasami za dużo dając paradoksalnie robimy szkodę naszemu związkowi i naszej miłości.

18

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Znam Twój ból, tak bardzo go znam... I niestety, ale musi minąć wiele czasu, może nawet lat, zanim dojdziesz do siebie sad

19

Odp: Życie po życiu- z kobietą
karen napisał/a:

Czytałeś dużo o miłości idealnej, Twoja sygnaturka, też świadczy o bardzo idealnym podejściu do miłości. Ja nie mówię, że to źle, tylko zastanawia mnie czy przypadkiem nie popełniłeś takiego błędu, że starając się dawać miłość idealną zapominałeś o tym, że miłość w związku musi być odwzajemniana, że dawanie i dostawanie powinno być w równowadze. Że może tak się stać, że osoba bardziej obdarowywana zaczyna źle się czuć w takim związku. Świadczyłyby też o tym słowa Twojej żony, że nie zasługiwała na Ciebie. Tak czasami bywa. Ja  np. usłyszałam takie słowa: "Jesteś wielka, przy Tobie czuję się malutki", bo dawałam więcej, wybaczałam więcej niż on był w stanie przyjąć i znieść. Czasami za dużo dając paradoksalnie robimy szkodę naszemu związkowi i naszej miłości.

Być może masz rację, może to był mój błąd. Za błędy się płaci.
Może rzeczywiście powinienem nie okazywać tak mocno, tego co do niej czuje, tylko że tak właśnie wyobrażałem sobie szczery, uczciwy związek, a dawanie takiej miłości dawało mi szczęście.

20

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Szkoda, że nie można było porozmawiać szczerze o wszystkim, naprawdę szkoda i tego żałuję najbardziej. Nie tego co zrobiła. Nie rozumiem siebie ale nie mam chyba o to żalu, ale o te kłamstwa.

Nie wiem, dziwne rzeczy dzieją się teraz w mojej głowie.

Jestem świadomy, że zawsze są dwie strony medalu. Mi może się wydawać i postrzegać to na swój sposób, a Ona mogła mieć w sercu i głowie alternatywny obraz. I nie mam na to wpływu, bo nie jestem Nią.

21 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-08-11 12:53:56)

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Szkoda, że nie można było porozmawiać szczerze o wszystkim, naprawdę szkoda i tego żałuję najbardziej. Nie tego co zrobiła. Nie rozumiem siebie ale nie mam chyba o to żalu, ale o te kłamstwa.

Nie wiem, dziwne rzeczy dzieją się teraz w mojej głowie.

Jestem świadomy, że zawsze są dwie strony medalu. Mi może się wydawać i postrzegać to na swój sposób, a Ona mogła mieć w sercu i głowie alternatywny obraz. I nie mam na to wpływu, bo nie jestem Nią.

piszesz, ze rozne rzeczy dzieja sie teraz w Twojej glowie.
Z tego , co zdazylam sie zorientowac, kochasz ja bardzo. I wali sie w tej chwili caly Twoj swiat.
Nie spotkalo mnie to , ale moge sobie wyobrazic, jak cierpisz.
Moze sprobuj tej drogi: pozwol wszystkiemu sie WYcierpiec, Wyplakac, albo Wykrzyczec, jak Ci akurat w danym momencie JEST.
Na pewno moje przedrozmowczynie maja racje z tym fizycznym wysilkiem, szukaniem zajecia, ale TO tez jest metoda; pozwolic smutkowi sie smucic

az sie wyleje, do konca

22

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Szkoda, że nie można było porozmawiać szczerze o wszystkim, naprawdę szkoda i tego żałuję najbardziej. Nie tego co zrobiła. Nie rozumiem siebie ale nie mam chyba o to żalu, ale o te kłamstwa.

Nie wiem, dziwne rzeczy dzieją się teraz w mojej głowie.

Jestem świadomy, że zawsze są dwie strony medalu. Mi może się wydawać i postrzegać to na swój sposób, a Ona mogła mieć w sercu i głowie alternatywny obraz. I nie mam na to wpływu, bo nie jestem Nią.

Wiesz co? Az trudno mi uwierzyć, że tak młody mężczyzna jest jednocześnie tak dojrzały. Niewiarygodne, ze potrafisz tak trafnie analizować tą sytuację. To naprawdę rzadkie.

23

Odp: Życie po życiu- z kobietą
niekochana72 napisał/a:

Wiesz co? Az trudno mi uwierzyć, że tak młody mężczyzna jest jednocześnie tak dojrzały. Niewiarygodne, ze potrafisz tak trafnie analizować tą sytuację. To naprawdę rzadkie.

Próbuję trzeźwo na to wszysko patrzeć. Jest ciężko jednak będę próbował. Mam tylko nadzieję że dam radę i przetrwam ten najgorszy ból i zacznę żyć rzeczywitością, że się w końcu obudzę...

Dzięki za słowa otuchy, były dla mnie ważne jednak nie zamierzam się mazać z rzeczy na których nie mam wpływu.
Najważniejsza jest dla mnie teraz świadomość. Świadomość tego co się stało.

Dzięki za wszytsko dziewczyny.

24

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pytasz dlaczego tak się stało.

Powiem tak, poznałeś swoja zonę jak miała 15 lat i od tego czasu zawsze byliście razem. Ona była wtedy właściwie dzieckiem. Nie znała świata, nie znała innych ludzi, nie nabrała doswiadczenia. Szybko zamieszkała z Tobą i Twoimi rodzicami, przyjęła Twoja miłość i dalej wszystko się toczyło tak jak chciałeś.  Niczego nie można Ci zarzucić, bo kochałeś szczerze. Ale dla niej byc może to stało się pułapką. Może nie kochała tak bardzo jak Ty. Może za miłość wzięła wdzięczność albo zauroczenie. Nie miała porównania, pogubiła się w swoich uczuciach.
Ty tez byłes bardzo młody, ale Twoj normalny dom dał ci solidne podwaliny pod Twoje dorosłe zycie. Jej rodzina nie dała tego, bo był tam rozwód jej rodziców i konflikt z matką. Ty "uratowałes" ją niczym rycerz na białym koniu. To zobowiązuje. A potem frustruje, gdy każdy dzień uświadamia, że nijak nie dorastamy w swoim mniemaniu do wzorca.
Twoja zona to powiedziała, powiedziała, że nigdy nie zasługiwała na Ciebie.

Nie, nie bronię Twojej żony. Usiłuję zrozumieć dlaczego tak sie stało.

Źle zrobiła, że nie powiedziała Tobie o swoich wątpliwościach, rozterkach i pytaniach, które sobie stawia. Źle zrobiła wplątując się w romans. Źle zrobiła kłamiąc i oszukując.
Źle zrobiła, bo NAPRAWDĘ mogła ci ZAUFAĆ. Ty naprawdę potrafisz kochać, ale pokochałeś kogoś kto musi się ze soba najpierw poukładać, zanim zrozumie czym naprawdę jest miłość.
Jestem głęboko przekonana, że Twoja żona kiedyś zrozumie co odrzuciła.

Jestem tez pewna, że poradzisz sobie z odrzuceniem, bo znasz swoją wartość i masz SIŁĘ.

25

Odp: Życie po życiu- z kobietą

A gdyby jednak wróciła Pawle_25, jesteś w stanie jej wszystko wybaczyć? Mój maż tez długo się wahał zanim postanowił zostać. Może Twoja żona jest teraz zauroczona tą znajomością, rozdarta lecz w końcu wszystko przemysli i podejmie konkretną decyzję. Może się tak stać, że gdy jest teraz bez Ciebie zrozumie, że jednak to Ty jesteś tym z którym chce spędzić swoje życie. Nie spisywałabym na straty waszego związku, jeszcze wszystko moze się ulożyć i wtedy to dopiero musisz być silny, aby budować wszystko od nowa, szczególnie zaufanie. Trzymaj się, a spotkanie z przyjaciółmi to dobra rzecz, to nic, że to Ci sami znajomi co żony.

26

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Wiesz co? Az trudno mi uwierzyć, że tak młody mężczyzna jest jednocześnie tak dojrzały. Niewiarygodne, ze potrafisz tak trafnie analizować tą sytuację. To naprawdę rzadkie.

Próbuję trzeźwo na to wszysko patrzeć. Jest ciężko jednak będę próbował. Mam tylko nadzieję że dam radę i przetrwam ten najgorszy ból i zacznę żyć rzeczywitością, że się w końcu obudzę...

