Dziewczyny,zaczne od tego,że złożyłam wniosek o rozwód.Sprawa odbędzie się już tego września...problemem jednak nie jest sam rozwód ale problemem stała się.....moja babcia.Od miesiąca zaczyna mnie nękać żebym do niego wróciła.Mówi: to też jego dziecko!Jesteście przed Bogiem małżeństwem!Za dużo gadasz i dlatego wychodził z siebie. Jest bardzo atrakcyjny.Każdy będzie cię lał tak jak on bo wszyscy już wiedzą!Nikt nie będzie chciał ciebie z dzieckiem...i tak mogę wymieniać jeszcze długo. Moja babcia była świadkiem jak mój mąż zastraszał mnie i popychał.Widziała,jak chodził z nożem i jak zamknął się z nami w pokoju córki.Odbierała telefon jak wzywałam pomoc.Widziała jak kopał zabawki,widziała moją czerwoną twarz i szyje,obitą szybę,naczynia... Jest najwiarygodniejszym świadkiem dla sądu. Zaczynam się bać,że nie będzie chciała zeznawać.Ona cały czas,dzień w dzień powtarza mi i truje o powrocie do niego. Pytam ja:dlaczego mi to robisz? Babciu,przeciez on chciał mnie zabić! On jest niepoczytalny. Ona mi odpowiada: ty potrafisz wyprowadzić z równowagi...
Ręce mi opadają. Ostatnio tak mnie wytrąciła z równowagi,że tak zaczęłam przeraźliwie płakać,że prawie zwymiotowałam,nie mogłam dojść do siebie,czułam się jak pjana. Mówie jej i tłumacze,że to boli jak to mówi.Pytam ją dlaczego i jak długo zamierza mnie gnębić...prubowałam już wszyskiego.Rodzice są bezsilni.Ojciec wogóle nie ma z nią i nigdy nie miał db relacji, mama przestała wieszać z babcią koty od kiedy mieszkamy razem a jak staje w mojej obronie to i tak to nic nie pomaga. Rozwarzałam nawet wyprowadzkę ale za bardzo się jeszcze obawiam mojego męza,bo wiem że on jes zdolny do wszystkiego(ostatnio nachodzi mnie w pracy i pod domem).Nie jestem jeszcze na tyle silna na samodzielnośc a tak wogóle to córcia jest za mała na przedszkole a na nianie mnie nie stać póki co.
Myślałam,że rozwód okarze się tym najgorszym...ale jednak nie.
Moja babcia nie kochała dziadka.Dopiero po jego śmierci odczóła wielka miłość do niego.Cały czas sugeruje,że będe tego żałować tak jak ona.A ja jej na to: babciu,dziadek cię nie bił,nie chciał udusic i skręcić karku,nie rzucał tobą...itd... Delikatnie uświadamiam ją,że zeznania na policji zostały złożone i że nie może się z nich wycofać. Ona mówi,że to wszystko ją przerasta,że nie może na mnie patrzeć i nie chce się w nic mieszać. Ja zaczynam krzyczeć i wpadam w płacz.I tak się kończą rozmowy o moim mężu.Nie dość , że zrujnował mi prawie trzy lata mojego życia to nawet teraz mu się to udaje...
pRUBUJE Sobie tłumaczyć,że babcia ma 74lata,że jest wiekowa ale po jej słowach to ja czuje się jak tyran.Czuje się winna.Mogłam milczec?Jakim prawem wogóle ośmieliłam się założyć mu sprawę rozwodową?! To jakać paranoja! Na domiar tego córeczka ubóstwia prababcie.. .
moja decyzja w stosunku do rozwodu brzmi: ide dalej,mam córeczke a Wy jesteście kobietami które potrafiły więc mi tez się uda!!!
Pozostaje pytanie:jak życ z kobietą która DOBIJA MNIE PSYCHICZNIE!!!