netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nakazy i zakazy w związku

44 odpowiedzi5 257 wyświetleńzałożony przez Lady Loka, 07.04.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nakazy i zakazy w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: Nakazy i zakazy w związku

Temat luźny na luźne przemyślenia.
Zastanawiam się, jakie macie opinie na temat stawiania różnego rodzaju nakazów i zakazów swoim partnerom.

Natchnęła mnie do tego sytuacja kolegi mojego partnera, który z nakazu dziewczyny chodzi do kościoła, rzucił palenie, ograniczył imprezy i generalnie, jak to mój określił "jest krótko trzymany" w związku.
Czy takie zakazy się sprawdzają? Czy warto naginać drugą osobę pod nas? Zmieniać? Czy nie lepiej szukać kogoś, kto do nas po prostu pasuje?

Ja przyznam, że nie mam potrzeby mojemu partnerowi nic nakazywać ani nic zakazywać. Związałam się z osobą bardzo podobną do siebie, nie kłócimy się, dyskutujemy na najróżniejsze tematy, ale zawsze mamy w sobie na tyle dobrej woli, że przy różnicy zdań kompromisy przychodzą same z ogromną łatwością. Jestem świadoma tego, że pewnie nie będzie tak zawsze, ale cieszę się z tego, jak jest.

Dlatego zupełnie nie rozumiem po co być z kimś, kogo trzeba zmieniać pod siebie, bo to, jaki jest, jakoś nie pasuje. To mi się kojarzy z tymi wszystkimi wątkami, w których jedna strona ogromnie się w związku męczy, ale już tyle poświęciła, że żal jest to kończyć.

Otwieram dyskusję wink

2

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Zakładasz, że tak jak jest teraz, to i za 10 i 50 lat będzie tak samo fajnie... a w większości wypadków tak nie jest, gdy minie chemia, a nastaną codzienne problemy wiele związków się rozpada.
Pewnie, że nakazy, zakazy są głupie i najczęściej działa reguła przekory sad

3

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Nie zakładam. Mowie, że nie wiem jak będzie.

Bardziej ciekawi mnie sens zmieniania partnera/partnerki już od samego początku tongue

4 Ostatnio edytowany przez troll (2018-04-07 19:38:59)

Odp: Nakazy i zakazy w związku

A co jeśli kogoś kochamy. Wprawdzie ta osoba nie jest taka jak sobie wymarzyliśmy, ale chcemy z nią coś zbudować? Może tak od razu na hura wszystko zmieniać to raczej nie zadziała, ale kropla drąży skałę. Mężczyźni za moich młodych lat pili więcej niż kobiety. Potem człowiek się żenił i takie coweekendowe imprezy się kończyły. Czy to już twoi zdaniem za dużo czy jeszcze w normie? A jak żona zmusiła mnie do umieszczania brudnych ubrań w koszu na bieliznę zamiast przy łóżku to jeszcze w normie? Nie wiem gdzie jest granica, ale każdy z nas trochę się zmienia dla partnera. Jedni muszą bardziej, inni mniej, ale znam pary tak różne jak ogień i woda (jak choćby ja i moja żona), a jednak dzięki kompromisom żyją ze sobą od lat.

5 Ostatnio edytowany przez Nya (2018-04-07 19:52:18)

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Lady Loka napisał/a:

Natchnęła mnie do tego sytuacja kolegi mojego partnera, który z nakazu dziewczyny chodzi do kościoła

A ten kolega to był wierzący niepraktykujący czy ateista? wink

6

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Dla mnie jest to nie do przyjęcia, dlatego jestem singlem, nie potrafię podporządkować się żadnym zakazom i nakazom
Jestem wolnym czlowiekiem,

7

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Blisko siedem lat temu podobny wątek założyła Apoteoza. Przytoczę to, co napisałam wówczas, bo nie zmieniłabym ani jednego słowa.

Zabranianie swemu partnerowi (?) czegokolwiek związane jest, moim zdaniem, z własnymi lękami, obawami i z magicznym myśleniem: z myśleniem, że nasz zakaz spowoduje uniknięcie kłopotów i trudności w życiu; z myśleniem, że jesteśmy wszechmocni i wszechwładni, że bez naszego pilnowania świat zginie.
To również efekt trwania w związku nie partnerskim, lecz opiekuńczo-wychowawczym.

Osoby zabraniające czegokolwiek swemu partnerowi (?) wyznają prawo Kalego: gdy robią to one, to bardzo dobrze, czynią to w imię dobra tej drugiej osoby; gdy zaś postępuje tak ktoś wobec nich, wówczas jest to pogwałcenie wolności, decydowanie za nich, w ogóle - święte oburzenie.