Dzięki za słowa otuchy, były dla mnie ważne jednak nie zamierzam się mazać z rzeczy na których nie mam wpływu.
Najważniejsza jest dla mnie teraz świadomość. Świadomość tego co się stało.

Dzięki za wszytsko dziewczyny.

Przykro, mi, że Cię to spotkało. Wiem, że Ci ciężko, że boli, dlatego życzę Ci dużo sił i wiary, że będzie dobrze...
pozdrawiam

27

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Maja66 napisał/a:

A gdyby jednak wróciła Pawle_25, jesteś w stanie jej wszystko wybaczyć? Mój maż tez długo się wahał zanim postanowił zostać. Może Twoja żona jest teraz zauroczona tą znajomością, rozdarta lecz w końcu wszystko przemysli i podejmie konkretną decyzję. Może się tak stać, że gdy jest teraz bez Ciebie zrozumie, że jednak to Ty jesteś tym z którym chce spędzić swoje życie. Nie spisywałabym na straty waszego związku, jeszcze wszystko moze się ulożyć i wtedy to dopiero musisz być silny, aby budować wszystko od nowa, szczególnie zaufanie. Trzymaj się, a spotkanie z przyjaciółmi to dobra rzecz, to nic, że to Ci sami znajomi co żony.

Nie powiedziałem że spisuje ten związek na straty, gdyby tak było nie walczyłbym o niego i nie walczyłbym z samym sobą.
Biorę różne ewentualności, jednak znając charakter mojej Żonę nie odezwie się, może przyjedzie po resztę rzeczy - nie wiem, mam mętlik w głowie. Z drugiej strony coraz bardziej mi się wydaje, że nie znałem jej wcale.

Pisałem, że nie mam do niej żalu i nigdy go nie będę miał, nawet jeśli to wszystko się skończy.
Brak szczerości jest w tym momencie największym moim zmartwieniem... z którym nie mogę się pogodzić, bo zawsze sądziłem że dobrze się rozumiemy i dogadujemy. Ale to moja opinia, jak już pisałem "zawsze są dwie strony medalu". Według niej może wcale tak nie było.

28

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Pisałem, że nie mam do niej żalu i nigdy go nie będę miał, nawet jeśli to wszystko się skończy.
Brak szczerości jest w tym momencie największym moim zmartwieniem... z którym nie mogę się pogodzić, bo zawsze sądziłem że dobrze się rozumiemy i dogadujemy. Ale to moja opinia, jak już pisałem "zawsze są dwie strony medalu". Według niej może wcale tak nie było.

Myślę Pawle, że marena (jak zwykle zresztą) bardzo trafnie wyłuskała najważniejsze rzeczy.
Najprawdopodobniej to kwestia niedojrzałości i ciekawości. Pewnie, ze to nie w porządku wobec Ciebie, ale jednocześnie - nie powodu, byś w sobie szukał winy.

29

Odp: Życie po życiu- z kobietą
niekochana72 napisał/a:
Pawel_25 napisał/a:

Pisałem, że nie mam do niej żalu i nigdy go nie będę miał, nawet jeśli to wszystko się skończy.
Brak szczerości jest w tym momencie największym moim zmartwieniem... z którym nie mogę się pogodzić, bo zawsze sądziłem że dobrze się rozumiemy i dogadujemy. Ale to moja opinia, jak już pisałem "zawsze są dwie strony medalu". Według niej może wcale tak nie było.

Myślę Pawle, że marena (jak zwykle zresztą) bardzo trafnie wyłuskała najważniejsze rzeczy.
Najprawdopodobniej to kwestia niedojrzałości i ciekawości. Pewnie, ze to nie w porządku wobec Ciebie, ale jednocześnie - nie powodu, byś w sobie szukał winy.

Dokładnie, tak jak pisała Marena. Niestety ale innego wytłumaczenia nie widzę.

Nie ma chyba większego sensu, żebym się katował i tak nie jestem w stanie zrozumieć jej zachowania. Gdyby tylko była szczera i mi to racjonalnie wytłumaczyła...

30

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Nie ma chyba większego sensu, żebym się katował i tak nie jestem w stanie zrozumieć jej zachowania. Gdyby tylko była szczera i mi to racjonalnie wytłumaczyła...

Jak tu dłużej pobędziesz, to zobaczysz - że większość z nas oczekuje wytłumaczenia.
Niestety - przeważnie druga strona milczy. sad

31

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Myślę, że i tak czeka Was jeszcze jedna (a może i więcej) poważna rozmowa, gdzie będziecie mogli sobie jeszcze raz w spokoju wszystko wyjaśnić. Zdrady się zdarzają, ale czasami ludzie żałują tego co zrobili, więc myślę, że dobrze robisz nie skreślająć swojej żony, może w końcu dotrze do niej co zrobiła i będzie chciała naprawić swoją winę. W końcu spędziliście tyle lat razem. Życie płata figle i czasami mocno się komplikuje, warto wtedy walczyć i szukać rozwiązania, bo przewracanie swojego życia o 180 stopni nie zawsze jest dobre. Powodzenia Pawle życzę, głowa do góry, niezależnie od wyniku tej sprawy zawsze szukaj jakiegoś pozytywu, nadzieji, bo jeśli nie teraz  to na pewno w przyszłośći spotka Cię coś bardzo dobrego.

32

Odp: Życie po życiu- z kobietą
niekochana72 napisał/a:
Pawel_25 napisał/a:

Nie ma chyba większego sensu, żebym się katował i tak nie jestem w stanie zrozumieć jej zachowania. Gdyby tylko była szczera i mi to racjonalnie wytłumaczyła...

Jak tu dłużej pobędziesz, to zobaczysz - że większość z nas oczekuje wytłumaczenia.
Niestety - przeważnie druga strona milczy. sad

I tego najgorzej się obawiam :-(

33

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Pawel_25 napisał/a:

Nie ma chyba większego sensu, żebym się katował i tak nie jestem w stanie zrozumieć jej zachowania. Gdyby tylko była szczera i mi to racjonalnie wytłumaczyła...

Jak tu dłużej pobędziesz, to zobaczysz - że większość z nas oczekuje wytłumaczenia.
Niestety - przeważnie druga strona milczy. sad

I tego najgorzej się obawiam :-(

Widzisz - najczęściej to oznaka tchórzostwa;  czasami - obawa, ze się tą drugą osobę jeszcze dodatkowo zrani. Różnie to bywa.

Trzeba się pogodzić, że po prostu nie mieliśmy na to wpływu. Tak jak napisałeś na początku - nie da się nikogo zmusić do kochania. Tylko szkoda, że niektórzy nie potrafią po prostu tego powiedzieć wprost, porozmawiać. Uciekają sie do ranienia najbliższych. sad

34

Odp: Życie po życiu- z kobietą
niekochana72 napisał/a:
Pawel_25 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Jak tu dłużej pobędziesz, to zobaczysz - że większość z nas oczekuje wytłumaczenia.
Niestety - przeważnie druga strona milczy. sad

I tego najgorzej się obawiam :-(

Widzisz - najczęściej to oznaka tchórzostwa;  czasami - obawa, ze się tą drugą osobę jeszcze dodatkowo zrani. Różnie to bywa.

Trzeba się pogodzić, że po prostu nie mieliśmy na to wpływu. Tak jak napisałeś na początku - nie da się nikogo zmusić do kochania. Tylko szkoda, że niektórzy nie potrafią po prostu tego powiedzieć wprost, porozmawiać. Uciekają sie do ranienia najbliższych. sad

Masz rację muszę się z tym pogodzić :-(
Jeszcze raz dzięki za wsparcie

35 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-11 15:38:11)

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Masz rację muszę się z tym pogodzić :-(
Jeszcze raz dzięki za wsparcie

I jeszcze jedno - oby to przykre doświadczenie nie zachwiało Twoich wartości i Twojej postawy wobec Twojej kiedyś nowej partnerki.
Hmmm... to dość trudne.

36

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pawle bardzo mi przykro że Cię to spotkało .Będzie długo bolało ,czasami tak mocno że będziesz próbował o tym nie myśleć.My wszyscy zdradzeni zastanawiamy się dlaczego tak się stało i dlaczego oni nie byli z nami szczerzy ,przecież wystarczyło powiedzieć, że coś jest nie tak.Niestety to my mamy żal do siebie ,że gdzieś zawiniliśmy i pewnie mamy rację ,tylko dlaczego oni nie dali nam szans tego zmienić.Na razie musisz dać sobie i jej trochę czasu.Pisz jak najwięcej to naprawdę pomaga ale decyzję będziesz musiał podjąć sam,bo teraz Ty jesteś najważniejszy.Do tej pory oni byli dla nas całym światem i dla tego to tak boli .Wiedzieli że są dla nas wszystkim a mimo to nie potrafili tego docenić ,może dla tego że czuli się gorsi.Ja walczę o nasz związek i liczę na to że się uda.Cierpieć będziesz długo,ale im mniej będziesz się zadręczał tym lepiej dla ciebie .Dużo sił Ci życzę ,bo wiarę w siebie nadal masz, a to najważniejsze.Pozdrawiam.

