witajcie,
mam prblem z moja kolezanka,która znam od małego,mieszkamy w tym samym bloku,a nawet klatce,jakos zżyte nie jesteśmy,wielkimi przyjaciółkami tez raczej nie,w ostatnim roku ciagle do mnie pisala czy moge jej cos wydrukowac(bo ona nie ma drukarki w domu)jakies materialy do szkoly,pomoce do matury,ja sie ciagle zgadzalam,bo dla mnie to zaden problem,teraz sa wakacje,a ona nadal potrzebuje pomocy,odzywa sie tylko jak czegos potrzebuje,zawraca mi glowe o pozyczenie pompki do roweru,od tego weekendu pisze codziennie,ja juz mam dosc ze wtedy sie przymila a nawet nie zapyta co u mnie slychac,teraz odpisuje jej ze nie ma mnie w domu,albo ze nie mam kluczy zeby po ta pompke isc,a przeciez nie bede stawac na glowie,zmieniac swoich planow zeby jej cos pozyczyc.
potrafi nawet przyjsc do mnie zeby pozyczyc ubranie na jakas uroczystosc rodzinna bo ja mam takie fajne i duzo,raz przyniosla mi w podziekowaniu czekolade,pozyczalam jej tez taki duzy plecak podrozny,ciagle do mnie pisze jak ma gdzies w warszawie dojechac,bo ja bardziej znam miasto,natomiast dzis napisala czy jestem w domu i czy moge poswiecic jej troche czasu bo musze jej w czyms pomoc,szczerze mowiac moja cierpliwosc sie juz skonczyla,nie chce jej nawrzucac ani byc niemila bo zaraz bedzie wielki foch i zerwanie znajomosci,a tego nie chce bo mamy jednak wspolne towarzystwo,ktore ostatnio olala,ale juz nie bede sie w to zaglebiac,narazie nic jej nie odp bo nawet nie wiem co,poradzicie mi cos?