Nie zakazuję niczego swojemu mężowi, nie zakazuję niczego swoim dorosłym dzieciom (gdy były małe też nie zabraniałam), nie zakazuję niczego swoim znajomym, bo nie mam do tego żadnego prawa.

Gdyby ktoś z mojego otoczenia zabroniłby mi czegokolwiek, spotkałby się z moim zdziwieniem i śmiechem.



Według mnie związek tzw. opiekuńczo-wychowawczy nie ma nic wspólnego z rzeczywistą troską o drugą osobę (celowo umieściłam po słowie "partner" znak zapytania). To troska fałszywa, a przynajmniej zafałszowana.
Jeśli druga osoba jest dla mnie partnerem, to wg mnie jest osobą mądrą, samodzielną i decyzyjną; wobec tego żadne zakazy z mojej strony nie są potrzebne; albo sama wie, jak postępować, albo też poprosi o pomoc. (...)

Zakazywanie jest efektem myślenia magicznego "beze mnie on/ona zginie".
Zakazywanie komuś jakiegoś zachowania (palenia, picia, wydawania pieniędzy, itp.) jest, wg mnie, równoznaczne z wątpieniem w jej rozsądek, mądrość, samodzielność. To myślenie typu: muszę pilnować wszystkiego, co on/ona czyni, bo jest za głupia, zbyt roztargniona, zbyt zajęta... Można w nieskończoność dopisywać uzasadnienia takiego zaborczego zachowania. Jednak najczęściej stosowanym jest: "robię to w jej/jego własnym interesie".

8

Odp: Nakazy i zakazy w związku

nie wiedziałam, że temat już był.

Nya napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Natchnęła mnie do tego sytuacja kolegi mojego partnera, który z nakazu dziewczyny chodzi do kościoła

A ten kolega to był wierzący niepraktykujący czy ateista? wink

Mocny ateista smile

troll napisał/a:

A co jeśli kogoś kochamy. Wprawdzie ta osoba nie jest taka jak sobie wymarzyliśmy, ale chcemy z nią coś zbudować? Może tak od razu na hura wszystko zmieniać to raczej nie zadziała, ale kropla drąży skałę. Mężczyźni za moich młodych lat pili więcej niż kobiety. Potem człowiek się żenił i takie coweekendowe imprezy się kończyły. Czy to już twoi zdaniem za dużo czy jeszcze w normie? A jak żona zmusiła mnie do umieszczania brudnych ubrań w koszu na bieliznę zamiast przy łóżku to jeszcze w normie? Nie wiem gdzie jest granica, ale każdy z nas trochę się zmienia dla partnera. Jedni muszą bardziej, inni mniej, ale znam pary tak różne jak ogień i woda (jak choćby ja i moja żona), a jednak dzięki kompromisom żyją ze sobą od lat.

Dla mnie to luźna dyskusja, zapytałam o opinie.
Ale to logiczne, że jak się żyje razem, to jakieś tam normy są choćby po to, żeby śmieci się nie walały wszędzie dookoła.
Do jakiegoś tam stopnia też jedna osoba jest w stanie nagiąć się do drugiej i jej sposoby życia (np. czystość do ślubu). Ale nie wyobrażam sobie stawiania całkowitego zakazu np. wychodzenia z kolegami (jak było gdzieś w wątku tutaj) albo picia piwa.
Może to wynika z tego, że sama nie chciałabym, żeby mój partner czegoś mnie zakazywał.
Nakazywanie wynika raczej ze zdrowej motywacji. Jak chodzę po domu przez tydzień i marudzę, że mam problem z zabraniem się za magisterkę to dostałam nakaz pisania pół strony dziennie. Ale to nie jest nakaz na zasadzie: "jak tego nie zrobisz, to nie będę z Tobą rozmawiał".

9

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Lady Loka napisał/a:

nie wiedziałam, że temat już był.

Nya napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Natchnęła mnie do tego sytuacja kolegi mojego partnera, który z nakazu dziewczyny chodzi do kościoła

A ten kolega to był wierzący niepraktykujący czy ateista? wink

Mocny ateista smile

Chore sad

10

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Nie zakazuję i nie chcę, aby mi ktoś zakazywał.

Lepiej znaleźć kogoś, kto nam odpowiada taki jaki jest.

11

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Kolejny przykład gdy kobieta robi z faceta pipę, a potem będzie narzekać, dlaczego on nie taki męski.

