Wysoki, zbudowany, duże oczy, zniewalający uśmiech, czarujące spojrzenie i.. czyżby było już po nas? Czy kobiety boją się przystojniaków, tak jak panowie boją się mądrych kobiet?
Czy potrafimy uwierzyć w to, że to cudo patrzy właśnie na nas? Czy czujemy się onieśmielone, kiedy takie ciacho zamienia z nami kilka zdań?
Czy przy wyborze partnera kierujemy się tym, aby nasz wybranek zbytnio się nie wyróżniał?
Jak to z nami jest? Zapraszam do dyskusji ![]()
Podobne tematy
Cóż..ja na początku byłam oniesmielona spojrzeniami mojego obecnego chłopaka. Nie za bardzo wierzyłam, że w dniu kiedy miałam paskudny humor i nie czułam się atrakcyjnie ( a właśnie wtedy się poznaliśmy) spodobałam mu się. Nie oczekiwałam, że będziemy razem. Chcieliśmy się poznać, więc zaczęliśmy się spotykać. Im dłużej rozmawialiśmy tym bardziej wydał mi się przystępny i już tak nie onieśmielał.
Dobrze, że nie zrezygnowałam z tej znajomości juz na starcie, bo miałam wątpliwości czy aby na pewno mu się podobam.
Ogólnie rzecz ujmując faktycznie nieśmiale kobietki moga się krępować być sobą przy tzw. ciachach. Kwestia tego jak bardzo jesteśmy nieśmiałe i czy lubimy ryzykować. ![]()
Czytając tytuł wątku miałam całkiem inne wyobrażenie niż do tego, co zastałam w pierwszym poście. Myślałam, że kobiety miałyby się bać przystojniaków w sensie: czy zaryzykować z nim związek i nie okaże się pustym facetem, tylko kimś wartościowym. Miałam takie pierwsze skojarzenie.
Nie obawiam się przystojniaka, z którym rozmawiam, zagada do mnie. Wynika to chyba z tego, że przez jakiś czas pracowałam mając kontakt z klientem i zdarzały się dłuższe rozmowy z całkiem przyjemnymi mężczyznami
Co innego, gdybym miała wejść w związek z facetem "na pokaz". To nigdy w życiu
Ważniejsze są dla mnie inne aspekty. Np. to czy wykafelkuje łazienkę
Koleżanka wyszła rok temu za takiego faceta właśnie niby "przystojnego", remontują swoje mieszkanie i stwierdziła, że to koszmar. Ale co kto lubi ![]()
Mam podobna historie do Claire.
Zniwalajacy usmich i czarujace spojrzenie.... i niestety juz bylo po mnie ![]()
Bylam bardzo oniesmielona, gdy to wlasnie ON do mnie podszedl, trzeslam sie jak galareta i to bylo widac.
Po takim czasie szczerze sie przyznam, ze nadal ON mnie oniesmiela i nie wiem dlaczego juz powinnam sie przyzwyczaic, ze on po prostu taki jest i po prostu zna sie na ludziach zawsze wie co mysle lub co chce powiedziec.
Przy wyborze partnera nie kieruje sie tym, aby sie za bardzo nie wyroznial zalezy co masz na mysli przez to owszem wyglad tez jest wazny (w koncu pierwsze wrazenie )ale to, ze jestesmy teraz razem zadecydowal jego charakter, szacunek, szczerosc, sposob w jaki ze mna rozmawia, ze moge na niego liczyc w kazdej sytuacji o kazdej porze dnia i nocy i mogla bym wiele wymienic ![]()
Właśnie zastanawiałam się jak to jest z nami, kobietami. Generalnie mężczyźni tracą mowę i przestają logicznie myśleć na widok pięknej kobiety, a kobiety jak reagują na widok boskiego faceta?