37

Odp: Życie po życiu- z kobietą
nina1234 napisał/a:

Pawle bardzo mi przykro że Cię to spotkało .Będzie długo bolało ,czasami tak mocno że będziesz próbował o tym nie myśleć.My wszyscy zdradzeni zastanawiamy się dlaczego tak się stało i dlaczego oni nie byli z nami szczerzy ,przecież wystarczyło powiedzieć, że coś jest nie tak.Niestety to my mamy żal do siebie ,że gdzieś zawiniliśmy i pewnie mamy rację ,tylko dlaczego oni nie dali nam szans tego zmienić.Na razie musisz dać sobie i jej trochę czasu.Pisz jak najwięcej to naprawdę pomaga ale decyzję będziesz musiał podjąć sam,bo teraz Ty jesteś najważniejszy.Do tej pory oni byli dla nas całym światem i dla tego to tak boli .Wiedzieli że są dla nas wszystkim a mimo to nie potrafili tego docenić ,może dla tego że czuli się gorsi.Ja walczę o nasz związek i liczę na to że się uda.Cierpieć będziesz długo,ale im mniej będziesz się zadręczał tym lepiej dla ciebie .Dużo sił Ci życzę ,bo wiarę w siebie nadal masz, a to najważniejsze.Pozdrawiam.

Pisanie rzeczywiscie pomoga, wprawdzie na chwilę, jednak pomaga. Nie wiem co z tego będzie ale się już nad tym nie zastanawiam. Siedzę pustym domu sam i patrzę na obrączkę, jest ciężko ale nie mogę od tego uciekać.
Wiem że muszę się z tym zmierzyć. Muszę.

38

Odp: Życie po życiu- z kobietą

"Zauroczyłem się, zakochałem i oddałem jej siebie"



Kiedyś ktoś mi powiedział, że nigdy ale to nigdy nie można oddawać całego siebie drugiej osobie....
Z własnego równie przykrego doświadczenia wiem, że to niestety prawda ;(
cóż...tak to już w życiu jest, że Ci co kochają całym sobą później przez to cierpią...

Powiem Tobie również, że mimo różnych opini czas leczy rany - nabierzesz do wszystkiego dystansu i dojrzejesz do tego by stwierdzić iż słowa które wypowiedziała wychodząc są prawdą - jedyną niestety w przeciwieństwie do całej reszty

Aż trudno mi uwierzyć, że te wszystkie posty pisał facet wink, że tacy jeszcze istnieją wink

Jesteś jeszcze młody i życie masz przed sobą

Trzymam kciuki i życzę powodzenia wink

39

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Mija kolejny dzień, gdy jej nie ma. Jednak teń dzień różni się od pozostałych. Dziś wstałem innym człowiekiem.
Długo myślałem nad tym wszystkim... ale nie katowałem się, jestem dumny z tego, że potrafiłem utrzymać moje emocje, siedząc sam w naszym mieszkaniu, gdzie jest tyle wspomnień. Nie chciałem od tego uciekać. Zdałem sobie sprawę, że muszę wszystko poddać analizie, wszystko co do tej pory robiłem. Udało mi się i dziś jestem tak silny jak nigdy. Nie jest w stanie nic mnie złamać.

Wczoraj próbowałem spleść parę zdań, nie ma nic lepszego niż pisanie. Napisałem do niej list, jednak go nie wysłałem. Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie czas. Gdy przyjdzie odpowiedni moment zrobię to.

Zastanawiam mnie jeszcze jedna rzecz, dlaczego nie potrafię jej nienawidzieć. Każdy zdrowy mężczyzna po czymś takim powinien być wściekły. Byłem. W środę. Teraz gdy moje emocje się uspokoiły zaczynam myśleć. Myśleć racjonalnie.

Jaki byłem zdumiony, gdy zobaczyłem ile osób jest zdradzanych. Obojetnie czy to fizycznie czy mentalnie, bo zdrada to zdrada. Skoro ktoś w głowie posiada takie myśli to prędzej czy później to się musi stać. Przejrzałem setki postów ludzi, którzy zdradzili, zdradzają, bądź byli zdradzeni. Niektórzy z ich partnerów czy małżonków nigdy się o tym nie dowiedzieli, innych związki się rozpadły, jeszcze innych połączyły. Dlaczego? Tak wiele pytań, bez żadnych odpowiedzi. Czemu nie potrafili ze sobą rozmawiać. Przecież do cholery wystarczyła szczera rozmowa.

Zastanawia mnie jedno. Jak długo będę takim człowiekiem jak dziś? Trzeźwo na to patrzącym. Jakże widzącym tylko rzeczywistość, która nas otacza. Mam nadzieję, że nie będzie to trwało krótko. Muszę zostać taki na zawsze. Do końca swego istnienia.

Dzięki za wsparcie.

40 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-12 10:45:50)

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Mija kolejny dzień, gdy jej nie ma. Jednak teń dzień różni się od pozostałych. Dziś wstałem innym człowiekiem.
Długo myślałem nad tym wszystkim... ale nie katowałem się, jestem dumny z tego, że potrafiłem utrzymać moje emocje, siedząc sam w naszym mieszkaniu, gdzie jest tyle wspomnień. Nie chciałem od tego uciekać. Zdałem sobie sprawę, że muszę wszystko poddać analizie, wszystko co do tej pory robiłem. Udało mi się i dziś jestem tak silny jak nigdy. Nie jest w stanie nic mnie złamać.

Wczoraj próbowałem spleść parę zdań, nie ma nic lepszego niż pisanie. Napisałem do niej list, jednak go nie wysłałem. Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie czas. Gdy przyjdzie odpowiedni moment zrobię to.

Zastanawiam mnie jeszcze jedna rzecz, dlaczego nie potrafię jej nienawidzieć. Każdy zdrowy mężczyzna po czymś takim powinien być wściekły. Byłem. W środę. Teraz gdy moje emocje się uspokoiły zaczynam myśleć. Myśleć racjonalnie.

Jaki byłem zdumiony, gdy zobaczyłem ile osób jest zdradzanych. Obojetnie czy to fizycznie czy mentalnie, bo zdrada to zdrada. Skoro ktoś w głowie posiada takie myśli to prędzej czy później to się musi stać. Przejrzałem setki postów ludzi, którzy zdradzili, zdradzają, bądź byli zdradzeni. Niektórzy z ich partnerów czy małżonków nigdy się o tym nie dowiedzieli, innych związki się rozpadły, jeszcze innych połączyły. Dlaczego? Tak wiele pytań, bez żadnych odpowiedzi. Czemu nie potrafili ze sobą rozmawiać. Przecież do cholery wystarczyła szczera rozmowa.

Zastanawia mnie jedno. Jak długo będę takim człowiekiem jak dziś? Trzeźwo na to patrzącym. Jakże widzącym tylko rzeczywistość, która nas otacza. Mam nadzieję, że nie będzie to trwało krótko. Muszę zostać taki na zawsze. Do końca swego istnienia.

Dzięki za wsparcie.