12

Odp: Nakazy i zakazy w związku

To straszne !!!


Jak mozna zabronić komuś skoku w bok...........to niekrasnoludzkie smile


A poważnie, kiedyś nazywano to kompromisem, docieraniem się w związku.......dzisiaj to są zakazy i nakazy......ograniczanie wolności. Takie czasy.

13

Odp: Nakazy i zakazy w związku
zwyczajny gość napisał/a:

To straszne !!!


Jak mozna zabronić komuś skoku w bok...........to niekrasnoludzkie smile


A poważnie, kiedyś nazywano to kompromisem, docieraniem się w związku.......dzisiaj to są zakazy i nakazy......ograniczanie wolności. Takie czasy.

Gdzie w temacie widzisz zakaz zdrady?
Związkowy savoir-vivre pomijam, bo to oczywiste przecież.
A docieranie się to nie jest powiedzenie "od tej pory nie wolno Ci wychodzić z kolegami".

14

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Lady Loka napisał/a:

(...) z nakazu dziewczyny chodzi do kościoła, rzucił palenie, ograniczył imprezy i generalnie, jak to mój określił "jest krótko trzymany" w związku. (...)

balin napisał/a:

Kolejny przykład gdy kobieta robi z faceta pipę, a potem będzie narzekać, dlaczego on nie taki męski.


Zamiast komentarza, cytat:

Alejandro Jodorowsky napisał/a:

Ptaki urodzone w klatce myślą, że latanie to choroba.

15

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Mimo wrodzonej niechęci do jakichkolwiek wymuszeń na sobie czy na innych, tego co opisujesz, nie nazwałabym zmuszaniem.
Ateista chodzi do kościoła-- Wow... Pewnie uważa, że to niewielkie poświecenie za taką relację- to musi być mocna fascynacja smile)

16

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Ela210 napisał/a:

Mimo wrodzonej niechęci do jakichkolwiek wymuszeń na sobie czy na innych, tego co opisujesz, nie nazwałabym zmuszaniem.
Ateista chodzi do kościoła-- Wow... Pewnie uważa, że to niewielkie poświecenie za taką relację- to musi być mocna fascynacja smile)

Roraty o 5:30 w grudniu? big_smile
ja pasuję wink

przykład był raczej dla zilustrowania tematu smile

17

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Lady Loka napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:

To straszne !!!


Jak mozna zabronić komuś skoku w bok...........to niekrasnoludzkie smile


A poważnie, kiedyś nazywano to kompromisem, docieraniem się w związku.......dzisiaj to są zakazy i nakazy......ograniczanie wolności. Takie czasy.

Gdzie w temacie widzisz zakaz zdrady?
Związkowy savoir-vivre pomijam, bo to oczywiste przecież.
A docieranie się to nie jest powiedzenie "od tej pory nie wolno Ci wychodzić z kolegami".

To wolno tak skakać ? smile
Raczej jeden z zakazów, które w związku sobie ustalamy. Ale sztuką kompromisu jest ustalić wzajemne relacje, granice i to co tolerujemy lub nie. I czy nam to wzajemnie to odpowiada.

18

Odp: Nakazy i zakazy w związku
zwyczajny gość napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:

To straszne !!!


Jak mozna zabronić komuś skoku w bok...........to niekrasnoludzkie smile


A poważnie, kiedyś nazywano to kompromisem, docieraniem się w związku.......dzisiaj to są zakazy i nakazy......ograniczanie wolności. Takie czasy.

Gdzie w temacie widzisz zakaz zdrady?
Związkowy savoir-vivre pomijam, bo to oczywiste przecież.
A docieranie się to nie jest powiedzenie "od tej pory nie wolno Ci wychodzić z kolegami".

To wolno tak skakać ? smile
Raczej jeden z zakazów, które w związku sobie ustalamy. Ale sztuką kompromisu jest ustalić wzajemne relacje, granice i to co tolerujemy lub nie. I czy nam to wzajemnie to odpowiada.

No i widzisz smile a ja właśnie pytam o to, gdzie kończą się kompromisy i wzajemność, a zaczynają nakazy i zakazy.
Bo dla mnie to logiczne, że nie toleruję zdrady albo to, że chcę, żeby mój partner wyrzucił śmieci i odkurzył mieszkanie (czy cokolwiek innego co wynika z podziału obowiązków). Zastanawiam się, w którym momencie zaczyna się zmienianie partnera pod swoje upodobania i jak bardzo jest to tolerowane w związkach smile

19 Ostatnio edytowany przez Znerx (2018-04-07 22:02:56)

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Lady Loka napisał/a:

Natchnęła mnie do tego sytuacja kolegi mojego partnera, który z nakazu dziewczyny chodzi do kościoła, rzucił palenie, ograniczył imprezy i generalnie, jak to mój określił "jest krótko trzymany" w związku.