Osobiście po mnie za specjalnie nie widać żadnych ?skutków ubocznych? na widok ładnych mężczyzn. Nie drży mi głos, nogi też mi nie miękną ? Raczej rozmowę z nimi traktuję jak swojego rodzaju wyzwanie, które oni zazwyczaj szybko przegrywają ![]()
Raczej rozmowę z nimi traktuję jak swojego rodzaju wyzwanie, które oni zazwyczaj szybko przegrywają
moze uprzedz najpierw delikwenta ze rozmowa z toba to jakas rywalizacja, czy tez proba dowartosciowania twojej osoby, daj mu szanse ![]()
sliczna dziewczyna, czy tez normalnej urody niewiasta, wedlug mnie nie ma roznicy. kupe lat temu zauwarzylem ze kobiety wbrew pozorom sie od siebie wcale nie roznia ![]()
Apoteoza - i właśnie w takich chwilach wychodzi, kto tak naprawdę jest "słabą płcią" ![]()
a tak na serio, to nie ma co generalizować. Znajdzie się kobieta, która nie podejmie ryzyka znajomości z facetem, który powoduje u niej dreszcze, miękkie nogi etc. tak jak i znajdzie się facet, który nie boi się pięknych i/lub mądrych kobiet ![]()
apoteoza napisał/a:Raczej rozmowę z nimi traktuję jak swojego rodzaju wyzwanie, które oni zazwyczaj szybko przegrywają
moze uprzedz najpierw delikwenta ze rozmowa z toba to jakas rywalizacja, czy tez proba dowartosciowania twojej osoby, daj mu szanse
a w życiu! ja lubię wygrywać nie ważne jakimi metodami hehe
sliczna dziewczyna, czy tez normalnej urody niewiasta, wedlug mnie nie ma roznicy. kupe lat temu zauwarzylem ze kobiety wbrew pozorom sie od siebie wcale nie roznia
Nie pij więcej ![]()
Apoteoza - i właśnie w takich chwilach wychodzi, kto tak naprawdę jest "słabą płcią" wink
Może i słaba ale to my zawsze w nocy przeciągamy kołdrę na swoją stronę ![]()
a tak na serio, to nie ma co generalizować. Znajdzie się kobieta, która nie podejmie ryzyka znajomości z facetem, który powoduje u niej dreszcze, miękkie nogi etc. tak jak i znajdzie się facet, który nie boi się pięknych i/lub mądrych kobiet smile
A no właśnie zawsze próbujemy nie generalizować, ale w tym przypadku uogólnienia są jak najbardziej wskazane. ![]()
Jak na razie kobiety czują się tylko ewentualnie onieśmielone, ale potrafią wykrztusić z siebie kilka zdań ![]()
tak powaznie to mezczyzni tez sie pesza przy naprawde fajnej dziewczynie, akurat w moim przypadku jest tak ze to nie uroda mnie oniesmiela, tylko to cos (nie wiem co;p) ale mam odwrotnie bo gadam jak katarynka, tylko pewnie same bzdury. albo robie (robilem) dosc glupie rzeczy zeby zwrocila na mnie uwage
ale dzialalo ;D
moim zdaniem bywa tak, że pewien rodzaj kobiet - te z deficytami, o niskim poczuciu własnej wartości, atrakcyjności, etc. - od razu myślą, że "za wysokie progi na lisie nogi" i odpuszczają walkowerem >przystojniaka<
ja mam np. tak, że pracuję w stricte męskim środowisku i zdarza mi się, że poznaję jakieś ciacho - i nawet jak wiem, że facet jest fajny, wolny i ogólnie jest tzw. dobrą partią (ha, ha ) ale wydaje mi się, że to nie jest moja liga (a z reguły mi się tak wydaje) to w ogóle nie ma szans, żebym kiedykolwiek potraktowała go z większą życzliwością, niż pierwszego lepszego kontrahenta, czy typa na ulicy...
czy typa na ulicy...
a to ja ![]()
tak powaznie to mezczyzni tez sie pesza przy naprawde fajnej dziewczynie, akurat w moim przypadku jest tak ze to nie uroda mnie oniesmiela, tylko to cos (nie wiem co;p) ale mam odwrotnie bo gadam jak katarynka, tylko pewnie same bzdury. albo robie (robilem) dosc glupie rzeczy zeby zwrocila na mnie uwage
ale dzialalo ;D
Wydaję mi się, że mężczyźni nie wiedzą co z sobą mają począć w takiej sytuacji i dlatego dziwnie się zachowują. W najlepszym przypadku klepią bzdury, ale zdarza się, że gwiżdżą, wyją .... zachowują się jak dzikie zwierzątka. Kobiety zaś na widok przystojniaka nie robią zazwyczaj takiej szopki. Ewentualnie gapią się jak na milion dolarów.