Pawle, pozwolisz, że zacytuję klasykę, specjalnie dla Ciebie:
"Pogodzenie się z rzeczywistością jest niezwykłym paradoksem - nie możemy się zmienić, dopóki nie przyznamy, że jesteśmy jacy jesteśmy. (...) Jak osiągnąć ten stan spokoju? Jak Jak patrzeć na ponurą rzeczywistość bez zakrywania oczu? Jak pogodzić się z tymi wszystkimi stratami, zmianami i problemami, których nie szczędzi nam życie?
Nikomu nie uda się tego zrobić bez oporu, bez wierzgania nogami i płaczu. Pogodzenie się z rzeczywistością to proces pięciofazowy - przypomina pogodzenie się konającego z własna śmiercią, z ostateczna stratą. Oto one:
1. Zaprzeczenie
2. Złość
3. Targowanie się
4. Przygnębienie
5. Pogodzenie się z rzeczywistością
Nie jest to proces przyjemny. Prawdę mówiąc, jest przykry a niekiedy wręcz bolesny.Przechodząc go, możemy czuć się tak, jakbyśmy od wewnątrz się rozpadali. Jego początkowi zazwyczaj towarzyszy wstrząs i panika. Przechodząc przez jego kolejne stadia, czujemy się często zdezorientowani, słabi, samotni i opuszczeni. Zwykle też mamy wrażenie, że wszystko wymyka się nam spod kontroli. Musimy poznać ten proces i oswoić się z nim. Nie musimy przechodzić tych faz kolejno, tak jak zostały podane. Możemy przerzucać się od złości do przeczenia, od przeczenia do targowania się i od tagowania się z powrotem do zaprzeczenia. Bez względu jednak na kolejność i szybkość przechodzenia z jednego do drugiego stadium, musimy przejść przez wszystkie.
Obchodźmy się ze sobą łagodnie. To jest rudny, wyczerpujący proces. Może pozbawić nas energii i wytrącić z równowagi. Obserwujmy się bacznie, przechodząc przez kolejne stadia i nie wstydźmy się tego, co czujemy. Rozmawiajmy z ludźmi, którzy mają poczucie bezpieczeństwa i mogą nam okazać zrozumienie, wesprzeć nas i pocieszyć. Wygadajmy się - przegadajmy ten proces. Musimy przez niego przejść".

I jeszcze jedno, na zakończenie:
Przecież przechodzą przez to również inni. Dzięki zrozumieniu tego procesu możemy bardziej wesprzeć innych w trudnych sytuacjach. Możemy też zadecydować o tym, jak będziemy się zachowywać i jak troszczyć o siebie, kiedy wreszcie przez to przebrniemy".
Pawle - ja i wiele, wiele osób na tym forum przejście przez ten proces ma za sobą. Są też takie osoby, które nie potrafią zrozumieć, czy też zaakceptować tego, że taki proces musi każdy z nas, zranionych przejść. Oni miotają się jak ranne zwierzęta w klatce lub wręcz przeciwnie pozostają w stanie swoistej emocjonalnej katatonii.
Z Twoich postów wylania się obraz wrażliwego, silnego i mądrego mężczyzny - nie zgub tego, nie pozwól, żeby ta sytuacja odebrała Ci to, co sprawia, że jesteś tak wyjątkowy.
Bo jesteś WYJĄTKOWY - ja to piszę "głośno", byś Ty o tym nie zapomniał.
Jestem pewna, że przejdziesz ten bolesny proces i wyjdziesz z niego z bliznami. Ale to będę takie blizny, których obecność przypomina jak mamy postępować, jak żyć i czego się wystrzegać. Tego z całego serca Tobie życzę.

Bosze..... ale się rozpisałam.

41

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pawle Nikochana ma rację,naprawdę jesteś wyjątkowy i do tego masz duże poczucie własnej wartości.Chcesz szybko stanąć na nogi i to dobrze oznacza to że jesteś bardzo silny .Każdy z nas przechodzi to inaczej, ale cel jest jeden szybko stanąć na nogi i uwierzyć w siebie ,zająć się sobą.Nie jest to łatwe ale zadręczanie się pytaniami nas wykańcza.Czas jest lekarstwem , i choć ta rana zawsze będzie boleć to wkrótce przestanie krwawić.Pomyśl teraz o sobie ,o małych przyjemnościach ,choć teraz to bardo trudne, ale możliwe.Życzę Ci dużo sił i pewności w swoich decyzjach,szkoda, że takich facetów jak ty jest tak mało.POWODZENIA.

42

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Jestem wam niesamowicie wdzięczny za te wszystkie słowa. Naprawdę. Dziękuję.

43 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-12 12:11:46)

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Hi Paweł, to co, teraz tylko pozostało życzyć Twojej kobiecie, żeby jej się wiodło, na nowej drodze życia, a może mnie prześlesz ten list, który do niej napisałeś skomentujemy go tu sobie.
A z Ciebie wszyscy powinni być Dumni
ja jestem, tak samo jak Ty z siebie.

Pawel_25 napisał/a:

Mija kolejny dzień, gdy jej nie ma. Jednak teń dzień różni się od pozostałych. Dziś wstałem innym człowiekiem.
Długo myślałem nad tym wszystkim... ale nie katowałem się, jestem dumny z tego, że potrafiłem utrzymać moje emocje, siedząc sam w naszym mieszkaniu, gdzie jest tyle wspomnień. Nie chciałem od tego uciekać. Zdałem sobie sprawę, że muszę wszystko poddać analizie, wszystko co do tej pory robiłem. Udało mi się i dziś jestem tak silny jak nigdy. Nie jest w stanie nic mnie złamać.

Dziewczyny oklaski dla Pawła. A ja czekam na Twój ruch.

44 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-12 13:13:49)

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Czekałem i sie nie doczekałem.

Tak sobie pomyślałem, żeby trochę nad Tobą popracować i nad Twoją ckliwą historyjką. Wiesz, że tak naprawdę Twoje zachowania nie jest wyjątkowe? Jest, jakby to, tu, napisać, no powiedzmy - adekwatne, do Twojej sytuacji, choć nie do końca (a diabeł tkwi w szczegółach). Widzisz, kobiety które tu piszą - patrzą na Ciebie jak na mężczyznę wzór dojrzały, choć niedoświadczony i młody ,ale o tym dalej mieszkanie, miłość, praca, jazda pociągiem, gotowanie, sprzątnie, pranie, ble ble ble jeszcze brakuje Ci menstruacji i będziesz kobietą -równa im, forumowiczkom. Gdyby tu była Zazdrosc (jedna z forumowiczek) to by napisała prawdę, uznała by CIe za partnera, takiego, jakim powinien być każdy w związku - po prostu jesteś standardem, którego się oczekuje - zresztą właśnie tak potraktowała Cię żona. Ale mnie nawet nie o to chodzi. Jesteś osobą, która prawdziwie kochała - cała tajemnica, i reagujesz jak prawdziwie zraniona osoba, prawdziwie kochająca zraniona osoba.
Przypuszczam, nie, nawet jestem pewien, że opis tych kilku dni, a szczególnie, tego co się działo u Ciebie w głowie, gdy czułeś że to wszystko sie zbliża, bardzo spłyciłeś. Zapewne, gdybyś opisał wszystkie myśli, które Ci przechodziły wtedy przez głowę, gdy godziłeś się na jej wyjazd, gdy zostałeś sam w domu na czas jej wyjazdu, większość kobiet albo by ryczała, albo zaciskała palce w pięści w napięciu, zastanawiając się jak można coś takiego znosić - no oczywiście TY jako facet, bo one są przyzwyczajone. A tak serio, to moim zdaniem nie powinieneś tego chować, zacznij od wyrzucania z siebie tego co czujesz, to co czułeś, podziel się tymi myślami, będzie Ci lżej, o wiele lżej, nie pomijaj tego, co czujesz obecnie, ale właśnie to jest istotą dalszej części. 
Żadne to pocieszenie, ale nie ma tym być nim - gdy dojechałem do opisywanego przez Ciebie wtorku, przestałem czytać, wiedziałem co będzie dalej. Wiedziałem - to, co Marena7 napisała potem i wiedziałem jak to się skończy, choć szczegóły mogłyby różne, ale to mało istotne

marena7 napisał/a:

Pytasz dlaczego tak się stało.

Powiem tak, poznałeś swoja zonę jak miała 15 lat i od tego czasu zawsze byliście razem. Ona była wtedy właściwie dzieckiem. Nie znała świata, nie znała innych ludzi, nie nabrała doswiadczenia. Szybko zamieszkała z Tobą i Twoimi rodzicami, przyjęła Twoja miłość i dalej wszystko się toczyło tak jak chciałeś.  Niczego nie można Ci zarzucić, bo kochałeś szczerze. Ale dla niej byc może to stało się pułapką. Może nie kochała tak bardzo jak Ty. Może za miłość wzięła wdzięczność albo zauroczenie. Nie miała porównania, pogubiła się w swoich uczuciach. Ty tez byłes bardzo młody, ale Twoj normalny dom dał ci solidne podwaliny pod Twoje dorosłe zycie. Jej rodzina nie dała tego, bo był tam rozwód jej rodziców i konflikt z matką. Ty "uratowałes" ją niczym rycerz na białym koniu. To zobowiązuje. A potem frustruje, gdy każdy dzień uświadamia, że nijak nie dorastamy w swoim mniemaniu do wzorca. Twoja zona to powiedziała, powiedziała, że nigdy nie zasługiwała na Ciebie.