Długo są w tym związku? Znaczy... "czy są jeszcze po uszy naćpani "motylkami".
Bo może jej już właśnie przechodzi haj, więc zauważyła, że "misio" pali jak parowóz i 3 razy w tygodniu imprezuje z kumplami nad "kratką" wódki?
Wiec zaczęło jej to przeszkadzać. Chociaż palenie jest niezdrowe, więc to raczej namawianie do "dobrej zmiany" wink.

Jak człowiek jest świeżo zakochany to dużo rzeczy nie przeszkadza.

20

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Znerx napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Natchnęła mnie do tego sytuacja kolegi mojego partnera, który z nakazu dziewczyny chodzi do kościoła, rzucił palenie, ograniczył imprezy i generalnie, jak to mój określił "jest krótko trzymany" w związku.

Długo są w tym związku? Znaczy... "czy są jeszcze po uszy naćpani "motylkami".
Bo może jej już właśnie przechodzi haj, więc zauważyła, że "misio" pali jak parowóz i 3 razy w tygodniu imprezuje z kumplami nad "kratką" wódki?
Wiec zaczęło jej to przeszkadzać. Chociaż palenia jest niezdrowe, więc to raczej namawianie do "dobrej zmiany" wink.

Jak człowiek jest świeżo zakochany to dużo rzeczy nie przeszkadza.

Coś koło roku rok, a zmieniać go zaczęła od samego początku smile w mojej opinii to bardziej było tak, że ona miała wymagania co do tego, jaki ma być jej facet i umieściła go w tych ramach, a on naćpany "motylkami" nie oponował. Co też w sumie prowokuje mnie do zadania pytania, jak bardzo powinniśmy dać się w takich kwestiach ponosić motylkom smile
nie chcę tutaj się rozwodzić nad ich związkiem, bo to nie o to chodzi, a też to ich sprawa. Tak jak mówię - posłużyło mi to do zilustrowania problemu i natchnęło do dyskusji.

21

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Lady Loka napisał/a:

No i widzisz smile a ja właśnie pytam o to, gdzie kończą się kompromisy i wzajemność, a zaczynają nakazy i zakazy.
Bo dla mnie to logiczne, że nie toleruję zdrady albo to, że chcę, żeby mój partner wyrzucił śmieci i odkurzył mieszkanie (czy cokolwiek innego co wynika z podziału obowiązków). Zastanawiam się, w którym momencie zaczyna się zmienianie partnera pod swoje upodobania i jak bardzo jest to tolerowane w związkach smile

Nie ma takiej granicy. Sami ją ustalamy. To co dla jednych jest normą, dla drugiego jest nie do przyjęcia.

Kiedyś, w czasach ciemnoty i zabobonu do tego służył okres narzeczeństwa.

22

Odp: Nakazy i zakazy w związku
troll napisał/a:

A jak żona zmusiła mnie do umieszczania brudnych ubrań w koszu na bieliznę zamiast przy łóżku to jeszcze w normie?

No ja bym to już podciągał pod terroryzm czy zamordyzm tongue
Znam takich co nie cierpieli chodzić do kościoła, a teraz zasuwają co niedzielę i częściej, bo kobita każe. W tej materii, to pamiętam tylko jeden nakaz, to jest, że miałem się wyspowiadać przed ślubem, a potem chyba przed chrzcinami. Jakoś to załatwiłem, pewnie powiedziałem, że byłem. Chociaż przed ślubem, to zbierali chyba jakieś pieczątki, to może i byłem. Nie wiem, nie pamiętam, bo szczerze mówiąc nie pamiętam też dat ślubów, cywilnego i kościelnego. Dobrze, że rok kojarzę wink
Jakiś innych specjalnych zakazów nie kojarzę. Nawet jak mówię, że kroi mi się impreza do rana z laskami, to ona mówi - zrobisz jak zechcesz... Wtedy ja mówię, że oj nie bardzo mi się chce iść, w krzyżu już boli lol głowa będzie boleć potem. Nie no wiesz, nie chcę żeby wyszło, że ci zabraniam. Nie chce mi się, będzie picie, trzeba będzie tańczyć i w ogóle... nie, Barbara! W końcu ona mnie zawozi na imprezę i odbiera o świcie tongue

