Uwielbiam czytać Twoje posty Wielokropku skłaniają do refleksji 
No i wyrwałaś mi to z ust :
"Zakazywanie komuś jakiegoś zachowania (palenia, picia, wydawania pieniędzy, itp.) jest, wg mnie, równoznaczne z wątpieniem w jej rozsądek, mądrość, samodzielność. "
No właśnie, nasz partner, który jest zazwyczaj naszym świadomym wyborem traktujemy raptownie jak dziecko. Zaczynamy wątpić w jego samodzielność, zaradność itp.
Wydaje mi się, że bardzo trudno jest nie ingerować w czyjąś wolność. I czasem granica między tą prawdziwą troską, a egoizmem bywa bardzo subtelna. I takie zakazy zaczynają się bardzo niewinnie i przybierają łagodniejszą formę np. kompromisu" Jak Ty przestaniesz palić, to ja przestanę pić".
A ile razy zdarzają się sytuacje w których używamy szantażu? Jak Ty mi zabronisz pójść do koleżanki, to ja Ci zabronię pójść na mecz. Uważam, że pomimo chęci bycia szlachetnym człowiekiem nie da się nie zakazywać, nie da się nie szantażować i nie da się nie manipulować.
Truskaweczka19 napisał/a:przecież skoro jesteśmy w związku, to trzeba pewne rzeczy ustalić, ale to nie jest na zasadzie : " Zakazuje Ci" i jeszcze stoje z boku szpieguje czy tego nie robisz
Ale nawet ustalenie zasad może być czasem w naszym osobistym odczuciu zakazem, na które zgadzamy się z miłości do partnera. Wspomniany zakaz palenia jest racjonalnym pomysłem ale dla nałogowca palenie papierosów jest czymś co go relaksuje i dlaczego ma przestać palić? To jest jego zdrowie i ma prawo o sobie decydować. A z drugiej strony czy ma prawo być tak samolubnym, żeby nie zwracać uwagi, na partnera któremu te palenie przeszkadza?
Palacz może się zgodzić ale może odbierać tą troskę jako zakaz.
IneedYourBlood bardzo dobrze, że zakończyłaś ten toksyczny związek . Serdecznie gratuluję i życzę zdrowej i spokojnej ciąży 
Zgadzam się z Tobą enya. Podoba mi się to jak ujęłaś temat. Myślę, że powinniśmy w miarę możliwości rozwiązywać wszelkie niesnaski w taki sposób aby w jak najmniejszym stopniu wpływać na wolność naszego partnera.