ja mam np. tak, że pracuję w stricte męskim środowisku i zdarza mi się, że poznaję jakieś ciacho - i nawet jak wiem, że facet jest fajny, wolny i ogólnie jest tzw. dobrą partią (ha, ha ) ale wydaje mi się, że to nie jest moja liga (a z reguły mi się tak wydaje) to w ogóle nie ma szans, żebym kiedykolwiek potraktowała go z większą życzliwością, niż pierwszego lepszego kontrahenta, czy typa na ulicy..
A ja nie myślę takimi kategoriami. Jeśli chodzi o widok samego Adonisa to nie rusza mnie to za specjalnie ( ale popatrzyć lubię jak każdy). Co innego jak ten ktoś komunikuje się ze mną niewerbalnie, wówczas odbieram to jako zaproszenie " do zabawy" ![]()
Ja nie umiem odczytywać sygnałów niewerbalnych, mam podobny problem z metaforami i mówieniem/ działaniem nie- wprost ;-) Także, co za tym idzie, nie umiem flirtować, etc... Czasami mi się wydaje, że komunikuję się tylko na płaszczyźnie werbalnej i intelektualnej - tzn. na 100% tak jest - i to stąd ![]()
Kiedyś podejrzewałam u siebie jakieś zaburzenia autystyczne, bo też nie umiem odczytywać nastrojów innych osób, ale okazało się, że to wina zaburzeń osobowości po traumatycznym dzieciństwie.
Także to stąd
Ale nie należy mi współczuć, radzę sobie dobrze, a BTW wprowadziłam się do nowego, przestronnego, widnego mieszkania z piękny widokiem z okna i serce mi rośnie ![]()
Ja nie umiem odczytywać sygnałów niewerbalnych, mam podobny problem z metaforami i mówieniem/ działaniem nie- wprost ;-) Także, co za tym idzie, nie umiem flirtować, etc... Czasami mi się wydaje, że komunikuję się tylko na płaszczyźnie werbalnej i intelektualnej - tzn. na 100% tak jest - i to stąd
Kiedyś podejrzewałam u siebie jakieś zaburzenia autystyczne, bo też nie umiem odczytywać nastrojów innych osób, ale okazało się, że to wina zaburzeń osobowości po traumatycznym dzieciństwie.Także to stąd
Ale nie należy mi współczuć, radzę sobie dobrze, a BTW wprowadziłam się do nowego, przestronnego, widnego mieszkania z piękny widokiem z okna i serce mi rośnie
kurcze, tak czytam - jak bym to ja napisała....
ale co jest jakiś obecny stan z komunikacją - kiedyś nie było tak...??
wydaje mi się, że to wynika z niższej samooceny, którą teraz mam taką stasznie płąską.... i zerową...
Nawet jak sie ubiorę jakoś ekstra, to mam wrażenie, że to przebranie i nie umiem wodzić oczami za tymi smaczymi przystojniakami...
Część treści postu została usunięta, ponieważ odbiegała od tematu i zachęcała do off-topicku. Proszę o zapoznanie się z regulaminem forum ![]()
Moderatorka-apoteoza
kobiety tak samo boja sie przystojniakow jak i mezczyzni pieknych kobiet.
Nie wiem czy faceci się boją, ale kobiety na pewno nie. Kobiety raczej niczego się nie boją. A tak na poważnie, ja to bym się raczej przestraszyła obleśnego straszydła - nieumytego śmierdziela...
Nie wiem czy faceci się boją, ale kobiety na pewno nie. Kobiety raczej niczego się nie boją. A tak na poważnie, ja to bym się raczej przestraszyła obleśnego straszydła - nieumytego śmierdziela...
Tu nie chodzi o strach tylko o "reakcje zachodzące w naszym organizmie?. Podejrzewam, że byłaś świadkiem ?dziwnych zachowań? facetów na widok jakiejś tam modelki , a ja właśnie rozkminiam na temat odwrotnej sytuacji? i myślę, że kobiety mają w sobie więcej gracji ![]()