23

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Myślę, że takie "nakazy" i "zakazy" przychodzą w związkach naturalnie. Mamy prawo wyrazić swoje zdanie poprzez zwykłe "wolałabym, żebyśmy..." albo "marzy mi się...". Ludzie jeżeli się łączą w pary i są ze sobą w bardzo dobrym, ułożonym i dojrzałym związku, to dostosowują się do siebie. Jeżeli robię coś, co dla mnie nie ma większego znaczenia (np. z przyzwyczajenia), a dostaję sygnał od partnera, że wolałby, aby to było inaczej, to i tak zostaje to gdzieś na tyle głowy. Z czasem ludzie się dopasowują do swoich przyzwyczajeń, nawyków bądź tworzą swoje wspólne. Nie uważam tego, że kiedy np. przed związkiem chodziłam z koleżankami co tydzień na imprezę, to kiedy jestem w związku, stopniowo przestaję tak robić, bo wychodzę z założenia, że bardziej wartościowo dla mnie spędzonym czasem jest ten z moim ukochanym.
Oczywiście nie popieram radykalnych zmian, które zmieniają całą naszą osobowość, bo to mija się z celem wybrania dokładnie tej osoby, zaprzestaniu bycia sobą.

24

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Snake napisał/a:

Nie wiem, nie pamiętam, bo szczerze mówiąc nie pamiętam też dat ślubów, cywilnego i kościelnego. Dobrze, że rok kojarzę wink

Tę przypadłość ma pewnie jakieś 90% mężczyzn, przy czym co najmniej 90% kobiet uznaje to jako jeden z największych grzechów przeciwko małżeństwu big_smile i bardzo zabiega, aby nie był popełniany. Za to panowie bywają niezwykle w tej materii oporni, a jeśli cokolwiek zmieniają, to najczęściej ze zwykłego strachu przed wyrzutami i fochem cool.

Lady Loka napisał/a:

nie wiedziałam, że temat już był.

Nie wiem, o którym dokładnie wątku była mowa, ale przy okazji zachęcam do lektury także tego: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=89263 wink.

25

Odp: Nakazy i zakazy w związku

W zasadzie ciężko określić, co jest zakazem/nakazem, a co naturalnym dostosowaniem się, bo to będzie zależało od podejścia. Jedni są mocno przeczuleni i "nie pal tyle" odbiorą jako zamach na swoją wolność, inni - stwierdzą, że to dobra rada i wcielą w życie. Albo powiedzmy, że kobieta miała romans, zakończyła go, partner dał związkowi szansę, ale dał jasno do zrozumienia, że odnowienie kontaktu z kochankiem to koniec związku. Jedni powiedzą - szantaż, inni - naturalna konsekwencja decyzji.
Ogólnie nie widzę powodu do niepokoju czy roztrząsania, jeśli w związku nie ma przemocy, która zaburzyłaby zdolność jej ofiary do podejmowania decyzji. Bo jeśli, jak w Twoim przykładzie, ateista ulega i zaczyna chodzić do kościoła - to najwyraźniej wykalkulował sobie, że poświęcenie niewielkie, partnerka zadowolona, korzyść większa od straty (choćby czasu) wink

26 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-04-08 11:36:59)

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Lady Loka napisał/a:

Temat luźny na luźne przemyślenia.
Zastanawiam się, jakie macie opinie na temat stawiania różnego rodzaju nakazów i zakazów swoim partnerom.

Natchnęła mnie do tego sytuacja kolegi mojego partnera, który z nakazu dziewczyny chodzi do kościoła, rzucił palenie, ograniczył imprezy i generalnie, jak to mój określił "jest krótko trzymany" w związku.
Czy takie zakazy się sprawdzają? Czy warto naginać drugą osobę pod nas? Zmieniać? Czy nie lepiej szukać kogoś, kto do nas po prostu pasuje?

Ja przyznam, że nie mam potrzeby mojemu partnerowi nic nakazywać ani nic zakazywać. Związałam się z osobą bardzo podobną do siebie, nie kłócimy się, dyskutujemy na najróżniejsze tematy, ale zawsze mamy w sobie na tyle dobrej woli, że przy różnicy zdań kompromisy przychodzą same z ogromną łatwością. Jestem świadoma tego, że pewnie nie będzie tak zawsze, ale cieszę się z tego, jak jest.

Dlatego zupełnie nie rozumiem po co być z kimś, kogo trzeba zmieniać pod siebie, bo to, jaki jest, jakoś nie pasuje. To mi się kojarzy z tymi wszystkimi wątkami, w których jedna strona ogromnie się w związku męczy, ale już tyle poświęciła, że żal jest to kończyć.