Nie, nie bronię Twojej żony. Usiłuję zrozumieć dlaczego tak sie stało.

Źle zrobiła, że nie powiedziała Tobie o swoich wątpliwościach, rozterkach i pytaniach, które sobie stawia. Źle zrobiła wplątując się w romans. Źle zrobiła kłamiąc i oszukując.
Źle zrobiła, bo NAPRAWDĘ mogła ci ZAUFAĆ. Ty naprawdę potrafisz kochać, ale pokochałeś kogoś kto musi się ze soba najpierw poukładać, zanim zrozumie czym naprawdę jest miłość.
Jestem głęboko przekonana, że Twoja żona kiedyś zrozumie co odrzuciła.
Jestem tez pewna, że poradzisz sobie z odrzuceniem, bo znasz swoją wartość i masz SIŁĘ.

To jest prawda, tylko, że Drogi Pawle, w tym, co powyżej, jest też odpowiedź, dlaczego ona zrobiła "źle". Ano z tego samego powodu, z którego w ogóle pozwoliła do swojego świata wejść komuś trzeciemu, a wymieniła to koleżanka. Ona jest za młoda - doświadczeniem, a nie wiekiem, by zrobić to inaczej. Uwierz, miała wiele honoru, pozostawiając Ci obrączkę. Popatrz na nią jak na 15 letnią dziewczynę.
Opisałeś swoją rodzinę - z tego punktu widzenia masz wielkie podstawy do tego, by uznać się że otrzymałeś w domu fundament stanowiący podstawię do stworzenia szczęśliwej rodziny - ona, nie. Już samo to, na co zwróciłeś uwagę, kłótnia z matką doprowadzająca do tego, że się wyprowadziła, wskazuje, iż najprawdopodobniej nabyła w ten sposób cech, które skrzywiło jej spojrzenie na świat, ale miała białego rycerza. To sprawiło że częściowo zamknęła się w sobie. To nie jest Twoja wina, ani jej - taką ją ukształtowano. Ona nie powiedziała wcześniej, o swoich rozterkach, bo bała się że zostanie skrzywdzona, że zostanie sam, że ją wyrzucisz od siebie - odepchniesz - czerpała ze znanych sobie wzorców, ale nie zgodzę się z tym, że CIę nie kochała, albo nie kocha. To co koleżanka podkreśliła, że żona Twoje uważa, że nie zasługiwała na Ciebie, jest dla mnie adekwatnym stwierdzeniem, że wie że Cię skrzywdziła - nie zasługiwała, bo teraz jest przyczyną tego bajzlu, że dałeś jej tak wiele, a ona zawiodła... rozumiesz, gdyby nie zasługiwała, bo by tak czuła, to by odeszła bez słowa, a jej na Tobie zależy, choć trudno to w takiej sytuacji przyjąć. Tam znalazła coś co było dla niej nowe i ciekawe, była przy Tobie, ale okłamywała Cię, a jednocześnie zagłębiała w tamtym. Owszem, wplątała sie w romans, powinna Ci wcześniej powiedzieć - nie umiała, nie wiedziała, że w ten sposób będzie lepiej, a może wcale nigdy nie miała zamiaru odchodzić, tylko nie wiedziała jak z tego wybrnąć. Wiele dojrzałych kobiet, o tak, wiele, o wiele bardziej dojrzałych kobiet, też tego nie potrafi, choć, w innej sytuacji ganiłyby za takie podejście, nakazując wcześniejsze zakończenia związku, ale ona tym samym wkroczyłaby na nieznany teren - tak mogą robić kobiety po 30, 40 gdy sa doświadczone. Łatwo udzielać rad, ale trudniej to wprowadzić w życie. (przygadał kociło garnkowi).

Cos co wydaje się pewne, a dot. Twojego opisu:
- skłamała, mówiąc, że jedzie do babci - wracała z innej strony,
- skłamała, że u niej była - rachunek powiedział, co innego,
- skłamała, że nikogo nie ma - korespondencja z komputera mówi o 1,5 roku
- skłamała, że z nikim nie sypiała - ....kwestia dowodu - wiem że to wiesz.

Ona kłamała, by jak najmniej cierpiał ktokolwiek, Ty, ona sama, to akurat nie ma znaczenia. Nic bym się nie odezwał, gdyby nie to, że nie spisujesz związku na straty - i słusznie kurna i słusznie., ale pozwoliłeś jej wyjść z domu - co tłumacze to szokiem, ale źle zrobiłeś, powinieneś był ją zatrzymać. Niestety dopuściłeś do tego, że schemat z młodości, z jej domu się powtórzył. Ojciec , matka teraz Ty. Zadaj sobie pytanie, czy ona jako nastolatka, szybko wróciła po kłótni z matką do domu, czy w ogóle wróciła? Czy jest szansa, żeby sama wróciła teraz? Nie. I zdaj sobie z tego sprawę. Weź się w garść i leć za nią! Przełam zakorzenione w niej, traktowanie przez świat. Bądź dla niej silniejszy niż ojciec, niż matak. Bądź tym samym facetm, który ją uratował, skoro ją kochasz, a wiem, że ją kochasz i to do cholernego bólu.

Pawel_25 napisał/a:

...Zastanawiam mnie jeszcze jedna rzecz, dlaczego nie potrafię jej nienawidzieć. Każdy zdrowy mężczyzna po czymś takim powinien być wściekły. Byłem. W środę. Teraz gdy moje emocje się uspokoiły zaczynam myśleć. Myśleć racjonalnie.
Zastanawia mnie jedno. Jak długo będę takim człowiekiem jak dziś? Trzeźwo na to patrzącym. Jakże widzącym tylko rzeczywistość, która nas otacza. Mam nadzieję, że nie będzie to trwało krótko. Muszę zostać taki na zawsze. Do końca swego istnienia.

Nie zastanawiaj się nad niczym, patrz w serce, potem przyjdzie czas na resztę - teraz go tracisz - czas i ją, nie zostawiaj jej samej. Każdy popełnia błędy, jak się przekonałeś liczba osób dotkniętych zdradą jest nie mała, ale ludzie z tego wychodzą. Miłość ma tę przewagę nad pozostałymi, że wybacza, ma tę zdolność, użyj jej. Zamiast budzić się samotnie w łóżku, obudź się z nadzieją, że dasz radę. Nie pozwól jej na to, co opisała niedawno inna kobieta na forum,, że gdy mąż ją zdradził i choć kochała odeszła od niego, a teraz z perspektywy czasu, żałuje, że nie walczyła, bo życie pokazało jej, iż inne wcale nie znaczy lepsze, że życie nie jest różowe. Jeśli przy Tobie Twoja żona zaznała znudzenie - to myślisz, że przy kimś innym ,po jakimś czasie też tego nie będzie? Ty masz za to coś, czego inni mieć nigdy nie będą, jesteś jej pierwszą prawdziwą miłością, a ta jesteś i zawsze będziesz wyjątkowy. Pytanie czy przy Twoim boku , czy innego mężczyzny. Była z Tobą przez całe swoje dorosłe zycie, no ile tych lat było, co? Chroniłeś ją, choćby swoim bezgranicznym zaufaniem, nie pozwól jej by straciła więcej - bo zaufać będzie jej trudno, ale masz w sobie miłość. Będziesz żałował, do końca swoich dni, że stałeś i patrzyłeś jak odchodzi. Teraz wiesz, że czekałeś, a ona nie tyle, że nie chciała, co nie umiała zostać - dla niej była to jedyna znana kara w takiej sytuacji i jedyne znane zachowanie - bo niby skąd, mogła nauczyć się czegoś innego. Odczaruj ją z tego i pokaż, że odejście nie jest jedynym rozwiązanie. Ona będzie kiedyś żałować i tak obydwoje będziecie żałować. Do póki nie zatracisz nadziei walcz o nią, bądź mężczyzną. Do tej pory wcale nie byłeś idealny, biorąc je pod swoje skrzydła, Ty nawet jako dzieciak, ją 15 -latkę, to wziąłeś na siebie za nia odpowiedzialności - czy wypełniłeś swoją role należycie - nie, nikt nie ma Ci tego za złem, dałeś z siebie wiele, ale też widać, nie miałeś, gdzie i kiedy uczyć się tego - brak doświadczenia - wybacz jej to, tak jak ona powinna wybaczyć, że nie umiałeś do niej dotrzeć. Dałeś zaufanie, byłeś dla nie oparciem skoro ją kochasz, to wiesz, że jesteś najlepsza rzeczą, która mogła jej się zdarzyć. Jeśli to jest dla Ciebie nie wystarczająca motywacja, to napiszę coś, co zaboli - jeśli nie trafi na kogoś takiego jak Ty, kto ją dobrze zna, to trafi na kogoś, kto ją wykorzysta, albo skrzywdzi - chcesz tego, by w ten sposób płaciła za to, że nie umiała wrócić, za to, że nie wyciągniesz teraz do niej ręki, że nie potrafiłeś jej zatrzymać. Obecna rozłąka, na pewno nie tylko Ciebie, wypełniła przemyśleniami, ja zapewne też nachodzą refleksje i pytanie, czy dobrze zrobiła. może to, gdy Ci mówiła, że nie chce rozwodu, rozstania a jedynie czasu - było jedynak prawdą, choćby dla tego warto za nią pójść, gdyby to nawet była jedyna prawda, którą ostatnio słyszałeś, jeśli jest na to szansa.. .rusz dupę i idź za nią. Może właśnie ona potrzebowała tego czasu, na to, by sobie to poukładać, ta informacja o męskiej decyzji, może ona nie miała siły tego ciągnąć dalej, a na pewno nie w ten sposób, był momentem kulminacyjnym. To że spraw wyszła własnie w takiej chwili - spowodowała, że zamiast decyzji o zostaniu z Tobą, nie miała wyjścia - rozumiesz. Do póki nie będziesz na 100% pewny, że ona Cie nie kocha, dopóki nie zobaczysz w jej oczach tego, jeżeli nie poczujesz, że to koniec, jeśli CI tego niw wykrzyczy - ale szczerze - bo teraz może się bać i tak reagować, to nie poddawaj się. Facet, nie zaprzepaść tego, bo inaczej będziesz nosił gigantyczny ciężar w sercu, ale będzie on