Otwieram dyskusję wink

Czy takie zakazy się sprawdzają? Czy warto naginać się pod drugą osobę? Zmieniać dla niej? Czy nie lepiej szukać kogoś, kto nas po prostu akceptuje?



Dlatego zupełnie nie rozumiem po co być z kimś,  dla kogo trzeba się zmieniać, bo to, jakim się jest, jakoś nie pasuje. To mi się kojarzy z tymi wszystkimi wątkami, w których jedna strona ogromnie się w związku męczy, ale już tyle poświęciła, że żal jest to kończyć.




Dlaczego ktoś pozwala sobie założyć obrożę, a potem narzeka, że jest prowadzony na smyczy?

27

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Generalnie otwarte i bezpośrednie zakazy i nakazy źle się sprawdzają. To też zależy od faceta, jaki ma temperament, czy lubi siedzieć po butem, czy on jest raczej tym ośrodkiem decyzyjnym.
W każdym związku nakazy i zakazy, niezależnie czy dla kobiety bądź mężczyzny wywołują negatywną energię. Zakazując coś partnerowi, kobieta przyjmuje postawę ofensywną, a mężczyzna defensywną, co nieraz może skutkować tym, że mężczyzna specjalnie będzie zakazy łamał.

Jest jednak dobry sposób na wpływanie na zachowanie mężczyzny/kobiety.
Jednak zanim to napiszę, trzeba zdać sobie sprawę z jednej sprawy: nie da rady nikogo zmienić na siłę. Jeżeli ktoś czegoś nie chce, to nie ma takiej siły, żeby go do tego przekonała.

Wracając do sposobu:
Zamiast mówić co nam się nie podoba w danym zachowaniu, mówimy o tym co nam się podoba akurat w tej sytuacji. Na przykład:
Mężczyzna dużo pije na imprezach, a my chcemy żeby nie pił:
"Kochanie, bardzo imponujesz mi swoim zachowaniem. Wszyscy inni mężczyźni upijają się jak świnie, a ty trzymasz fason. Wiesz co... To jedna z wielu rzeczy, za które Cię uwielbiam

Nie dość, że komplementujemy naszego faceta, to jeszcze obrzydzamy my dane zachowanie poprzez nazwanie INNYCH facetów świniami.
Jeżeli chcemy już skrytykować jakieś zachowanie, to zawsze odnosimy to do innej osoby, a nie do naszego partnera
Na przykład: Mężczyzna cały czas spóźnia się na randki:
(mówimy mu podczas spotkania, nie zaraz po spóźnieniu big_smile )
"Ostatnio umówiłam się z Agatą... Miała być na godzinę 12, a przyjechała dopiero pół godziny później! Strasznie się zdenerwowałam, bo przecież miała być, na 12, prawda?"

Podanymi sposobami można bardzo skutecznie nauczyć naszych partnerów wielu nawykó wink

28

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Olinka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

nie wiedziałam, że temat już był.

Nie wiem, o którym dokładnie wątku była mowa (...)

O tym: http://www.netkobiety.pl/t27953.html

ArturUZ napisał/a:

(...) Wracając do sposobu:
Zamiast mówić co nam się nie podoba w danym zachowaniu, mówimy o tym co nam się podoba akurat w tej sytuacji. Na przykład:
Mężczyzna dużo pije na imprezach, a my chcemy żeby nie pił:
"Kochanie, bardzo imponujesz mi swoim zachowaniem. Wszyscy inni mężczyźni upijają się jak świnie, a ty trzymasz fason. Wiesz co... To jedna z wielu rzeczy, za które Cię uwielbiam

Nie dość, że komplementujemy naszego faceta, to jeszcze obrzydzamy my dane zachowanie poprzez nazwanie INNYCH facetów świniami.
Jeżeli chcemy już skrytykować jakieś zachowanie, to zawsze odnosimy to do innej osoby, a nie do naszego partnera
Na przykład: Mężczyzna cały czas spóźnia się na randki:
(mówimy mu podczas spotkania, nie zaraz po spóźnieniu big_smile )
"Ostatnio umówiłam się z Agatą... Miała być na godzinę 12, a przyjechała dopiero pół godziny później! Strasznie się zdenerwowałam, bo przecież miała być, na 12, prawda?"

Podanymi sposobami można bardzo skutecznie nauczyć naszych partnerów wielu nawykó wink

Niech żyje manipulacja!