większy niż ten teraz, a ona, no cóż...
...inaczej się na oczy nie pokazuj.

45

Odp: Życie po życiu- z kobietą

List do dziewczyny jest sprawą bardzo intymną, nie powinno się go udostępniać osobom trzecim. Przynajmniej nie przed przeczytaniem go przez adresata. Ale to moje zdanie

46 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-12 13:39:26)

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Maja66 napisał/a:

List do dziewczyny jest sprawą bardzo intymną, nie powinno się go udostępniać osobom trzecim. Przynajmniej nie przed przeczytaniem go przez adresata. Ale to moje zdanie

Maja, oj Maja, list, jak i zresztą cały post 43 był prowokacją, żeby sie Pawełek wkurzył i poczuł odrobinę chęci do działania. Nawet tylk opo to by mi odpyskował, chcyałem wykrzesać z niego odrobinę adrenaliny, ale zwróceonej w zupełni innym kierunku.

47

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pawle,
przeczytałam post Dunkisa i przyznaję - zaczerwieniłam się ze wstydu.

Narzuciłam Tobie swoje radykalne poglądy, których Ty wcale nie musisz być wyznawcą. To JA uważam, że zdrady nie można wybaczyć, to JA uważam, że zaufania nie da się odbudować. Ty wcale nie musisz tak uważać. Masz do tego prawo.

Dunkis pokazał zupełnie inne spojrzenie na Twoją historię. Myślę, że Tobie bliższe. Mam nadzieję, że dobrze zrozumiesz Jego intencje.

Teraz Twój ruch. Zastanów się, co jest dla Ciebie najważniejsze i najlepsze.
Ja będę Cię wspierać i Tobie kibicować.

Niełatwa decyzja, tym bardziej, że pewnie zaważy na reszcie Twojego życia.

48

Odp: Życie po życiu- z kobietą

No to nam się w sprawie Pawła namieszało....
I od tego tez jest forum, by przedstawiać różne punkty widzenia, różne drogi, różne poglądy...

Oczywiście to Paweł wybierze sposób postępowania i to będzie najlepszy z możliwych sposobów, bo to będzie JEGO SPOSÓB. I tego właśnie Pawle się trzymaj, rozważ wszystko i zrób tak jak Ci rozum i serce nakazują.

Powodzenia.

49

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pawle, bardzo mi przykro z powodu tego co się stało. I radzę Ci, żebyś dał swojej żonie trochę czasu, nie dzwonił do niej, nie przyjeżdżał. Niech sobie wszystko przemyśli i podejmie decyzję. Miałam kiedyś podobny problem z moim byłym chłopakiem (jestem mężatką, brałam ślub tego samego dnia co Ty:) ). Wnioskuję że oboje jesteście jeszcze dość młodzi a Ty jesteś w niej bezgranicznie zakochany. Chcesz być przy niej jak najczęściej, spędzać z nią każdą wolną chwilę, zawsze wiedzieć co myśli... Mój chłopak był taki jak Ty. Byliśmy z sobą ponad dwa lata i choć zawsze był dla mnie najkochańszy jak tylko umiał, związek ten z czasem coraz bardziej mnie męczył. Czułam się osaczona jego obecnością, nieustanną czułością i ( o zgrozo) bezmiarem miłości... Wiem że to dziwne, ale tak właśnie się czułam, choć powinnam przecież być szczęśliwa. Nauczyłam się z tego, że nie można kogoś kochać bezgranicznie i non stop mu tego okazywać. To strasznie męczy, pamiętam, jak długo biłam się z myślami, kochałam go, ale czułam się jak w więzieniu, było tylko "nasze" życie, na moje własne nie było miejsca. Zerwałam z nim. Pamiętam, jak bardzo cierpiał, jak płakał, czułam się podle, ale czułam też ulgę, tak jakby ktoś długo mnie dusił i nagle przestał. Odszedł. Nie pisał, nie dzwonił, po kilku tygodniach zaczęło mi go bardzo brakować, zrozumiałam, że chcę z nim być, ale potrzebuję trochę wolności, trochę wyłącznie własnego życia, własnych przyjaciół. Chciałam mu o tym powiedzieć, wiedziałam że zrozumie, przecież bardzo mnie kochał. Ale było już za późno, ostatecznie za późno...  Dlatego proszę, nie popełniaj błędów takich jak ja, daj jej trochę odetchnąć od siebie i wszystko przemyśleć, jeśli kocha, wróci.....
Pamiętaj, że człowiek nie jest nigdy własnością drugiego człowieka i bezgraniczna miłość paradoksalnie potrafi zniszczyć szczęśliwy dotąd związek.
Chcesz wiedzieć jak dalej potoczyła się moja historia? Długo byłam sama, aż w końcu spotkałam mężczyznę, za którego zapragnęłam wyjść. Jesteśmy z sobą 2.5 roku, mamy synka, bardzo się kochamy. Ale nie spędzamy całego wolnego czasu razem, mąż ma przyjaciół, z którymi spotyka się beze mnie, a ja własne koleżanki. Mamy też oddzielne zainteresowania. Nikt nie ma do nikogo o to pretensji i przyznam, że o wiele lepiej mi się tak żyje. Po Prostu są ludzie, tacy jak ja i być może Twoja żona, którzy potrzebują trochę własnej przestrzeni życiowej, bo inaczej się duszą i są gotowi z tego powodu zniszczyć nawet szczęśliwy związek.....

50

Odp: Życie po życiu- z kobietą
nala_24 napisał/a:

.....zaczęło mi go bardzo brakować, zrozumiałam, że chcę z nim być, ale ... Ale było już za późno, ostatecznie za późno...

Jak boga kocham, nala_24 czy tobie czasem coś nie umkneło, tak ogólnie, nie tylko z życia, co? Gdzie tu logika? Radzisz zakochanemu chłopakowi, żeby poczekał.... po to by któreś powiedział ... jest ostatecznie za późno.

Pawel, nie słuchaj jej, nie dość, że koleżana nala_24 - do której nic nie mam, była po drugiej stronie barykady, to w dodatku zobacz jak to się skończyło! Nie bierz z niej przykałdu, na litośc,

nala_24 , jak mozesz?