29 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-04-08 14:51:00)

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Artur, to żart, prawda..?
Brzmi jak tresowanie pieska...
uczenie nawyków...ciarki mnie przeszły..

30

Odp: Nakazy i zakazy w związku

A czy wydawanie nakazów i zakazów nie jest tresurą?

Czy system prawny i normy moralne ograniczają człowieka i go uciskają?

Drogie Panie, piszecie o zakazach i nakazach, a zwracacie mi uwagę, gdy podaję bardzo łagodną wersję tychże zaleceń.

I to nie jest tresura! Każdy ma wolną wolę i w moim sposobie nie ma żadnego nakazu! ŻADNEGO!
Zresztą, co powiecie o fochach? To też rodzaj tresury! Bardzo wyrafinowany i dziecinny sposób. Wiele kobiet używa tej metody i oczywiście się do tego nie przyzna. W związku trzeba też się komunikować i jeżeli chcemy żeby nasz partner się w pewien sposób zachowywał, to po prostu łagodnie z nim o tym rozmawiamy. A jeżeli nam wszystko jedno to niech robi co chce... PIJE, ZALICZA PANIENKI, ŹLE TRAKTUJE, NIE DBA O ZWIĄZEK.

NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ!

31

Odp: Nakazy i zakazy w związku
ArturUZ napisał/a:

A czy wydawanie nakazów i zakazów nie jest tresurą?

Czy system prawny i normy moralne ograniczają człowieka i go uciskają?

Drogie Panie, piszecie o zakazach i nakazach, a zwracacie mi uwagę, gdy podaję bardzo łagodną wersję tychże zaleceń.

I to nie jest tresura! Każdy ma wolną wolę i w moim sposobie nie ma żadnego nakazu! ŻADNEGO!
Zresztą, co powiecie o fochach? To też rodzaj tresury! Bardzo wyrafinowany i dziecinny sposób. Wiele kobiet używa tej metody i oczywiście się do tego nie przyzna. W związku trzeba też się komunikować i jeżeli chcemy żeby nasz partner się w pewien sposób zachowywał, to po prostu łagodnie z nim o tym rozmawiamy. A jeżeli nam wszystko jedno to niech robi co chce... PIJE, ZALICZA PANIENKI, ŹLE TRAKTUJE, NIE DBA O ZWIĄZEK.

NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ!

Hm... . Proponuję, byś ze zrozumieniem przeczytał me posty.

32

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Nie uznaję ani zakazów, ani nakazów, ani fochów..
Ale takie manipulacje jak podałeś są obliczone na to, że ktoś się nie zorientuje, co się dzieje. To jest obrzydliwe, bo uwłacza czyjejś inteligencji, i wskazuje że otwarta komunikacja jest niemożliwa..

33

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Nie zakazuje otwartej komunikacji, jestem nawet jej zwolennikiem wink

Napisałem te przykłady, ponieważ taki jest już wątek. W skrócie:
jeżeli ktoś chce w związku coś zmieniać u partnera, to nie polecam zakazów i nakazów, a podane przeze mnie przykłady.

Jeżeli już dyskutujemy na ten temat, to wyraziłem swoją opinię, co nie jest równoznaczne z tym, iż nakazuje to robić każdemu i uciskam swoją kobietę w związku.

34

Odp: Nakazy i zakazy w związku

żadnych nakazów ani zakazów
w żadna stronę
gdybym usłyszała cos takiego od ewentualnego partnera badz partnera in spe, to bym zakonczyla znajomosc

i ja sama nigdy nikomu niczego nie zabranialam w związku

i nie zamierzam

35

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Jak jesteś zwolennikiem otwartej komunikacji, to powinieneś popierać jasne komunikaty:- czyli nie lubię, jak sie spóźniasz, bo czuję sie lekceważona. np.
A swoje zastrzeżenia we wszelkich sprawach można wyrażać, i negocjować- ale nie wymagać, czy szantażować, fochować..

36 Ostatnio edytowany przez jjbp (2018-04-08 15:51:02)

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Też wolałabym żeby mi ktoś wprost powiedział że coś robię źle zamiast robić takie podchody jak Artur proponuję.
poza tym jeśli nadużywam na imprezie alkoholu po czym mój facet oznajmia mi że lubi jak trzymam fason w towarzystwie to bardziej uznam że to jakiś żart albo on ma odmienną ode mnie definicje trzymania fasonu od reszty społeczeństwa big_smile

37

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Ten ateista to nie taki mocny skoro dla dziewczyny chodzi do kościoła.