51

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Jest mi naprawde przykro ze cos takiego Cie spotkało. Nie wiem czy Cie to pocieszy, ale ja miałam podobną sytuacje. Byłam z chłopakiem 3 lata, mamy dziecko. Kłamał mi w oczy jak to mnie kocha i jaki jest wierny, a potem się dowiedziałam, jak sobie wyjeżdzał z inną kobietą. Rozstaliśmy się. Myślałam tak jak Ty , że to miłość mojego życia , że ja sobie nie dam rady. Kilka lat wcześniej zmarł tragicznie mój tata. Wydawało mi się, że to za dużo jak dla mnie. Byłam wykończona psychicznie, czułam się jakby ktoś zabrał mi wszystko i pozostawił pustą jak lalke.  Było mi bardzo ciężko komuś znów zaufać, ALE ZAUFAŁAM i wiesz co? zostawił mnie bez słowa i nie wiem co się stało. Jak pech to pech. Ale wiem, że dam sobie rade, i że spotkam kogoś kto zasługuje na miłość. Teraz wydaje Ci się że to koniec. Ale tak nie jest, To początek czegoś nowego. Musisz uwierzyć że dasz sobie rade, że poznasz kogoś kogo pokochasz, kogoś kto szczerze pokocha Ciebie. Z ratowania takich związków nic dobrego nie wychodzi, bo człowiek jeszcze bardziej się pogrąża. Postaraj się zająć czymś wolny czas, żeby jak najmniej o tym myśleć. Czas leczy rany uwierz mi. Pozdrawiam

52

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Dziewczyny oklaski dla Pawła. A ja czekam na Twój ruch.

Tu naprawde naleza sie oklaski!!!!!!!!!!

podziwiam....

53 Ostatnio edytowany przez nala_24 (2011-08-12 19:49:39)

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Dunkis napisał/a:
nala_24 napisał/a:

.....zaczęło mi go bardzo brakować, zrozumiałam, że chcę z nim być, ale ... Ale było już za późno, ostatecznie za późno...

Jak boga kocham, nala_24 czy tobie czasem coś nie umkneło, tak ogólnie, nie tylko z życia, co? Gdzie tu logika? Radzisz zakochanemu chłopakowi, żeby poczekał.... po to by któreś powiedział ... jest ostatecznie za późno.

Pawel, nie słuchaj jej, nie dość, że koleżana nala_24 - do której nic nie mam, była po drugiej stronie barykady, to w dodatku zobacz jak to się skończyło! Nie bierz z niej przykałdu, na litośc,

nala_24 , jak mozesz?

Kolega ma problemy ze zrozumieniem tekstu.... Otóż owszem, byłam "po drugiej stronie barykady" jak zauważyłeś, dlatego usiłuję wytłumaczyć Pawłowi, że jego żona może mieć podobny problem jak ja kiedyś. Dlatego nie należy się spieszyć z podejmowaniem jakichkolwiek decyzji, tylko dać sobie trochę czasu. No i troszkę odpuścić z tą miłością, a nie usiłować zagłaskać kotka na śmierć. (pewnie mój komentator znów wyciągnie pochopne wnioski), hehe
            Czasem trzeba spojrzeć na sytuację oczyma drugiej strony, problem zawsze leży gdzieś pośrodku.
Życzę Ci Pawle wszystkiego dobrego, oby Wam się ułożyło, jeśli naprawdę Ci na tym zależy.

54

Odp: Życie po życiu- z kobietą
Pawel_25 napisał/a:

Przejrzałem setki postów ludzi, którzy zdradzili, zdradzają, bądź byli zdradzeni. Niektórzy z ich partnerów czy małżonków nigdy się o tym nie dowiedzieli, innych związki się rozpadły, jeszcze innych połączyły. Dlaczego? Tak wiele pytań, bez żadnych odpowiedzi. Czemu nie potrafili ze sobą rozmawiać. Przecież do cholery wystarczyła szczera rozmowa.

Kiedyś też sadziłam, że szczera rozmowa to klucz do sukcesu i rozwiązania wszelkich nieporozumień. Niestety bywa i tak, że chociaż partnerzy mówią tym samym językiem, to jednak nie potrafią się porozumieć. Choćby mój były mąż, który niby mnie słuchał ale jednak nie słyszał... lub też słyszał, to czego absolutnie nie powiedziałam... wink No, ale oczywiście masz racje, trzeba chociaż próbować rozmawiać...

Pawle, jesteś fantastycznym młodym człowiekiem o ogromnej inteligencji emocjonalnej. Mam nadzieje, że znajdziesz partnerkę, która będzie potrafiła przyjąć wszystko to, co masz do zaoferowania drugiej stronie. Mam wrażenie, że Twoja żona zwyczajnie nie dorosła jeszcze do obcowania z takim partnerem, jak Ty. To nie jest jej zła wola... ona nie jest jeszcze na Ciebie gotowa... smile Ściskam mocno i życzę szybkiego powrotu do równowagi.

55

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Paweł, posłuchaj Dunkisa, biegnij za nią!!!

56

Odp: Życie po życiu- z kobietą
nala_24 napisał/a:

Dlatego nie należy się spieszyć z podejmowaniem jakichkolwiek decyzji, tylko dać sobie trochę czasu.No i troszkę odpuścić z tą miłością,

Odpuścić z miłością?

nala_24 napisał/a:

Czasem trzeba spojrzeć na sytuację oczyma drugiej strony, problem zawsze leży gdzieś pośrodku.

Spojrzenie na coś z drugiej strony, to kwestia refleksi,a ona wcale nie musi wymagać czasu.

Luidzie, Paweł, nie słuchaj tego znacie pojęcie -czas leczy rany, prawda? Tyle, że nikt nie zastanawia się dlaczego, czas leczy, bo oddala - leczy emocje bo je gasi, leczy z miłości bo nic jej nie podsyca, bo gasi. Czas to nie tylko lekarstwo - czas to również bezlitosny morderca związków - rozłąka oddala, wygasz uczucia i rozrywa związki , gdy ludzie się rozstają na dłużej. wyjeżdząją za granicę, Pawłem nie zwlekaj

Nala wszyscy twierdzą, że nie ma co zwlekać z czymś co wymaga rozmowy, by nie narosło, do tego stopnia, by z igły stały się widły. Im dłużej on będzie zwlekał, tym jego szanse maleją.

Nala - jemu trzeba było co najwyże ochłonąć, by zebbrać się do walki nic więcej, a ten czs już minął, czytaj jego teksty - on już się dystansuje - on czeka, gdy ona się utwierdza w tym, w prykonaniu, że jest jego niegodna. Nie, nie, nie, nie stój.

57

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pawle - nie wierzę, że nie czytasz...

Odezwij się, daj znać.

58

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Witaj Paweł. Wyjątkowo powstrzymam się od komentarzy. Napiszę jednak, że bardzo, bardzo Ci współczuję ....
Wszystkich natomiast, którzy uczestniczą w rozmowach o zaufaniu, inwigilacji, kontroli i potwierdzaniu własnych przypuszczeń pozdrawiam, i dodam ... za mało piszę ale bardzo, bardzo dużo czytam smile Fascynujące jest sprzeciwianie się sobie samemu w zależności od tematu wątku.

59

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Oto jestem. Napisze wam co zrobiłem. Nie oceniajcie mnie za to, bo uważam że zrobiłem słusznie, postapiłem zgdonie ze swoim sercem. Po raz kolejny...

Wczoraj moja Żona napisała mi koło południa wiadomość. Chcę przyjechać po więcej swoich rzeczy, napisała, że jeśli nie jestem gotowy na to spotkanie to możemy z tym poczekać. Napisałem, że jestem gotowy. Bo byłem.

Zaproponowałem że spotkamy się o 16:00 na neutralnym gruncie. Zgodziła się. Zostawiłem pracę, wsiadłem w auto i jechałem na to nasze spotkanie. Myślałem, co jej powiedzieć, co zrobić, po raz kolejny biły się ze mną dwaj ludzie w głowie. Jeden kieruje się sercem, drugi rozumem. Jednak serce wygrało - Kocham Ją. Mimo wszystko ku*wa Kocham Ją.

Przyjechałem wcześniej, żeby spleść myśli w jedną całość. Dochodzi godzina 16:00. Widzę Ją.
Moje serce zadygotało. Zadygotało jak w dniu Naszego ślubu...

Inaczej wyobrażałem sobie to spotkanie. Liczyłem, że rzuci się na mnie, rozpłacze, powie, że jej bardzo przykro. Że chce być tylko ze mną, że popełniła największy błąd swojego życia...

Jednak było inaczej...

cdn..

60 Ostatnio edytowany przez Pawel_25 (2011-08-13 08:31:55)

Odp: Życie po życiu- z kobietą

cd..

Podeszła do mnie obojętnie. Kamienna twarz.
Usiedliśmy spokojnie i powiedziała, że nie wie co ma mi powiedzieć, że chyba nie ma nic do powiedzenia. Pomyślałem Ok, w takim razie ja zacznę.Postanowiłem schować honor do kieszeni, bo w takich sytuacjach liczy się co innego. Poprosiłem żebyśmy byli szczerzy, że jestem gotowy na wszystko, na każdą ewentualność. Powiedziałem, że nie mam do niej żalu, żadnej urazy, czegokolwiek. Że nadal chcę walczyć o nasze małżeństwo, mówiłem każdy popełnia błędy, że nie ma idealnych związków. Na jej twarzy nie było żadnych emocji.

Zaczęła mówić. Powiedziała, że tylko jeden raz spotkała się z tym facetem. Było to w tym Krakowie. Że wynajęła pokój w hotelu, chciała spędzić tam cały weekend. Miała niesamowitą okazję, żeby mnie zdradzić, jednak tego nie zrobiła. Mówiła, że spotkali się, wypili piwo i to wszystko. Jednak dalej utrzymuje kontakt z tym gościem...

Mówiła, że musimy dać sobie czas, że ona nie wie czy chce być ze mną, zaproponowała abyśmy się teraz cieszyli życiem, spotykali się z ludźmi a czas pokaże czy będziemy razem. Mówiła, że mam ściągnąć obrączkę, bo inaczej nikgo nie poznam...
Powiedziała, że damy sobie czas.. jakiś czas.. nie wiadomo jak długi... a potem gdy ona będzie pewna spotkamy się i mi to powie, że chce być tylko ze mną do końca życia i nikt nikogo nie będzie pytał co robił jak mieliśmy "przerwę".Musimy jakiś czas być singlami, Wtedy będzie pewna, że nic naszego związku nie jest w stanie zniszczyć. A jeśli ja zgodzę się ją przyjąć, to będziemy żyli jak nigdy wcześniej.

cdn...

61 Ostatnio edytowany przez Pawel_25 (2011-08-13 08:33:42)

Odp: Życie po życiu- z kobietą

cd..

Pojechaliśmy na obiad. Rozpisała mi wszystkie rachunki kiedy trzeba płacić, żebym wiedział. Dała mi kartę od naszego wspólnego konta i pojechaliśmy po jej rzeczy. Spakowała się i odwiozłem ją do ojca. To była długa droga, rozmawialiśmy, bynajmniej próbowaliśmy o wszystkim. Podczas końcówki mówię że po niej chyba to wszystko spływa, ona że nie, że poprostu chce mieć pewność, podjęła decyzję i chce być konsekwentna. Że tak naprawdę chce mieć dziecko, taką małą pociechę... wywołała we mnie niesamowite uczucia. Jednak na jej twarzy był spokój. Całkowity spokój. Mówiła, że jeśli nam się ułoży to mogę być pewny, że ta osoba nie będzie się wtrącała do naszego życia, nie będzie zastraszała, dzwoniła czy cokolwiek. Że ma wszystko zaplanowane tak, że jedną kreską urywa kontakt.
Pojawiła się moja wątpliwość, skoro z nim nie spała to czemu miałby ją nękać.


Dojechaliśmy. Pomogłem wnieść jej rzeczy. Przytuiła mnie i powiedziała, "do zobaczenia niedługo". Pojawiła się iskra nadzieji. Mała iskierka pier*olonej nadzieji. Wsiadłem do auta i ruszyłem z powrotem.

cdn..

62 Ostatnio edytowany przez Pawel_25 (2011-08-13 08:37:07)

Odp: Życie po życiu- z kobietą

cd..

To była ciężka droga, jednak podczas niej uświadomiłem sobie, że ona tak naprawdę mnie nie Kocha, i zaczynam wątpić czy kiedykolwiek mnie kochała. Jej brak uczuć w tej sytuacji, pokerowa twarz - mam ten widok cały czas przed sobą.

Analiza jest prosta. Ona traktuje mnie jak koło zapasowe. Nie wiem co jest grane, ale wydaje mi się, że spotyka się z tym facetem i chce zobaczyć jak to będzie, miesiąc może dwa. Chce spróbować nowego związku. W razie porażki wróci do męża i powie że tamten etap jest zamknięty. Nie wracajmy do tego. Bądźmy razem, teraz wiem że Cię pokocham. Bądźmy szczęsliwi.

Pytam ale dlaczego ja mam być tą marionetką?

Niestety gdyby nasza rozmowa była szczera, pewnie dalej bym się łudził.
Podczas powrotu przypomniało mi się jak przy naszej rozmowie, powiedziała o tym facecie, że są jak kumple, że czasem żartują itd, np. mówi do niej słowa "nie uśmiechaj się stale - przecież nie jesteś pluszowym misiem"

Pomyślałem, zaraz gdzieś to słyszałem...
Tak, słyszałem to kilka miesięcy temu jak spytałem pewnego dnia mojej Żony czemu tak jest smutna, a ona odpowiedziała - "nie jestem pluszowym misiem, żeby cały czas się uśmiechać" i się roześmiała.

W jednej chwili wszystko runęło. Mówię wam w jednej chwili. Nawet jednego dnia, po tym wszystkim nie potrafiła być ze mną szczera, chciała mnie trzymać w zapasie, żebym żył nadzieją.

Gó*no prawda. Przez cały ten czas miała podwóje życie. Ktoś kto tak przesiąknął kłamstwem już nawet nie odróżnia prawdy.

Jadąc gdy sobie to uświadomiłem, wziąłem telefon i zadzwoniłem do niej. Powiedziałem, że to już koniec, nie widzę sensu by tego naprawiać, że trzeba się z tym pogodzić, że życzę jej wszystkiego dobrego w jej związku.
Słuchała, jednak nic nie odpowiedziała.

Żegnaj. Ostatnie słowo jakie do niej powiedziałem. Rozłączyłem się.

Mówiła że musimy żyć rzeczywistością.  Tak, ja tą rzeczywistością żyłem, jednak wszystko wskazuje na to że moja Żona od niej była oderwana i się pogubiła.

Dziś wstałem. ściągnęłem obrączkę, którą tak bardzo chciała, abym ściągnął.
Mogę stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie że próbowałem. Próbowałem uratować to małżeństwo, jednak to dwie osoby muszą tego pragnąć i wiedzieć czego się chce w życiu.

Pomyśleć że byłem wstanie wszystko jej wybaczyć. Ale ona tego wybaczenia wcale nie chce. Chce wolności.
Więc wolność dostała. Mam nadzieję że będzie szczęśliwa. Tego jej z całego serca życzę.

KONIEC

*przepraszam za błędy...

63

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pawle, porażająca jest dla mnie Twoja logika, jaką w sobie odnajdujesz w takiej chwili.
Jesteś zdrowy psychicznie, emocjonalnie i moralnie.
Wiem, że dla Ciebie to trudne chwile, bardzo Ci współczuję. Ale wiem też, że sobie że wszystkim poradzisz, a jeszcze wyciągniesz dla siebie z tej sytuacji nauki i będą one konstruktywne, gdyż jesteś rozsądnym, mądrym i bardzo dojrzałym mężczyzną. A przyjdzie czas, że życie się do Ciebie uśmiechnie i tego z całego serca Ci życzę.

Dobrze, że pojawiłeś się na tym forum, bo pokazałeś jak w zdrowy sposób reagować na tego typu sytuacje.
Przypuszczam, że każdy, kto przeczyta ten wątek zastanowi się także nad sobą. Dziękuję Ci za to, ze i ja mogłam się dzięki Tobie nad sobą zastanowić.


Odzywaj się. Polubiliśmy Ciebie. Będziemy ciekawi co u Ciebie słychać.
Pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam. Trzymaj się.

64

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Pawle,

Nie masz co analizowac swoich bledow/ niebledow itd....  nie wiele to zmieni. Zostan soba i badz dobrym czlowiekiem.

A twoja zona po prostu poznala kochos pewnie sie zakochala, i tak to sie skonczylo. Tak to wyglada... TYLKO i az TYLE. Na takie cos nic nie poradzisz. Nie mamy wladzy nad uczuciami innych !!! Ludzie w 5 minut potrafia sie zakochac w kims nowym, tak bylo jest i bedzie.

Pozdrawiam wiem jak sie teraz czujesz....

65

Odp: Życie po życiu- z kobietą

Podziwiam cie za twoje slowa. Zycze ci jednak konsekwencji...

Moim zdaniem zdrada twojej zony trwaa zbyt dlugo, by mozna to jej wybaczyc. To nie byl jakis tam flirt, tylko takie troche podwojne zycie.

Jak odetniesz sie od niej i powiesz ze nie chcesz jej znac. WIERZ MI bardzo ja to zaboli, i to jedyna szansa ze kobieta zejdzie na ziemie.

Posty [ 1 do 65 z 90 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie po życiu- z kobietą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026