Tutaj ktoś coś pisał o kompromisach, to nieporozumienie. Tu nie ma żadnego kompromisu tylko wychowywania dorosłego człowieka na swoją modłę. Co to jest za maniera, że się dorosłego zmusza do chodzenia do kościoła wiedząc, że jest ateistą? Zakazy, nakazy - jakie rozumienie związku ma ta dziewczyna i on też skoro uznaje to za dopuszczalne.

38

Odp: Nakazy i zakazy w związku

A co to za dorosły czlowiek, który chodzi do kościoła, bo ktoś mu tak każe?

39

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Ja też jestem zwolenniczką mówienia o tym, jakie mam zasady w życiu. Jakbym nie chciała, żeby mój partner się upijał, powiedziałabym wprost. Chociaż bardziej prawdopodobne jest to, że po prostu znalazłabym kogoś, kto tego nie robi.

Mój partner np. miał uraz do przychodzenia w gości, bo jego ex intensywnie próbowała go karmić rzeczami, których nie lubił bo myślała, że go nauczy.

Małe sytuacje, ale wpływają na całokształt

40

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Sie wszystkie rzuciły na Artura za ta manipulacje jak nie wiem co. A dobra manipulacja nie jest zła. Jest kilka zasad których należy przestrzegać ale jak ma sie wyczucie to można cuda osiągnąć.
Ja ja czasem stosuje i wcale sie tego nie wstydzę. Nie przyznaje sie mężowi ale sie nie wstydzę.
Zakazy i nakazy na mnie nie działają. No bo poza zabronienie mi czegoś słownie to co? Zwiąże mnie ktoś? Albo ja kogoś? Nie, nie da sie. Jak dwie osoby sie szanują i rozumieją to zakazy i nakazy nie sa potrzebne.

41

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Ja w tym w ogóle manipulacji nie widzę, nawet koza by zauważyła, że to przytyk, tylko zaserwowany delikatniej wink

42

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Lady Loka napisał/a:

Natchnęła mnie do tego sytuacja kolegi mojego partnera, który z nakazu dziewczyny chodzi do kościoła, rzucił palenie, ograniczył imprezy i generalnie, jak to mój określił "jest krótko trzymany" w związku.
Czy takie zakazy się sprawdzają? Czy warto naginać drugą osobę pod nas? Zmieniać? Czy nie lepiej szukać kogoś, kto do nas po prostu pasuje?

Tak się zastanawiam PO CO ktoś miałby się pode mnie naginać? Bo muszę sobie COŚ udowodnić, może, że jestem na tyle ważna, żeby ktoś musiał to udawadniać poprzez wywracanie się na lewą stronę?
Z drugiej strony PO CO ja miałabym się pod kogoś naginać? Żeby potwierdzić sobie to, że taka, jaka jestem nie jestem dość dobra do związku?

Wolę kogoś, dla kogo pewne preferowane przeze mnie wartości i zachowania są NATURALNYM WYBOREM a nie wynikają z ZAKAZU, który prędzej czy później chce się złamać, albo z NAKAZU, który wreszcie chce się sobie kiedyś odpuścić.

43

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Zależy. Jeżeli koleś musi chodzić na siłę do kościoła a i tak jest ateista i robi to tylko żeby jego kobiecie było miło to bezsensu. Ale jeżeli jest coś co mocno przeszkadza drugiej osobie a nie byłoby wielkim problemem zmienienie tego i sprawienie przyjemności partnerowi no to spoko. Albo kompromis albo jednak niedopasowanie i rozstanie.

44

Odp: Nakazy i zakazy w związku
Iceni napisał/a:

A co to za dorosły czlowiek, który chodzi do kościoła, bo ktoś mu tak każe?

Normalny, nikt nie mówi, że się nawrócił.
A ty nigdy nic nie zrobiłeś z miłości dla kogoś

45 Ostatnio edytowany przez Coombs (2018-04-10 12:17:55)

Odp: Nakazy i zakazy w związku

Zakazy i nakazy to taka inna nazwa słowa "zasady w związku". Zawsze jakieś są. Nie kłam, nie oszukuj, nie wykorzystuj, nie manipuluj...itd. To fundament. Ale urabianie kogoś pod siebie, by nim rządzić, na niego wpływać... to czyste kur... stwo. Każdy ma swe zasady, którymi się kieruje, wartości, na których opiera swe życie. I wybieramy chyba ludzi, z którymi jest nam po drodze. Szacunek i kompromis to coś, co każdy jest w stanie wypowiedzieć, ale stosować w życiu chyba mało kto...

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nakazy i zakazy w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026